Józef ORZEŁ ostrzega, że PiS może spaść do 10 procent

Prawo i Sprawiedliwość zapłaciło wysoką cenę za utratę jedności, a odejście środowiska Mateusza Morawieckiego może okazać się początkiem, nie zaś końcem wewnętrznych przesunięć na prawicy. Józef Orzeł, współzałożyciel Porozumienia Centrum i jeden z dawnych współpracowników politycznych Jarosława Kaczyńskiego, uważa, że bez nowego programu PiS może tracić kolejnych wyborców. Jego zdaniem do gry powinien wejść prezydent Karol Nawrocki, ponieważ tylko on ma dziś pozycję pozwalającą doprowadzić do rozmów między rywalizującymi środowiskami prawicy.
.W wywiadzie udzielonym Interii Józef Orzeł przedstawił surową ocenę sytuacji Prawa i Sprawiedliwości po politycznej secesji grupy Mateusza Morawieckiego. Nie przewiduje natychmiastowego końca partii Jarosława Kaczyńskiego, ale dostrzega ryzyko jej dalszego osłabienia, odpływu działaczy oraz utraty pozycji najważniejszego ugrupowania po prawej stronie sceny politycznej.
Kim jest Józef Orzeł?
Józef Orzeł jest filozofem, ekonomistą, publicystą i menedżerem, a zarazem jednym ze świadków narodzin współczesnej polskiej prawicy. Ukończył ekonometrię w Szkole Głównej Planowania i Statystyki, a następnie uzyskał stopień doktora filozofii. W okresie PRL był związany z działalnością opozyiicyjną i podziemną Solidarnością na Mazowszu.
W 1990 roku znalazł się wśród założycieli Porozumienia Centrum, partii tworzonej przez środowisko Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Rok później zdobył mandat posła na Sejm I kadencji. W trakcie kadencji poparł powołanie rządu Hanny Suchockiej, następnie odszedł z PC i przystąpił do Polskiego Programu Liberalnego. Po zakończeniu kadencji parlamentarnej nie ubiegał się ponownie o mandat i wycofał się z czynnej polityki partyjnej.
Prowadził później działalność wydawniczą, zajmował się projektami dotyczącymi cyfryzacji i rozwoju regionalnego, a także należał do współautorów Narodowego Planu Rozwoju na lata 2004–2006. Był doradcą ministrów, przewodniczył Radzie do Spraw Cyfryzacji i zaangażował się w działalność Klubu Ronina. Jego opinie o PiS mają szczególne znaczenie ze względu na znajomość genezy tego środowiska oraz wieloletnią obserwację sposobu działania Jarosława Kaczyńskiego.
PiS został ukarany za utratę jedności
Najważniejsza teza Józefa Orła dotyczy politycznej ceny rozłamu. Jego zdaniem wyborcy prawicy negatywnie zareagowali na odejście grupy Mateusza Morawieckiego, ponieważ brak jedności został odebrany jako dowód słabości całego środowiska. Orzeł przyznaje, że spodziewał się straty PiS na poziomie od 5 do 7 punktów procentowych oraz wzrostu nowej formacji Morawieckiego o 3–5 punktów. Pierwsze sondaże, na które się powołuje, wskazały jednak na jeszcze głębsze osłabienie partii Jarosława Kaczyńskiego.
Problem PiS nie sprowadza się przy tym wyłącznie do odejścia byłego premiera. Według Józefa Orła część dotychczasowego elektoratu jest zmęczona biernością partii, brakiem wyrazistego programu oraz niezdolnością do rozliczenia błędów popełnionych w ostatnich latach sprawowania władzy. Dawny współzałożyciel PC uważa, że samo wskazywanie Donalda Tuska jako przeciwnika nie wystarczy do odzyskania społecznego poparcia.
Najbardziej stanowczo brzmi jego diagnoza, że „PiS nie ma w tej chwili narracji”. Hasła krytykujące obecny rząd nie pozwalają partii odróżnić się ani od środowiska Mateusza Morawieckiego, ani od Konfederacji. Wszystkie te formacje zabiegają bowiem o część tego samego elektoratu i w wielu sprawach posługują się podobnym językiem.
Jeżeli PiS nie przedstawi oryginalnej i wiarygodnej propozycji, zdaniem Józefa Orła może „spaść do 10 proc.”. Byłby to wynik oznaczający utratę dominującej pozycji na prawicy, a w dalszej perspektywie również prawa do wskazywania kandydata na premiera podczas ewentualnych negocjacji koalicyjnych.
Odejście Mateusza Morawieckiego nie zakończyło konfliktów
Józef Orzeł nie podziela przekonania, że odejście Mateusza Morawieckiego oczyściło sytuację wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Przeciwnie, może ono otworzyć kolejną fazę walki o wpływy, ponieważ w partii pozostają środowiska mające odmienne interesy i ambicje. Jednym z najważniejszych pytań będzie pozycja polityków wywodzących się z dawnej Suwerennej Polski.
Według Orła ziobryści tworzą grupę dobrze zorganizowaną, pracowitą i wewnętrznie lojalną. Dzięki temu mogą skuteczniej niż główny aparat partyjny zwiększać swoje wpływy w strukturach PiS. Napięcie dotyczy więc nie tylko kierunku programowego, lecz także obsady stanowisk oraz przyszłego przywództwa po Jarosławie Kaczyńskim.
Osobnym problemem jest osłabienie terenowych struktur partii po odejściu polityków związanych z Mateuszem Morawieckim. Orzeł zwraca uwagę, że wraz z byłym premierem PiS stracił grupę działaczy dobrze radzących sobie w mediach, w tym kilku szefów okręgów. Za osobami zajmującymi najwyższe stanowiska mogą podążyć samorządowcy, lokalni aktywiści oraz ludzie zaangażowani w Ruch Ochrony Wyborów.
Nie oznacza to jednak, że środowisko Mateusza Morawieckiego znajduje się w wygodnej sytuacji. Były premier musi przede wszystkim rywalizować o wyborców, którzy dotąd popierali PiS, a jednocześnie przekonać ich, że jego nowa inicjatywa nie jest jedynie kolejną odsłoną sporu personalnego. Próba przerzucenia na Jarosława Kaczyńskiego całej odpowiedzialności za decyzje poprzedniego rządu może, zdaniem Orła, zaszkodzić zarówno Morawieckiemu, jak i całemu obozowi prawicy.
Prawica potrzebuje programu
Za jedną z najpoważniejszych słabości PiS Józef Orzeł uważa brak zaplecza intelektualnego i rzeczywistej debaty programowej. Partia przez lata nie zbudowała trwałego think tanku, który mógłby przygotowywać projekty reform odpowiadające na nowe wyzwania społeczne, gospodarcze i technologiczne. W konsekwencji po utracie władzy łatwiej jest jej mobilizować wyborców przeciwko rządowi niż przedstawić spójną wizję własnych przyszłych rządów.
Orzeł wskazuje, że PiS mógłby powrócić do niespełnionej obietnicy z 2015 roku, czyli głębokiej reformy państwa. Jej istotą powinno być przekształcenie administracji w instytucję pomagającą obywatelowi, zamiast traktowania go jak petenta poruszającego się w labiryncie procedur. Podobna zmiana powinna objąć system prawa, który pozostaje skomplikowany, niestabilny i trudny do zrozumienia.
To właśnie nowoczesna reforma państwa, a nie wyłącznie sprzeciw wobec Donalda Tuska, mogłaby stać się wyróżnikiem programowym PiS. Jeżeli partia ograniczy swoją strategię do walki z rządem, będzie musiała coraz ostrzej konkurować z Konfederacją, środowiskiem Mateusza Morawieckiego oraz Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
W odniesieniu do Grzegorza Brauna Józef Orzeł użył jednego z najbardziej obrazowych sformułowań całej rozmowy. Stwierdził, że polityk ten „weźmie gaśnicę, coś podpali albo zgasi”, zyskując dzięki temu zainteresowanie mediów i kolejne punkty poparcia. Sens tej wypowiedzi jest jasny: Braun nie musi uczestniczyć w skomplikowanej rywalizacji programowej, ponieważ jego polityczną rozpoznawalność budują ostre gesty, konflikty i działania łatwo przebijające się do opinii publicznej.
Karol Nawrocki może połączyć podzieloną prawicę
Najbardziej perspektywiczna teza Józefa Orła dotyczy roli prezydenta Karola Nawrockiego. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński nie może już samodzielnie zorganizować wspólnego porozumienia prawicy, ponieważ pozostaje w konflikcie ze Sławomirem Mentzenem i odrzuca możliwość współpracy z Grzegorzem Braunem. Również pozostali liderzy nie mają pozycji pozwalającej im wznieść się ponad partyjne spory.
Jedynym politykiem zdolnym do objęcia patronatu nad rozmowami pozostaje więc prezydent. Nie musiałby zostać formalnym przywódcą całego obozu ani bezpośrednio angażować się w bieżące konflikty partyjne. Mógłby natomiast stworzyć przestrzeń dla negocjacji dotyczących współpracy przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
Józef Orzeł odrzuca sugestie Donalda Tuska, jakoby między Karolem Nawrockim a Jarosławem Kaczyńskim toczył się pojedynek o przywództwo. W wywiadzie udzielonym Interii określił taką interpretację słowami „To jest bzdura”. Według niego prezydent i prezes PiS zajmują różne pozycje, mają odmienne kompetencje i starają się nie dopuścić do powtórzenia napięć, które wcześniej występowały między Jarosławem Kaczyńskim a Andrzejem Dudą.
Orzeł ocenia, że dla Karola Nawrockiego jest to ostatnia chwila na rozpoczęcie politycznych przygotowań. Negocjacje między PiS, środowiskiem Mateusza Morawieckiego, Konfederacją oraz ugrupowaniem Grzegorza Brauna byłyby długie i podatne na zerwanie. Dlatego należałoby je rozpocząć od nieformalnych rozmów prowadzonych przez przedstawicieli drugiego szeregu, doradców i zastępców liderów.
Czy PiS może odzyskać inicjatywę?
Diagnoza Józefa Orła jest dla PiS bardzo surowa, ale nie przesądza o końcu partii Jarosława Kaczyńskiego. Wskazuje raczej na moment wyboru między głęboką przebudową a dalszą utratą wpływów. Partia może próbować odbudować własny program, otworzyć się na debatę i przedstawić projekt reformy państwa albo ograniczyć się do doraźnego łączenia istniejących środowisk.
Samo porozumienie organizacyjne może jednak nie wystarczyć. Prawica pozostaje podzielona nie tylko przez ambicje liderów, lecz także przez odmienne strategie, doświadczenia i grupy wyborców. PiS, obóz Mateusza Morawieckiego, Konfederacja oraz środowisko Grzegorza Brauna będą w kampanii walczyć zarówno z obecnym rządem, jak i między sobą.
Najmocniejsze ostrzeżenie Orła nie dotyczy zatem jednego słabego wyniku sondażowego. Dotyczy możliwości trwałej zmiany hierarchii na polskiej prawicy. Jeżeli partia Jarosława Kaczyńskiego nie odzyska własnej tożsamości programowej, może stać się tylko jednym z kilku uczestników przyszłych negocjacji, zamiast – jak przez ostatnie dwie dekady – wyznaczać ich warunki.
Sebastian Nizio



