
Czy stronnicza polityka i internet całkowicie zniszczą państwowe media?
Kryzys mediów publicznych może zagrozić ich istnieniu, a stronniczość polityczna i rosnąca popularność internetu podważają ich dotychczasową pozycję. Tymczasem wielu ludzi uznaje osłabienie tych instytucji za korzystne dla demokracji albo za nieuchronny skutek rozwoju technologii komunikacyjnych – pisze prof. Michał KLEIBER
.Temat tego tekstu był dyskutowany w mediach wielokrotnie, ale jego waga wymaga poważnej refleksji i publicznej debaty. Państwowe media publiczne to należące do państwa i mające służyć całemu społeczeństwu telewizja, radio i inne media, stanowiące własność Skarbu Państwa. W Polsce rolę tych mediów pełnią Telewizja Polska, Polskie Radio i Polska Agencja Prasowa – wszystkie w stanie likwidacji.
Ich zadaniem, zadaniem zleconym przez państwo, jest szerzenie misji społecznej na drodze przekazywania rzetelnych i bezstronnych wiadomości, upowszechniania wiedzy i kultury, promocja wartościowych treści artystycznych, oferowanie programów dla różnych grup społecznych. Niestety, w Polsce, a także w wielu innych państwach ta ważna misja nie jest obecnie realizowana.
Kryzys mediów publicznych i utrata zaufania
Faktem jest bowiem, że w wielu krajach podważana jest bezstronność mediów państwowych, niszcząc ich budowany przez lata pozytywny wizerunek, kluczowy w podtrzymywaniu powszechnej opinii o ich niezbędności w prawidłowo funkcjonującej demokracji. Na problem ten nakłada się fakt, iż media społecznościowe, blogi, fora dyskusyjne stają się dla wielu osób głównym źródłem informacji, a influencerzy i twórcy treści internetowych przyciągają uwagę znacznie skuteczniej niż profesjonalni dziennikarze i eksperci.
Media rządowe oficjalnie nie przerywają starań o podtrzymanie swej opiniotwórczej roli, ale nie przynosi to efektów, ponieważ dominująca w nich propaganda polityczna jest nieakceptowalna dla znacznej części społeczeństwa. Dodatkowym kłopotem dla mediów państwowych jest to, iż duża część społeczeństwa przestaje w ogóle czytać wiadomości, a przeglądając internet, wybiera raczej filmiki, quizy i zgadywanki, przerywane atrakcyjnymi reklamami. Tak gwałtownie zachodzące zmiany i rosnącą pozycję internetowego przekazu informacji tylko w małym stopniu osłabiają takie fakty, jak szerzące się w internecie, ostatnio dodatkowo wzmacniane przez AI, nieprzekonujące informacje, cechujące się często krytycznie rozpoznawalnym brakiem solidnej ewaluacji, schlebianiem najniższym gustom odbiorców czy oferowaniem rozrywki niezbyt wysokich lotów.
Państwowe media mają obecnie w wielu krajach, także tych uznawanych za demokratyczne, wyraźnie ograniczaną przez władze niezależność, służąc aktualnie rządzącym jako ważny instrument propagandy politycznej. Wyjątki od tego są niestety nieliczne – w szeroko pojętej Europie za takie uznać można na przykład BBC w Wielkiej Brytanii czy grupę RTL w Luksemburgu, w którym od strony formalnej nie ma wprawdzie mediów państwowych, ale rolę tę wypełnia na zlecenie władz właśnie ten nadawca. W licznych, szczególnie autorytarnie rządzonych państwach jest jednak zupełnie inaczej i profil działań informacyjnych jest narzucany przez władze, a wśród tych działań wymuszane są niekiedy nawet takie, jak indoktrynacyjna rola szkół, mająca prowadzić do wzrostu poparcia dla rządu danego państwa. Władze ciągle nie uświadamiają sobie, że niska wiarygodność takich przedsięwzięć w odbiorze dużej części społeczeństwa zasadniczo redukuje ich skuteczność w medialnej budowie pozytywnego wizerunku rządzących.
Czy internet może zastąpić media publiczne?
Dodatkowym problemem państwowych mediów publicznych jest także redukcja w wielu krajach ich budżetów. Dzieje się tak nawet w państwach o wielkich medialnych tradycjach, np. w Belgii, Niemczech, Szwecji czy Holandii. Z informacji podawanej przez European Broadcasting Union wynika, że finansowanie mediów państwowych w Europie zredukowane zostało w ostatnich latach o kilkanaście procent. Konsekwencją tej sytuacji jest fakt, że mimo iż część starszych osób ciągle preferuje oglądanie wiadomości w państwowej telewizji, to znacznie więcej osób, szczególnie młodszych, nie podziela tego poglądu, wyraźnie preferując media internetowe.
Skłania to do stwierdzenia, że media państwowe wkroczyły w okres poważnego kryzysu, potencjalnie zagrażającego ich egzystencji. Tymczasem poglądy społeczne zmieniły się tak, że wielu ludzi uważa tę sytuację za wręcz korzystną dla demokracji, a wielu innych przypisuje ją po prostu historycznej nieuchronności, warunkowanej przez rozwój technologii komunikacyjnych. Popularność nowych mediów wpływa na opinię, że ważne sprawy publiczne mogą być w dzisiejszych czasach skutecznie przedstawiane jedynie przez internet, dla wielu znakomicie predysponowany do tej roli poprzez umożliwianie interaktywności oraz szerokiej wymiany poglądów. Przekonanie to nie wydaje się jednak w pełni uzasadnione, gdyż użytkownicy internetu są wprawdzie bardzo aktywni, ale nie stanowią zorganizowanej społeczności i – co gorsza – nie są najczęściej zainteresowani kwestiami wspólnotowymi. Choć, jak wszędzie, i tu zdarzają się odstępstwa od reguły.
.Między analizowanymi tu mediami państwowymi a internetowymi mediami masowymi istnieją w przypadku prawidłowego działania tych pierwszych znaczące różnice, dotyczące takich spraw, jak np.:
- znacznie większa wiarygodność w mediach rządowych, związana z odpowiedzialnością osobową i instytucjonalną,
- zasięg, w przypadku mediów rządowych ograniczony najczęściej do obszaru własnego kraju bądź nawet regionu,
- interaktywność, czyli możliwość bezpośredniej reakcji obserwatora w przypadku nowych mediów w postaci przesyłania komentarzy, co upodabnia sytuację do prowadzenia rozmowy,
- koszt produkcji informacji, najczęściej znacznie tańszy w przekazie internetowym,
- format przekazu, znacznie szerszy w nowych mediach poprzez wykorzystanie smartfonów, komputerów czy nawet zegarków.
Jak odbudować wiarygodność i niezależność mediów publicznych?
Biorąc to wszystko pod uwagę, należy dobitnie stwierdzić, że istnienie prawidłowo działających mediów państwowych będzie wymagać znalezienia nowych i powszechnie docenionych dróg uzasadniających ich trwałe znaczenie. Jako argumenty za ich obroną przywoływać można rolę, jaką odgrywały przez dekady w informowaniu i edukowaniu społeczeństwa oraz promocji ładu społecznego, kultury i tradycji narodowych. Wszystkie te sprawy są oczywiście ważne także dzisiaj, a tylko ich niewielka część jest obecnie realizowana przez internetowe platformy komunikacyjne.
Opisywana sytuacja wymaga od mediów państwowych z jednej strony działań akceptujących w ekosystemie komunikacyjnym wiele nowych możliwości przekazu, z drugiej zaś przeciwdziałania tym z nich, które podważają znaczenie ładu demokratycznego i rolę sfery publicznej. Na szczególną uwagę zasługuje przeciwstawianie się wzmacnianiu społecznej polaryzacji, dezinformacji i mowy nienawiści – cech charakterystycznych wprawdzie nie tylko dla dzisiejszych mediów, ale przez nie silnie nagłaśnianych.
.Trzeba także powiedzieć, że media państwowe nigdy nie poradzą sobie same z rosnącymi zagrożeniami dla rzetelnej komunikacji, niezbędne do tego jest bowiem szerokie wsparcie ze strony instytucji państwowych i organizacji pozarządowych. Media te muszą jednak konsekwentnie tworzyć ekosystem komunikacyjny bazujący na uznawanych wartościach i głęboko udokumentowanej jakości przekazu, demonstrującej profesjonalizm, uczciwość i ponadpartyjność.
W świecie coraz silniej zdominowanym przez internet nawet tak prowadzona, głęboko przemyślana działalność mediów państwowych nie daje oczywiście gwarancji pełnego sukcesu, ale jest konieczna jako jedyna droga do ich przetrwania. Aby zachować swą pozycję w podtrzymywaniu demokracji, media te muszą stale przystosowywać się do zachodzących zmian, unikając jednak ich szkodliwych efektów. Niezbędne do tego byłyby ich lepsze finansowanie i przemyślana współpraca z platformami internetowymi, co będzie wymagać odpowiednich regulacji na poziomie zarówno krajowym, jak i międzynarodowym. To niełatwe zadanie, ale musimy starać się ze wszystkich sił, aby sfera publiczna pełna racjonalnej wiedzy nie stała się utopią.
Michał Kleiber

