Bp Robert BARRON: Cztery zasady modlitwy

Cztery zasady modlitwy

Photo of Bp Robert BARRON

Bp Robert BARRON

Biskup ordynariusz diecezji Winona-Rochester (Minnesota, USA), jeden z najbardziej rozpoznawalnych duchownych na świecie. Założył katolicką organizację medialną Word on Fire, aktywnie działa w mediach społecznościowych. Opublikował m.in. Ziarna Słowa. Odnajdywanie Boga w kulturze.

Jak powinniśmy się modlić? Co czyni modlitwę efektywną? Dlaczego wydaje się, że niektóre modlitwy są wysłuchane, a inne nie? Jak „działa” modlitwa? Pytania te stawiają sobie nie teoretycy religii, ale ludzie religijni, zwykli wierzący. Badania wykazują, że jesteśmy narodem ludzi modlących się, choć zmagamy się dość mocno z mechanizmem, znaczeniem i praktyką modlitwy – pisze Bp Robert BARRON

.Chciałbym się podzielić czterema zasadami modlitwy. Nie są to elementy ścisłej reguły („Postępuj tak, a twoja modlitwa będzie zawsze wysłuchana”), ale raczej mocne i spójne wskazania odnoszące się do praktyki modlitwy pochodzące z tekstów biblijnych i oszlifowane przez wielką tradycję.

Zasada pierwsza: m ó d l s i ę z w i a r ą . Zauważyłeś, jak w Ewangelii według św. Mateusza Jezus mówi do dwu niewidomych, zanim dokonuje cudu: „Wierzycie, że mogę to uczynić?” (Mt 9,28). Mateusz mówi nam także, że pewnego razu Jezus nie mógł dokonać wielu uzdrowień w danym miejscu, ponieważ spotkał się tam z niedowiarstwem (Mt 13,58). Także Marek przytacza te słowa Pana: „Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: »Podnieś się i rzuć w morze«, a nie zwątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie (Mk 11,23). Gdy Bartymeusz odzyskał wzrok, Jezus powiedział do niego: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła” (Mk 10,52). Dziś jest wielu chrześcijan sprawujących posługę uzdrowienia, którzy dzięki prawości i prostocie ich ufności, wydają się przynosić cudowne skutki na wzór samego Jezusa.

Jak możemy wytłumaczyć ten związek między wiarą i odpowiedzią na modlitwę? Nie możemy nigdy myśleć o tym w kategoriach automatyzmu, ponieważ zawsze mamy do czynienia z wolnością i suwerennością Boga. Mimo to możemy zasugerować następujący związek. Łaska Boża i miłująca dobroć nie podlegają ani manipulacji, ani dominacji, zamiast tego wymagają, w zgodzie z Bożym planem, otwartego kanału przyjmującej wolności, aby móc się urzeczywistniać w naszym życiu. To znana prawda katolickiej teologii, że Bóg jest zawsze skłonny do działania we współpracy z mocami naszej woli i umysłu. Wiara jest zatem owym otwartym kanałem, otwartymi drzwiami; jest sygnałem dochodzącym z głębi naszej egzystencji, że chcemy współpracować z łaską. Dlatego zdolni jesteśmy, by iść za niezwykłą radą, której Jezus udziela w jedenastym rozdziale Ewangelii według św. Marka: „Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24). Mówiąc inaczej, niech twoja wiara będzie tak czysta i silna, że łatwo uwierzysz, iż już posiadasz to, o co prosisz Boga, by ci udzielił – i wtedy odkryjesz, że naprawdę to otrzymałeś.

Druga zasada modlitwy: jeśli chcesz, by twoja modlitwa była wysłuchana, p r z e b a c z. To napomnienie Pana, które znajdziemy w Ewangelii według św. Mateusza i które przez wieki było warunkiem sprawowania liturgii w Kościele: „Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam sobie przypomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim. Potem przyjdź i dar swój ofiaruj” (Mt 5,23–24). A w jedenastym rozdziale Marka, który już rozważaliśmy wcześniej, znajdujemy taką oto krótką i prostą radę: „A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie coś przeciw komuś, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze” (Mk 11,25). W obu przypadkach Jezus zdaje się sugerować jeśli nie ścisły związek przyczynowy, to przynajmniej określoną więź łączącą wysłuchaną modlitwę i godzenie różnic. Wygląda na to, że efektywna modlitwa po prostu nie przystaje do chowania urazów i pielęgnowania resentymentów.

Dlaczego to ma być ważne? Znów nie sposób na to odpowiedzieć z demonstracyjną pewnością, ale możemy zasugerować, że ma to coś wspólnego z naturą Boga. Gdy się modlimy, prosimy w istocie o pewien rodzaj udziału w Jego życiu. A Bóg jest miłością. Trwanie zatem w czynnej lub biernej postawie sprzecznej z miłością wydaje się stanowić przeszkodę na drodze łaski. Jeśli jakaś twoja usilna prośba jest stale odrzucana, przyjrzyj się swoim relacjom i zobacz, czy nie ma w nich czasem czegoś, co jest sprzeczne z naturą Boga, do którego się zwracasz.

Trzecia zasada modlitwy, obecna w całym przekazie biblijnym: m ó d l s i ę w y t r w a l e. Widzimy to w cudownym świadectwie z Księgi Rodzaju, gdy Abraham targuje się z Bogiem w sprawie zniszczenia Sodomy:

„Może w tym mieście jest pięćdziesięciu sprawiedliwych (…). A może znalazłoby się tam czterdziestu (…) gdyby znalazło się tam dziesięciu” (Rdz 18,24.29.32). Z rodzajem świętej bezczelności Abraham stoi w obecności Bożej i uparcie, nieprzerwanie prosi o to, czego chce. W jednej zaś z Jezusowych przypowieści słyszymy o człowieku, który puka do drzwi sąsiada po to tylko, żeby usłyszeć, że sąsiad i jego żona są w łóżku i nie chcą, by im przeszkadzać. Ale on puka i puka, aż w końcu zirytowany sąsiad ulega i daje natrętowi to, czego chce. Po tej przypowieści następuje oczywiście jednoznaczna nauka Jezusa: „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone” (Łk 11,9).

Wychodzi na to, że jedynym powodem nieotrzymywania na modlitwie tego, czego chcemy, jest fakt, iż poddajemy się zbyt łatwo. Ściśle rzecz ujmując, gdy nam się czegoś odmawia, nasz zapał powinien rosnąć, a nasze pragnienie się umacniać, aby otrzymać pełnię tego, co Bóg dla nas planuje. To krótkie spięcie – sfrustrowani brakiem natychmiastowej odpowiedzi, przestajemy prosić.

Czwarta i ostatnia zasada, wpisana tak jak zasada druga w liturgiczną tradycję Kościołów chrześcijańskich: m ó d l s i ę w i m i ę J e z u s a. Podstawa tej zasady zawarta jest w wypowiedzianym wprost zdaniu Jezusa: „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu” (J 14,13–14). Gdy modlimy się w imię Jezusa, polegamy na Jego intymnej relacji z Ojcem, ufając, że Ojciec wysłucha swojego Syna, który prosi w naszym imieniu. W Liście do Hebrajczyków czytamy, że Jezus podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, współcierpiący z nami staje przed niebieskim trybunałem jako nasz adwokat.

Ryzykując trochę prymitywne porównanie, to jest tak, jakby Jezus był naszym człowiekiem w ratuszu, naszym reprezentantem wobec najwyższej władzy. Tak jak skromny petent w Waszyngtonie może przyciągnąć uwagę swojego senatora, rzucając nazwisko wpływowego znajomego, tak samo my, chrześcijanie, z ufnością wymieniamy imię Jezusa, gdy zwracamy się do tronu naszego Ojca. Pamiętajmy jednak, że to porównanie jest ułomne: Ojca nie możemy przedstawiać sobie jako niechętny petentowi i wiecznie zajęty komitet wykonawczy, rozdrażniony drobnymi petycjami wyborców, którym pośredniczy wytrwały lobbysta. Dla autora Listu do Hebrajczyków Jezus jest naszym adwokatem właśnie dlatego, że Ojciec chce, by pełnił tę rolę wobec nas; i prawdopodobnie dlatego, że Ojciec cieszy się, gdy nasze wołanie dociera do Niego przez Syna.

Jest też inny wymiar tej zasady. Wzywanie imienia Jezus to skuteczna droga do przyjrzenia się jakości naszej modlitwy i kształtowania jej treści.

Gdy modlimy się „przez Chrystusa, naszego Pana”, przyjmujemy postawę i sposób działania Jezusa, zestrajając się z Nim, przykrawając samych siebie tak, by pragnąć tego, czego On pragnie. A zatem modlimy się w imię Jezusa w pełnej spójności, gdy modlimy się o pokój, o sprawiedliwość albo o zdrowie tych, których kochamy. Wszystko to są dobra, których chciałby Jezus. Jaką anomalią byłoby jednak modlić się o zemstę na naszych wrogach w imię Jezusa albo o maserati – przez Chrystusa, naszego Pana!

.A zatem podążaj za tymi zasadami modlitwy: módl się z wiarą, w łączności z aktami przebaczenia; módl się wytrwale i w imię Jezusa.

Robert Barron

Fragment książki „Zaproszenie do modlitwy”, Wydawnictwo W Drodze, 2026 r. [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 kwietnia 2026