Kościół nie może być więźniem strachu [Leon XIV]

Papież Leon XIV powiedział podczas spotkania z wiernymi w Watykanie, że Kościół musi być otwarty i gościnny dla wszystkich, także dla tych, którzy „zamknęli drzwi przed Bogiem”. „Kościół nie może być więźniem strachu, lękającym się wyzwań świata” – dodał.
„Musimy przyzywać Ducha Świętego, aby otworzył wszystkie drzwi”
.Bez ognia Ducha Świętego Kościół pozostaje więźniem strachu, lękającym się wyzwań świata, zamkniętym w sobie, a zatem również niezdolnym do nawiązania dialogu ze zmieniającymi się czasami. Duch otwiera drzwi Kościoła, aby był on przyjmujący i gościnny dla wszystkich, nawet dla tych, którzy zamknęli drzwi przed Bogiem, przed drugim człowiekiem, przed nadzieją i radością życia – podkreślił papież, zwracając się do tysięcy osób, które przybyły na Plac Świętego Piotra na modlitwę Regina coeli w uroczystość Zesłania Ducha Świętego.
Przywołał słowa swojego poprzednika Franciszka o Kościele, który „błogosławi i dodaje otuchy, Kościele drzwi otwartych dla wszystkich”.
– Duch Święty otwiera drzwi naszych serc, pomagając nam pokonać opory, egoizm, nieufność i uprzedzenia oraz uzdalniając nas do życia jako dzieci Boże i jako bracia między sobą. Tam, gdzie jest Duch Pański, rodzi się braterstwo między ludźmi, grupami i ludami ziemi, a wszyscy mówią jednym językiem miłości, która jednoczy i harmonizuje różnorodność – dodał Leon XIV.
– Musimy przyzywać Ducha Świętego, aby otworzył wszystkie drzwi, które wciąż pozostają zamknięte. Trzeba nam na nowo odkryć Boga jako ojca, który nas kocha, budować Kościół, w którym wszyscy czują się jak w domu, i tworzyć braterski świat, w którym między wszystkimi narodami króluje pokój – mówił.
Papież nawiązał też do przypadającego Światowego Dnia Modlitw za Kościół w Chinach. – Połączmy naszą modlitwę z modlitwą katolików w Chinach na znak naszej miłości do nich oraz ich komunii z Kościołem powszechnym i następcą Piotra – wezwał.
Od lat podejmowane są kroki na rzecz pełnej normalizacji stosunków między Watykanem a Pekinem po długim okresie poważnych napięć na tle wyświęcania chińskich biskupów bez zgody papieża. Od 2018 roku obowiązuje porozumienie w tej sprawie.
Leon XIV zachęcił do modlitwy za wspólnoty chrześcijańskie na Bliskim Wschodzie
.Papież życzył wspólnocie wierzących w Chinach „łaski jedności” i „siły do dawania świadectwa Ewangelii w codziennych trudach, aby byli ziarnem nadziei i pokoju”.
Zachęcił też do modlitwy za wspólnoty chrześcijańskie w Ziemi Świętej, Libanie i na całym Bliskim Wschodzie. Jak podkreślił, cierpią one z powodu wojny.
Do Watykanu przybyli liczni pielgrzymi z Polski, wśród nich grupa osób z niepełnosprawnościami, którą pozdrowił Leon XIV.
Encyklika o sztucznej inteligencji
.Encyklika Magnifica humanitas może stać się najważniejszym dokumentem społecznym początku pontyfikatu Leona XIV. Sam tytuł wskazuje, że papież nie pyta w niej o technologię, ale o człowieka: o jego godność, pracę, sumienie, wolność, pragnienie i odpowiedzialność w świecie, w którym coraz więcej decyzji podejmują systemy – pisze Michał KŁOSOWSKI
Pierwszy dokument papieża Leona XIV nosi tytuł Magnifica humanitas i dotyczy zachowania osoby ludzkiej w epoce sztucznej inteligencji. Został podpisany 15 maja, w 135. rocznicę ogłoszenia Rerum novarum Leona XIII, wielkiej encykliki społecznej z 1891 roku, która była odpowiedzią Kościoła na rewolucję przemysłową, kwestię robotniczą, napięcie między pracą i kapitałem oraz narodziny nowoczesnego świata społecznego.
Trudno uznać tę datę za przypadek, w końcu Leon XIII pisał w epoce fabryk, które na dobre odmieniły krajobraz świata, Leon XIV zaś pisze w epoce algorytmów, mierząc się z pytaniem o równie doniosłych konsekwencjach: tamten papież mierzył się z pytaniem, co dzieje się z człowiekiem, gdy maszyna, kapitał i przemysł zaczynają organizować jego czas, pracę, ciało, rodzinę i ubóstwo, obecny zaś staje wobec pytania jeszcze bardziej subtelnego: co dzieje się z człowiekiem, gdy systemy sztucznej inteligencji zaczynają organizować nie tylko pracę, lecz także decyzje, uwagę, obraz świata, komunikację, edukację, wojnę, a nawet wiedzę o sobie i relacje z innymi?
To dlatego pierwsza encyklika Leona XIV może być czymś więcej niż dokumentem o nowej technologii, stając się wprost próbą opisania nowej kwestii społecznej, nowego widma krążącego nad światem. W XIX wieku była tym widmem sytuacja robotnika w świecie przemysłu, w XXI wieku jest nim sytuacja osoby w świecie danych, modeli predykcyjnych, automatyzacji, wojny technologicznej, samotności cyfrowej i presji efektywności.
Wświadomości momentu historii Leon XIV bardzo wcześnie nadał temu pontyfikatowi wyraźny kierunek. W pierwszym przemówieniu do Kolegium Kardynałów, 10 maja 2025 r., odwołał się do Leona XIII i Rerum novarum, wskazując, że Kościół musi odpowiedzieć na tę nową rewolucję: nie przemysłową, lecz cyfrową. Mówił wtedy o rozwoju sztucznej inteligencji jako o wyzwaniu dla obrony ludzkiej godności, sprawiedliwości i pracy. To było zdanie programowe, które warto pamiętać także obecnie, Leon XIV bowiem nie umieścił sztucznej inteligencji na marginesie refleksji moralnej, tylko przeniósł ją do centrum katolickiej nauki społecznej.
Zdaje się jednak, że papieżowi nie chodzi o technofobię, bo nie jest to papież lęku przed maszyną, nostalgicznej ucieczki od nowoczesności ani prostego przeciwstawienia człowieka technologii. Wręcz przeciwnie: Leon XIV rozumie, że wielkie wynalazki nie są same w sobie ani zbawieniem, ani katastrofą, lecz stają się po prostu próbą – ujawniają, kim jesteśmy, pokazując nasze ambicje, pychę, nasze talenty, lęki i nasze wyobrażenie o człowieku. Sztuczna inteligencja jest w końcu właśnie takim lustrem, nie narzędziem, mimo że jest produktem rynku.
W nauczaniu i inicjatywach Kościoła ostatnich lat, w zasadzie od 2019 roku i konferencji Rome Call for AI Ethics, widać, że Watykan uznaje, że obecny rozwój technologii nie jest niczym innym, jak testem antropologicznym. W rozwoju sztucznej inteligencji i jego kierunku ukryte jest bowiem pytanie o to, czy człowiek wciąż pozostaje miarą technologii, czy też staje się jej surowcem: profilem, zbiorem danych, przypadkiem statystycznym, użytkownikiem do przewidzenia, klientem do poprowadzenia, pracownikiem do zastąpienia, a nawet obywatelem do sklasyfikowania. Dlatego też Magnifica humanitas („Wspaniała ludzkość” albo „Wspaniała natura ludzka”) już samym tytułem ustawia oś sporu, bo mówiąc o technologii, papież wcale nie zaczyna od maszyny, ale od człowieka. Nie pyta najpierw, jak daleko może dojść technologia, tylko czy w tym marszu nie zgubimy tego, co najbardziej ludzkie: sumienia, odpowiedzialności, pragnienia sensu, relacji, modlitwy, zdolności do prawdy, wolności i miłości.
Może dlatego grunt do ogłoszenia tego dokumentu przygotowywany był długo i cierpliwie, do tego stopnia, że najmocniejszym intelektualnym momentem tygodni poprzedzających publikację pierwszej encykliki pontyfikatu była wizyta Leona XIV na Rzymskim Uniwersytecie La Sapienza. Wbrew pozorom miała ona znaczenie większe niż zwykłe akademickie wystąpienie. Papież wszedł w przestrzeń uniwersytetu, który dla współczesnych relacji Kościoła ze światem nauki ma znaczenie symboliczne.
W 2008 r. Benedykt XVI zrezygnował z planowanej wizyty na La Sapienza po protestach części środowiska akademickiego. W 2026 roku Leon XIV przybył tu już jako papież, który nie chce mówić do nowoczesności z dystansu, lecz wejść w rozmowę z nią. Najmocniejsze zdanie tego wystąpienia brzmiało: „Jesteśmy pragnieniem, a nie algorytmem”. To formuła, która może stać się jednym z kluczy do całego pontyfikatu. W kilku słowach streszcza ona antropologię Leona XIV: człowiek nie jest sumą danych, nie jest wynikiem systemu ani wyłącznie produktywnością, CV, presją sukcesu, profilem społecznym, historią wyszukiwania, wartością rynkową ani przewidywalnym wzorcem zachowania.
„Człowiek jest pragnieniem”, powiedział papież studentom tłumnie zgromadzonym w auli rzymskiego uniwersytetu. Człowiek nosi w sobie głód sensu, prawdy, relacji, piękna, sprawiedliwości i Boga, mając w sobie coś, czego nie da się sprowadzić do statystyki. Oczywiście, człowiek może być opisany przez dane, ale nie jest przez nie wyczerpany, może korzystać z technologii, ale nie powinien być przez nią zdefiniowany, podobnie jak może oddać maszynie część zadań, ale nie wolno mu oddać jej sumienia. I właśnie tu zaczyna się najważniejszy spór o sztuczną inteligencję. Nie w pytaniu, czy AI będzie szybka, użyteczna, precyzyjna i opłacalna. Będzie. Nie w pytaniu, czy zmieni szkoły, redakcje, szpitale, sądy, banki, wojsko, administrację i rynek pracy. Już je zmienia. Najważniejsze pytanie brzmi inaczej: czy w świecie systemów zdolnych do generowania tekstu, obrazu, diagnozy, prognozy i decyzji człowiek zachowa umiejętność rozeznawania? Czy będzie jeszcze chciał sam myśleć? Czy odróżni odpowiedź od mądrości, informację od prawdy, predykcję od sądu moralnego, wygodę od dobra?
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-klosowski-encyklika-o-sztucznej-inteligencji-magnifica-humanitas-ma-szanse-stac-sie-czyms-znacznie-wiecej/
PAP/MB




