Edward LUCAS: Spóźnione przebudzenie Niemiec

Spóźnione przebudzenie Niemiec

Photo of Edward LUCAS

Edward LUCAS

Brytyjski dziennikarz, europejski korespondent tygodnika „The Economist”. Autor “The New Cold War: Putin’s Russia and the Threat to the West”

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Niemcy ponoszą minimalne koszty w porównaniu z Ukraińcami, którzy walczą i giną nie tylko za swój kraj, ale za całą Europę. Leniwe tempo ewolucji niemieckiej polityki zagranicznej uderza jako rażąco samolubne – pisze Edward LUCAS

.O ile Rosja jest czarnym charakterem we wstrząsającym Europą dramacie geopolitycznym, to Niemcy mogą łatwo stać się kozłem ofiarnym. Przez dziesięciolecia decydenci w Berlinie naiwnie i zachłannie przedkładali więzi z Rosją nad interesy swoich europejskich sąsiadów. Lista zarzutów jest długa: od opieszałości w kwestii rozszerzenia NATO i zawarcia po znajomości wyjątkowo korzystnych umów na gazociągi po ulgowe traktowanie rosyjskiego szpiegostwa i manifestacyjny antyamerykanizm. 

Sprowokowane taką postawą nieufność, niechęć i jawna pogarda, odczuwane obecnie w wielu frontowych krajach Europy, przysłaniają lepszą stronę Niemiec. Tymczasem ona istnieje i wyraża się choćby w silnej retoryce polityków partii Zielonych, Annaleny Baerbock (minister spraw zagranicznych) i Roberta Habecka (minister gospodarki i ochrony klimatu), hojności niemieckiego społeczeństwa dla ukraińskich uchodźców oraz planach znacznego zwiększenia budżetu obronnego kraju. Artis Pabriks, łotewski minister obrony (i co chciałbym podkreślić, mój stary przyjaciel) dobrze to ujął na niedawnej konferencji w Berlinie, pytając bez ogródek: „Jesteśmy gotowi umrzeć za wolność. A wy?”. 

W przemówieniu do narodu prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier odniósł się do roli swojego kraju w zmieniającym się świecie. „W obliczu zła dobra wola nie wystarczy” – oświadczył. W większości kontekstów byłby to frazes. Lecz w kraju, który wyniósł świętoszkowatą, zapatrzoną w siebie słabość do poziomu polityki państwowej, traktuje się to zdanie jako ciętą ripostę. „Trzeba zapomnieć o starych marzeniach” – powiedział człowiek, który jako minister spraw zagranicznych uosabiał samozadowolenie Europy Zachodniej po 1991 roku. Steinmeier, który w końcu odwiedził Kijów, wyraził również zdecydowane poparcie dla ukraińskiego zwycięstwa i rosyjskiej porażki.  

Podobnie jak w przypadku sierpniowego przemówienia Olafa Scholza w Pradze (które publikowaliśmy w nr 45 „Wszystko co Najważniejsze”[LINK]) ta postawa jest mile widziana. Szef niemieckiego rządu przeprosił za pozorną obojętność swojego kraju na losy Europy Wschodniej w czasach komunizmu, wyraźnie poparł zamiar rozszerzenia Unii Europejskiej i podkreślił swoje zaangażowanie w pomoc finansową i wojskową dla Ukrainy. Ci, którzy skupiają się tylko na wadach Niemiec, powinni zastanowić się, jak wyglądałaby sytuacja Europy, gdyby Gerhard Schröder lub ktoś jemu podobny stał teraz na czele największego kraju Unii Europejskiej. 

Jednak uznanie dla przebudzenia Niemiec miesza się z uzasadnioną irytacją. Thomas Kleine-Brockhoff z German Marshall Fund zadał pytanie: „Dlaczego Steinmeierowi zajęło to tyle czasu?”. Wydaje się, że impulsem do zmiany stała się wizyta na Ukrainie, podczas której prezydent musiał udać się do schronu z powodu ataku lotniczego. Jednak jako sztandarowy przedstawiciel starego układu, którym był w czasach wcześniejszej kariery w rządzie, Steinmeier mógł i powinien był przedstawić te kwestie sześć miesięcy temu, co przyniosłoby istotne efekty. Poza tym w ten sposób przewodziłby społeczeństwu. Teraz podąża za nim. 

Drugą rysę stanowi brak natychmiastowego reagowania. Niemcy ponoszą minimalne koszty w porównaniu z Ukraińcami, którzy walczą i giną nie tylko za swój kraj, ale za całą Europę. Leniwe tempo ewolucji niemieckiej polityki zagranicznej może pasować do jej wygodnych salonów, ale z zewnątrz uderza jako rażąco samolubne. Ceną za każdą godzinę zwłoki w niesieniu pomocy Ukrainie jest ludzkie życie. 

W ten sposób dochodzimy do najbardziej rażącego uchybienia w przemówieniu Steinmeiera: braku skruchy. Zginęły dziesiątki tysięcy osób. Życie milionów ludzi zostało zrujnowane. Szkody materialne opiewają na bilion dolarów. Nie jest to wynik klęski żywiołowej. To bezpośredni skutek naiwności i chciwości starego Zachodu, który zignorował 30 lat ostrzeżeń przed odradzającym się rosyjskim imperializmem. I prawie nikt, a już najmniej Niemcy, nie wyraża z tego powodu wyrzutów sumienia. 

.W epoce, w której brak strategicznej osłony Europy został brutalnie obnażony, czeka nas przeciwstawianie się ogromnym zagrożeniom i trudnościom. Gospodarcza, polityczna i militarna siła Niemiec będzie kluczowa – by doprowadzić do zwycięstwa Ukrainy, a następnie odbudować bezpieczeństwo Europy. Osoby z zewnątrz zdają sobie z tego sprawę. Nie jestem jednak pewien, czy rozumieją to również Niemcy. 

Edward Lucas
Tekst ukazał się w nr 47 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 listopada 2022
Fot. Ludovic MARIN/ABACAPRESS