Laurent ALEXANDRE: Będziemy zmuszeni zwiększać IQ naszych dzieci, aby dały radę w rywalizacji z dziećmi z Chin?

TSF Jazz Radio

Będziemy zmuszeni zwiększać IQ naszych dzieci, aby dały radę w rywalizacji z dziećmi z Chin?

Laurent ALEXANDRE

Eseista, przedsiębiorca, anioł biznesu, stały felietonista L'Express. Absolwent ENA.

Ryc.Fabien Clairefond

W superzłożonym świecie, który szykuje nam sztuczna inteligencja, demokratyzacja inteligencji biologicznej jawi się jako konieczność – pisze Laurent ALEXANDRE

.W Chinach, jak już wiemy, powstały pierwsze dzieci genetycznie modyfikowane. Autorem eksperymentu jest He Jiankui, badacz z Shenzhen, który swoimi badaniami złamał wszelkie bariery etyczne. Dezaktywacja genu CCR5, mająca na celu ochronę dzieci przed AIDS, wywołała oburzenie na całym świecie.

Z artykułu opublikowanego w „MIT Technology Review” wszyscy mogliśmy się dowiedzieć, że mózgi bliźniaczek GMO uległy „niezamierzonemu powiększeniu”. Odkryto bowiem, że modyfikacja w obrębie genu CCR5 nie tylko chroni przed AIDS, ale ma duży wpływ na funkcjonowanie mózgu. Testy na myszach pokazały, że znacznie zwiększa zdolności kognitywne – inteligencję i pamięć. Wielu specjalistów nie rozumie, w jakim celu dokonano dezaktywacji genu CCR5 u tych dzieci, skoro nawet nie było pewności, że są one zarażone przez swoich seropozytywnych rodziców. Chiński badacz najwyraźniej skłamał, mówiąc, że chce ochronić bliźniaczki przed AIDS, gdyż tak naprawdę chodziło mu o pierwsze genetyczne zwiększenie zdolności mózgu!

Nie ulega wątpliwości, że w jakiejś przewidywalnej perspektywie będziemy zdolni zwiększać IQ naszych dzieci w drodze podobnych transformacji genetycznych. Warto jednak pamiętać, że inteligencja nie jest w stu procentach dziełem genetyki – w rzeczywistości genetyka odpowiada za nią w 50–80 procentach. Oczywiście nie ma „jednego genu inteligencji”. Budowa naszego mózgu i nasze zdolności intelektualne są wypadkową niepoliczalnych sekwencji DNA. Większość modyfikacji jakiegoś fragmentu DNA pociągnie za sobą określone konsekwencje – mniej lub bardziej znaczące – w pracy mózgu. Manipulowanie naszym DNA prawie zawsze będzie miało wpływ na zdolności intelektualne. Czasem będzie to prowadzić ku lepszemu, czasem ku gorszemu.

Jeśli chiński eksperyment przyniesie efekty uboczne, nastąpi wstrzymanie na całe lata terapii genowych. I odwrotnie, jeśli dzieci GMO zyskają dzięki temu większe zdolności intelektualne, nic już nie powstrzyma naukowców przed dalszymi eksperymentami.

Zwiększanie zdolności mózgu wiąże się z poważnymi kwestiami o charakterze geopolitycznym i etycznym. I choć chińskie władze skrytykowały ten eksperyment, fakt, że miał on miejsce w Chinach, pokazuje, że transhumanistyczna pokusa jest tam bardzo silna. Według sondażu przeprowadzonego przez Marianne Hurstel znaczna część Chińczyków popiera zwiększanie IQ swoich dzieci dzięki biotechnologii.

Kim będą przyszłe europejskie dzieci, jeśli nie będziemy zwiększać zdolności ich mózgów, wiedząc jednocześnie, że Chińczycy będą taśmowo produkować superuzdolnione dzieciaki?

Czy francuskie elity intelektualne będą miały moralne prawo zabraniać biedniejszym rodzinom zwiększania IQ ich dzieci tylko dlatego, żeby nie musieć dzielić się z nimi swoją inteligencją?

Z punktu widzenia wielkiej burżuazji francuskiej i elit intelektualnych zakaz modyfikacji genetycznych byłby idealnym sposobem zachowania władzy w przyszłości. Ale jak wyjaśnić biednym, że nie będą mieli prawa korzystać z genetyki, by ułatwić swoim dzieciom dostanie się na studia w Normale sup czy Stanfordzie? Demonizowanie przez elity eugeniki intelektualnej pokazuje nieświadome lub skryte pragnienie zachowania monopolu inteligencji, która odróżnia te elity od mas.

A to jest politycznie i moralnie niedopuszczalne.

.Moje przekonanie – a nie pragnienie – jest takie, żeby państwo zachęcało do intelektualnej eugeniki i refundowało technologie z nią związane. Inaczej albo czeka nas dalsza wasalizacja względem Chin, albo ludzie wykluczeni przez współczesny kapitalizm zrobią swoją rewolucję. W tym superzłożonym świecie, który szykuje nam sztuczna inteligencja, demokratyzacja inteligencji biologicznej jawi się jako konieczność.

Laurent Alexandre
Tekst opublikowany w wyd. 12 miesięcznika opinii “Wszystko Co Najważniejsze” [LINK].

2

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Rafkoo pisze:

Pana teza przedstawia jeden z możliwych kierunków rozwoju tego trendu, ale IMHO opiera sie na słabym założeniu,że Chińczycy będą płodzić potomstwo tylko z chińczykami.
Duża ilość samotnych samców będzie pracować poza Krajem Środka, a tam związek ze zmodyfikowanym Han może być uważany za awans . Powolna sinizacja. Powtórny Kolonializm. A porty w Pireusie i Neapolu już są praktycznie w rękach żółtych ludzików :->

niki pisze:

Nic nie robić.
Pamiętajmy że mówimy o Chinach. Zasadniczo zwiększona presja chińskich rodziców na modyfikowanie genetyczne swoich dzieci załamie do reszty demografię kraju.

Chcemy mieć chłopca, mądrego, ładnego …

I jak to się skończy?
Kobiety wiedząc że są tacy na rynku matrymonialnym będą dążyć do małżeństwa właśnie z takim egzemplarzem, ignorując całą resztę chłopaków i mężczyzn o gorszych parametrach.

Pytanie tylko co będzie większą ujmą dla chińskiej kobiety małżeństwo z wybrakowanym facetem, czy staropanieństwo.

Sądząc z tego że duży odsetek Chinek inwestuje pieniądze i czas w edukację i rozwój kariery przeciętny Chińczyk żony nie znajdzie.

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam