Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena 2026 [Program]

Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena na zawsze pozostanie dziedzictwem Elżbiety Pendereckiej – podkreślił w Studiu Andrzej Giza, dyrektor Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, które organizuje festiwal. Od niedzieli przez 13 dni można posłuchać koncertów symfonicznych, kameralnych i recitalu fortepianowego.
Hasło tegorocznej edycji – „Beethoven. Przełom klasycyzmu i romantyzmu” – odnosi się do programu 11 koncertów symfonicznych
.Zdaniem dr. Andrzeja Gizy to wydarzenie, które rozsławia Polskę w salach koncertowych. – Zapraszamy wybitnych artystów, którzy są ambasadorami naszego kraju na świecie – dodał. Przyznał, że chciałby wrócić do przewodniej myśli profesora Mieczysława Tomaszewskiego, pierwszego przewodniczącego rady programowej festiwalu. – Zawsze powtarzał, że ten festiwal ma być adresowany do publiczności aspirującej, która chce być uczestnikiem wydarzeń koncertowych w największych salach koncertowych. Zależało mu także na prezentacji muzyki Beethovena, a także wielkiej klasyki, która powstawała z jego inspiracji – wyjaśnił Giza.
Zapytany o to, czy osoby, które na co dzień nie chodzą na koncerty, odnajdą się na festiwalu, Giza wyjaśnił: – Każdy koncert ma swoje omówienia programowe. Mamy gazetę festiwalową, w której krytycy muzyczni tłumaczą, dlaczego dany utwór jest tak ważny dla historii muzyki.
Tegoroczna edycja festiwalu jest pierwszą bez Elżbiety Pendereckiej, wdowy po sławnym kompozytorze i dotychczasowej prezes Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, która zmarła w październiku ubiegłego roku. – Miałem zaszczyt współpracować z panią Penderecką od pierwszej edycji festiwalu. Mając za sobą doświadczenie tych trzech dekad, wiem, jak wyobrażałaby sobie ona przyszłość festiwalu i w jaką stronę to wydarzenie ma się rozwijać – powiedział Giza. Dodał, że „zawsze będzie to festiwal Elżbiety Pendereckiej, to jest jej dziedzictwo”.
Hasło tegorocznej edycji – „Beethoven. Przełom klasycyzmu i romantyzmu” – odnosi się do programu 11 koncertów symfonicznych, 3 koncertów kameralnych i recitalu fortepianowego, zaplanowanych na 13 festiwalowych dni. – W tym roku prezentujemy te utwory Beethovena, które dały impuls dla nowej epoki – romantyzmu – oraz są utrzymane w estetyce klasycyzmu – wyjaśnił. To klasyczne zakorzenienie i romantyczne nastroje pojawią się w wybranych dziełach Schuberta, Mendelssohna, Schumanna, Brahmsa, Brucknera i Mahlera.
Gdzie odbędzie się Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena?
.Andrzej Giza podkreślił, że festiwal cieszy się dużym zainteresowaniem zagranicznych odbiorców. – Przyjeżdża krytyka międzynarodowa, mamy ponad 20 dziennikarzy muzycznych z całego świata. Jest duże zainteresowanie tym, jak ten festiwal będzie wyglądać, czy będzie miał wielki rozmach. Stąd też zapowiedź udziału przedstawicieli największych agencji muzycznych na inauguracji – powiedział.
30. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena odbędzie się od 22 marca do 3 kwietnia. Zainauguruje go IX Symfonia Beethovena ze sławną finałową „Odą do radości” Fryderyka Schillera, w wykonaniu Orkiestry i Chóru Teatru Wielkiego – Opery Narodowej pod dyrekcją Marzeny Diakun. Tradycyjnie zakończy się w Wielki Piątek Pasją wg św. Łukasza Krzysztofa Pendereckiego. Dzieło wykonane będzie z okazji 60. rocznicy jego prawykonania. Orkiestrę, Chór Mieszany i Chór Chłopięcy Filharmonii Krakowskiej poprowadzi wieloletni asystent kompozytora, dyrygent Maciej Tworek. Solistami koncertu będą sopranistka Natalia Rubiś, Mariusz Godlewski, Artur Janda oraz aktor Krzysztof Gosztyła, narrator.
Z koncertami symfonicznymi wystąpią czołowe polskie zespoły: Orkiestra Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Jacka Kaspszyka z wybitną sopranistką Olgą Bezsmertną w IV Symfonii Mahlera; Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach pod batutą Kirilla Karabitsa wraz z triem solistów i skrzypkiem Jonianem Iljasem Kadeshą, wiolonczelistą Vashtim Hunterem i pianistą Alexandrem Lonquichem wykonają Koncert potrójny Beethovena; Sinfonia Varsovia prowadzona przez Sergeya Smbatyana z wirtuozem skrzypiec Vadimem Gluzmanem zaprezentuje się w Koncercie D-dur Brahmsa.
Publiczność będzie miała okazję usłyszeć laureatów ważnych konkursów muzycznych. Jong Jie Yin, zwycięzca Międzynarodowego Konkursu Dyrygentów im. G. Fitelberga, poprowadzi Sinfoniettę Cracovię, a solistą będzie pianista Maxim Lando, laureat Konkursu Pianistycznego w Cleveland. Zwycięzca Telekom Beethoven Competition 2025, amerykański pianista Seth Schultheis wystąpi z orkiestrą Sinfonia Iuventus pod dyrekcją Alexandra Humali. Uczestnicy XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego bracia Hyo Lee i Hyuk Lee z Korei Południowej będą solistami koncertu Orkiestry Akademii Beethovenowskiej, prowadzonej przez Jeana-Luca Tingauda.
Z zagranicznych zespołów po raz pierwszy na Wielkanocnym Festiwalu wystąpi Sinfonieorchester Lichtenstein prowadzona przez Dawida Runtza, głównego dyrygenta orkiestry od obecnego sezonu. Solistką koncertu będzie ceniona skrzypaczka Arabella Steinbacher. Po raz pierwszy zagra również Stuttgarter Kammerorchester, która połączona zostanie z Radomską Orkiestrą Kameralną. Oba zespoły prowadzone przez Jurka Dybała zaprezentują rzadko wykonywane utwory przeznaczone na dwie orkiestry smyczkowe, m.in. Vaughana Williamsa i Bohuslava Martinu.
W kontynuacji cyklu „Nieznane opery” dyrygent Łukasz Borowicz, przy udziale Orkiestry Filharmonii Poznańskiej i śpiewaków młodego pokolenia, przypomni jedno z pierwszych dzieł scenicznych Gioacchina Rossiniego „La Cambiale di matrimonio” („Weksel małżeński”). Z recitalem pianistycznym wystąpi brytyjski wirtuoz Barry Douglas, który z Wielkanocnym Festiwalem zaprzyjaźniony jest od pierwszej jego edycji. Jeden z najwybitniejszych wiolonczelistów swego pokolenia Danjulo Ishizaka wraz pianistą Herbertem Schuchem wykonają wszystkie sonaty wiolonczelowe Beethovena. Z koncertami kameralnymi wystąpią zespoły Karol Szymanowski Quartet i Alexander Sitkovetsky Trio.
Festiwalowi towarzyszą także wystawa manuskryptów muzycznych w Bibliotece Jagiellońskiej i Międzynarodowe Sympozjum Naukowe. Koncerty festiwalowe odbędą się także w wielu miastach Polski, m.in. w Katowicach, Łodzi, Wrocławiu, Sopocie, Gdańsku.
Cyfrowe wskrzeszanie muzyki polskiej
.Fryderyk Chopin w pewnym sensie patronujące odkrywaniu dawnych, niejednokrotnie zapomnianych mistrzów sztuki muzycznej, poprzez wskrzeszenie ich muzyki dzięki ponownemu jej udostępnieniu i opracowaniu – pisze Marcin KONIK
Muzyka polska stanowi istotny i bardzo cenny element europejskiego i światowego dziedzictwa kulturowego. Historyczny obraz dziejów muzyki polskiej (szeroko rozumianej, jako muzyka tworzona i wykonywana w Polsce, choć także wychodząca spod pióra obcych twórców) nadal jest nieco zamazany i niepełny. Jest to skutek ciągle istniejących luk w badaniach poszczególnych zagadnień związanych z życiem muzycznym, ale także brakiem dostępu do wielu istotnych źródeł.
W badaniach historii muzyki kluczowym elementem zawsze pozostaną źródła muzyczne – to na ich podstawie można snuć rozważania na temat konkretnych twórców, ale także ogólnych tendencji, przemian stylistycznych czy przepływów repertuaru pomiędzy różnymi ośrodkami. Rękopisy i druki muzyczne, libretta, traktaty teoretyczne, ale także np. księgi rachunkowe prowadzone na dworach czy w klasztorach pozwalają czerpać informacje nie tylko o samej muzyce, ale też o jej twórcach i wykonawcach.
Tymczasem nasze burzliwe dzieje są – można rzec – dobrze odzwierciedlone w stanie zachowania zasobów archiwalnych. Te są bowiem przetrzebione nie tylko w czasie ostatniej wojny światowej, ale także z powodu zaborów czy też – sięgając dalej – potopu szwedzkiego. Zabory to także moment straconej szansy; czas, w którym inni mogli skupić się na odkrywaniu i pielęgnowaniu śladów swojej muzycznej przeszłości. Pod koniec XIX wieku powstaje słynna i kontynuowana do dziś seria wydań Denkmäler der Tonkunst in Österreich, gdzie publikuje się dzieła twórców związanych z Austrią z okresu renesansu, baroku i klasycyzmu. Można sobie jedynie wyobrazić, ile muzycznych skarbów dotrwałoby być może do naszych czasów, gdyby w połowie wieku XIX powstało w Polsce analogiczne do Bach Gesellschaft towarzystwo zajmujące się edycją dzieł dawnych mistrzów.
W polskiej muzykologii dość długo pokutował pogląd, jakoby wiek XVIII (a zwłaszcza pierwsza jego połowa) stanowił okres bierności i dyletanctwa w muzyce na ziemiach polskich. Obecnie znacząco poprawia się stan wiedzy o twórczości muzycznej (w tym kompozytorów polskich) tego czasu. Jest to możliwe właśnie dzięki badaniom i analizie źródeł, których – pomimo licznych wspomnianych strat – nadal wiele znajduje się w państwowych archiwach, bibliotekach, a także w klasztorach i innych zbiorach kościelnych.
Muzyka stanowiła dla naszych przodków istotny element życia. Kiedy swoją działalność rozpoczynał w I Rzeczypospolitej zakon jezuitów (dziś słusznie kojarzony m.in. z ważnym wkładem w kulturę muzyczną), obowiązujące w zgromadzeniu przepisy skłaniały raczej do ograniczania roli muzyki. W dokumencie skierowanym przez polską kongregację do władz zakonu pod koniec XVI wieku czytamy: „W prowincji potrzebna jest dyspensa od przepisów dotyczących śpiewu i muzyki. W Polsce bowiem ludzie nie wyobrażają sobie braku śpiewu i nie uczęszczają tam, gdzie panuje cisza”.
Muzykę uprawiano na dworach, na czele z dworami królewskim i magnackimi, w kościołach katedralnych, w klasztorach, miasta utrzymywały muzyków, a w przypadku bogatszych fundacji (np. zapisów testamentowych) także w zupełnie małych ośrodkach parafialnych mogła grać kapela muzyczna. Wielonarodowe społeczeństwo Rzeczypospolitej bardzo sprzyjało intensywnej wymianie repertuaru pomiędzy różnymi ośrodkami, a zatrudniani przez królów muzycy obcy (np. liczni włosi na dworze Wazów) nadawali ton i mieli istotny wpływ na gusta, a co za tym idzie, twórczości kompozytorów działających pod słońcem Sarmacji. Pierwsze wielkie tąpnięcie nastąpiło w połowie wieku XVII, kiedy po potopie Rzeczpospolita nie odzyskała już dawnej potęgi, a straty materialnego dziedzictwa kulturowego były niepowetowane – pod pewnymi względami być może nawet poważniejsze niż podczas II wojny. Nasze trudne doświadczenia, a także tocząca się u naszych granic wojna skłaniają do refleksji nad skutecznym zabezpieczeniem ocalałych rudymentów muzycznego dziedzictwa. Wydaje się, że obecnie nie ma lepszego sposobu zabezpieczenia treści archiwalnych zasobów muzycznych niż digitalizacja źródeł, zwielokrotnienie ich cyfrowych kopii, naukowe opracowanie i powszechne udostępnienie.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marcin-konik-cyfrowe-wskrzeszanie-muzyki-polskiej/
PAP/MB





