Sylwia BORSKA: Transhumanizm czyli marzenia o „człowieku” idealnym

TSF Jazz Radio

Transhumanizm czyli marzenia o „człowieku” idealnym

Sylwia BORSKA

Absolwentka Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Wrocławskiego. Od kilkunastu lat związana z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu, gdzie uzyskała stopień naukowy doktora nauk medycznych. Zajmuje się zagadnieniami z zakresu biologii nowotworów, przede wszystkim zjawiskiem oporności wielolekowej oraz badaniem cytotoksyczności związków chemicznych w hodowlach in vitro.

zobacz inne teksty autora

„Możliwe więc, że kiedyś będziemy mieli więcej fantazji i zaczniemy przekształcać także człowieka, bo do tej pory przekształcaliśmy rzeczywistość.”

Słowa te wypowiedział w 1979 roku polski badacz, prof. Kazimierz Obuchowski w rozmowie z Jackiem Syskim („Czuwanie rozumu” 1979 r.). Stały się one przepowiednią, która zaczyna się sprawdzać współcześnie, dzięki nieustannej ciekawości świata właściwej gatunkowi ludzkiemu oraz potędze ludzkiego rozumu.

Transhumanizm jest ideologią postulującą użycie osiągnięć nauki i techniki do znaczącej poprawy jakości życia ludzkości w sposób bardzo radykalny.

Ponieważ podzielam opinię, że postęp w nauce jest ogromny a jego wpływ na życie ludzi nieunikniony – natknąwszy się na określenie „transhumanizm” postanowiłam przyjrzeć się temu zagadnieniu nieco wnikliwiej. Transhumanizm jest ideologią postulującą użycie osiągnięć nauki i techniki do znaczącej poprawy jakości życia ludzkości w sposób bardzo radykalny. Zwolennicy tej teorii wspierają najnowsze dokonania z zakresu biotechnologii, nanotechnologii, biocybernetyki i technologii informacyjnej, jak również technologie przyszłości, takie jak sztuczna inteligencja czy transfer umysłu. Anders Sandberg określa nowoczesny transhumanizm jako “filozofię, którą możemy i powinniśmy rozwinąć fizycznie, mentalnie i społecznie przy użyciu racjonalnych metod”. Transhumaniści chcą poprawy życia ludzkości bez ruinowania ekosystemów, niszczenia kolejnych gatunków czy rabunkowej gospodarki zasobami naturalnymi. Zwolennicy udoskonalania gatunku ludzkiego postulują, aby dzięki nowoczesnym technologiom, zdobyczom medycyny i techniki wyeliminować wszelkie biologiczne ograniczenia takie jak choroby czy starzenie się. Ponadto uważają, że ludzkość będzie coraz szybciej ewoluować w kierunku doskonalenia wszelkich umiejętności zarówno fizycznych jak i umysłowych. Człowiek przyszłości ma się stać istotą idealną.

Osiągnięcia w nauce pozwalają na poprawę zdrowia i kondycji fizycznej poprzez stosowanie protez i implantów. Większość ludzi akceptuje sztuczne zęby, stawy, rozrusznik serca czy też zastawki, podobnie jak operacje z użyciem lasera lub robota. Jednak nadchodzi nowa era, która za cel stawia zaprojektowanie takich urządzeń, które mogłyby również usprawnić działanie układu nerwowego, przede wszystkim mózgu. W coraz powszechniejszym użyciu są implanty stymulujące jego pracę w przypadku uszkodzeń słuchu, wzroku a także choroby Parkinsona. Niewiele osób uważa, że to zły kierunek nauki, zwłaszcza jeśli oglądamy tak wzruszający film, jak ten, który Sarah Churman umieściła w Internecie gdy odzyskała słuch po 29 latach życia w świecie ciszy:

Podobnie jest ze stymulacją mózgu, by poruszał sztucznym ramieniem u osób sparaliżowanych, jak to miało miejsce w przypadku Cathy Hutchinson:

W bieżącym roku naukowcy korporacji Google, która oficjalnie promuje transhumanizm, stworzyli soczewki kontaktowe dedykowane dla cukrzyków, monitorujące poziom glukozy we krwi. Słynne Google Glass powoli przejdą do lamusa. Obecnie trwają prace nad „inteligentnymi” soczewkami dla osób z upośledzonym wzrokiem, z wbudowaną mikro-kamerą, kompatybilną ze smartfonem. Urządzenie to będzie w stanie pomóc w poruszaniu się, w rozpoznawaniu twarzy a mając wbudowany zoom optyczny – będzie zastępowało soczewkę oka. Na pewno pojawią się wersje dla osób dobrze widzących, dla których będzie to gadżet do robienia zdjęć bez użycia rąk, np. za pomocą mrugnięcia oka.

Naukowcy stworzyli także bioniczne oko, które być może w niedługim czasie umożliwi przywrócenie wzroku osobom niewidomym, prototyp jest obecnie w fazie udoskonalania. Urządzenie będzie współpracowało z implantem wszczepionym w okolicy mózgu odpowiadającej za widzenie.

W Ameryce i Europie trwają liczne badania, które zmierzają ku lepszemu poznaniu tajemnic ludzkiego umysłu oraz szukają sposobów na udoskonalenie jego funkcjonowania. Projekt BRAIN Initiative (DARPA, USA) obejmuje badania nad implantami, dzięki którym można będzie znacząco usprawnić pamięć, a nawet leczyć depresję. Z kolei Human Brain Project to finansowane przez Unię Europejską prace nad mapowaniem  ludzkiego mózgu, w celu stworzeniem jego działającego modelu. Badania są prowadzone na Politechnice w Lozannie, pod kierownictwem Henry’ego Markrama, a uczestniczy w nich 135 innych grup badawczych z całej Europy. Podobne prace prowadzone są przez NIH w ramach the Human Connectome Project.

Ray Kurzweil amerykański naukowiec i przedsiębiorca, a przede wszystkim guru transhumanizmu, wraz z NASA i Google stworzył w 2009 r. wydział futurologii na Singularity University w Dolinie Krzemowej w Kalifornii. Jego główne założenie to interdyscyplinarność kształcenia i „przygotowanie ludzkości na przyśpieszoną zmianę technologiczną”. Jednym z celów badań Kurzweila jest opracowanie sztucznej inteligencji. Uważa on, że ewolucja biologiczna i technologiczna podlegają tym samym prawom. Korzystając z uogólnionego prawa Moore’a przekonuje, iż każda kolejna zmiana zachodzi szybciej. Zatem rozwój nauki i techniki nieuchronnie prowadzi do punktu, w którym powstanie istota nieśmiertelna, połączenie człowieka i robota, co radykalnie zmieni naszą cywilizację.

Ewolucja biologiczna i technologiczna podlegają tym samym prawom

Kolejny przykład to działalność firmy IBM. Głównym założeniem przyjmowanym w strategicznym planowaniu rozwoju w tej firmie jest komplementarność komputera i człowieka. Poniżej ciekawy materiał IBM Research dotyczący sztucznej inteligencji a zwłaszcza tzw. ery „komputerowej inteligencji kognitywnej” (cognitive computing):

Przeciwnicy transhumanizmu wskazują na jego utopijny charakter. Wielu krytyków, takich jak Steve Jones, uważa, że inżynieria genetyczna, informatyka czy kognitywistyka być może będą w stanie uczynić z człowieka współczesnego tzw. transczłowieka (człowieka przejściowego) ale na pewno nie idealnego postczłowieka (najwyższe stadium ewolucji). Erich Fromm – niemiecki filozof, socjolog, psycholog i psychoanalityk wskazywał na nieco inny problem: „Niebezpieczeństwo w przeszłości polegało na tym, że ludzie stawali się niewolnikami; niebezpieczeństwo przyszłości polega na tym, że mogą stać się robotami.” Zatem to, co dla jednych jest ideałem, do którego dążą, dla innych stanowi najgorszy z możliwych scenariuszy rozwoju ludzkości. Bill Joy, współzałożyciel Sun Microsystems, w swojej dezaprobacie posuwa się jeszcze dalej, ostrzegając, że poprzez popieranie transhumanizmu człowiek wcale nie będzie ewoluował ku doskonałości ale spowoduje własne wyginięcie i to w ekspresowym tempie.

Większość naukowców nie myśli tak radykalnie jak transhumaniści. Jednak przyczyniając się do postępu nie można go jednocześnie negować. Być może w przyszłości będziemy w stanie w kilka sekund zdobyć informacje, których przyswojenie zajmuje obecnie wiele lat nauki, po prostu wgrywając je sobie z pamięci komputera bezpośrednio do naszej. Może będziemy wyraźnie widzieć w ciemności i słyszeć ultradźwięki dzięki mikroskopijnym czipom w mózgu. Czy wymyślimy lekarstwo na starość? Czy marzenie o nieśmiertelności jest realne? Spokojnie. Póki co nadal nie potrafimy wyeliminować nowotworów i całej reszty śmiertelnych chorób. Pisząc ostatnio o drukowaniu organów ludzkich robiłam to z pełną świadomością, że to raczej odległa przyszłość. Nie zmienia to jednak mojego przekonania, że warto wykorzystywać nowoczesne technologie, w tym również do udoskonalania człowieka, dopóki założeniem nie jest krzywdzenie lecz pomaganie.

Sylwia Borska

 

25

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Adam pisze:

Postęp nie jest kwestią wyboru, on się dzieje.
Tylko myślenie religijne dopuszcza założenie, że Człowiek jest ostatecznym celem.
Natura, ewolucja się nie zatrzymuje. Dlaczego miałaby zatrzymać się na człowieku?
Dlatego jestem przekonany, że kolejne piętro ewolucji to tylko kwestia czasu, wszystko wskazuje na to, że nieodległego. Osobliwość technologiczna brzmi całkiem realnie i wyliczenia Kurzwail’a też. Jak dotąd rozwój sztucznej inteligencji postępuje bardzo szybko, a nasilająca się rywalizacja między państwami (p. aktualne wojny) będzie ją tylko przyspieszać.
W moim przekonaniu inteligencja wcale nie musi być typu ludzkiego. Ważne żeby działała czyli żeby była autonomiczna – miała i potrafiła realizować własne cele. Tak czy siak ewolucji nie da się powstrzymać, chyba tylko totalną zagładą całego życia. Aktualnie ewolucja wkracza w fazę technologiczną i dalej będzie się już toczyć (przynajmniej przede wszystkim) w środowisku i przy pomocy technologii. Za chwilę człowiek nie będzie już do tego niezbędny, życie biologiczne także.
Dlatego dywagacje typu czy warto, czy należy dalej rozwijać technologie są bezcelowe. Lepiej zadać pytanie kiedy, ile mamy czasu i jak jako gatunek, którego rola dobiega końca możemy się na to przygotować. Myślę, że post/trans-humanizm są taką odpowiedzią, dającą nadzieję, na to, że się “nie całkiem umrze” – aby coś ludzkiego przemycić do przyszłej inteligentnej technologii.
Czy moje podejście wydaje się zbyt radykalne?

Sylwia Borska pisze:

Dorzucam dwa filmy:
1. na gorąco (opublikowany przedwczoraj): Duke Eye Center – nowe bioniczne oko http://www.youtube.com/watch?v=CiyGOUHD2nI#t=13
2. na czym polega sztuczna siatkówka (Argus II Retinal Prosthesis system) http://www.youtube.com/watch?v=ZyVjK7sktvw

Sylwia Borska pisze:

Wynalazcą dynamitu był A. Nobel. Co pani proponuje? Odebrać wszystkie nagrody za wybitne osiągnięcia, które przyznano w ciągu ponad 100 lat? W tym pokojowe Nagrody Nobla? Napisać mu na nagrobku, że odpowiada za śmierć milionów niewinnych ludzi? Zgadzam się, że naukowcy powinni brać odpowiedzialność za to, nad czym pracują. Jednak nie zawsze można przewidzieć do czego zostanie wykorzystane dane odkrycie. Nóż powinien służyć do krojenia ale równie dobrze może stać się narzędziem zbrodni. Do jakiej epoki mamy się cofnąć aby osądzić odpowiedzialnych za wynalezienie broni?
Odnośnie implantów wszczepianych do mózgu – przecież nikt na siłę ich nikomu nie montuje, dla zabawy – póki co – też nie. Podałam przykłady, w których takie urządzenia pomagają ludziom odzyskać sprawność, polepszyć stan zdrowia. Wiadomo jednak, że niektóre z nich mogą stać się bardzo interesujące np. jako sprzęt szpiegowski.
Nie propaguję transhumanizmu, nie twierdzę również, że kiedyś będziemy żyć wiecznie. Opisałam ideologię, która przeżywa fazę rozkwitu i uważam, że należy mieć tego świadomość. Nie ma sensu wpadać w panikę, zwłaszcza, że celem H+ nie jest zagłada ludzkości, tylko jej rozwój.

Sylwia Borska pisze:

Wczoraj przeczytałam na twitterze podobny komentarz. Niestety autorzy takich stwierdzeń nie potrafią odpowiedzieć na pytanie: “a czego konkretnie powinno się zakazać?”

Sylwia Borska pisze:

Wg transhumanistów lepiej pasuje “Odyseja Kosmiczna 2001” (A.C. Clarke) „Pomiędzy gwiazdami ewolucja miała przed sobą nowe cele. Pierwsi badacze Ziemi osiągnęli granice rozwoju fizycznego. Gdy tylko ich maszyny okazały się lepsze niż ich ciała, nadszedł czas, aby się przenieść. Najpierw mózgi, a potem same myśli zamknięte zostały w nowych domach z metalu i plastiku. W domach tych wędrowali pośród gwiazd. Nie budowali statków kosmicznych. Sami byli statkami.

Jednak epoka maszyn szybko minęła. Dzięki swoim bezustannym eksperymentom nauczyli się, jak przechowywać wiedzę w samej strukturze przestrzeni, jak zachować myśli dla wieczności w zamkniętych sieciach
krystalicznych światła. Mogli stać się stworzeniami zbudowanymi z radiacji, wyzwolonymi wreszcie z tyranii materii.”

Sylwia Borska pisze:

Owszem, aby kogoś namierzyć wystarczy smartfon.. czasem zwykła karta bankomatowa. A wojna to takie zjawisko, kiedy zagrożenie czyha z każdej strony. Namierzanie w celu likwidacji pojedynczych osób ma sens jedynie w przypadku ludzi niezwykle ważnych lub wyjątkowo niebezpiecznych. Jeśli zalicza się pani do takich, cóż, można mieć tego typu obawy ;)

Kuba Jerzowski pisze:

Stanisław Lem – podróż XXI – filozoficzne rozwinięcie tego tematu.

Sylwia Borska pisze:

Czyli gdy ludzkość osiągnie już wszystko co możliwe – straci sens życia? Być może. Niektórzy uważają, że nie pragnąć niczego to właśnie owa doskonałość, brak cierpienia, wieczny spokój..

Kuba Jerzowski pisze:

To chyba oczywiste – jeżeli można wszystko, nie można już niczego. Każda droga ze szczytu prowadzi w dół, więc nie można się ruszać.

Sylwia Borska pisze:

Pytanie czy istoty niedoskonałe w ogóle potrafią zdefiniować doskonałość, nie wspominając już o jej osiągnięciu.. Może to też jest cecha człowieczeństwa, że chcemy ciągle czegoś “więcej”? A jeśli nie można już nic więcej to przynajmniej “co innego”. Tylko nasz gatunek potrafi być tak zachłanny.

Tomek Aleksandrowicz pisze:

Transhumanizm podlega tym samym prawom, co rewolucja technologiczna jako całość, dotyczą go zatem także paradoksy Ellula (1. wszelki postęp techniczny powoduje zarówno zyski, jak i straty, 2. wszelki postęp techniczny tworzy więcej problemów aniżeli ich rozwiązuje, 3. negatywne aspekty technicznych innowacji są nierozłącznie związane z pozytywnymi, 4. wszelkie wynalazki techniczne mają nieprzewidywalne konsekwencje). Rodzi to konsekwencje zarówno społeczne, kulturowe, jak i etyczne (dziś mamy np. nierozstrzygalne etycznie problemy typu kiedy zaczyna się życie i kiedy się kończy). Rozwój technologiczny – także w omawianym w artykule obszarze – jest nieuchronny, musimy zatem przygotować się na cały szereg problemów, np. gdzie leży granica człowieczeństwa (jeśli będzie można tworzyć cyborgi). Czy zdolność gatunku ludzkiego do samoprzekształcania to koniec człowieczeństwa. Takie pytania można mnożyć, dziś nawet jeszcze ich wszystkich nie potrafimy postawić, nie mówiąc już o udzielaniu odpowiedzi. Wkraczamy też w sferę ryzyka większego niż kiedykolwiek – możemy się nagle znaleźć w roli ucznia czarnoksiężnika. Podzielam obawy iKrisa – korporacje kierują się motywem zysku. Dodam jeszcze jedno zagrożenie – przestępczość zorganizowaną (już przecież mamy do czynienia z handlem organami ludzkimi). Dobrze byłoby, aby w dyskusji na ten temat wypowiadali się zarówno lekarze i biolodzy (fachowcy), jak i filozofowie/etycy, prawnicy, socjologowie – to problem mający bardzo wiele wątków i trudno je z góry hierarchizować. Jednego robić nie powinniśmy – chować głowy w piasek i udawać, że problemu nie ma. Gratulacje dla Autorki – temat ważny, potrzeba debaty widoczna, odwaga również.

Sylwia Borska pisze:

Dziękuję pięknie. Nie sposób się nie zgodzić, że postęp niesie ze sobą wspomniane zagrożenia. W tej kwestii przyznaję rację wszystkim, którzy się tutaj do tej pory wypowiedzieli. Z tego co wiem, w międzynarodowych projektach, o których wspomniałam w artykule biorą udział specjaliści z różnych dziedzin nauki (biolodzy, fizycy, matematycy, informatycy, filozofowie, prawnicy itd.), ludzie czasem tak mądrzy, że dech zapiera. Czytałam m.in. wypowiedzi W. D. Hillsa, współzałożyciela Thinking Machines Corporation i doszłam do wniosku, że wiedza i umiejętności jakie reprezentuje chociażby ten wielki myśliciel przerastają możliwości objęcia rozumem przez większość ludzi, w tym związanych z nauką! A takich osób jest bardzo wiele i najczęściej odnoszą ogromne sukcesy. To zarówno imponujące, jak i niepokojące. Ludzie bardzo często negują coś, czego nie potrafią zrozumieć, bo boją się nieznanego. Stąd pomysł aby napisać o kierunku, który nieuchronnie zmieni nasze życie w przyszłości, ponieważ uważam, że trzeba w tym aktywnie uczestniczyć a nie – jak pan to zgrabnie ujął “chować głowę w piasek”.
Oczywiście, że nie wierzę w nieskazitelność korporacji. Ich działalność jest nastawiona na zysk, nie dobro pojedynczej jednostki. Zdaję sobie również sprawę, że są naukowcy, którzy nie kierują się ciekawością świata czy chęcią niesienia pomocy ale żądzą władzy i pieniędzy. Jak w każdym środowisku. Należy trzymać rękę na pulsie transhumanizmu aby nie wymknął się spod kontroli.

iKris pisze:

Transhumanizm to rzecz, która już się dzieje i szanuję to. Transhumanizm jest nieunikniony, ma szczytne cele. Ja się go boję, boję się utraty czegoś ludzkiego. Pierwiastka człowieczeństwa. Gdy stoją za tym wielkie korporacje to jakoś tak fałszywie wybrzmiewa dobro człowieka. IBM też robił kiedyś rewolucyjne maszyny liczące, które faszyści wykorzystali do liczenia ludzi… To trochę jak z dynamitem. Wierzę jednak w mądrość poszczególnych ludzi i w mądrość społeczeńswa i wiem, że ocknie się ono gdy TH skręci gdzieś w bok.

Sylwia Borska pisze:

Niestety nie można wykluczyć, że znajdzie się ktoś, kto zechce wykorzystać kolejne zdobycze technologii w niecnym celu. Pytanie brzmi: czy z tego powodu mamy zacząć negować postęp? Stanowczo nie. Może powinniśmy być czujni i – przede wszystkim – w pełni świadomi tego, że tak wiele się zmienia na naszych oczach. Co do pierwiastka człowieczeństwa.. czyż nie tracimy go z każdym smsem zamiast kartki świątecznej, z każdą sesją na twitterze czy facebooku zamiast spotkania na żywo ze znajomymi?

Tomek Aleksandrowicz pisze:

To, że znajdą się tacy, którzy zechcą wykorzystywać kolejne zdobycze technologii do celów niecnych to pewne, tak samo jak to, że rozwoju technologii nie da się zatrzymać. Problem nie tylko w tym. Rozwój technologii przynosi także konsekwencje, których się nie spodziewamy, wbrew intencjom, problemy, których nie umiemy potem rozwiązać. Tak było zawsze, tak będzie i teraz. Pytanie o człowieczeństwo jest pytaniem o granice i relacje: jeśli zaczniemy się przekształcać – gdzie się zatrzymamy? Jakie będą relacje pomiędzy transludźmi a resztą. Czy transludzie będą jeszcze homo sapiens? Będą np. Myśleć kategoriami człowieka czy transczłowieka? Dziś to jeszcze może problemy rodem z science fiction, ale jutro? Jeszcze raz gratulacje dla Autorki za podjęcie tego trudnego i kontrowersyjnego tematu.

Sylwia Borska pisze:

Nad tym samym się zastanawiam. Napisałam to w odpowiedzi dla pana Bartosza Moralewicza. Nie wiadomo jaka przyszłość nas czeka, chociaż wydaje mi się, że to problem, z którym przyjdzie się zmierzyć przyszłym pokoleniom. Założenia H+ są takie, że wszyscy będą czerpać korzyści z rozwoju techniki i medycyny. Pytanie pierwsze: kto to sfinansuje? Zakładając, że wszystko pójdzie dobrze i nie okaże się, że mamy scenariusz rodem z filmów science-fiction (gatunek nadludzi i cała reszta harująca na nich jako tania siła robocza) – musielibyśmy skolonizować inne planety, gdyż wydłużenie życia nawet do 150-200 lat spowodowałoby, że Ziemia nie podołałaby takiej inwazji. Czy jesteśmy na to gotowi? Pytań jest bardzo wiele, wątpię czy potrafimy na nie odpowiedzieć. Co nie znaczy, że nie powinniśmy próbować.

iKris pisze:

Transhumanizm to rzecz, która już się dzieje i szanuję to. Transhumanizm jest nieunikniony, ma szczytne cele. Ja się go boję, boję się utraty czegoś ludzkiego. Pierwiastka człowieczeństwa. Gdy stoją za tym wielkie korporacje to jakoś tak fałszywie wybrzmiewa dobro człowieka. IBM też robił kiedyś rewolucyjne maszyny liczące, które faszyści wykorzystali do liczenia ludzi… To trochę jak z dynamitem. Wierzę jednak w mądrość poszczególnych ludzi i w mądrość społeczeńswa i wiem, że ocknie się ono gdy TH skręci gdzieś w bok.

Sylwia Borska pisze:

Niestety nie można wykluczyć, że znajdzie się ktoś, kto zechce wykorzystać kolejne zdobycze technologii w niecnym celu. Pytanie brzmi: czy z tego powodu mamy zacząć negować postęp? Stanowczo nie. Może powinniśmy być czujni i – przede wszystkim – w pełni świadomi tego, że tak wiele się zmienia na naszych oczach. Co do pierwiastka człowieczeństwa.. czyż nie tracimy go z każdym smsem zamiast kartki świątecznej, z każdą sesją na twitterze czy facebooku zamiast spotkania na żywo ze znajomymi?

Bartosz Moralewicz pisze:

Chciałbym zwrócić uwagę, na parę elemenentów perspektywy, którą roztacza dziedzina transhumanizmu. Owa dziedzina jest, jeśli się nie mylę, dość młodą dziedziną. Jednak po przeczytaniu tekstu dostrzega się elementy “starodawnego oblicza” – oblicza, które niczym fatamorgana wyznacza kierunek na wyspę Utopia. Chęć zbudowania raju na ziemi jest mocną pokusą, która towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów, w szczytowych momentach historii, ujawniało się owo pragnienie, powodując zmiany, które miały szeroki zakres odziaływań – nie raz tak duży, iż ludzkość raz po raz stawala przy krawędzi zagłady. Czy można bowiem stworzyć świat idealny? Czy pragnienie tak mocne, może korelować z rzeczywistością? Czyż człowiek współczesny, mający tak potężne możliwości, oraz żyjący w dobie tak szybkich przemian, jest w stanie roztropnie podejść do tematu przemiany nie tylko świata, ale wpływania na podstawę swojej tożsamości? Aby ukazać ważkość tego problemy, warto zwrócić się wstecz: spojrzeć na historię, która kreśli dość klarowny obraz tragicznych prób zbudowania raju na ziemi. Wydarzeńia XX wieku pokazały chyba najbardziej jak zdradliwy jest mesjanizm, który w swoich postulatach zawiera obietnicę stworzenia nowej idealnej rzeczywistości już tu na ziemi. Ideologia marksistowska, która postulowała potrzebę “nowych filozofów”, którzy nie będą już mówić, ale zaczną działać – zmieniać świat – stała się fasadą dla nieograniczonego w swoim pragnieniu rozumu. Odtąd to już nie Bóg ma być dawcą raju i rzeczywistości idealnej, lecz człowiek. Teraz to człowiek ma wyrwać z wysokości nieba raj. Od teraz za pomoca rozumu i techniki – niczym Prometeusza – ma zostać sprowadzony boski ogień. Wiemy jednak, że wydarzenia XX wieku, szybko okazały się tragiczne w skutkach. Trzeba zatem postawić pytanie, czy człowiek tylko za pomocą rozumu, może dojść do prawdy o czlowieku, ktorą wydarzenia XX wieku tak mocno przesłoniły? Gdzie jest prawda? Czy ona w ogóle może istnieć? Aby odpowiedzieć na pytanie o prawdę, aby wejść na właściwą ścieżkę rozwoju, potrzebny jest kompas, który będzie wyznaczał drogę ku prawdzie i szczęściu, gdyż jedno z drugim jest nierozerwalnie związane. Aby dojść do prawdy, potrzeba jest pełnego poznania świata, który da sie poznać tylko dzięki, całemu spektrum instrumentalium, jakie posiada czlowiek – prawda bowiem jest symfoniczna. Ideologie XX wieku pokazały wyraźnie, że człowiek poznając samym tylko rozumem, widzi rzeczywistość w sposób zbyt zawęzony i nie wie, którędy ma się kierować, ku lepszej przyszłości. Rozum musi współpracować z wiarą, gdyż sam jako taki niezdolny jest do oceny tego co złe i tego co dobre. Podobnie jak filozofie propagujące nieograniczony postęp techniczny, lecz odrzucające pryzmat wiary, były skazane na porażkę, tak samo i wiara jeśli odrzuca rozum skazana jest na swoją karykaturę, która się zwie fundamentalizm. Tylko te dwa skrzydła – wiara i rosum – mogą wznieść człowieka ku szczęściu. Wiara daje roztropność rozumowi, rozum zaś nie pozwala wsbić się wierze zbyt wysoko, by człowiek nie spadł jak Ikar w odmęty fantazji. Aby zatem właściwie podejść do wielkiej tajemnicy szczęścia, i wielkiej tajemnicy jakim jest człowiek, trzeba nie tylko rozumu, który będąc sam nie da sobie rady. Potrzeba jest także wiary, która ustawia rozum w postawie pokory wobec rzeczywistości, która przewyższa czlowieka. Tylko jeśli wiara i rozum będą szły w parze doprowadzą człowieka do właściwych rozwiązań.

Sylwia Borska pisze:

Początki transhumanizmu to XIX wiek ale sam termin został wymyślony przez J. Huxleya w 1957. Od tego czasu pojawiło się wiele nurtów tej ideologii, niektóre – w rzeczy samej – bardzo kontrowersyjne. Z oczywistych względów nie opisałam tutaj całej historii rozwoju transhumanizmu i nie poruszyłam wszystkich problemów. Opisałam H+ bo wydaje mi się bardzo interesujący. Dodatkowo uważam, że postęp w nauce jest nieunikniony, czy się to komuś podoba czy nie. Jeśli istnieją obawy co do ewentualnych skutków ubocznych to tym bardziej należy się zaznajomić z tym tematem. Skupiłam się na możliwościach poprawy jakości ludzkiego zdrowia, głównie dzięki tzw. technologii GRIN [genetyka, robotyka, informatyka, nanotechnologia]. Dotyczy to nie tylko kondycji fizycznej ale również zdolności umysłowych. Mózg i jego możliwości to ciągle wielka tajemnica, którą człowiek próbuje rozwikłać. Nowoczesny transhumanizm oprócz postulowania rozwoju człowieka i obalania ograniczeń, głosi prawo do życia i dobrobytu wszystkich istot rozumnych, bez tworzenia uprzywilejowanych kast. Absolutnie nie ma związku z popieraniem jakiegokolwiek programu politycznego czy partii. Podejście większości naukowców, którzy są zwolennikami H+ jest bardzo racjonalne i wyklucza wyrządzanie krzywdy komukolwiek. Zgadzam się, że niektórym potrzeba więcej pokory i cierpliwości, bez popadania w skrajności. Konsekwencje mogą być fatalne. Podobnie jak to się dzieje w przypadku ślepej wiary.

Bartosz Moralewicz pisze:

Traktując o transhumanizmie, dotykamy dziedziny nauki i techniki, które są nierozerwalnie złączone z koncepcją człowieka. Powyższe sfery, jako dzieło człowieka, funkcjonują w przestrzeni bytu swego twórcy a nie tego co jest “ad extra” niego samego. Jest to o tyle odmienna kwestia, od innych dziedzin nauki i techniki, że może nieodwracalnie wpłynąć na struktury człowieka jako takiego. Z tego względu niemożliwe jest pytanie o zasadność transhumanizmu, bez pytania o koncepcje człowieka jako takiego. W pytaniu o człowieka nie chodzi o to jakie są granice jego działania, ale o to kim on jest jako taki, jakie jest jego “skąd” i “dokąd” bytu i jak powienien się realizować pomiedzy tymi dwoma krańcami. Pomimo niewątpliwie heterogenicznego środowiska naukowego,w ktorym obecne są różne koncepcje człowieka, trzeba jednak podkreślić, że idea transhumanizmu, czyli przekraczania granic tożsamości, ma swoje źródło w ideologiach, które z natury swej posługują się techniką i charakteryzuje je chęć osiągnięcia celu za wszelką cenę. Te nurty współczesne mają w sobie coś z mesjanizmu. Swoją świetnością i wielkością obietnic sprawiają, że wszelkie koncepcje natury człowieka, jako czegoś nietykalnego stają się “odium humani generis”. Obietnica nieśmiertelności to echo, które biegnie nie z chęci podniesienia poziomu życia społecznego, nie biegnie też z czysto naukowej motywacji, lecz jest buntem przeciw jakości życia, jest buntem przeciw zastanej rzeczywistości. Od Marcjona z III wieku, przez Joahima z Fiore z przełomu XII i XIII wieku, aż po Marksa i transhumanizm, raz po raz idea zbudowania raju na ziemi powraca w nowych formach, mając jednak wspólny rdzeń: niedostrzeganie świata materialnego jako sfery, która jest przeniknieta przez nietykalne prawa. We wszystkich tych koncepcjach, sfera materialna jest postrzegana jako materiał do dowolnej obróbki – obróbka ta ma zaś wyzwolić człowieka ze sromoty świata materialnego. Oczywiście trzeba powiedzieć, że rozwój techniczny nie jest czymś sprzecznym z prawdą o człowieku, jednak mówiąc o transhumanizmie, trzeba zaznaczyć jego podstawowe założenia, które przejawiają się z skarjnych działaniach. Idea transhumanizmu siłą swojej noosfery będzie wpływać na te środowiska, które chcą mieć pistawę nacechowaną większą roztropnościś w obchodzeniu się z przedmiotem swoich działań. Trzeba to na końcu podkreślić: postęp sam w sobie jest czymś dobrym. Jednak w dobie dzisiejszej dyktatury relatywizmu, w dobie globalizacji, w dobie lekkomyślnych działań na szeroką skalę, które obfitują w katastrofalne skutki, potrzeba jest ścisłego i trwałego dialogu między dziedzinami naukowymi, technicznymi i etycznymi – zwłaszcza odnośnie transhumanizmu – gdyż jest to kwestia, która wiąże się z fundamentem konstantów właściwych dla rodzaju ludzkiego.

Sylwia Borska pisze:

Podkreślam jeszcze raz – transhumanizm zakłada współdziałanie pomiędzy różnymi dziedzinami nauki i techniki, np. w projektach dotyczących stworzenia sztucznej inteligencji biorą udział nie tylko informatycy i neurolodzy ale przedstawiciele bardzo wielu środowisk, w tym również humanistycznych. To często ludzie, których wielu uznałoby za geniuszy. Czytając o H+ nie znalazłam nic na temat “osiągnięcia celu za wszelką cenę” (może jakieś skrajne nurty?), wręcz przeciwnie. W artykule wspominam, że transhumanizm cechuje bardzo racjonalne podejście do zmian, nic bezmyślnie czy ze szkodą dla otoczenia. Raczej dominuje tu założenie, że trzeba bardzo uważać, ponieważ ewolucja człowieka jest nieunikniona i nie można dopuścić aby wymknęła się spod kontroli. Obawiam się jednak, że w osiągnięciu doskonałości bardzo nam przeszkodzi własna niedoskonałość.. Nie postawiłabym pytań “skąd” i “dokąd”, raczej zastanowiłabym się co jest istotą człowieczeństwa. Wielu się o to spiera do dziś. Świadomość? Uczucia? A może chęć poznawania oraz zmieniania świata i ..siebie? Postczłowiek ma być idealny fizycznie, intelektualnie i psychicznie ale czy wtedy nadal będzie człowiekiem? Przecież za “ludzkie” uznawane są nie tylko dobre emocje ale również te złe, które szarpią niektórymi i popychają do okrutnych czynów. Wygląda na to, że postczłowiek jeśli się pojawi – będzie odrębnym gatunkiem.
Owszem, transhumaniści myślą o nieśmiertelności jako celu ostatecznym ale wydaje mi się, że ważniejsze jest wyeliminowanie cierpienia, chorób, głodu i wojen. To są główne hasła transhumanizmu, które można zacząć realizować od zaraz.

Bartosz Moralewicz pisze:

Traktując o transhumanizmie, dotykamy dziedziny nauki i techniki, które są nierozerwalnie złączone z koncepcją człowieka. Powyższe sfery, jako dzieło człowieka, funkcjonują w przestrzeni bytu swego twórcy a nie tego co jest “ad extra” niego samego. Jest to o tyle odmienna kwestia, od innych dziedzin nauki i techniki, że może nieodwracalnie wpłynąć na struktury człowieka jako takiego. Z tego względu niemożliwe jest pytanie o zasadność transhumanizmu, bez pytania o koncepcje człowieka jako takiego. W pytaniu o człowieka nie chodzi o to jakie są granice jego działania, ale o to kim on jest jako taki, jakie jest jego “skąd” i “dokąd” bytu i jak powienien się realizować pomiedzy tymi dwoma krańcami. Pomimo niewątpliwie heterogenicznego środowiska naukowego,w ktorym obecne są różne koncepcje człowieka, trzeba jednak podkreślić, że idea transhumanizmu, czyli przekraczania granic tożsamości, ma swoje źródło w ideologiach, które z natury swej posługują się techniką i charakteryzuje je chęć osiągnięcia celu za wszelką cenę. Te nurty współczesne mają w sobie coś z mesjanizmu. Swoją świetnością i wielkością obietnic sprawiają, że wszelkie koncepcje natury człowieka, jako czegoś nietykalnego stają się “odium humani generis”. Obietnica nieśmiertelności to echo, które biegnie nie z chęci podniesienia poziomu życia społecznego, nie biegnie też z czysto naukowej motywacji, lecz jest buntem przeciw jakości życia, jest buntem przeciw zastanej rzeczywistości. Od Marcjona z III wieku, przez Joahima z Fiore z przełomu XII i XIII wieku, aż po Marksa i transhumanizm, raz po raz idea zbudowania raju na ziemi powraca w nowych formach, mając jednak wspólny rdzeń: niedostrzeganie świata materialnego jako sfery, która jest przeniknieta przez nietykalne prawa. We wszystkich tych koncepcjach, sfera materialna jest postrzegana jako materiał do dowolnej obróbki – obróbka ta ma zaś wyzwolić człowieka ze sromoty świata materialnego. Oczywiście trzeba powiedzieć, że rozwój techniczny nie jest czymś sprzecznym z prawdą o człowieku, jednak mówiąc o transhumanizmie, trzeba zaznaczyć jego podstawowe założenia, które przejawiają się z skarjnych działaniach. Idea transhumanizmu siłą swojej noosfery będzie wpływać na te środowiska, które chcą mieć pistawę nacechowaną większą roztropnościś w obchodzeniu się z przedmiotem swoich działań. Trzeba to na końcu podkreślić: postęp sam w sobie jest czymś dobrym. Jednak w dobie dzisiejszej dyktatury relatywizmu, w dobie globalizacji, w dobie lekkomyślnych działań na szeroką skalę, które obfitują w katastrofalne skutki, potrzeba jest ścisłego i trwałego dialogu między dziedzinami naukowymi, technicznymi i etycznymi – zwłaszcza odnośnie transhumanizmu – gdyż jest to kwestia, która wiąże się z fundamentem konstantów właściwych dla rodzaju ludzkiego.

Bartosz Moralewicz pisze:

Chciałbym zwrócić uwagę, na parę elemenentów perspektywy, którą roztacza dziedzina transhumanizmu. Owa dziedzina jest, jeśli się nie mylę, dość młodą dziedziną. Jednak po przeczytaniu tekstu dostrzega się elementy “starodawnego oblicza” – oblicza, które niczym fatamorgana wyznacza kierunek na wyspę Utopia. Chęć zbudowania raju na ziemi jest mocną pokusą, która towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów, w szczytowych momentach historii, ujawniało się owo pragnienie, powodując zmiany, które miały szeroki zakres odziaływań – nie raz tak duży, iż ludzkość raz po raz stawala przy krawędzi zagłady. Czy można bowiem stworzyć świat idealny? Czy pragnienie tak mocne, może korelować z rzeczywistością? Czyż człowiek współczesny, mający tak potężne możliwości, oraz żyjący w dobie tak szybkich przemian, jest w stanie roztropnie podejść do tematu przemiany nie tylko świata, ale wpływania na podstawę swojej tożsamości? Aby ukazać ważkość tego problemy, warto zwrócić się wstecz: spojrzeć na historię, która kreśli dość klarowny obraz tragicznych prób zbudowania raju na ziemi. Wydarzeńia XX wieku pokazały chyba najbardziej jak zdradliwy jest mesjanizm, który w swoich postulatach zawiera obietnicę stworzenia nowej idealnej rzeczywistości już tu na ziemi. Ideologia marksistowska, która postulowała potrzebę “nowych filozofów”, którzy nie będą już mówić, ale zaczną działać – zmieniać świat – stała się fasadą dla nieograniczonego w swoim pragnieniu rozumu. Odtąd to już nie Bóg ma być dawcą raju i rzeczywistości idealnej, lecz człowiek. Teraz to człowiek ma wyrwać z wysokości nieba raj. Od teraz za pomoca rozumu i techniki – niczym Prometeusza – ma zostać sprowadzony boski ogień. Wiemy jednak, że wydarzenia XX wieku, szybko okazały się tragiczne w skutkach. Trzeba zatem postawić pytanie, czy człowiek tylko za pomocą rozumu, może dojść do prawdy o czlowieku, ktorą wydarzenia XX wieku tak mocno przesłoniły? Gdzie jest prawda? Czy ona w ogóle może istnieć? Aby odpowiedzieć na pytanie o prawdę, aby wejść na właściwą ścieżkę rozwoju, potrzebny jest kompas, który będzie wyznaczał drogę ku prawdzie i szczęściu, gdyż jedno z drugim jest nierozerwalnie związane. Aby dojść do prawdy, potrzeba jest pełnego poznania świata, który da sie poznać tylko dzięki, całemu spektrum instrumentalium, jakie posiada czlowiek – prawda bowiem jest symfoniczna. Ideologie XX wieku pokazały wyraźnie, że człowiek poznając samym tylko rozumem, widzi rzeczywistość w sposób zbyt zawęzony i nie wie, którędy ma się kierować, ku lepszej przyszłości. Rozum musi współpracować z wiarą, gdyż sam jako taki niezdolny jest do oceny tego co złe i tego co dobre. Podobnie jak filozofie propagujące nieograniczony postęp techniczny, lecz odrzucające pryzmat wiary, były skazane na porażkę, tak samo i wiara jeśli odrzuca rozum skazana jest na swoją karykaturę, która się zwie fundamentalizm. Tylko te dwa skrzydła – wiara i rosum – mogą wznieść człowieka ku szczęściu. Wiara daje roztropność rozumowi, rozum zaś nie pozwala wsbić się wierze zbyt wysoko, by człowiek nie spadł jak Ikar w odmęty fantazji. Aby zatem właściwie podejść do wielkiej tajemnicy szczęścia, i wielkiej tajemnicy jakim jest człowiek, trzeba nie tylko rozumu, który będąc sam nie da sobie rady. Potrzeba jest także wiary, która ustawia rozum w postawie pokory wobec rzeczywistości, która przewyższa czlowieka. Tylko jeśli wiara i rozum będą szły w parze doprowadzą człowieka do właściwych rozwiązań.

Sylwia Borska pisze:

Początki transhumanizmu to XIX wiek ale sam termin został wymyślony przez J. Huxleya w 1957. Od tego czasu pojawiło się wiele nurtów tej ideologii, niektóre – w rzeczy samej – bardzo kontrowersyjne. Z oczywistych względów nie opisałam tutaj całej historii rozwoju transhumanizmu i nie poruszyłam wszystkich problemów. Opisałam H+ bo wydaje mi się bardzo interesujący. Dodatkowo uważam, że postęp w nauce jest nieunikniony, czy się to komuś podoba czy nie. Jeśli istnieją obawy co do ewentualnych skutków ubocznych to tym bardziej należy się zaznajomić z tym tematem. Skupiłam się na możliwościach poprawy jakości ludzkiego zdrowia, głównie dzięki tzw. technologii GRIN [genetyka, robotyka, informatyka, nanotechnologia]. Dotyczy to nie tylko kondycji fizycznej ale również zdolności umysłowych. Mózg i jego możliwości to ciągle wielka tajemnica, którą człowiek próbuje rozwikłać. Nowoczesny transhumanizm oprócz postulowania rozwoju człowieka i obalania ograniczeń, głosi prawo do życia i dobrobytu wszystkich istot rozumnych, bez tworzenia uprzywilejowanych kast. Absolutnie nie ma związku z popieraniem jakiegokolwiek programu politycznego czy partii. Podejście większości naukowców, którzy są zwolennikami H+ jest bardzo racjonalne i wyklucza wyrządzanie krzywdy komukolwiek. Zgadzam się, że niektórym potrzeba więcej pokory i cierpliwości, bez popadania w skrajności. Konsekwencje mogą być fatalne. Podobnie jak to się dzieje w przypadku ślepej wiary.

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam