Denis JACQUET, Homéric de SARTHE: Twój następny szef będzie Chińczykiem

TSF Jazz Radio

Twój następny szef będzie Chińczykiem

Denis JACQUET

Przedsiębiorca, filozof biznesu, publicysta. Współautor książki "Pourquoi votre prochain patron sera chinois?".

Homéric DE SARTHE

Przedsiębiorca, szef Pitchhoy - firmy specjalizującej się w relacjach klienckich z użyciem sztucznej inteligencji, założyciel firm w Chinach, w których spędził siedem lat. Absolwent ICD Paris oraz uniwersytetu Fudan w Szanghaju. Współautor książki "Pourquoi votre prochain patron sera chinois?"

Wizja Chińczyków jest prosta: stać się na nowo pierwszym światowym mocarstwem i otrzymać hołd od innych państw. Cel jest podwójny: chodzi o kontrolowanie świata poprzez handel, pod każdą postacią, oraz o ochronę własnego modelu ustroju politycznego. Niczego nie wolno zostawiać przypadkowi – piszą Denis JACQUET i Homéric de SARTHE.

Chiny przybliżają się do świata szybciej niż Elon Musk do Marsa i wkrótce będą mogły uznawać się za największą gospodarkę, jedną z niewielu coraz bardziej samowystarczalnych gospodarek świata. Państwo to dysponuje największą rezerwą dewizową. Kumuluje największe doświadczenie w dziedzinie relacji z klientem, a dzięki 1,5 mld obywateli, dla których smartfon stał się przedłużeniem ciała, bez skrupułów zmierza w stronę gospodarki „telefonowej”. To było łatwe do przewidzenia.

Chiny dzień po dniu odbudowują Jedwabny Szlak, przejęty onegdaj przez „obcych”. Nadeszła pora rewanżu: odtąd korzystać z niego mają tylko one, nikt inny. Chiny są pamiętliwe. Będą oczywiście handlować swoim jedwabiem, ale nigdy tego szlaku już nie oddadzą. Chiny bowiem budują dla Chin.

Może jeszcze tego nie wiecie, ale Chiny będą waszym szefem. Jeśli uznają, że w ich interesie leży odkupienie waszej firmy, aby jedwabną nicią tkać swój coraz większy wzrost i aby kontrolować światowy handel, to nikt ani nic ich przed tym nie powstrzyma. By zapewnić sobie hegemonię, będą starały się zdominować dostęp do zasobów naturalnych i ludzkich. Do handlu elektronicznego, do danych, do sztucznej inteligencji…

Dążąc do kontrolowania waszego losu, Chiny pragną lepiej kontrolować swój własny. Nie posłużą się w tym celu wojną, jak często robią to Stany Zjednoczone. Wolą inwestycje i handel. Zero starcia, zero wybuchowej konfrontacji.

Władza niewidzialna. Zrobią to bez hałasu i w cieniu chroniącym tych, którzy prą do przodu w pełnym świetle. Chiny są transparentne, jeśli chodzi o pięcioletnie plany gospodarcze. Wrogowie planów, którzy twierdzą, że nigdy nie da się ich zrealizować, nie rozumieją, że tylko plany bez konkretnych i zamierzonych działań są skazane na niepowodzenie. Nie chcą wiedzieć, że silna władza, której sposób rządzenia odbiega od naszego, może kształtować przyszłość wedle jej pragnień. Oceniamy źle takie modele, gdyż jesteśmy zapatrzeni w nasz własny, czyli w demokrację, która szwankuje, i w nasze punkty odniesienia, które pryskają jak bańki mydlane. Patrzymy na rzeczywistość oczami ludzi Zachodu, którym wciąż wydaje się, że kontrolują świat. Każdego dnia staje się to coraz mniej prawdziwe. Cenilibyśmy nasz model, gdyby wciąż przynosił awans społeczny wszystkim bez wyjątku. Tak jednak już się nie dzieje.

Nasi telewizyjni ekonomiści i nasi technokraci zapominają, że zachodnie planowanie zderza się ze stanem zapaści, w jakim znajduje się nasza gospodarka, z upadkiem naszych systemów, z naszym uzależnieniem od długu, z niekontrolowanymi naciskami kulturowymi. Ale również z tą polityką siły nabywczej pieniądza, która pozbawia nas miejsc pracy. Chińska gospodarka tymczasem kwitnie i to mimo powtarzanych co roku zapewnień naszych oświeconych komentatorów, że zbliża się jej załamanie.

Chiny zrozumiały, że aby mieć swój los w swoich rękach, muszą być w pełni autonomiczne, nieuzależnione od kaprysów sąsiadów tak jak kraje Zachodu. Chińczycy stają się mistrzami cyfryzacji, technologii, sztucznej inteligencji oraz trwałego rozwoju dzięki narzędziom, które sami im daliśmy. Zdobywają doświadczenie, któremu niewiele państw na świecie – może z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych – jest w stanie dorównać. Nie mówiąc już o jego przewyższeniu. Posłużą się nim, aby pośrednio lub wprost narzucić swoje usługi.

Silna władza absolutna może sobie pozwolić na obiecywanie czegoś, co jest niewykonalne na Zachodzie. Chodzi o gwarancję lepszej przyszłości dla następnych pokoleń. Chińczykom, zanurzonym w odmiennej kulturze, lekceważącym demokrację na modłę zachodnią, łatwo przychodzi przełykanie pigułki „braku demokracji”. Nasz zgnuśniały i pełen norm model, oparty na niekończących się dyskusjach i debatach, zastępujących faktyczne działanie, wcale ich nie pociąga. Raczej wręcz śmieszy. Widzą naszą demokrację jako słabość, którą karmi się ich siła. W ogóle nie uważają, że powinni zmierzać w tym kierunku. Obietnica awansu społecznego podnieca ich bardziej niż obietnica gospodarczej zapaści z wartościami demokratycznymi w tle. Pewniejszy finansowo koniec miesiąca w kraju pod kontrolą przemawia do nich bardziej niż konstytucja pod kontrolą w kraju zadłużonym, będącym ofiarą endemicznego bezrobocia, kolosalnego deficytu, kulejącej produktywności i zagubionej klasy politycznej, którą cała ta sytuacja dawno już przerosła.

Chiny będą waszym następnym szefem, a najlepszym dowodem ich zdolności dostosowawczych jest ich pismo, porównywalne z ich wizją świata, adaptujące się i do pionowości i do poziomości, gdy tymczasem nasze przyzwyczajenia stale ciągną nas w dół. Możemy jeszcze zareagować, ale zostało nam mniej niż dziesięć lat. Może pięć. W naszym więc interesie leży dziś rozpoczęcie nauki języka chińskiego. Już teraz!

Chiny po chińsku to „中国”. Dosłownie oznacza to „środek” i „imperium”. Chiny są imperium środka.

Ich wizja jest prosta: stać się na nowo pierwszym światowym mocarstwem i otrzymać hołd od innych państw. Cel jest podwójny: chodzi o kontrolowanie świata poprzez handel, pod każdą postacią, oraz o ochronę własnego modelu ustroju politycznego. Niczego nie wolno zostawiać przypadkowi.

Chiny śmieją się z upadku tych, którzy niegdyś doprowadzili do ich upadku. Potrzebowały wiele czasu, aby przejąć nasz przemysł, nasze know-how i nasze miejsca pracy. Dziś, bogate naszym niegdysiejszym bogactwem, budują swoją przyszłość, przechodząc od kopii do czystej kreacji. I robią to dla samych siebie. W każdym rokującym sektorze zamożne Chiny przyciągają talenty z całego świata, sowicie je wynagradzając.

Przykładem niech będą piloci. W ciągu najbliższych dziesięciu lat będzie ich brakowało ponad 160 tysięcy, zwłaszcza w Chinach, gdzie krajowy transport lotniczy wręcz eksploduje. Chiny zdecydowały więc, że piloci będą latać w ich kraju. Skupują szkoły pilotażu na całym świecie i zapewniają takie zarobki, że żaden pilot, nawet z Air France, nie jest w stanie im odmówić. Niedługo ci tak nędznie (!) opłacani piloci naszego narodowego przewoźnika wyjadą pracować dla Chin, gdzie jednak przyjdzie im zapomnieć o prawie do strajku.

.Chiny wracają z daleka. Cierpiały z powodu tych murów, które nie były w stanie powstrzymać ludzi Zachodu przed przejęciem na dwieście lat światowego handlu, będącego przecież od wieków chińską domeną. Chińczycy zrozumieli, że Linia Maginota do niczego nie służy, bo da się ją obejść. Z powodzeniem stosują dziś tę technikę, technikę obchodzenia barier i murów. Takie płyną korzyści z grania w go.

Denis JACQUET
Homéric de SARTHE
Przekład: Andrzej Stańczyk. Tekst opublikowany w wyd. 14 miesięcznika opinii “Wszystko Co Najważniejsze” [LINK]

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam