Raphaël GLUCKSMANN wygrał prawybory i rzuca wyzwanie Mélenchonowi

Glucksmann wygrał prawybory

Raphaël Glucksmann wygrał prawybory francuskiej socjaldemokracji już w pierwszej turze, zdobywając około 66 proc. głosów i poparcie Partii Socjalistycznej oraz Place publique przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Wynik daje mu wyraźny mandat do prowadzenia kampanii, jednak rywalizacja o przywództwo całej lewicy pozostaje otwarta. Jean-Luc Mélenchon nie uczestniczył w tym głosowaniu, a droga do Pałacu Elizejskiego prowadzi również przez starcie z centrum, prawicą i Marine Le Pen.

.Wyniki ogłoszone 11 października 2026 roku pokazują dużą przewagę Glucksmanna nad pozostałymi uczestnikami prawyborów. Olivier Faure, pierwszy sekretarz Partii Socjalistycznej, uzyskał około 14,5 proc. głosów, Ségolène Royal 7,62 proc., Emmanuel Maurel 5,92 proc., a Jérôme Guedj 5,83 proc., przy udziale ponad 120 tysięcy głosujących. Zwycięzca nie będzie potrzebował drugiej tury, co pozwala mu od razu rozpocząć budowanie szerszego zaplecza prezydenckiego.

W pierwszej reakcji Glucksmann zapowiedział, że jego celem jest zwycięstwo w wyborach prezydenckich, zakończenie epoki macronizmu i powstrzymanie skrajnej prawicy. Faure uznał rozstrzygnięcie i wezwał do wspólnego budowania kampanii, natomiast Royal, choć rozczarowana własnym wynikiem, zadeklarowała poparcie dla zwycięzcy zgodnie z podpisaną wcześniej kartą prawyborów. Guedj odczytał rezultat jako sprzeciw uczestników głosowania wobec sojuszu z Niepokorną Francją. Ta interpretacja pokazuje, jak silnie kampanię wewnętrzną zdominował stosunek do Mélenchona.

Glucksmann wygrał prawybory części francuskiej lewicy

Określenie „prawybory lewicy” może w Polsce wywoływać wrażenie, że wybrano jednego kandydata reprezentującego wszystkie francuskie ugrupowania lewicowe. Tymczasem głosowanie zorganizowały Partia Socjalistyczna i Place publique, a jego zakres wyznaczał obóz socjaldemokratyczny. Nie uczestniczyła w nim La France insoumise, czyli Niepokorna Francja Mélenchona, a pozostałe środowiska lewicy również nie zostały automatycznie związane jego wynikiem. Glucksmann otrzymał zatem silny mandat w określonej rodzinie politycznej, lecz nie może traktować go jako nominacji całej lewicy.

Francuska lewica obejmuje kilka formacji o odmiennych tradycjach, od socjalistów i ekologów po komunistów oraz ruch Jean-Luka Mélenchona. W przyspieszonych wyborach parlamentarnych w 2024 roku ugrupowania te współpracowały w Nowym Froncie Ludowym, uzgadniając kandydatury w okręgach. Wybory prezydenckie mają jednak inną logikę, ponieważ wspólnego porozumienia lokalnego nie da się zastąpić kilkoma równoległymi kandydaturami do jednego urzędu. Spór o nazwisko kandydata szybko staje się więc sporem o to, która partia i który program będą nadawały ton całemu obozowi.

Same prawybory były głosowaniem elektronicznym, dostępnym także dla sympatyków spełniających warunki wcześniejszej rejestracji i opłaty, a nie ogólnokrajowym badaniem poglądów Francuzów. Ponad 120 tysięcy uczestników stanowi istotne zaplecze organizacyjne, lecz skala pozostaje znacznie mniejsza niż w prawyborach socjalistów z 2011 roku, gdy głosowało około 2,8 miliona osób. Około 66 proc. w takim głosowaniu nie oznacza podobnego poparcia w wyborach prezydenckich. Najważniejszy wniosek dotyczy obecnie zdecydowanej przewagi Glucksmanna wśród uczestników prawyborów, a nie rozstrzygnięcia przyszłych preferencji całego elektoratu.

Kim jest Raphaël Glucksmann i skąd bierze się jego pozycja?

Raphaël Glucksmann ma 46 lat, jest synem filozofa André Glucksmanna, a przed wejściem do polityki zajmował się dziennikarstwem, filmem dokumentalnym i publicystyką. Studiował w paryskim Sciences Po, dokumentował ukraińską pomarańczową rewolucję, a w latach 2008–2012 doradzał prezydentowi Gruzji Micheilowi Saakaszwilemu w sprawach integracji europejskiej. Od 2019 roku zasiada w Parlamencie Europejskim, gdzie należy do grupy socjalistów i demokratów. Jego profil polityczny kształtowały zatem w dużej mierze sprawy międzynarodowe, doświadczenie Europy Wschodniej oraz zagrożenia związane z autorytarnymi mocarstwami.

Glucksmann nie jest członkiem Partii Socjalistycznej, lecz współtwórcą i jednym z liderów znacznie mniejszego Place publique. To rozróżnienie pomaga zrozumieć emocje towarzyszące prawyborom, ponieważ historyczna partia francuskiej lewicy zdecydowała się poprzeć polityka stojącego na czele odrębnego ugrupowania. Dla jego zwolenników jest to szansa na odnowienie socjaldemokracji, dla części działaczy PS może natomiast oznaczać utratę samodzielności. Glucksmann będzie teraz potrzebował współpracy parlamentarzystów, merów i lokalnych struktur, których nie zastąpi samą rozpoznawalnością medialną.

Podstawą jego wiarygodności wyborczej pozostaje wynik wyborów europejskich w czerwcu 2024 roku. Kierowana przez niego wspólna lista PS i Place publique zdobyła 13,83 proc. głosów oraz 13 mandatów, wyprzedzając listę Niepokornej Francji, która otrzymała 9,89 proc. Był to dowód, że lewica proeuropejska potrafi wystąpić samodzielnie i uzyskać lepszy rezultat od ugrupowania Mélenchona. Nie daje to jednak gwarancji powtórzenia sukcesu w wyborach prezydenckich, gdzie większe znaczenie mają osobowość kandydata, mobilizacja elektoratu i przekonanie, że potrafi on kierować państwem.

Dotychczasową drogę polityczną lidera Place publique i przygotowania do kampanii przedstawialiśmy w tekście „Raphaël Glucksmann chce przejąć francuską lewicę i wystartować w wyborach 2027”. Zwycięstwo w prawyborach zmienia jego sytuację, ponieważ kończy etap zabiegania o nominację socjaldemokratów. Teraz będzie oceniany przez wyborców także pod kątem kosztów programu, zdolności zawierania porozumień i przygotowania do sprawowania władzy.

Rywalizacja z Mélenchonem dotyczy programu i granic sojuszu

Mélenchon pozostaje dla Glucksmanna konkurentem o głosy lewicy, którego siły nie można mierzyć wynikiem prawyborów socjaldemokracji. W pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2022 roku zdobył 21,95 proc. głosów, podczas gdy kandydat Partii Socjalistycznej Anne Hidalgo uzyskała zaledwie 1,75 proc. Różnica ta wyjaśnia, dlaczego Niepokorna Francja mogła przez kolejne lata przedstawiać się jako główna siła zdolna mobilizować lewicowych wyborców w walce o prezydenturę. LFI prowadzi obecnie własne przygotowania do wyborów 2027 roku z Mélenchonem, niezależnie od rozstrzygnięcia socjalistycznych prawyborów.

Glucksmann próbuje zakwestionować tę dominację, proponując lewicę przywiązaną do integracji europejskiej, demokracji liberalnej i wzmacniania wspólnego bezpieczeństwa. Szczególnie wyraźnie widać to w sprawie Ukrainy, którą przedstawia jako pierwszą linię obrony całej Europy, domagając się większej pomocy wojskowej oraz zwiększenia europejskich zdolności obronnych. Niepokorna Francja również potępia rosyjską inwazję, ale znacznie mocniej akcentuje negocjacje, niezależność od Stanów Zjednoczonych i sprzeciw wobec modelu bezpieczeństwa opartego na NATO. Dla polskiego czytelnika jest to jeden z najważniejszych podziałów, ponieważ dotyczy bezpośrednio sposobu reagowania na zagrożenie ze strony Rosji.

Konflikt obejmuje także pytanie, z kim lewica powinna współpracować, aby zdobyć i utrzymać władzę. W debatach prawyborczych Glucksmann wykluczał porozumienie z LFI, a jednocześnie odrzucał zarzut, że zamierza podporządkować socjaldemokrację prawicy. Faure przestrzegał przed tworzeniem obozów uznanych z góry za niezdolne do porozumienia, wskazując na konieczność poszerzenia poparcia. Zwycięstwo Glucksmanna wzmacnia jego linię polityczną, jednak podpisana przed głosowaniem karta nie zawierała całkowitego zakazu przyszłych porozumień parlamentarnych z LFI, o który wcześniej zabiegało jego środowisko.

Różnic nie należy przy tym sprowadzać do podziału na lewicę zajmującą się polityką społeczną i polityka zainteresowanego wyłącznie Europą. W kampanii prawyborczej Glucksmann proponował opodatkowanie największych spadków w celu zmniejszenia obciążeń wynagrodzeń, a także wieloletni program poprawy warunków w szkołach. Popierał połączenie energetyki jądrowej z odnawialnymi źródłami energii, wiążąc je z uniezależnieniem od autorytarnych państw. Jego kolejnym zadaniem będzie wykazanie, że te propozycje tworzą spójny i możliwy do sfinansowania program, który odpowiada na codzienne problemy Francuzów.

Ideowe tło tego konfliktu opisaliśmy szerzej w analizie rywalizacji Glucksmanna i Mélenchona. Po prawyborach zasadnicze pytanie dotyczy już tego, czy samodzielna socjaldemokracja zdoła pozyskać więcej wyborców, niż utraci przez utrwalenie podziałów. Będzie to sprawdzian zarówno programu Glucksmanna, jak i jego zdolności do przekonania osób, które dotychczas głosowały na inne ugrupowania lewicy.

Glucksmann między lewicą, centrum i Marine Le Pen

Ostrożność wobec ogłaszania końca podziałów potwierdzają pierwsze reakcje spoza obozu socjaldemokratycznego. Marine Tondelier, stojąca na czele ekologów, zarzuciła Glucksmannowi odrzucanie perspektywy szerokiego sojuszu lewicy i ekologów, a François Ruffin ironizował na temat zakresu przeprowadzonych prawyborów. Oznacza to, że zdecydowane zwycięstwo wewnętrzne nie przyniosło natychmiastowego poparcia wszystkich potencjalnych sojuszników. Każdy z tych obozów nadal musi zdecydować, czy własna kandydatura zwiększy jego wpływ na przyszłość Francji, czy przede wszystkim rozproszy głosy podobnego elektoratu.

Cała scena polityczna jest szersza niż rywalizacja dwóch liderów lewicy. Édouard Philippe, były premier i założyciel Horizons, zabiega o wyborców centrum oraz umiarkowanej prawicy, Gabriel Attal reprezentuje ambicje środowiska Renaissance, a Republikanie wskazali na Bruno Retailleau. Marine Le Pen prowadzi natomiast własną walkę o prezydenturę jako najważniejsza postać Zjednoczenia Narodowego. Emmanuel Macron nie może ubiegać się o trzecią kolejną kadencję, co otwiera również rywalizację o polityczne dziedzictwo jego obozu.

Można więc przewidywać, że Glucksmann będzie próbował odzyskać część wyborców, którzy wcześniej opuścili socjalistów na rzecz Macrona, ale nadal oczekują proeuropejskiej polityki i większego nacisku na sprawy społeczne. Jednocześnie musi przekonać lewicowy elektorat, że samodzielność wobec Mélenchona daje szansę na zwycięstwo i skuteczne rządzenie. Te dwa cele nie zawsze będą łatwe do pogodzenia, ponieważ język przyciągający centrum może wywoływać nieufność po lewej stronie. Powodzenie tej strategii zależy od przedstawienia własnej oferty, a nie wyłącznie od krytyki konkurentów.

Francuski system wyborczy sprawia, że takie napięcia mają bardzo konkretne konsekwencje. Jeżeli żaden kandydat nie uzyska bezwzględnej większości w pierwszej turze, do drugiej przechodzi tylko dwóch kandydatów z najwyższymi wynikami. Pierwsze miejsce wśród polityków lewicy może więc nie wystarczyć do dalszej rywalizacji, jeżeli przed nimi znajdą się kandydat Zjednoczenia Narodowego i przedstawiciel centrum lub prawicy. Podział głosów pomiędzy Glucksmanna, Mélenchona i inne kandydatury może w takiej sytuacji pozbawić całą lewicę udziału w decydującym głosowaniu.

Podstawowe zasady i szersze tło kampanii omawiamy w kompendium wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku. Dla Glucksmanna pierwszym sprawdzianem po prawyborach będzie zjednoczenie własnego obozu, następnie poszerzenie poparcia i wykazanie, że potrafi pokonać rywali spoza lewicy. Wynik z 11 października daje mu wyraźnie silniejszą pozycję do prowadzenia tej kampanii. O tym, czy przełoży się ona na miejsce w drugiej turze, zdecydują już miliony francuskich wyborców.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 października 2026