Aleksandra SOWA: "Nie ma kary — nie ma miary. Pavlok czyli tresowanie użytkowników prądem"

TSF Jazz Radio

Nie ma kary — nie ma miary. Pavlok czyli tresowanie użytkowników prądem

Aleksandra SOWA

Badacz nowych mediów. Z kryptologiem Hansem Dobbertinem w Horst Görtz Institute for Information Security prowadziła jedne z najważniejszych europejskich badań dotyczących kryptologii oraz bezpieczeństwa w dziedzinie technologii informatycznych. Autorka licznych publikacji fachowych. Zajmowała się także m.in. redakcją internetową w ramach „Wahlkampftour” w kampanii wyborczej Gerharda Schroedera.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

.Niedawno napisałam dla kwartalnika „Nowe Media” o zagrożeniach i szansach, jakie niesie ze sobą Internet przedmiotów i przemysł 4.0. Była mowa o samobieżnych samochodach i kombajnach, o sztucznej inteligencji, i protezach dla ludzi. Zarówno o takich, które mogą wspomagać lub uzupełnić nasze ciała (rozrusznik serca z własnym adresem IP, sterowany przez Internet), jak i o upgradzie myślenia kognitywnego (podobnie do IBM-owskiego Watsona diagnozującego choroby), szybszym liczeniu czy przetwarzaniu danych.

.Pisałam: „Być może bardziej niż automatycznie poruszających się samochodów i lodówek komunikujących się z supermarketem potrzebujemy dziś protez etycznych. Wedle relacji Alexandra Lacroix z pobytu w Silicon Valley[1] wynaleziono już słuchawki, które chronią przed zmęczeniem psychicznym w pracy poprzez stymulowanie mózgu lekkimi wstrząsami elektrycznymi, tylko nie zostały jeszcze dopuszczone do użytku. Inteligentne opaski noszone na przegubie, mierzące indykatory nieetycznego zachowania, mogłyby przykładowo wywoływać takowe wstrząsy elektryczne po odkryciu niemoralnych zachowań właściciela. Wearables stały się dziś modnymi gadżetami, z którymi chętnie pozują politycy i managerowie. Rozszerzenie ich funkcji o pomiar biologicznych indykatorów wskazujących na zamiar nieetycznego zachowania byłoby z pewnością już dziś możliwe”.

Propozycji tej nie należy oczywiście traktować poważnie. Kto byłby w stanie zmusić zarządzających do noszenia takich bransoletek? Nie mówiąc już o tym, ilu potrzeba by wolontariuszy, którzy wypełniliby bazę danych wystarczająco dużą ilością informacji, aby nieetyczne zachowania można było bezbłędnie rozpoznać na podstawie ustalonych wskaźników (przyśpieszenie tętna, wyrzut adrenaliny, gęsia skórka itp.).

Myliłam się.

Niedawno dowiedziałam się, że takie inteligentne opaski już istnieją. Chociaż wciąż są to tylko prototypy, można je już zamówić i przetestować. Poprzez — oczywiście niezagrażające życiu — lekkie porażenia prądem (maksymalnie do 350 woltów), właściciel opaski Pavlok może ukarać się za złe zachowanie.

„I w ten oto sposób można na przykład rzucić palenie papierosów, niezdrowe odżywianie albo oduczyć się obgryzania paznokci”, zachwala producent Behavioral Technology Group.

Jeszcze większe efekty można osiągnąć, instalując specjalnie zaprojektowaną aplikację. Dzięki niej można skorygować kolejne wzory zachowań. Na przykład nawyk zbyt późnego wstawania czy ograniczenie czasu traconego na surfowanie po witrynach. Sukces — czyli pożądane zmiany w zachowaniu — nastąpi, jak twierdzą producenci, w większości przypadków w mniej niż pięć dni.

.Nie całkiem przypadkowo nazwano opaskę „Pavlok”. Rosyjski naukowiec Iwan Pietrowicz Pawłow pokazał w jednym ze swoich eksperymentów, że zachowanie psa — a więc i człowieka — można wyćwiczyć. „Pies Pawłowa” (w rzeczywistości Pawłow trenował dwa psy) reagował aktywacją układu pokarmowego na bodziec, tj. kroki właściciela, który go karmił. Odgłos kroków właściciela budził po jakimś czasie w psie oczekiwanie nakarmienia — mimo że fizycznie żadnego jedzenia nie było.

Dziś opaska Pavlok „tresuje” jej nosicieli karą, wymuszając poprawę zachowania. Koncept ten bynajmniej nie jest nowością, jest on od ponad dwóch tysięcy lat skutecznie praktykowany przez Kościół katolicki. Koncepcja spowiedzi, pokuty i rozgrzeszenia bazuje na dobrowolnym samokaraniu — choć w tym przypadku wymiar tej kary ustala kapłan, a nie algorytm.

Pięć „zdrowasiek”, pielgrzymka do Rzymu lub darowizna na nowy dach kościoła — kara zależy od powagi grzechów i oceny samego kapłana. Coroczna spowiedź i pokuta (przynajmniej w czasie wielkanocnym) z punktu widzenia katechizmu jest konieczna dla przetrwania duszy — nawet jeśli żaden ciężki grzech nie został popełniony. Do tego podobnego do katharsis przeżycia nie udało się zniechęcić katolików Marcinowi Lutrowi i reformacji.

To, że Kościół katolicki — np. wskutek niepowodzeń wszelkich wysiłków reformatorskich — wprowadzi w przyszłości bransoletkę Pavlok, jest raczej mało prawdopodobne. I nie chodzi tu tylko o samych spowiedników (według statystyk Kościoły katolicki i protestancki są największymi po służbie publicznej pracodawcami w Niemczech). Tym, czego nie może nam zagwarantować Pavlok, jest tajemnica spowiedzi, która zgodnie z artykułem 9 konkordatu[2] (Can. 983 — § 1 Codex Iuris Canonici, 1987) jest również w Niemczech nienaruszalna. Duchowni nie są więc zobowiązani do poinformowania odpowiednich służb o faktach, które zostały im powierzone w ramach spowiedzi (nawet w przypadku ciężkich zbrodni, także planowanych). Istnieje natomiast duże ryzyko, że Pavlok może zbierać gdzieś (oczywiście dla celów optymalizacji) dane — interesujące dla firm ubezpieczeniowych — o wypalanych papierosach, zjedzonych słodyczach, o zdradach itd. Takie bazy są niesamowicie kuszącym celem dla firm internetowych; dane mogłyby być różnie wykorzystywane lub sprzedawane.

.Ciągle nienasycony głód danych firm internetowych, ubezpieczeniowych i agencji rządowych może być jedną z przyczyn tego, że niemieccy producenci Wearables coraz bardziej podkreślają wagę ochrony danych osobowych. Podobnie jest w przypadku wyposażonego w sensory kombinezonu robotniczego, mającego za zadanie korygowanie postawy oraz odciążenia kręgosłupa i szkieletu użytkownika (obecnie wykorzystywany głównie przez spawaczy i elektryków w przemyśle stoczniowym i coraz częściej przez medyczne służby ratownicze — badania pokazują, że ta technologia może być używana w wielu innych sektorach) [3]. Kombinezon ten to dzieło firmy Budelmann Elektronik z Münster, które powstało w ramach dwuletniego projektu finansowanego przez Federalne Ministerstwo Edukacji i Badań Naukowych (BMBF dołożyło 1,1 miliona euro). To wdzianko, w skrócie zwane SIRKA, rozpoznaje szkodliwe pozycje czy ruchy, które mogłyby doprowadzić do przeciążenia aparatu kostno-mięśniowego pracownika.

Czujniki w prototypie rejestrują ruchy pracowników. Dane te są następnie oceniane przez lekarzy i fizjoterapeutów. Niebezpieczne ruchy czy pozycje mają być zastąpione zdrową alternatywą. W przyszłości kombinezon SIRKA będzie można zaprogramować tak, aby sygnałem dźwiękowym automatycznie ostrzegał użytkownika o złej postawie, ponadto w ciągu całego dnia roboczego będzie zbierać i zapisywać dane o pozycjach zajmowanych przez pracownika przy pracy.

Zaraz po tym, jak recenzja kombinezonu SIRKA pojawiła się w niemieckiej edycji „Technology Review”, producent pośpieszył z wyjaśnieniami, że przy tym projekcie wiele debatowano w kwestii ochrony danych osobowych, również z udziałem inspektora ochrony danych, rad pracowniczych i związków zawodowych.

.Użytkownicy Wearables coraz mocniej naciskają na kwestie ochrony prywatności i danych osobowych. Korzyści w porównaniu z kosztami utraty prywatności (ograniczenie swobód osobistych poprzez zwiększenie kontroli) wypadają dość blado.

Sposób, w jaki producenci traktują dane osobowe swoich klientów staje się ważnym argumentem za kupnem danego produktu czy usługi, bądź przeciw.

Ale na to, że ochrona danych osobowych osiągnie poziom tajemnicy spowiedzi, niemiecki klient po najnowszej wypowiedzi pani kanclerz nie ma raczej co liczyć. I to mimo że niemieckie prawo prywatności (Bundesdatenschutzgesetz, BDSG) należy do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Spodziewać się należy, że będzie raczej odwrotnie. „Nie powinno się być schizofrenikiem, jeśli chodzi o ochronę danych osobowych w Europie”, ostrzegała — ku zdziwieniu sektora ochrony prywatności w Niemczech — kanclerz Angela Merkel na czerwcowym Forum Przedsiębiorczości 2015 (Wirtschaftstag 2015). „Big data nie powinno być postrzegane jako zagrożenie, lecz jako »surowiec przyszłości«”. Media określiły przemowę kanclerz jako przełomową dla stanowiska Niemiec w obecnych negocjacjach dotyczących rozporządzenia o ochronie danych w EU.

Etyczne protezy dla polityków i menadżerów? Może nie jest jeszcze na to zbyt późno.

Aleksandra Sowa

[1] A. Lacroix, Unternehmen Unsterblichkeit [w:] Philosophie Magazin nr 03/2015, 26 – 33, s. 29.
[2] Ostatni ogólnoniemiecki konkordat podpisał jeszcze w roku 1933 sam Adolf Hitler. Dzisiaj istnieje wiele różnych konkordatów, które zostały podpisane przez (częściowo katolickie) landy niemieckie. Do dziś uznawany jest za aktualny na przykład tzw. Konkordat pruski (Preußenkonkordat) z roku 1924.
[3] B. Schwan, „Der Anti-Schmerzen-Anzug” [w:] Technology Review, 9.6.2015, http://www.heise.de/tr/artikel/Der-Anti-Schmerzen-Anzug-2596132.html (dostęp: 16.6.2015).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam