Dlaczego Starlink jest tak ważny dla Ukrainy?

Zdaniem ekspertów z uwagi na jakość i sprawność połączenia Starlink jest siecią trudną do zastąpienia, ma też ogromne znaczenie dla broniącej się Ukrainy. Jednak w przeszłości jej dysponent Elon Musk nie zawsze ułatwiał Ukrainie do niej dostęp.
Pożar stacji Starlink na Mazowszu
Wieczorem 23 września 2026 r. doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w Woli Krobowskiej, w powiecie grójeckim na Mazowszu. Jak w dniu 24 września 2026 r. oświadczył wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, wiele wskazuje na to, że ten pożar był celową próbą zakłócenia działania stacji, której operatorem jest firma Exatel, a która jest „hubem internetowym, też zapewniającym bezpieczeństwo działania internetu na Ukrainie”.
Chodziło o to, dodał, aby internet nie popłynął i żeby „jakieś instytucje, w tym armia ukraińska, miała zachwiany dostęp do internetu”. Gawkowski doprecyzował, że nie można obecnie powiedzieć, czy na pewno za pożarem stacji stoją Rosjanie, ale wiele wskazuje na to, że działanie to wpisuje się „w rosyjską, nową doktrynę ataku”.
Starlink to największa na świecie konstelacja sztucznych satelitów, które udostępniają internet i zapewniają łączność niezależnie od stanu infrastruktury na ziemi. Jakość i sprawność połączenia wynika z dużej liczby satelitów.
Operatorem konstelacji Starlink jest firma Starlink Services LLC w całości będąca własnością SpaceX – spółki miliardera Elona Muska. Wg danych śledzącego konstelację serwisu KeepTrack, do 23 września br. na orbitę wyniesiono 12 962 satelity Starlink, z czego 11 139 było aktywnych.
Tysiące satelitów zapewniają sprawną łączność
To właśnie duża liczba satelitów czyni Starlink wyjątkowym – zwracał uwagę w rozmowie z mediami w 2025 roku Karol Wójcicki, popularyzator astronomii i autor strony „Z głową w gwiazdach”. – Żeby ten system działał prawidłowo i sprawnie, to przebywając w dowolnym miejscu na Ziemi, musimy być w zasięgu co najmniej kilku takich satelitów. Ta sieć będzie działała tylko wtedy, gdy na orbicie będzie bardzo dużo satelitów – wyjaśniał.
Satelity sieci Starlink poruszają się nad Ziemią przeciętnie na wysokości około 550 km n.p.m., czyli na tak zwanej niskiej orbicie okołoziemskiej. Okrążenie naszej planety zajmuje pojedynczemu starlinkowi około 90 min. – To, że te satelity są na niskiej orbicie okołoziemskiej sprawia, że sygnał z Ziemi do tych satelitów, jak i pomiędzy nimi, gdy jest ich tak dużo, podróżuje bardzo krótko. Dlatego opóźnienie łączności w tej sieci, tzw. ping, jest bardzo krótki. To pozwala uzyskiwać duże prędkości transferu danych i używać go np. podczas podróży – wskazywał wtedy rozmówca.
Starlink powstał z myślą o odbiorcach cywilnych. Miał dostarczać szybki, szerokopasmowy internet do dowolnego miejsca na Ziemi w sposób bezprzewodowy, pozwalający na niezależność od infrastruktury naziemnej. – W Europie może się to wydawać zbędną przyjemnością, ale ktokolwiek podróżował chociażby po Stanach Zjednoczonych, na pewno zdaje sobie sprawę, jak dużym wyzwaniem w wielu regionach jest zasięg telefonii komórkowej, nie mówiąc już o szybkim internecie. Między innymi na takie potrzeby odpowiedzią jest Starlink – wyjaśniał Wójcicki.
Dzięki konstelacji można mieć szybki internet np. podczas rejsu na oceanie lub lotu samolotem pasażerskim. Można go dostarczyć także tam, gdzie cywilna infrastruktura telekomunikacyjna została wyłączona, uszkodzona lub zniszczona, jak na przykład w Ukrainie.
Konkurenci próbują dogonić Starlinka
Obecnie, według SpaceX, z usług Starlinka korzysta ponad 12 mln osób w ponad 160 państwach, terytoriach i innych rynkach. Rozwiązania konkurencyjne wobec Starlinka powstają, ale na razie nie osiągnęły takiej skali jak przedsięwzięcie Elona Muska. Pod koniec 2022 r. Unia Europejska zapowiedziała, że jej własna konstelacja Iris zagwarantuje dostęp do internetu na całym jej terytorium od 2027 r.
Założyciel Amazona Jeff Bezos zamierza z kolei umieścić na orbicie konstelację Kuiper z 3,2 tys. satelitów; pierwsze prototypy wyniesiono na orbitę w październiku 2023 r. Natomiast Chiny dążą do tego, aby ich system Guowang składał się z 13 tys. satelitów.
Rosja próbowała zakłócać działanie sieci
Już w kwietniu 2023 r. dziennik „Washington Post” podał, że Rosja próbowała zakłócać transmisję starlinków za pomocą swojego systemu walki radioelektronicznej. W marcu 2024 r. Demokraci z amerykańskiej Izby Reprezentantów wszczęli dochodzenie w sprawie zakupu starlinków przez Rosjan. Chodziło o potencjalne nielegalne pozyskanie terminali z innych państw – Rosjanie mieli m.in. „zapychać” sieć zapewnianą przez satelity, np. korzystając ze streamingu wideo wysokiej jakości.
W kolejnych miesiącach pojawiały się informacje o wykorzystywaniu przez Rosjan nielegalnie pozyskanych lub zdobytych terminali Starlink. SpaceX podkreślała, że nie sprzedaje ani nie wysyła terminali do Rosji i nie prowadzi interesów z rosyjskim rządem ani wojskiem.
9 marca ub. r. Musk napisał na portalu X, którego także jest właścicielem, że jeżeli wyłączy system Starlink, to cały front na Ukrainie upadnie. W odpowiedzi minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podał, że starlinki dla Ukrainy finansuje polskie Ministerstwo Cyfryzacji kwotą około 50 mln dol. rocznie. Musk odpisał, że to mała część kosztów.
Kontrowersje wokół decyzji Elona Muska
W lipcu ub. r. Reuters poinformował, że we wrześniu 2022 r. Musk nakazał wyłączenie Starlinka na części obszarów Ukrainy, m.in. w rejonie Chersonia, podczas ukraińskiej kontrofensywy. Według rozmówców agencji wyłączenie utrudniło ukraińskim wojskom łączność i wykorzystanie dronów. SpaceX uznała te doniesienia za nieprawdziwe, zaś Reuters zaznaczył, że nie było jasne, dokładnie jaki był zasięg i czas trwania wyłączenia.
Elon Musk zmieniał swoje podejście do wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jeszcze na początku 2022 r., tuż po rosyjskiej inwazji wysłał Ukrainie terminale do Starlinka. We wrześniu 2026 roku w liście do Pentagonu miał zażądać, by to administracja USA przejęła finansowanie użycia satelitów przez Ukrainę, co szacował na 400 mln dol. rocznie. Gdy sprawa wyszła na jaw, ogłosił, że SpaceX nadal będzie finansować usługi dla Ukrainy.
Ukraina blokuje rosyjskie terminale Starlink
Na początku 2026 roku Ukraina poinformowała, że znalazła terminale Starlink na rosyjskich dronach dalekiego zasięgu. Kijów rozpoczął współpracę ze SpaceX nad zablokowaniem możliwości wykorzystywania Starlinka przez Rosjan. W lutym Musk napisał na X, że działania SpaceX mające powstrzymać nieautoryzowane wykorzystanie Starlinka przez Rosję wydają się skuteczne. Jednocześnie SpaceX podkreślała, że nie sprzedaje ani nie wysyła terminali do Rosji.
Od lutego 2026 r. wszystkie terminale Starlink działające na terytorium Ukrainy muszą znajdować się na zatwierdzonej przez ukraińskie władze liście. Współpracę w tej sprawie z SpaceX prowadzą ukraińskie Ministerstwo Obrony i Ministerstwo Transformacji Cyfrowej. Niezatwierdzone terminale nie mogą korzystać z usługi na terytorium Ukrainy.
Starlink jest wykorzystywany przez ukraińskie siły zbrojne, m.in. do łączności i obsługi części dronów. Rosjanie próbują natomiast zakłócać działanie systemu, m.in. wykorzystując środki walki radioelektronicznej. Ukraina zabiegała także o możliwość wykorzystywania Starlinka do naprowadzania dronów i rakiet na cele znajdujące się na terytorium Rosji. Musk pozostawał jednak przeciwny rozszerzeniu dostępu Starlinka na rosyjskie terytorium.
PAP/MJ




