Anna BIAŁOSZEWSKA: Nowa polska elita - czyli?
Zapraszam do dyskusji

TSF Jazz Radio

Nowa polska elita - czyli?
Zapraszam do dyskusji

Anna BIAŁOSZEWSKA

Prawniczka. Zakochana w lotnictwie i Warszawie.

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

.Czy elity w Polsce istnieją? Czy elity są nam w ogóle potrzebne? A może to, co kryje się pod pojęciem “elit” należałoby zdefiniować na nowo?

.Ostatnio usłyszałam zdanie, że teoria “krążenia elit” w Polsce się nie przyjęła.

Zgodnie z twierdzeniami twórcy tej teorii, Markiza Vilfredo Federico Damaso Pareto, profesora ekonomii politycznej i dziekana Wydziału Prawa Uniwersytetu w Lozannie “twierdzenie o obiektywnej równości ludzi jest tak absurdalne, że nie zasługuje na to, aby je obalać, natomiast subiektywna idea równości ma duże znaczenie i wywiera potężny wpływ na zmiany, jakim ulega społeczeństwo”. W związku z tym nakreślił, wbrew dorobkowi Rewolucji Francuskiej, obraz społeczeństwa hierarchicznego, na szczycie którego znajdują się elity władzy. Według Pareto proces selekcji elit zachodzi nieprzerwanie, bowiem niezbędna jest wymiana osób wchodzących w skład elity, zapobiegająca jej zdegenerowaniu – na tym polega właśnie owo “krążenie elit”.

Wejście do elity rządzącej nie jest łatwe – wynika to z kostnienia starych elit i ich wewnętrznego zamykania się. Według Pareto elita władzy (tutaj możemy powiedzieć, że właściwie każda elita) nie eliminująca spośród siebie “zgniłych owoców” i nie zastępująca ich nowymi osobami, doprowadza do konfliktów pomiędzy sobą a tymi, którzy do elit aspirują. Według Pareto jest to skutek stworzenia z najlepszych przedstawicieli spośród społeczeństwa elity tej warstwy, której naturalnym celem jest dojście do władzy.

Co jednak wówczas, gdy stare elity nie chcą dopuścić nowych osób w swój skład? Nieuchronnie następuje wybuch choć jego skala może być różna. Paradoksalnie, wskazując przykład porewolucyjnej Rosji Pareto zaznaczał, że nawet całkowita wymiana elit nie spowoduje poprawy losu społeczeństwa – bowiem szeroki udział społeczeństwa w procesach społecznych to mit demokracji, to tylko iluzja uczestnictwa. Rola mas sprowadza się w istocie do biernego obserwowania – ewentualnie bycia narzędziem – w starciu elit. Atrakcyjne hasła, populistyczne i demagogiczne mają przyciągać bierny elektorat, aby oddał głos poparcia – i to w zasadzie wszystko czego się od niego wymaga.

Co istotne, poglądy te kształtowały się u człowieka, który obserwując ład powersalski twierdził, że Europa jest rządzona przez cwaniaków, łotrów i oszustów zainteresowanych tylko szybkim wzbogaceniem się.W zasadzie jest to ocena, którą słychać często i na naszych ulicach, gdy spyta się o polityków, ale i na korytarzach instytucji unijnych, gdy wsłuchać się w szczere głosy analityków.

Współcześnie elitaryzm jest pojęciem nieco archaicznym, częściej mówi się o “establishmencie”, którego wydźwięk jest lekko negatywny, a sam źródłosłów wskazuje fakt “ustanowienia” czy “powołania” osób do pełnienia danej funkcji politycznej, czyli sposobu ich wyłonienia. Bowiem elitaryzm wiąże się z pewnymi wymogami wykraczającymi poza “pełnienie funkcji” “wykonywanie mandatu”. Wymaga pewnych przymiotów, niekoniecznie powiązanych ze statusem majątkowym. Prędzej można powiedzieć że mamy do czynienia z ludźmi władzy ale niekoniecznie z elitami władzy.

“Krążenie elit” wygląda u nas dość mizernie – scena polityczna jest jak skamieniała, walczą na niej od lat ci sami zawodnicy, w zasadzie zmiany osobowe w składach partyjnych są symboliczne.

Jeśli przyjąć, że rzeczywiście w Polsce elity nie krążą, a być może zbyt długie zamknięcie zdegenerowało je i pozbawiło właściwych elitom przymiotów, poza samym posiadaniem władzy; zatem skoro mamy do czynienia ze skostniałym establishmentem, który skupia się wyłącznie na utrzymaniu władzy, a z drugiej strony członków równie starego establishmentu, którzy chcą tę władzę odzyskać lub zdobyć – to może powinniśmy postawić na coś innego? Tylko na kogo, skoro walczący nie są zainteresowani wpuszczeniem kolejnych przeciwników? Czy mają ci “nowi” w ogóle szansę zaistnieć? I co, gdy wiadomo z góry, że za parę lat i oni będą tak samo walczyć o utrzymanie układu? Czy jesteśmy skazani na bierne przyglądanie się temu co dzieje się na górze, będąc zakładnikami ich trwania?

A więc: czy jesteśmy jedynie skazani na rolę zaplecza w walce o władzę któregoś z obozów?

.A może nie tam znajdują się elity gdzie jest władza, może jesteśmy w stanie cofnąć mandat społeczny istniejącemu układowi sił? Może w dobie cyfryzacji, gdy wiele procesów społecznych przenosi się do sieci, tam należy szukać miejsca ich powstawania a przynajmniej wspomagania, katalizowania procesów? A może rację mają twierdzący, uważni obserwatorzy przemian generowanych przez świat nowych mediów, że zmiana przyjdzie z sieci? Dlaczego powinniśmy wykluczyć, że elitą polską może stać się Brytyjczyk lub Francuz? Albo już jest nim, już się staje, polski naukowiec, prawnik, artysta pracujący poza Polską?

Albowiem może my, patrząc poprzez dawne pojęcie i jego rozumienie nie zauważamy zmiany? Może elity, jakie mieliśmy dawniej, elity – autorytety na każdej płaszczyźnie – nie są nam już potrzebne?

Nowa polska elita – czyli? Zapraszam do dyskusji.

Anna Białoszewska

5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Stefan Batory napisał(a):

Niewątpliwie elitaryzm w wydaniu polskim niewiele zmienił się po 1945r. Kolejne, bezwzględne szumowiny, zawłaszczały z władzą przywileje, dzieląc się nimi na zasadzie przynależności plemiennej. Wchodziło się do elit przez układy rodzinne, namaszczenie partyjne, referencje służb “nie od tego” i niestety konszachty z bufonami kościelnymi. Stąd, bez żenady, tworzone kasty przypisywały sobie honory i statusy oficerskie, naukowe czy dyrektorsko – prezesowskie. Bezczelność w uwłaszczeniu na majątku odbudowanym po wojnie, a później sprywatyzowanym, w sprytnym radzieckim stylu i umiliardowieniu socjalistycznych ideologów i ich powierników, nie zna historia. Teraz z piedestałów swoich szwajcarskich kont, telefonów do tych, co mogą wszystko i trwa to widowisko. My, “krzyżyki” wyborcze, zakodowane w swej ślepocie, dajemy regularnie swoje wsparcie tej hołocie.
Czy jest na to jakaś rada. Być może, zamiast durnych sondaży i parlamentarnych spec-grup śledczych, internetowy dostęp do władzy, przez jej prawomocne odwoływanie, również między wyborami, konstytucyjnie określonymi KLIKNIĘCIAMI. Wtedy być może, również swoje miejsce docenią artyści, biznesmeni, a Ci, wartościowi, nadzwyczajni, elitarni, po kontach wepchnięci, zostaną stamtąd dla nas, LUDU wyjęci.

Jan Sliwa napisał(a):

Obecne polskie
elity są skażone pochodzeniem. Najpierw współpraca NKWD i Gestapo wybiła
fizycznie elity poprzednie, następnie na sowieckich czołgach wjechali ich
następcy, zamieniając z czasem mundur KBW na garnitur Armani, dodając w
następnym pokoleniu studia za granicą. Po części prześliznęli się starzy, wśród
nowych, dokooptowanych też byli cywilizowani. Normalniej jest chyba wśród
techników, jako że filozofia marksistowska jest tam konfrontowana z prawami
fizyki. Z pokolenia rodziców (inżynierów elektryków) pamiętam, że ludzie godni
szacunku robią konkretne rzeczy aż po szklany sufit, chodzą do kościoła i
jeżdżą tramwajem, a wyżej ONI korzystają z życia i pouczają nas o moralności.

Na intelektualne życie narodu katastrofalny wpływ
wywarło pół wieku, gdy niemożliwa była otwarta dyskusja. Na dole ciche rozmowy
ze znajomymi i przekomarzania z cenzurą, powyżej bełkot. Niestety ludzie
wychowani na bełkocie zachowali swoje profesury. Z drugiej strony patriotyczne
wychowanie i marsze z flagami nie zastępują uczelni. Są jednak ludzie, których
cenię. Przykład: Andrzej Nowak, którego referaty z historii Polski są popisem intelektu
i kultury. Mając swoje zdanie, nie wchodzi też w codzienne pyskówki. Ale
odtwarzanie elit to orka na ugorze. Przez pół wieku spauperyzowane elity w
bereciku z antenką stały po masło, a rząd dusz (nieskutecznie) sprawowali
nuworysze. Chyba w żadnym europejskim kraju punkt startowy nie jest podobnie katastrofalny.
Ale krok po kroku… jestem optymistą.

Konrad Białoszewski napisał(a):

Pojęcie elity spsiało. W przeszłości wejść do elity to nie oznaczało zdobycie jakiejś wiedzy lecz zdobycie pewnych wartości oprócz wiedzy. Obecnie wystarczy mieć pieniądze i twierdzi się że jest się elitą aMyśl to jest jak mawiał Piłsudskiego schamienIe. Myli się pojęcia prostoty i prostactwa, myli się kim jest osoba popularna a kim jest celebryta. Ten ostatni celebrans swoją popularność zaś człowiek popularny wcale nie musi celebrować swojej popularności. Suma summarum wniosek stąd że czas przywrócić sens pojęć wtedy i elity staną się listami i nie będzie problemu czym są i czy są potrzebne

hneryk napisał(a):

Wszystko to prawda o degeneracji elit i ich walce o dominację – tak było,
jest i pozostanie! Kluczem do analizy zjawiska „elit” jest poprawne ich zdefiniowanie, wg.mnie, elitą jest każda jednostka lub ich zbiór, posiadająca ponadprzeciętne walory intelektualne, zasób wiedzy, talentów, etc., ale i majątek (są w końcu różne elity). Umiejętność szerokiego oddziaływania na innych przy wykorzystywaniu posiadanych atrybutów jest dzisiaj niezbędnym dopełnieniem aktu procesu stawania się członkiem elity społecznej. Wszystkie te rzadkie dobra, osadzone są; u jednostki w nie
wyposażonej, w systemie wyznawanych przez nią wartości światopoglądowych. Mamy, więc elity ludzi zacnych i prawych, ale obok nich dobrze funkcjonujące i silne elity hochsztaplerów i złodziei – ludzi nie mniej bystrych i opiniotwórczych, kierujących się w najlepszym razie „Dekalogiem Kalego”.
Obecny kryzys elit nie jest spowodowany wyginięciem tych z nich, do których tęsknimy, jest jedynie dojściem do głosu (w tym dzięki nowym mediom i technikom PR), tych grup ludzi, którzy wyznają nie akceptowany przez wielu (co nie oznacza wszystkich) system wartości.

Dlatego też; moim zdaniem, homo sapiens XXI wieku musi zdefiniować na nowo powszechny system wartości społecznych, albo też zrewitalizować ten stary! Bez względu na to, która z dróg zostanie wybrana, z całą pewnością pojawią się na niej ludzie obdarzeni talentami i umiejętnościami społecznej perswazji, którzy staną się drogowskazami
dla pozostałych!
W obecnym chaosie okresu przejściowego, każdy medialny hochsztapler może „robić” za elitę, a skołowane społeczeństwo alienuje się coraz bardziej, tracącazymut na zdrowy społecznie rozwój.

Kontestator napisał(a):

Istotne jest co rozumiemy pod pojęciem elit. Zgoda, że w przypadku władzy mamy do czynienia raczej z establishmentem o pejoratywnym wydźwięku niż z elitami. Do władzy jest w dużej mierze selekcja negatywna. Elity raczej wzbraniają się przed czynną polityką. Dlatego elit trzeba raczej poszukiwać wśród ludzi nauki, kultury, sztuki… Niestety wojna, Katyń, emigracja, lata komunizmu przetrzebiły nam nasze elity. Dziś to garstka. Nie szukajmy autorytetów w każdej dziedzinie, bo np. Wybitny akyor, muzyk czy znawca sztuki nie musi znać się na ekonomii czy polityce.

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam