Édouard PHILIPPE w Kijowie. Kandydat centrum chce budować nową architekturę bezpieczeństwa Europy

Édouard Philippe udał się do Kijowa, gdzie spotkał się z Wołodymyrem Zelenskym i zadeklarował dalsze wsparcie Francji dla Ukrainy oraz jej przyszłej integracji z NATO. Wizyta ta ma znaczenie nie tylko dyplomatyczne. Coraz wyraźniej wpisuje się także w rozpoczynającą się kampanię przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 roku, które mogą całkowicie przebudować francuską scenę polityczną.
.Podczas rozmów z ukraińskim przywódcą Édouard Philippe były premier rządu Emmanuela Macrona zapewnił o swojej „determinacji, by pozostać u boku Ukrainy aż do chwili, gdy zostaną spełnione warunki pokoju — a nawet dłużej”. Opowiedział się również za rozmieszczeniem wojsk europejskich na Ukrainie po zakończeniu wojny oraz za wejściem Ukrainy do NATO. Jego zdaniem ukraińska armia jest dziś „najbardziej doświadczoną armią Europy”, a członkostwo w Sojuszu byłoby najlepszą gwarancją bezpieczeństwa dla całego regionu.
Wizyta Philippe’a w Kijowie odbywa się w momencie, gdy wojna rosyjsko-ukraińska ponownie eskaluje. W ostatnich dniach Ukraina została dotknięta intensywnymi rosyjskimi bombardowaniami, szczególnie wymierzonymi w Kijów i jego region. Rosja po raz kolejny użyła także pocisku Orechnik zdolnego do przenoszenia głowic nuklearnych. Kijów domaga się dziś nie tylko dalszego wsparcia wojskowego Zachodu, ale również trwałego zakotwiczenia Ukrainy w zachodnich strukturach bezpieczeństwa.
Wołodymyr Żełenski powiedział Édouardowi Philippe’owi, że priorytetem Ukrainy pozostaje dziś wzmocnienie obrony powietrznej kraju oraz rozwój „naszych własnych europejskich zdolności antybalistycznych”.
Kim jest Édouard Philippe i dlaczego jest jednym z głównych kandydatów wyborów 2027
Édouard Philippe od miesięcy pozostaje jedną z najważniejszych postaci francuskiego centrum. Były premier i obecny mer Hawru buduje swój wizerunek jako polityka stabilności, doświadczenia i republikańskiego porządku. W analizach publikowanych przez portal WszystkocoNajwazniejsze.pl wielokrotnie wskazywano, że Philippe jest dziś dla części francuskiego establishmentu kandydatem „bezpiecznym”, zdolnym utrzymać ciągłość państwa po epoce macronizmu. Jednocześnie musi mierzyć się z rosnącą presją zarówno ze strony prawicy, jak i młodszego pokolenia polityków centrum.
Szczególnie silna pozostaje jego rywalizacja z Gabrielem Attalem, który coraz wyraźniej buduje własną pozycję jako potencjalny spadkobierca obozu Emmanuela Macrona. Dodatkowym problemem Philippe’a pozostaje także śledztwo dotyczące zarządzania projektami publicznymi w Hawrze. Choć nie ma wobec niego żadnego wyroku ani aktu oskarżenia, sprawa może utrudnić budowę wizerunku polityka ponad podziałami.
Jednocześnie były premier pozostaje jednym z nielicznych kandydatów centrum zdolnych do budowy szerokiej koalicji wyborczej. W analizach dotyczących wyborów prezydenckich 2027 portal WszystkocoNajwazniejsze.pl podkreślał, że choć w pierwszej turze sondaże często prowadzi Jordan Bardella, to właśnie Philippe może mieć większe możliwości budowania większości w drugiej turze wyborów.
Dzisiejsze sondaże nie są dla Philippe’a łatwe
Najnowsze analizy i sondaże pokazują jednak, że sytuacja kandydata centrum staje się coraz trudniejsza. Badanie Verian dla „Le Figaro Magazine”, omawiane przez WszystkocoNajwazniejsze.pl, wskazuje, że zarówno Jordan Bardella, jak i Marine Le Pen pozostają przed Édouardem Philippe’em w kluczowych wskaźnikach „prezydenckiej postury”. Philippe traci punkty szczególnie w ocenie kompetencji i wizji przyszłości Francji.
Równocześnie inne sondaże pokazują, że kandydat centrum nadal pozostaje jednym z najpoważniejszych rywali prawicy. W części badań osiąga około 19 proc. poparcia i utrzymuje pozycję głównego przedstawiciela obozu postmacronowskiego.
Wszystko wskazuje jednak na to, że wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku będą starciem nie tylko programów politycznych, ale również wizji miejsca Francji w Europie i nowego układu bezpieczeństwa kontynentu. W tym sensie podróż Édouarda Philippe’a do Kijowa nie była wyłącznie gestem solidarności wobec Ukrainy. Była również sygnałem wysłanym do francuskich wyborców: kampania prezydencka weszła już w fazę geopolityczną.
Arkadiusz Jordan
Paryż




