
O co chodzi z Trybunałem Konstytucyjnym?
Byłem pierwszym sekretarzem ambasady brytyjskiej w Warszawie w latach 1994–1998. Choć minęło od tego czasu wiele lat, osobiście znałem wiele osób znajdujących się dziś w samym centrum obecnego kryzysu, takich jak Donald Tusk czy Radek Sikorski – pisze Craig MURRAY
1. Kryzys w Polsce raczej nie doprowadzi do przemocy
Pierwszą rzeczą, którą należy powiedzieć o Polsce, jest to, że obecny kryzys raczej nie przerodzi się w przemoc, a już z pewnością nie w przemoc o trwałym charakterze. Będzie mnóstwo krzyków, wzajemnego obrzucania się wyzwiskami oraz odwołań do niejasnych, dawnych sporów i skandali, ale Polska nie jest Ukrainą ani nawet Francją. Jak zwykle jakoś przez to przebrnie, wypracowując pewien rodzaj niejasnego, niedookreślonego kompromisu, który pozwoli przetrwać kilka kolejnych lat.
Generał Jaruzelski, ostatni znaczący przywódca Polski w okresie komunizmu, był kiedyś moim sąsiadem. Nasze posesje oddzielał płot biegnący na końcu mojego ogrodu. To on wprowadził stan wojenny i nadzorował służby specjalne, które potrafiły działać wyjątkowo brutalnie. Jednak gdy patrzymy dziś na tamten okres z perspektywy historycznej, uderzające jest nie to, jak wiele przemocy zastosowano wobec Solidarności w latach 1980–1983, lecz jak niewiele jej w istocie użyto. Zginęło około 120 osób, a tysiące trafiły do więzień, ale jak na rewolucję, która zapoczątkowała polityczne przemiany wstrząsające całym światem, skala represji była zadziwiająco ograniczona.
Później, kiedy Wałęsa sprawował urząd prezydenta, Jaruzelski zupełnie swobodnie poruszał się po Warszawie. Rankami, gdy przechodził obok mojej bramy, mówiłem mu: „Dzień dobry, panie generale”. Przemoc nie leży w naturze polskiej polityki.
2. Polska polityka jest podzielona między prawicę a prawicę narodową
Drugą rzeczą, którą trzeba zrozumieć, jest to, że polska polityka dzieli się między prawicę a prawicę narodową. Lewica jest dziś niemal pozbawiona znaczenia. Umiarkowanie socjaldemokratyczna Nowa Lewica jest niewielkim, drugorzędnym partnerem w koalicji rządzącej Tuska i uzyskuje w sondażach około 8 proc. poparcia. To właściwie cała „lewica”.
Niektórzy przedstawiciele rządzącej Koalicji Obywatelskiej, na przykład minister spraw zagranicznych Radek Sikorski, według brytyjskich standardów sytuują się bardzo daleko na prawo. Sikorski należał do Bullingdon Club razem z Osborne’em i Johnsonem, a w kwestiach społecznych i gospodarczych zajmuje stanowisko nieco bardziej prawicowe niż którykolwiek z nich.
Narodowa prawica znajdująca się w opozycji jest konserwatywna społecznie i religijna. Aborcja pozostaje najważniejszą kwestią wyznaczającą podziały, co ma bezpośredni związek z obecnym sporem o Trybunał Konstytucyjny. Między prawicą a prawicą narodową nie ma istotnych różnic w podejściu do gospodarki, przy czym ta druga jest być może nieco bardziej wrażliwa na kwestie społeczne, takie jak wydatki na świadczenia socjalne.
Wielkim błędem jest próba wtłoczenia tych podziałów w klasyczny schemat rywalizacji lewicy i prawicy, oparty na różnicach w polityce gospodarczej, czy nawet w model przeciwstawiający liberałów populistom. Polska jest sui generis— przypadkiem jedynym w swoim rodzaju, stanowiącym odrębną kategorię.
3. Spór o Trybunał Konstytucyjny stał się symbolem głębokich podziałów
Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego ma na pierwszy rzut oka charakter sporu dotyczącego samej instytucji. Chodzi bowiem o skład Trybunału Konstytucyjnego, a nie o jakąkolwiek konkretną sprawę, którą Trybunał obecnie rozpatruje. Stał się on jednak symbolem głębokich podziałów w polskim społeczeństwie.
Polska ma hybrydowy system ustrojowy, który nie jest ani systemem prezydenckim, z władzą wykonawczą skupioną w rękach prezydenta, ani demokracją parlamentarną w jej klasycznej postaci. Prawo inicjatywy ustawodawczej należy do parlamentu (Sejmu) oraz premiera powoływanego przez Sejm. Prezydent dysponuje jednak realnym prawem weta i kontroluje ważne nominacje.
Trybunał Konstytucyjny stoi na straży prawidłowego przestrzegania konstytucji i w związku z tym rozstrzyga spory między prezydentem, premierem i Sejmem. Trybunał dba również o respektowanie praw obywatelskich zagwarantowanych w konstytucji. Ponadto — i jest to zasadnicza różnica w porównaniu ze Zjednoczonym Królestwem, gdzie sądy nie dysponują takimi uprawnieniami — zapewnia zgodność polskiego ustawodawstwa z prawem międzynarodowym oraz zobowiązaniami wynikającymi z traktatów zawartych przez Polskę.
Najważniejsze niedawne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczyło oczywiście aborcji, którą ograniczył on w 2020 roku, znosząc wyjątek związany ze stanem zdrowia, na podstawie którego przeprowadzano wcześniej większość zabiegów.
Historia aborcji w Polsce jest zresztą bardzo osobliwa z punktu widzenia kogoś, kto nie jest Polakiem. Kiedy przebywałem w Polsce w połowie lat dziewięćdziesiątych, kraj ten miał jednocześnie najwyższy na świecie, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, wskaźnik uczestnictwa w praktykach Kościoła katolickiego oraz — jak można argumentować — najwyższy na świecie wskaźnik aborcji w przeliczeniu na mieszkańca. To jednak złożony temat, który zasługuje na osobne omówienie innym razem.
4. Obie strony ponoszą odpowiedzialność za kryzys
Jak zwykle w Polsce, obie strony zachowują się całkowicie nierozsądnie. Obecnie Polska ma prezydenta Nawrockiego z PiS, reprezentującego prawicę narodową, oraz premiera Tuska z prawicowej Koalicji Obywatelskiej.
Długotrwały problem związany z Trybunałem Konstytucyjnym polega na tym, że jego członkowie muszą zostać wybrani przez Sejm, ale zaprzysięga ich prezydent. Kiedy żadna ze stron nie jest skłonna do kompromisu — co zdarza się często — prowadzi to do kolejnych impasów.
Bezpośredni kryzys rozpoczął się 30 października 2026 roku, kiedy sędzia Anna Korwin-Piotrowska — wybrana przez obecną większość sejmową, ale nigdy niezaprzysiężona przez Nawrockiego — nakazała zawieszenie prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego, powołanego z rekomendacji PiS, i ogłosiła, że sama przejmuje kierownictwo nad Trybunałem.
Rząd Tuska skierował następnie oddziały policji do tłumienia zamieszek, aby zabezpieczyć budynek i wesprzeć jej działania. Nawrocki przerwał podróż do Senegalu, aby wrócić do kraju, a przed siedzibą Trybunału zgromadzili się zwolennicy PiS. Każda ze stron oskarżyła drugą o zamach stanu.
Konflikt sięga 2015 roku, ale wszystkie relacje tradycyjnych mediów, jakie widziałem, przedstawiają fałszywy obraz jego początków.
W 2015 roku prawicowy rząd Platformy Obywatelskiej, bezpośredniej poprzedniczki koalicji Tuska, wiedział, że traci władzę. Postanowił więc obsadzić Trybunał Konstytucyjny swoimi ludźmi. Powołał pięciu nowych sędziów. Kadencje trzech stanowisk dobiegały końca tuż przed odejściem Platformy Obywatelskiej od władzy, ale rząd ten uchwalił również ustawę pozwalającą z wyprzedzeniem wybrać kolejnych dwóch sędziów, których kadencje miały rozpocząć się już pod rządami nadchodzącej większości PiS.
Platforma Obywatelska próbowała zatem obsadzić pięć stanowisk sędziowskich, aby ograniczyć swobodę działania przyszłego Sejmu i prezydenta wywodzących się z PiS.
Nowy rząd PiS natychmiast podjął próbę unieważnienia nominacji wszystkich pięciu nowych sędziów i zastąpienia ich własnymi kandydatami. Było to rzeczywiście działanie o wątpliwej legalności. Prawda jest jednak taka, że stanowiło reakcję na głęboko niedemokratyczny krok Platformy Obywatelskiej, która, odchodząc od władzy, próbowała obsadzić Trybunał własnymi zwolennikami. Choć mogło to być zgodne z prawem, było skandaliczne.
Sam Trybunał Konstytucyjny ostatecznie orzekł, że trzech pierwszych sędziów wskazanych przez Platformę Obywatelską zostało wybranych zgodnie z prawem, natomiast wybór dwóch kolejnych sędziów Platformy, których kadencje powinny były rozpocząć się już po zakończeniu kadencji tamtego Sejmu, nie był prawidłowy. Trybunał uznał tym samym również prawidłowość wyboru dwóch sędziów wskazanych przez PiS.
Było to rozstrzygnięcie w oczywisty sposób słuszne, choć politycy nie potrafili dojść do takiego porozumienia samodzielnie. Jednak to Platforma Obywatelska, a nie PiS, jako pierwsza próbowała podporządkować sobie Trybunał — co jest faktem całkowicie wypaczanym w obecnych relacjach tradycyjnych mediów oraz przez Komisję Europejską.
Następnie PiS wprowadziło kolejne zmiany w składzie i kompetencjach Trybunału Konstytucyjnego, które zostały uznane za niezgodne z prawem przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, organ sądowniczy Unii Europejskiej.
5. Unia Europejska znajduje się w samym centrum polskiego podziału
Unia Europejska znajduje się w samym centrum tego podziału. Sam Donald Tusk próbował przedstawić konflikt właśnie w ten sposób. Swoje orędzie do narodu po dokonanym przez siebie zamachu stanu wygłosił na tle licznych flag Polski i Unii Europejskiej. Przez dwa poprzednie dni wielokrotnie twierdził, że PiS dąży do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej.
PiS odpowiada na to oskarżeniami, że Donald Tusk zamierza doprowadzić do przyjęcia euro, przystąpienia do Europejskiego Banku Centralnego oraz przekazania polskich rezerw złota Unii Europejskiej, czemu — jak twierdzi PiS — sprzeciwiłby się Trybunał Konstytucyjny w składzie sprzed zamachu stanu.
Obie strony mają w pewnym stopniu rację. Donald Tusk chciałby, aby Polska przyjęła euro, i w przeszłości często o tym mówił, choć przyjęcie euro w rzeczywistości nie oznacza konieczności przekazania znacznych polskich rezerw złota. PiS chciałoby natomiast opuścić Unię Europejską. Jednak żadna ze stron nie przedstawia obecnie swoich rzeczywistych pragnień jako oficjalnego celu politycznego, ponieważ oba te stanowiska są niepopularne.
Głównym doradcą prezydenta Nawrockiego z PiS do spraw Unii Europejskiej jest Jacek Saryusz-Wolski, człowiek, z którym ściśle współpracowałem podczas procesu przystępowania Polski do UE. Przez dziesięciolecia, zarówno w polskim parlamencie, jak i w Parlamencie Europejskim, był on twarzą polskiego entuzjazmu dla integracji europejskiej.
Saryusz-Wolski jest jednak obecnie głęboko rozczarowany tym, że Unia Europejska von der Leyen, Merza, Macrona i Kallas nie jest tą organizacją, o której marzył. Uważa dzisiejszą Unię za strukturę głęboko niedemokratyczną i nadmiernie ingerującą w sprawy państw członkowskich. Krótko mówiąc, jego poglądy na Unię Europejską przeszły dokładnie taką samą ewolucję jak moje.
Unia Europejska była postrzegana jako centralny element polskiej tożsamości narodowej, ponieważ gwarantowała niepodległość Polski, co w świetle traumatycznej historii okupacji i obcego panowania miało znaczenie fundamentalne. Członkostwo w UE przyniosło dwie dekady wyjątkowego wzrostu gospodarczego.
Jednak z biegiem czasu wiele czynników przyczyniło się do osłabienia blasku Unii Europejskiej w oczach Polaków. Należą do nich obawa przed niemiecką dominacją, liberalizm społeczny Unii Europejskiej oraz niedemokratyczny charakter jej instytucji.
Kiedy znałem tych ludzi przed laty, uważałbym za niemożliwe, aby Jacek Saryusz-Wolski znalazł się po stronie eurosceptycznej prawicy narodowej, a Radek Sikorski po przeciwnej stronie, reprezentując prawicę proeuropejską. W tamtym czasie sytuacja była bowiem dokładnie odwrotna.
Aby zrozumieć tę zmianę politycznych lojalności, trzeba uwzględnić coś, co zachodnie media głównego nurtu beztrosko ignorują: centralne znaczenie Ukrainy dla wydarzeń rozgrywających się obecnie w Polsce.
6. Ukraina ma kluczowe znaczenie dla obecnego kryzysu
Ukraina odgrywa w tym wszystkim rolę centralną. Mówiąc najprościej, prawica narodowa ma już dość Zełenskiego, podczas gdy Tusk jest gorącym zwolennikiem jastrzębiej, prowojennej linii von der Leyen, Kallas i Merza.
Dla Brytyjczyków Ukraina to kolejny „daleki kraj, o którym nic nie wiemy”. Dla Polaków jest natomiast sąsiadem, o którym wiedzą naprawdę bardzo dużo.
Polska prawdopodobnie przyjęła więcej ukraińskich uchodźców niż jakiekolwiek inne państwo, zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i w przeliczeniu na mieszkańca. Część niechęci ze strony prawicy narodowej wynika z antyimigranckich resentymentów.
Jednak Ukraina rzeczywiście jest państwem skrajnie skorumpowanym, a Polacy doskonale to rozumieją. Polacy współfinansują ogromne sumy, jakie Unia Europejska przekazała reżimowi Zełenskiego, a jednocześnie mogą z bliska obserwować związane z ukraińskim reżimem osoby, które jeżdżą supersamochodami i kupują nieruchomości z najwyższej półki. Ukraińcy są największą grupą zagranicznych nabywców nieruchomości w Polsce. To po prostu prawda.
Minister spraw zagranicznych Radek Sikorski znalazł się po stronie Koalicji Obywatelskiej, ponieważ jego podstawowa lojalność jest i zawsze była związana z NATO, jak przystało na członka Bullingdon Club i męża Anne Applebaum, owładniętej szaleńczą rusofobią.
Połączenie wydarzeń na Ukrainie z objęciem urzędu prezydenta przez Nawrockiego sprawiło, że prawica narodowa przyjęła wobec Ukrainy stanowisko znacznie bardziej sceptyczne niż wcześniej.
Karol Nawrocki należy do młodszego pokolenia polityków. Ma 43 lata, a kiedy opuszczałem Polskę, miał zaledwie 15 lat. Jednak cała jego kariera zawodowa przed objęciem urzędu prezydenta była związana z upamiętnianiem II wojny światowej.
Zełenski został odznaczony najwyższym polskim odznaczeniem — Orderem Orła Białego. Nawrocki anulował nadanie tego odznaczenia i zmusił Zełenskiego do jego zwrotu z powodu oficjalnego upamiętniania na Ukrainie postaci i jednostek sprzymierzonych z nazistami, które uczestniczyły w masakrach Polaków podczas II wojny światowej.
Również inni wysoko postawieni Ukraińcy zwrócili swoje polskie odznaczenia. Jest to dość zdumiewający rozłam dyplomatyczny, o którym na Zachodzie informowano w zdecydowanie zbyt małym stopniu.
Najbardziej prestiżową ukraińską produkcją telewizyjną w tej chwili są „Skrzydlate Lwy” (Winged Lions), serial poświęcony Dywizji Galicyjskiej, która została utworzona podczas I wojny światowej, przede wszystkim do walki z Polską.
Nie chodziło wyłącznie o walkę z Polską na froncie, stanowiącym drugi front w decydującej dla polskiej tożsamości narodowej wojnie ze Związkiem Sowieckim w 1921 roku. Formacja ta była również poprzedniczką Galicyjskiej Brygady Waffen-SS, której nieustanne upamiętnianie pozostaje jedną z niezagojonych ran w stosunkach między oboma państwami.
Na domiar złego serial jest kręcony we Lwowie, dawnym wielkim polskim mieście.
Naturalnie w czasie wojny ukraiński nacjonalizm wymyka się wszelkim granicom. Jego niewrażliwość na polskie odczucia oraz — w oczach Polaków — niewdzięczność wobec Polski stanowią rzeczywisty problem.
Sama Polska jest państwem głęboko naznaczonym traumą historyczną. Polacy całkowicie utracili swoje państwo w XVIII wieku. Polskie organizmy państwowe odradzały się w różnych okresach pod dominacją francuską i sowiecką, ale zasadniczo zgadzam się z poglądem, że — z wyjątkiem lat 1919–1939 — prawdziwie suwerenne państwo polskie nie powróciło aż do lat dziewięćdziesiątych XX wieku.
Do tego należy dodać fakt, że aż do 1946 roku zachodnia Ukraina była częścią Polski i stanowiła integralny element polskiej tożsamości. Lwów był ważnym ośrodkiem polskiej architektury i kultury.
Trudno znaleźć odpowiednie porównanie, ale dla Polaków jest to tak, jakby Canterbury i Norwich, hrabstwa Kent i Anglia Wschodnia zostały w latach czterdziestych XX wieku odebrane Anglikom przez Francję.
Nie istnieje żaden poważny ruch polityczny dążący do ponownego otwarcia kwestii granic, choćby dlatego, że znaczna część obecnego terytorium Polski należała do 1946 roku do Niemiec.
Jednak fakt, że te części dawnej Polski, w których Ukraińcy zamordowali dziesiątki tysięcy polskich cywilów, znajdują się dziś na terytorium Ukrainy, w naturalny sposób oddziałuje na polską psychikę zbiorową.
7. Była to próba zamachu stanu
Była to próba zamachu stanu. Takie określenie jest sprawiedliwe.
Wigilia Wszystkich Świętych ma w Polsce ogromne znaczenie. Ludzie powracają na groby przodków i zapalają znicze w czerwonych szklanych lampionach, czuwając przy mogiłach. Rodziny opuszczają miasta i wracają do rodzinnych wsi, aby uczestniczyć w tym obrzędzie.
Jest to oficjalne święto Kościoła katolickiego, dlatego naturalnie wśród osób szczególnie zaangażowanych w te obchody znajduje się nieproporcjonalnie wielu zwolenników PiS.
Wybór piątku, na dzień przed wigilią Wszystkich Świętych, jako momentu podjęcia fizycznych działań przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu był więc wyraźnie świadomą decyzją taktyczną, podjętą w chwili, kiedy można było spodziewać się najmniejszego oporu.
Pojawił się również klasyczny element zamachu stanu: prezydent Karol Nawrocki właśnie opuścił kraj, udając się z oficjalną wizytą zagraniczną.
Zdecydowanie Nawrockiego, który nakazał zawrócić samolot prezydencki i wrócić do Warszawy, a następnie przedarł się przez kordon oddziałów policji do tłumienia zamieszek otaczający Trybunał Konstytucyjny, zmieniło sytuację na miejscu na jego korzyść.
Wokół wydarzeń, które są tak gwałtownie kwestionowane przez przeciwne strony i rozgrywają się na naszych oczach, unosi się mgła niepewności.
Powszechnie twierdzi się, że Tusk próbował doprowadzić do odmowy zgody na lądowanie samolotu Nawrockiego na warszawskim lotnisku. Na razie trudno ocenić, czy jest to prawda.
Równie szeroko rozpowszechnione są twierdzenia, że znaczna część licznych funkcjonariuszy oddziałów prewencji skierowanych przez Tuska pod Trybunał Konstytucyjny nie miała widocznych numerów identyfikacyjnych i nie mówiła po polsku.
Nie jestem skłonny po prostu odrzucić tych twierdzeń, ponieważ istnieje tak wiele relacji naocznych świadków, w tym polskich posłów i eurodeputowanych.
Szeroko rozpowszechniane nagrania, które rzekomo przedstawiają kolumny niemieckiej policji poruszające się po terytorium Polski, są przedmiotem gwałtownych sporów. Również w tym przypadku potrzeba być może trochę czasu, aby ustalić prawdę.
Wysoce prawdopodobne wydaje się natomiast, że Komisja Europejska została uprzedzona o przygotowywanym zamachu stanu. Szybkość, z jaką pospieszyła z poparciem dla Tuska i przejęcia Trybunału Konstytucyjnego przez Piotrowską, była bowiem zdumiewająca, biorąc pod uwagę złożoność całej sytuacji. Osobiście nie dostrzegam absolutnie żadnego argumentu przemawiającego za tym, że działania Piotrowskiej były zgodne z prawem.
8. Spodziewam się, że kryzys stopniowo wygaśnie
Spodziewam się, że cała ta sprawa stopniowo wygaśnie. Może wyglądać na gigantyczną awanturę, ale znam wielu z tych ludzi i oni wszyscy znają się nawzajem. Ta zaciekłość nie przenosi się w rzeczywistości zbyt głęboko na ich osobiste relacje.
Tusk prawdopodobnie spodziewał się, że dzięki oddziałom policji do tłumienia zamieszek zdoła przejąć kontrolę nad ulicami, tym bardziej że jego zwolennicy są w dużej mierze mieszkańcami miast.
Znacznie większy odsetek ludności Polski mieszka na obszarach wiejskich, niż jest to przeciętnie spotykane na Zachodzie, i właśnie tam znajduje się główne zaplecze PiS.
Dlatego prawicy narodowej znacznie trudniej jest szybko zmobilizować tłum w mieście niż prawicy Tuska, nawet wtedy, gdy nie przypada akurat wigilia Wszystkich Świętych.
Mimo to zwolennicy PiS wyszli na ulice, aby skonfrontować się z oddziałami prewencji, podczas gdy wyraźnie zabrakło ludzi, którzy masowo ruszyliby na ulice w obronie Tuska.
Jak dotąd wydaje się, że polityczny manewr Tuska zakończył się spektakularną porażką. Znalazł się on w sytuacji, w której sprawia wrażenie człowieka próbującego użyć siły fizycznej i oddziałów prewencji przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu oraz prezydentowi, działając w imieniu von der Leyen, Merza i interesów Unii Europejskiej, które są zaszyfrowanym określeniem interesów Niemiec.
Nagrania przedstawiające kolumny niemieckiej policji dodatkowo wzmacniają to wrażenie, niezależnie od tego, czy rzeczywiście zostały wykonane na terytorium Polski.
Nadzwyczajne nagranie przedstawiające policjantów, którzy w dniu Wszystkich Świętych wyprowadzają w kajdankach męża popularnej dziennikarki prawicy narodowej Danuty Holeckiej znad grobu ich dziecka, jest obrazem, który będzie prześladował Tuska w jego przyszłej karierze politycznej.
Trudno wyobrazić sobie coś bardziej szokującego dla polskiej wrażliwości. Oficjalne wyjaśnienie, że chodziło o wykroczenie drogowe, jest zdumiewające. Oczywiście mogło to być zdarzenie całkowicie apolityczne, które jedynie zbiegło się w czasie z wydarzeniami w stolicy, ale szkoda została już wyrządzona. Zresztą sam w to wątpię.
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku dotyczące aborcji było w Polsce przestrzegane jako obowiązujące prawo, niezależnie od tego, kto sprawował władzę i niezależnie od tego, co mówiły Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka.
A zatem, mimo wszystkich sporów i przepychanek, Trybunał Konstytucyjny nie jest instytucją martwą.
Zobaczymy, jak rozwinie się ta walka o władzę. Spodziewam się, że sytuacja się uspokoi, zostaną wszczęte długotrwałe dochodzenia, ale nikt nie trafi do więzienia.
Oczekuję natomiast, że zarówno Tusk, jak i Unia Europejska oraz Zełenski wyjdą z tego kryzysu osłabieni, a miniony weekend okaże się korzystny dla PiS.
Kiedy mieszkałem w Polsce, głęboko zanurzyłem się w jej kulturze i języku, spędzając czas w każdym bez wyjątku regionie kraju. Nauczyłem się języka polskiego, studiując go między innymi na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz w Sopocie.
Uważam, że byłem jedynym zachodnim dyplomatą, który prawidłowo przewidział zwycięstwo Kwaśniewskiego nad Wałęsą w wyborach prezydenckich w 1996 roku.
Mój ambasador wysłał pilną depeszę do Londynu, aby zaprzeczyć mojemu końcowemu raportowi z kampanii wyborczej, ponieważ napisałem w nim, że wygra Kwaśniewski.
Wiedziałem, że tak się stanie, ponieważ miałem rzeczywistą wiedzę o Polsce prowincjonalnej, której brakowało innym zachodnim dyplomatom, skupiającym swoją uwagę niemal wyłącznie na Warszawie.
Jednak choć darzę Polskę i jej mieszkańców głęboką miłością, bardzo rzadko piszę o polskiej polityce i polskich politykach, ponieważ — mówiąc szczerze — jedni i drudzy doprowadzają mnie do rozpaczy.
Polska polityka składa się niemal wyłącznie z nierozsądnych mężczyzn, którzy mają niemądre poglądy i krzyczą na siebie nawzajem, spierając się o kwestie jedynie pośrednio związane z tym, co naprawdę ich dzieli.
Mam jednak nadzieję, że moje wyjaśnienie obecnych wydarzeń pomoże Państwu w wyrobieniu sobie własnego zdania na ten temat.
Craig Murray
Tekst został opublikowany początkowo w jęz.angielskim. Tłumaczenie ”Wszystko co Najważniejsze”.

