Prof. Łukasz A. TURSKI: "Elementarz" Falskiego niczego nie naśladował. Niczego na siłę nie reformował"

TSF Jazz Radio

Elementarz" Falskiego niczego nie naśladował. Niczego na siłę nie reformował

Prof. Łukasz A.TURSKI

Profesor zwyczajny nauk fizycznych, związany z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN i Centrum Nauki Kopernik.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

28 stycznia 1905 r.   grupa działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej zebrana na Politechnice Warszawskiej symbolicznym aktem zniszczenia portretu cara – odpowiedzią na krwawą niedzielę – rozpoczęła jedyne powstanie w rozbiorowej Polsce, które skończyło się sukcesem – strajk szkolny. Ten trwający w różnych formach trzy lata zryw patriotyczny zapoczątkował okres powstawania masowych organizacji oświatowych na terenach rozbiorowych, w tym istniejącego do dzisiaj Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jednym z inicjatorów strajku i uczestnikiem wydarzeń na politechnice był Marian Falski.

.Pięć lat po tym wydarzeniu ukazało się pierwsze wydanie książki, która zmieniła na niemal siedemdziesiąt lat polską szkołę. „Nauka czytania i pisania”, znana późniejszym pokoleniom jako „Elementarz”, wyszła spod pióra doktoranta na Uniwersytecie Jagiellońskim, politycznego uciekiniera z Kongresówki zaangażowanego w partyjną robotę, współpracownika Stefanii Sempołowskiej, a po odzyskaniu przez nasz kraj niepodległości w 1918 r. jednego z twórców organizującego się sytemu edukacji powszechnej. Ten niepokorny przeciwnik tzw. reformy jędrzejewiczowskiej szkół przeprowadzanej przez sanacyjny rząd pozostał takim do końca swych dni, podpisując wraz z 33 innymi niepokornymi sławny list Antoniego Słonimskiego (List 34) przeciwko cenzurze do premiera Cyrankiewicza w 1964 r.

Na „Elementarzu” Falskiego wykształciły się całe pokolenia, a uwzględniając jego wersje dla wojska i szkół wiejskich, można powiedzieć, że była to najważniejsza broń w walce z pandemicznym w porozbiorowej Polsce i Polsce po II wojnie światowej analfabetyzmem.

„Elementarz” był fenomenem. Powstał w oparciu o własną teorię Falskiego dotyczącą sposobu kojarzenia przez dzieci wyrazów pisanych. Był skonstruowany tak, że można go było dostosowywać do zmian społecznych determinujących przygotowanie i zainteresowanie uczących się z niego dzieci. To w „Elementarzu” pojawiło się słynne zdanie: „Ala ma kota”. Pierwowzorem Ali była późniejsza bohaterka powstania w getcie i powstania warszawskiego, jedna z „lekarek bez granic” Anna Margolis-Edelman.

„Elementarz” Falskiego przestał być zalecanym przez ministerstwo edukacji podręcznikiem do nauki czytania na początku lat 80. Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęła się reforma szkolnictwa, trwająca do dziś, oczywiście pod zmieniającymi się hasłami i sztandarami (obecnie „Elementarz” można jeszcze kupić jako wydawnictwo niepodręcznikowe; znam wielu rodziców, a przede wszystkim dziadków, którzy uczą z niego dzieci i wnuki). Owa reforma wyrugowała ze szkół powszechnych poważne nauczanie matematyki, usuwając z obowiązkowej matury ten przedmiot w wyniku niepojętych aberracji polityki edukacyjnej lat wczesnego stanu wojennego. A nam po przemianach 1989 roku zajęło 20 lat przywracanie matematyki jako przedmiotu obowiązkowego na egzaminie dojrzałości.

.Konsekwencje tej głupoty każdy może sprawdzić, potykając się, w przenośni i naprawdę, o dziury w naszej technicznej infrastrukturze – są one, rzecz by można, pochodną upadku wykształcenia oraz etosu pracy inżynierów i techników. Reforma zamieniła też „Elementarz” Falskiego. Dziś na kolejnym etapie usprawniania szkolnictwa zastąpiono ten podręcznik kolejnym „nowoczesnym” dziełem, a władze oświatowe kraju toczą zaciętą walkę z ułudą, bo nie z wiatrakami, o ebookowanie szkoły. A mówiąc bardziej zrozumiale – o przeniesienie wszystkiego co się da do wirtualnej przestrzeni.

Niemal w rocznicę strajku szkolnego organizowana jest wielka konferencja w sprawie uruchomienia pracowni chemii szkolnej w „rozszerzonej rzeczywistości”, czyli zastąpienia doświadczeń wykonywanych za pomocą próbówek, odczynników itp. specjalnymi programami, które prezentują wszystko na ekranach komputerów, bo taniej i „bezpieczniej”.

Skąd bierze się ten pęd do przeprowadzania reform opartych na XIX-wiecznych ideach naprędce unowocześnianych? Zapewne dokładnie z tego samego, co przyświecało reformatorom w latach komunizmu w przenoszeniu na grunt naszej szkoły wielu nieudanych eksperymentów tzw. postępowych szkół z Zachodu. Gdy Franklin Bobbitt umieszczał jako naczelne hasło swego chicagowskiego programu szkolnego slogan „wychowanie w rodzinie”, u nas dopisywano „socjalistycznej”.

Z naszej zaściankowości w myśleniu o koniecznych zmianach, nie tylko w edukacji, oraz z chęci bycia, o czym pisał Słowacki w „Kordianie”, „pawiem narodów i papugą”.

Falski, pisząc „Elementarz”, nie kopiował osiągnięć przodującej myśli pedagogicznej z rozwiniętych krajów o innej sytuacji społecznej i ekonomicznej, uwzględniał np. ów wszechobecny w domach dzieci analfabetyzm. Rozumiał, że jego „Elementarz” jest bardzo często pierwszym symbolem innej niż niemal pańszczyźniana cywilizacji w bardzo wielu domach. Pisał go tak, by wraz z rozwojem cywilizacyjnym kraju jego podręcznik ewoluował. I był to jeden z najnowocześniejszych elementarzy tamtych czasów. Dziś powiedzielibyśmy, że to innowacyjne dzieło.

.Szkoła polska, podobnie jak wszystkie inne systemy edukacyjne, wymaga dobrze przemyślanych głębokich zmian. Nie reform, ale gruntownych zmian uwzględniających gigantyczną rewolucję technologiczną świata i jej społeczne konsekwencje. Musi również uwzględnić wszelkie konsekwencje nieudanych makroeksperymentów społecznych w skali całych krajów i kontynentów, np. Europy. Wydarzenia z ostatnich tygodni ze szkół we Francji jasno pokazują, że to wcale nie „tabletyzacja” jest rozwiązaniem problemów placówek oświatowych oddalonych o 5 km od placu Bastylii, w których słowa „Marsylianki” nic nie znaczą.

Dlatego w rocznicę strajku szkolnego powinniśmy się zastanowić, jak zbudować nasz nowy system szkolny. System, w którym uczyć będziemy dzieci, a nie poszczególnych przedmiotów czy doktryn. W którym będzie miejsce i dla tabletów (czy tego, co te urządzenia już za chwilę zastąpi), i dla próbówek, i dziur w swetrach, które mogą być pamiątką po zajęciach w „majsterniach”, ale także śmiechu podczas oglądania kreskówek Disneya i wzruszeń nad wierszami Barańczaka, nawyku słuchania Kaczmarskiego oraz umiejętności rozumienia tego, o czym pisał Konwicki. Może nam wszystkim przydałby się nowy elementarz.

Łukasz A. Turski

Tekst pochodzi z portalu Project Syndicate Polska, www.project-syndicate.pl publikującego opinie i analizy, których autorami są najbardziej wpływowi międzynarodowi intelektualiści, ekonomiści, mężowie stanu, naukowcy i liderzy biznesu.

logo sindicate

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam