Prof. Jerzy MIZIOŁEK: Antyk grecko-rzymski w polskiej kulturze

Antyk grecko-rzymski w polskiej kulturze

Photo of Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Historyk sztuki, profesor nauk humanistycznych, w latach 2018–2019 dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.

Tematy i formy artystyczne rodem z antyku klasycznego są jednym z najważniejszych elementów składowych europejskiej tożsamości. Dotyczy to również Polski, której kultura od przeszło tysiąclecia kształtowana jest przez kolejne fale inspiracji antykiem – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK

.W czasie pielgrzymki do Polski w 2001 roku papież Jan Paweł II – Pontifex Maximus Kościoła katolickiego – rozpamiętując na rynku rodzinnych Wadowic czasy młodości, przytoczył dłuższy passus z Antygony Sofoklesa.

Wersy jednego z najbardziej poruszających utworów teatru greckiego recytowane na progu trzeciego tysiąclecia przez wielki autorytet moralny naszych czasów mają niezwykłą wymowę, podobnie jak program ideowy Wilanowa i arcydzieła Wyspiańskiego i Mitoraja. Prawda o człowieku, jego losie i sprawach jego ziemskiej ojczyzny, bez względu na to, czy zawarta w Ewangelii, czy w tekstach autorów przedchrześcijańskich, może mieć taką samą lub podobną moc oddziaływania. Zwracali na to uwagę już Ojcowie Kościoła, jak Bazyli Wielki w swoim słynnym liście Do młodych, a następnie liczni średniowieczni, a zwłaszcza renesansowi humaniści i oświeceniowi luminarze. Także pierwsze kroniki polskie spisane w XI i XII wieku przez Gala Anonima i biskupa krakowskiego Wincentego Kadłubka uzmysławiają z całą mocą, iż od narodzin państwa polskiego i jego kultury antyk grecko-rzymski był w naszym kraju normą i wzorem. Uporczywie poszukiwano w nim polskich korzeni, wywodząc, jak Kadłubek Kraka od Grakcha lub jak dziejopisowie w późniejszych wiekach, uznając Polaków za potomków starożytnych Sarmatów, z czego narodziła się m.in. legenda o Owidiuszu Polaku. W ślady Kadłubka poszli Jan Długosz (tworząc legendę o antycznych korzeniach Litwinów), Wawrzyniec Goślicki, Adam Mickiewicz i współcześni mu wieszcze w ich wiekopomnych dziełach poezji i prozy.

W jakimś stopniu właśnie dzięki specyficznie, po polsku pielęgnowanym śródziemnomorskim inspiracjom w naszej kulturze, rozkwitłej zwłaszcza w wiekach złotym i srebrnym oraz w czasach oświecenia i romantyzmu, Rzeczpospolita, w pewnej mierze spadkobierczyni greckich ideałów demokracji i republiki rzymskiej, przetrwała długi okres rozbiorów i odrodziła się w początkach XX wieku i ponownie w jego ostatnich dekadach.

Z poczuciem dumy należy pamiętać, że to już Wincenty Kadłubek wprowadził pojęcie „Rzeczypospolitej” do naszej historiografii, rozumianej jako wspólnota wolnych obywateli, a nie tylko posiadłość władcy, gdzie monarchia opiera się na prawie stanowionym, a obywatele mają obowiązek dbać o dobro publiczne (salus patriae). W swojej Kronice polskiej ukazał Polskę jako państwo obywatelskie z początkami prawodawstwa (Krak, Bolesław Chrobry), budując fundament pod polską myśl polityczną i ideę państwa ponad władzą panującego. Niemal w tym samym czasie, gdy powstawało to wiekopomne dzieło piśmiennictwa, odlano dla katedry w Gnieźnie słynne podwoje z brązu, w których z ogromną siłą pulsuje artystyczne dziedzictwo antyku.

Ścieżki badań nad recepcją antyku

.Rola antyku w kulturze polskiej badana jest już od dawna, ale w dziedzinie kultury wizualnej nie podjęto dotąd próby syntetycznego ujęcia tych poszukiwań, choć było ono planowane już w ostatniej dekadzie minionego stulecia (zob. tekst piszącego te słowa w nr 63 „Wszystko co Najważniejsze”). Początek drugiej ćwierci trzeciego millennium, gdy pytamy o miejsce Polski w zjednoczonej Europie i w całym świecie (należąc do G20), jest dobrą okazją do podjęcia takiego wyzwania. Uwagi i rozważania, które będziemy prezentowali na tych łamach, narodziły się z wykładów, jakie od wielu lat prowadzę w Instytucie (obecnie na Wydziale) Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wyrastają również z projektu interdyscyplinarnej, niezrealizowanej dotąd wystawy, która miała ukazać rolę antyku grecko-rzymskiego w kulturze artystycznej Polski od czasów piastowskich po próg XXI wieku. Część moich przemyśleń zawarłem w książce Inspiracje śródziemnomorskie (2001), w katalogach wystaw poświęconych Stanisławowi K. Potockiemu i jego rekonstrukcji Willi Pliniusza Młodszego (2007), Kopernikowi (2023), królewskiej rodzinie Sobieskich (2025) i w licznych artykułach naukowych i popularnonaukowych – takich jak Warszawa jako nowy Rzym – w znacznej części ogłoszonych na tych łamach.

Rozpoczynany niniejszym cykl tekstów o polskiej recepcji czerpie inspiracje z rozmów z Lechem Kalinowskim (1920–2004), Marią Ludwiką Bernhard (1908–1998), Tomaszem Mikockim (1954–2006), Witoldem Dobrowolskim (1939–2019) i Stanisławem Mossakowskim. W swoim stymulującym tekście Antyk w dziejach sztuki polskiej (1995) prof. Kalinowski postulował m.in. opracowanie „atlasu antyku” w dziejach sztuki polskiej, podobnego do Mnemosyne Aby Warburga i katalogu wystawy zorganizowanej przez Fritza Saxla i Rudolfa Wittkowera British Art and the Mediterranean (1948 i 1969). Podejmujemy tu projekt takiego atlasu, który w wizualnym, ikonograficznym wymiarze będzie prezentowany na internetowych łamach „Wszystko co Najważniejsze”.

Tekst Kalinowskiego, wyrosły z referatu wygłoszonego w murach Uniwersytetu Warszawskiego, będącego depozytariuszem licznych wątków tradycji antyku Rzeczypospolitej, dostarcza też terminologii, którą będziemy często stosować; m.in takich określeń, jak „obiektywna i subiektywna recepcja antyku” czy „tematy antyczno-apokryficzne”. Recepcja obiektywna to ta budowana na konkretnych wzorach (m.in. odlewach gipsowych rzeźb antycznych, których wiele zgromadzono w Łazienkach Królewskich, a następnie w Sali Kolumnowej Uniwersytetu Warszawskiego), a recepcja subiektywna to ta wynikająca jedynie z imaginacji artysty zdanego na antyczny tekst źródłowy. Ta obiektywna, czyli zbudowana na materialnych wzorcach, tradycja klasyczna narodziła się na dobre – jak zobaczymy w kolejnych tekstach – dopiero w czasach oświecenia. Wszakże również owo subiektywne podejście jest niezwykle fascynujące, choć niekiedy pozbawione wysokich walorów artystycznych, jak Wenus na jednej z kolumn w Strzelnie czy Sąd Parysa na kaflu w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie.

Polska specyfika tradycji antycznych

.W podejściu do recepcji antyku grecko-rzymskiego byliśmy oryginalni i niejednokrotnie wyjątkowi; już w XVI wieku „uznaliśmy” Owidiusza za pierwszego polskiego poetę, bo umarł wśród Sarmatów. „Naszym bratem” nazywał go jeszcze w 2. poł. XVIII wieku Adam Naruszewicz, a Mickiewicz w Panu Tadeuszu mówi o „naszym przyjacielu Maro”, czyli o Wergiliuszu. Polska jest przykładem kraju, w którym miała miejsce iście wspaniała recepcja i jednocześnie asymilacja antyku (przykładem jest twórczość Franciszka Smuglewicza i Jacka Malczewskiego).

Przywołajmy ponownie wspomniany już wątek republikański. Właściwie już w XVI wieku jesteśmy krajem, który ma wypracowaną ideę państwa opartą na ideałach republikańskich. Francja sięgnęła po takie ideały dopiero po rewolucji 1789 r. Zabiegi innych narodów europejskich o taki ustrój nastąpią jeszcze później. W polsko-łacińskiej literaturze, poczynając od autorów tworzących na przełomie XV i XVI wieku, Wawrzyńca Goślickiego i jego dzieła o Doskonałym senatorze, a następnie w sztuce, pojawiają się Seleukos z Lokri, Arystydes, Epaminondas, Mucius Scaevola, Horacjusz Kokles, Scypion i wiele innych starożytnych postaci egzemplarnych, postaci-wzorów godnych naśladowania. Są to znakomite przykłady szukania ideałów dla Rzeczypospolitej, która tworzy model demokracji. Starano się pamiętać o tych wzorach w Krakowie (Zamek Królewski na Wawelu), Poznaniu (Ratusz) i Gdańsku (Dwór Artusa). Czerpano je najpierw z Rzymu, a w XVIII wieku także z Aten, kiedy to w czasach Stanisława Augusta Poniatowskiego niezwykle wzrasta wiedza Polaków na temat świata antycznego i jego kultury.

Jest prawdopodobne, że zamawiający (król Stanisław August, Hugo Kołłątaj lub Ignacy Potocki) sceny z sądem skorupkowym nad Arystydesem czy śmierć Epaminondasa chcieli w czasach Sejmu Czteroletniego opowiedzieć obrazami, jak można uzdrowić państwo, odrzucić liberum veto, wzmocnić monarchię, broniąc jednocześnie zasad demokracji poprzez godne pielęgnowanie cnót obywatelskich. Te obrazy Franciszka Smuglewicza, malarza wykształconego w Rzymie, zachowały się kilku wersjach zdobiących obecnie m.in. Zamek Królewski w Warszawie i pałac Prezydenta RP.

Przypomnijmy, że Arystydes brał udział w dwóch wojnach z Persami w V wieku przed Chr., miał też pieczę nad skarbcem Aten. Bodaj jako pierwszy polityk i mąż stanu w dziejach świata nazwany został sprawiedliwym, ale przyszedł moment, gdy ludzi zaczęło irytować „wywyższanie” go takim tytułem. Na skutek intryg i kalumnii sąd skorupkowy skazał go na wygnanie z Aten. W momencie zagrożenia ojczyzny, przed bitwą pod Salaminą, Arystydes jednak wraca, pokazuje, że na ojczyznę można się obrazić, pomimo doznanej krzywdy. Co ciekawe, niemal w tym samym czasie polskim Arystydesem nazywano Stanisława Małachowskiego – marszałka Sejmu Czteroletniego, a z czasem również filantropa i animatora nauki Stanisława Staszica.

W Polsce mamy szereg przedstawień innej postaci z antyku, znanej pod imieniem Cyncynat. Liwiusz opowiada, że gdy w 458 r. przed Chr. republice rzymskiej zagrażało niebezpieczeństwo, Cyncynat, który był rolnikiem i senatorem, został wezwany przez senat, by objąć funkcję dyktatora. Przekuł lemiesz na miecz i ruszył wojować; odniósł szybko zwycięstwo i pomimo że miał przed sobą jeszcze pięć i pół miesiąca rządów, złożył urząd, rezygnując z wielkich przywilejów. Obraz z Cyncynatem namalował Marcello Bacciarelli, który chcąc ukazać swego bohatera w duchu antyku, upodobnił go do jednej z rzeźb antycznych – Heraklesa Farnese ze zbiorów Stanisława Augusta. Tak oto pod koniec XVIII wieku tradycja antyku subiektywnie pojmowana przeistoczyła się w tradycję obiektywną. Cyncynat był niewątpliwie wzorem polityka – rolnika i senatora (jak wielu przedstawicieli szlachty polskiej) bezinteresownie oddanego ojczyźnie. Jeszcze większą sławą niż w Polsce cieszył się Cyncynat w Ameryce, gdzie od XVIII wieku ustanowiono order Cyncynata. Co ciekawe, otrzymał go, z rąk samego Jerzego Waszyngtona, Tadeusz Kościuszko za swoją waleczność i cnoty republikańskie.

Antyk wieszczów

.Niezwykłe wprost jest bogactwo wątków związanych z tradycją antyku w polskiej literaturze, o czym najpiękniej zaświadczają poezje Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego i Norwida. Również wykłady wygłaszane w College de France przez pierwszego z nich pulsują głęboką znajomością tradycji antycznych. Niezwykle wprost brzmi podziw Mickiewicza dla hellenistycznej rzeźby ukazującej konającego Gala (w którym w czasach Mickiewicza widziano umierającego gladiatora). Pod wpływem klęsk, jakie spadły na Polskę, nasz wieszcz dostrzegł w tym arcydziele pomnik Słowianina.

Nie musimy udawać się do Rzymu, żeby ze słowami poety na ustach podziwiać tę rzeźbę, albowiem jej kopia, podobnie jak tyle innych dzieł antycznych, m.in. Śpiąca Ariadna, Przykucnięta Afrodyta, Antinous, Chłopiec z koźlęciem, zdobi Łazienki Królewskie. Prawdziwą skarbnicą polskiej tradycji antyku jest Wilanów, głównie za sprawą mecenatu króla Jana III Sobieskiego. Wszyscy o tym wiemy, ale wiele ze znajdujących się tam rzeźb i obrazów ciągle czeka na pogłębioną interpretację i przede wszystkim na spopularyzowanie w szerokich kręgach społeczeństwa. Niekiedy przechodzimy obok monumentalnych pomników, nie zawsze dostrzegając, że powstały z inspiracji antycznym arcydziełem. Zanim jedno z takich dzieł przywołamy, sięgnijmy po wiersz Via Appia Kazimierza Wierzyńskiego, w którym odnajdujemy te oto wersy:

Zapalił się świat.
Bijemy się o cały świat,
Biją się polskie pułki
O Nike Samotracką,
O stare ateńskie zaułki,
O tysiące minionych lat.
O Akropol i Kapitol,
O Grecję i Rzym
Uderza ułańskie kopyto,
Artyleryjski dym.

.Czy pamiętano o tym wierszu z czasów wojny, gdy zwrócono się do Gustawa Zemły o wykonanie Pomnika Poległych pod Monte Casino (1999), który stoi w Ogrodzie Krasińskich, w sercu Warszawy? Nie ulega wątpliwości, że artysta rzeźbiarz dokonał niezwykle interesującej adaptacji jednego z arcydzieł antycznej rzeźby – Nike z Samotraki, będącej jednym z największych skarbów Luwru.

Wróćmy jeszcze do przełomu w sferze polskiej recepcji antyku, jakim była 2. poł. XVIII wieku, o czym niezwykle trafnie napisał prof. Kalinowski: „Wreszcie czasy Stanisława Augusta stworzyły podstawę do ukształtowania się rodzimej tradycji antyku. Nastąpiło podporządkowanie artystycznej twórczości normom opartym na bezpośrednim zetknięciu się z zachowanymi na ziemi Italii i przenoszonymi do Polski dziełami antycznymi. Jak swego czasu w renesansie zachodnioeuropejskim, tradycja ideowa antyku (temat i treść) połączyła się z tradycją materialną (motyw i forma). Dopiero teraz naśladowanie antyku doprowadziło do jego asymilacji […]. Kontakt z materialną tradycją antyku dawał impuls sztuce opartej na wzorach antycznych, wpływając decydująco na sztukę polską w cechach uchodzących za rodzime. W taki sposób obiektywnie przyswojone dziedzictwo stało się przedmiotem subiektywnej tradycji”.

Jerzy Miziołek

Tekst ukazał się w nr 74 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]. Miesięcznik dostępny także w ebooku „Wszystko co Najważniejsze” [e-booki Wszystko co Najważniejsze w Legimi.pl LINK >>>].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 maja 2026