Reforma sądownictwa w planach Flavio BOLSONARO

W Brazylii rosną obawy o demokrację po zapowiedzi Flavia Bolsonaro, że w razie zwycięstwa zmieni konstytucję i „ponownie zdemokratyzuje” kraj – napisał brytyjski „Guardian”. Krytycy obawiają się, że wykorzysta wzmocnienie prawicy w Kongresie do osłabienia demokratycznych instytucji.

Polityk reprezentuje nowe pokolenie autorytarnych przywódców

Deklaracje Bolsonaro padły po jego zwycięstwie w pierwszej turze wyborów i wzmocnieniu prawicy w Kongresie. Cytowani przez „Guardiana” eksperci i przeciwnicy polityka obawiają się m.in. zwiększenia presji na Sąd Najwyższy oraz uwolnienia osób skazanych za próbę zamachu stanu po wyborach w 2022 r.  

Zdaniem politologa Celso Rochy de Barrosa, na którego powołał się dziennik, mówiąc o „ponownej demokratyzacji”, Bolsonaro próbuje „przemycić swoje autorytarne cele do akceptowalnego języka”.

Ekspert ocenił, że polityk reprezentuje nowe pokolenie autorytarnych przywódców, którzy zamiast przejmować władzę w drodze zamachu stanu, dążą do demontażu demokracji od wewnątrz poprzez podważanie i przejmowanie jej instytucji. Jako przykład wskazał model rządów byłego premiera Viktora Orbana na Węgrzech, a także obecnego prezydenta Salwadoru Nayiba Bukele.

Jak zauważył „Guardian”, sformułowanie o „ponownej demokratyzacji” budzi kontrowersje również ze względu na historię Brazylii. Kraj powrócił do demokracji w latach 80. po 21 latach dyktatury wojskowej, a demokratyczny porządek ugruntowała konstytucja z 1988 r. Jair Bolsonaro, ojciec Flavia i były prezydent (2019-2022), wielokrotnie wypowiadał się przychylnie o rządach wojskowych i autorytarnych przywódcach, w tym byłym chilijskim dyktatorze Augusto Pinochecie – przypomniała gazeta. 

– Brazylia została ponownie zdemokratyzowana w 1988 roku. Osobą, która próbowała to cofnąć, był jego (Flavia Bolsonaro) ojciec, skazany za próbę zamachu stanu (Jair Bolsonaro) – powiedział gazecie nowo wybrany deputowany Partii Pracujących prezydenta Luli, Marcelo Freixo. Freixo ocenił, że środowisko Bolsonaro dąży do „kolejnego zamachu stanu”.

„Guardian” zaznaczył, że Brazylia zajmuje 28. miejsce w tegorocznym indeksie demokracji liberalnej instytutu V-Dem – za Litwą i Portugalią, a przed m.in. Wielką Brytanią i USA. 

Bolsonaro nie wykluczył postulatu wydłużenia kadencji prezydenta z czterech do pięciu lat

Flavio Bolsonaro doprecyzował, mówiąc o „ponownej demokratyzacji”, miał na myśli przyjęcie poprawek do konstytucji dotyczących m.in. reformy sądownictwa i systemu politycznego oraz obniżenia wieku odpowiedzialności karnej – podał brazylijski dziennik „Folha de S.Paulo”. Kandydat ocenił jednocześnie, że Brazylia nie jest obecnie „pełną demokracją”. 

Bolsonaro nie wykluczył przy tym wydłużenia kadencji prezydenta z czterech do pięciu lat oraz zniesienia możliwości ubiegania się o reelekcję, zaznaczając, że szczegóły miałby określić Kongres. 

Partia Liberalna Bolsonaro zdobyła najwięcej mandatów w obu izbach Kongresu – 121 z 513 miejsc w Izbie Deputowanych i 28 z 81 w Senacie – podał „Folha de S.Paulo”. 

Pierwszą turę wyborów prezydenckich wygrał Flavio Bolsonaro, który w drugiej turze 25 października zmierzy się z obecnym prezydentem Luizem Inaciem Lulą da Silvą. Ojciec kandydata, były prezydent Jair Bolsonaro, odbywa karę 27 lat więzienia za próbę przeprowadzenia zamachu stanu po przegranych wyborach w 2022 r. 

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 października 2026