Jacques ATTALI: Tożsamość piękna różnorodnością

Tożsamość piękna różnorodnością

Photo of Jacques ATTALI

Jacques ATTALI

Eseista, ekonomista, doradca polityczny. Pierwszy prezes EBOR. Autor m.in. Krótkiej historii przyszłości.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Jeśli nie przywrócimy delikatnej równowagi między tym, co uniwersalne, a tym, co partykularne, naród stanie się niebawem zbieraniną zuniformizowanych jednostek – spierających się, walczących ze sobą, a być może nawet zabijających się w imię wyimaginowanych różnic. Stanie się to powodem radości dla tych krajów, które będą umiały lepiej niż my łączyć to, co jest gwarantem ich wewnętrznej spoistości, z różnicami, które wzbogacają ich tożsamość – pisze Jacques ATTALI

.Naród jest silny, jeśli potrafi odróżniać to, co uniwersalne, od tego, co partykularne. By móc przetrwać, potrzebuje uniwersalności. By móc iść do przodu, potrzebuje różnic. Delikatna równowaga między tymi dwoma rzeczywistościami leży u podstaw tożsamości narodowej.

W niektórych krajach większy nacisk kładzie się na podkreślanie różnic, nawet kosztem wewnętrznej spoistości. Z tym mamy obecnie do czynienia w Stanach Zjednoczonych. W innych krajach, jak na przykład w Chinach, pielęgnuje się narodową jedność, ale odbywa się to kosztem różnorodności. W obu przypadkach jest to śmiertelnie niebezpieczne.

Niegdyś Francja potrafiła zachowywać właściwą równowagę. Dziś jednak staje przed wyzwaniem, jak pogodzić wymogi uniwersalności z partykularnymi potrzebami zaznaczania różnic.

Od dawna we Francji głównym wyznacznikiem uniwersalności był szacunek dla zasad stanowiących jej fundament: to, że istnieje tylko jedna rasa, rasa ludzka, i że bez laickości nie jest możliwe społeczeństwo prawdziwych obywateli. Że prawo stanowi Republika, a nie przekonania religijne czy tradycje kulturowe jednostek. I w końcu – że jedynym sposobem przestrzegania prawa jest poszanowanie wyroków sądu i policji, zbrojnego ramienia wymiaru sprawiedliwości.

Od dawna we Francji wiadomo również, co stanowi o jej różnorodności: przepiękne krajobrazy, urozmaicona produkcja rolna, bogata kuchnia, mozaika kultur. Tysiące sposobów odżywiania się, ubierania, tworzenia muzyki, myślenia.

Francja jest świadoma, że o jej wielkości stanowią również wszyscy ci, którzy przybywają do niej z zewnątrz, o ile godzą się przestrzegać panującej w niej uniwersalnych zasad.

Tymczasem ten czas przynosi Francji duże zagrożenie. To, co uniwersalne, staje się partykularne. To, co powinno pozostać partykularne, może wkrótce stać się uniwersalne. Na obu ekstremistycznych krańcach francuskiego pejzażu politycznego rodzą się szalone idee – wielość ras ludzkich, więcej niż wątpliwa interpretacja laickości, wyższość praw pochodzących z Rzymu, Jerozolimy i tym podobnych nad prawem Republiki.

Widać również postępującą uniformizację tego, co powinno pozostać różne – naszych sposobów odżywiania się, mieszkania, przemieszczania się, ubierania, spędzania wolnego czasu.

Ten przechył w stronę uniformizacji widać szczególnie teraz, wraz z powrotem społeczeństwa do normalnego funkcjonowania po wakacjach. Władze, zamiast przypominać o uniwersalnych zasadach stanowiących o naszej tożsamości i wymagać ich poszanowania, wolą narzucać wszystkim tę samą datę rozpoczęcia roku szkolnego, te same obostrzenia sanitarne, te same przywileje socjalne. A w programach pomocowych dla gospodarki – to samo wsparcie dla wszystkich. To absurdalne decyzje, które bardzo szybko zostaną zweryfikowane przez rzeczywistość.

Idąc dalej tą drogą, Francja przerodzi się w coś na kształt zbioru odrębnych wspólnot o antagonistycznych tożsamościach, ale żyjących tym samym zuniformizowanym życiem, w coraz bardziej do siebie podobnych mieszkaniach, w oczekiwaniu na tę samą dla wszystkich szarą i dekadencką przyszłość.

To w tej chwili największe zagrożenie dla Francji. Nie ma nic ważniejszego dla naszego kraju niż uchronienie go od zaburzenia równowagi między tym, co uniwersalne, a tym, co partykularne. Obie sfery wymagają ochrony.

Aby tego dokonać, powinniśmy zacząć odważniej bronić laickości i stosować ją absolutnie wobec wszystkich. Władze powinny uznać, że początek roku szkolnego może przypadać w różnym czasie, w zależności od warunków geograficznych, demograficznych, sanitarnych. Że formy ochrony zdrowotnej obywateli należy dostosować do konkretnych wymagań, właściwych ich wiekowi. Że powinno się inaczej traktować tych, którzy wymagają pomocy, a inaczej tych, którzy mają środki, by sfinansować ochronę innych. I w końcu – że istnieją działy życia społecznego i gospodarczego, które powinny być wspierane bardziej niż pozostałe: służba zdrowia bardziej niż przemysł samochodowy, edukacja bardziej niż przemysł chemiczny, cyfryzacja bardziej niż energia z kopalin, zabezpieczenie żywnościowe bardziej niż przemysł lotniczy. Należy promować w pierwszej kolejności to, czego niestety nikt nie bierze zbyt poważnie pod uwagę, tj. gospodarkę (dobrego) życia. Jej brak odczuwamy bowiem coraz dobitniej.

.Jeśli nie przywrócimy tej delikatnej równowagi między tym, co uniwersalne, a tym, co partykularne, naród stanie się niebawem zbieraniną zuniformizowanych jednostek – spierających się, walczących ze sobą, a być może nawet zabijających się w imię wyimaginowanych różnic. Stanie się to powodem radości dla tych krajów, które będą umiały lepiej niż my łączyć to, co jest gwarantem ich wewnętrznej spoistości, z różnicami, które wzbogacają ich tożsamość.

Jacques Attali
Tekst został opublikowany w nr 23 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 czerwca 2022