
Kluczowy jest powrót do modelu kształcenia opartego na poszanowaniu prawdy, sprawności intelektualnej, wysiłku, autodyscypliny, ambicji. To wszystko jest dziś przykryte kocykiem dobrostanu ucznia, a powinno wrócić, jeśli polskie społeczeństwo ma być dobrze wykształcone, a tym samym efektywne i konkurencyjne na światowych rynkach. Dobra szkoła to silna Polska.

Retorykę Moskwy, gdy idzie o „wieloetniczny naród rosyjski”, którego Ukraińcy są częścią, oraz o nazistowski reżim w Kijowie – to my już dobrze i od dawna znamy. Ale teraz okazuje się, iż złożenie kwiatów przez Gallaghera pod murami Kremla ma oznaczać wspólny sprzeciw Kościoła Katolickiego i Moskwy wobec neonazizmu szerzącego się w Europie, którego przejawem jest pomoc dla Ukrainy. Wybitnymi neonazistami byliby tu więc Johnson i Burnham, Morawiecki i Tusk, Merz i Macron.

Liberałowie coraz głośniej mówią o zakazywaniu działalności przeciwników, a gdy to niemożliwe, próbują usuwać ich z wyborów bez prawa do skutecznego odwołania. Dehumanizacja, przemoc i tolerowanie bojówek Antify stają się elementami politycznej codzienności. Gdyby więc Temida szukała faszyzmu po czynach, a nie etykietach, gdzie naprawdę by go znalazła?

W XXI wieku ten, kto nazywa cię „faszystą”, o ile nie jest kompletnym idiotą, nie ma na myśli tego, że bronisz dziedzictwa Mussoliniego czy Hitlera. Ten ktoś chce powiedzieć, że legitymizujesz normy, które zakładają, że istnieje dobro ważniejsze od dobra jednostki. Mogą to być normy instytucjonalne, narodowe, kulturowe, ideologiczne czy jakiekolwiek inne. Ten ktoś mówi, że bronisz form heteronomii.
Najnowszy, 76. numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei
Najnowszy, 76. numer miesięcznika „Wszystko co Najważniejsze” jest wydaniem o państwie, człowieku i przyszłości. O Polsce, która po niemal trzech dekadach obowiązywania Konstytucji RP z 1997 roku coraz wyraźniej staje przed pytaniem o kształt własnego ustroju, ale też o świecie, w którym sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie sprawą technologów, a staje się jednym z najważniejszych wyzwań antropologicznych, społecznych i moralnych. Piszemy również o demografii, geopolityce, pamięci historycznej, kulturze i pieniądzu, który w epoce cyfrowej może stać się wyrafinowanym narzędziem władzy.

Możliwa jest przyszłość edukacji, w której z powodu braku środków trzy czwarte ludzkości zostanie wkrótce pozbawione szkoły i wiedzy, gdyż załamie się system edukacyjny. Możliwe też, że gros transmisji umiejętności społecznie pożytecznych odbywać się będzie poprzez środki cyfrowe, a później genetyczne, do osamotnionych jednostek, za pomocą urządzeń coraz ściślej zespolonych z mózgiem.

Problemy współczesnego szkolnictwa wynikają z faktu, że każda z trzech głównych idei – wczesnej socjalizacji, kształtowania umysłu poprzez zdyscyplinowaną podstawę programową oraz zapewnienia rozwoju potencjału uczniów – jest ideą częściowo wadliwą, a także niekompatybilną z pozostałymi dwiema koncepcjami. Dopóki jako społeczeństwo nie zdamy sobie sprawy z tych podstawowych niezgodności, nie będziemy w stanie stawić czoła tym problemom.

Międzywojenną maturę postrzegano jako wrota do lepszego świata. Powszechna była świadomość, że edukacja jest kluczowym czynnikiem warunkującym awans cywilizacyjny i powodzenie materialne.

Współczesne pojęcie dojrzałości – potocznie cały czas wiązane między innymi z corocznym sprawdzianem maturalnym – nie jest terminem jasnym.

Nie wtłaczanie i narzucanie przyjętych formuł w zaprogramowanym i zestandaryzowanym procesie edukacji, ale wymiana myśli i dochodzenie do „poznania prawdy” winno być idealnym i pożądanym miernikiem oraz wymogiem nowoczesnej szkoły.

Właściwy poziom dumy narodowej zbudujemy jedynie wtedy, gdy zamiast licytować sukcesy i porażki, zastanowimy się naprawdę, kim jesteśmy jako wspólnota: czy kieruje nami dążenie do wolności, czy do świętego spokoju, czy szczytne ideały, czy materialny dostatek, a wreszcie, co być może najważniejsze w historii Polski – co mogliśmy osiągnąć sami, a co stało się rezultatem działań obcych, a więc co nam pomogło, a co przeszkodziło i kto był winien – „my” czy „oni”.

Słabość nauki nie jest konsekwencją niskich nakładów na nią. Ma znacznie głębsze korzenie, wiąże się to z niedostatkami kształcenia na szczeblu podstawowym i średnim.

Współczesny model kształcenia nie jest w stanie reagować wystarczająco szybko na postępujące zmiany społeczne. Nie wystarczy już czekać, aż rozkwitnie tysiąc kwiatów. Musimy stworzyć odpowiednie i przyjazne środowisko, które uwolni pomysłowość nauczycieli i szkół i stworzy podwaliny zmian.

Historia reform polskiego systemu edukacji, to dwadzieścia lat utrwalenia kolejnych patologii, uznawanych stopniowo za nową normalność.

Nacisk na wykorzystywanie technologii edukacyjnej skazuje nowe pokolenia na próżne ściganie się z maszynami w dziedzinie efektywności, zamiast orientować młodych ludzi na rzeczy, w których człowiek pozostaje niedościgniony, jak rozumienie, kreatywność, empatia czy sport. Najnowszą obsesją w dziedzinie edukacji staje się ponadto mierzalność jej efektów.

Piękno edukacji wyraża się również w tym, że stare spotyka się z nowym, to co tradycyjne z tym co nowoczesne. I dopóki między tymi dwiema wartościami panować będzie równowaga, „stary” nauczyciel nie będzie musiał udowadniać sobie i innym nieustannymi szkoleniami i formami doskonalenia, że nadąża… Jestem zwolennikiem równowagi i umiaru. |