
Trzeba przyznać, że jest coś szczególnie dziwacznego i niepokojącego w samej naturze Unii Europejskiej. Sprawia ona wrażenie jakiegoś potężnego liniowca, w którym przestał działać ster, więc inercyjnie dryfuje on po polityczno-ekonomicznych oceanach.

Cokolwiek wydarzy się na Ukrainie, Rosja nadal potrzebuje wrogów, przede wszystkim europejskich krajów, które obwinia o wspieranie Kijowa. Im bardziej Putin czuje się osaczony, tym większe prawdopodobieństwo, że zaatakuje – w kraju albo za granicą.

W dzisiejszym świecie, w którym panuje niepewność, łańcuchy dostaw znajdują się pod presją, narasta konkurencja technologiczna, a zarówno bezpieczeństwo energetyczne, jak i działania na rzecz klimatu stoją wobec wyzwań. Indie i Europa mogą razem być mocnymi filarami stabilności, zrównoważenia oraz wspólnego dobrobytu.

Encyklika Magnifica humanitas może stać się najważniejszym dokumentem społecznym początku pontyfikatu Leona XIV. Sam tytuł wskazuje, że papież nie pyta w niej o technologię, ale o człowieka: o jego godność, pracę, sumienie, wolność, pragnienie i odpowiedzialność w świecie, w którym coraz więcej decyzji podejmują systemy.

Potrzebny jest nam „polski Churchill”, który tak jak brytyjski premier w dniach wielkiego zagrożenia, 13 maja 1940 r., powiedział rodakom, że niczego nie może im obiecać poza „krwią, harówką, łzami i potem”. Nieodległa przyszłość pokaże, czy prezydent Karol Nawrocki jest kandydatem na „polskiego Churchilla”, czy może znajdzie się inny, czy też pogrążeni w potępieńczych swarach ponownie popadniemy w półkolonialną zależność od innych.

Propaganda historyczna skierowana przeciwko Polsce ma kilka głównych tematów. Najpopularniejszy jest odwieczny antysemityzm, z kulminacją podczas niemieckiej okupacji. Stąd „polskie obozy śmierci”, kolaboracja z Niemcami w łapaniu Żydów, „200 tysięcy Żydów zamordowanych przez Polaków”. Jakiegoś odpowiednika „krwi dzieci na macę” jeszcze nikt nie wymyślił, ale wszystko przed nami. Na razie mamy „antysemityzm wyssany z mlekiem matki” – pisze Jan ŚLIWA.

Są takie miejsca, w których lewicowa posłanka po prostu powinna być. Nie dlatego, że wypada i będą kamery, ale dlatego, że tam są ludzie pracy. A jeśli lewica nie jest z ludźmi pracy wtedy, gdy upominają się o swoje prawa, bezpieczeństwo i godność, to właściwie po co jest?
Najnowszy, 75. numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei.
To wydanie jest opowieścią o Polsce, która przestaje być peryferiami i zaczyna mierzyć się z własnym miejscem wśród globalnych graczy, ale też otoczeniem pełnym konfliktów i walki. Piszemy o Polsce, która nie tylko reaguje na zmiany świata, lecz coraz wyraźniej uczestniczy w ich współtworzeniu. W tym sensie numer 75. jest próbą zrobienia kroku dalej: diagnozuje rzeczywistość, ale też pyta o zdolność wejścia do pierwszej ligi państw – politycznie, kulturowo, gospodarczo i cywilizacyjnie.

Lem interesował się cybernetyką, genetyką i kosmologią (rozważał możliwość istnienia rozpatrywanego dziś na serio „multiversum” – wielu wszechświatów sąsiadujących ze sobą). Tak nadużywane dziś określenie „człowiek renesansu” znakomicie pasowało do Lema.

Już w latach 50. ubiegłego wieku Stanisław Lem, autor literatury fantastycznonaukowej, zaczął spisywać swoje prorocze obserwacje teraźniejszości oraz tego, co jeszcze przed nami. Jego wizje spełniają się w sposób wręcz niespotykany.

Nasza samotność w kosmosie wydaje się faktycznie lepszym rozwiązaniem, choćby dlatego, że niełatwo sobie wyobrazić „zaawansowaną” cywilizację, bardziej zbrukaną dziedzictwem wojen, agresji i morderstw.

Wartość poznawcza powieści tkwi raczej w spostrzeżeniach na temat tego, w jaki sposób ludzie konfrontują się z tajemniczym Obcym. Robimy to, jak przekonuje Lem, z nieuchronnie antropocentrycznej perspektywy, mierząc tego Obcego, nawet jeśli w najmniejszym stopniu nas nie przypomina, w skali antropometrycznej.

Na utwory Lema natrafiłem niegdyś w licealnej bibliotece i po dziś dzień pamiętam, że ich czytanie przyprawiło mnie o istny zawrót głowy. |