Javier SOLANA: "Integracja europejska. Iluzja?"

TSF Jazz Radio

Integracja europejska. Iluzja?

Javier SOLANA

Pełnił funkcję wysokiego przedstawiciela UE ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, sekretarza generalnego NATO oraz ministra spraw zagranicznych Hiszpanii. Obecnie jest prezesem ESADE Center for Global Economy and Geopolitics oraz członkiem honorowym Brookings Institution.

zobacz inne teksty autora

.Unia Europejska wyniosła demokratyczną integrację – zrodzoną z wolnej woli członków UE, a nie narzuconą siłą militarną – do poziomu bezprecedensowego i zapewniła jej miejsce w czołówce innowacji instytucjonalnych.

Dziś nastroje w UE skłaniają się raczej ku konfliktowi niż współpracy.

Część państw członkowskich głosi swoje suwerenne prawo do podejmowania działań jednostronnych, a jednocześnie prosi o pomoc finansową; inne funkcjonują tylko jako wierzyciele, ignorując cierpienia społeczne wywołane przez obecny kryzys zadłużenia.

By wrócić na ścieżkę innowacyjnej integracji, UE potrzebuje nowych ram debaty publicznej stanowiącej podstawę skutecznej współpracy między partnerami i przyjaciółmi, a nie podsycania konfliktu między nieprzejednanymi rywalami.

Integracja europejska jest procesem harmonijnym, uporządkowanym i słusznym. Mniej zamożne kraje korzystają z instrumentów takich jak fundusze strukturalne i fundusz spójności, zapewniających im znaczne środki, które umożliwiają wzrost dochodu per capita. Jednak przeciągający się kryzys ekonomiczny zmienia optykę ich obywateli, coraz częściej przeświadczonych, że członkostwo w Unii generuje więcej kosztów niż pożytków.

.Nic więc dziwnego, że skutkiem tej zmiany są nasilone żądania zwiększenia „suwerenności narodowej”, które partie populistyczne, takie jak grecka Syriza, przekładają na sukces wyborczy. Wszystkie te ugrupowania, zarówno prawicowe, jak i lewicowe, przekonane, że suwerenność narodowa i tzw. siły zewnętrzne są względem siebie sprzeczne, dążą do stosownego przesunięcia politycznej osi Unii Europejskiej. Takie uproszczone spojrzenie jest jedynym spoiwem utrzymującym w całości grecką koalicję rządzącą.

W tej modnej dyspucie „suwerenność” oznacza „podmiotowość” , a instytucje unijne są „niedemokratyczne”. Suwerenność staje się więc pojęciem szczególnie atrakcyjnym dla obywateli południowych państw członkowskich, którzy coraz częściej dochodzą do wniosku, że narzucono im zbyt sztywne struktury unijne. Tymczasem państwa północne padają ofiarą własnego, dość uproszczonego komunikatu, głoszącego że partnerzy z południa są nieodpowiedzialni i rozrzutni, dlatego nie należy się nimi zajmować, tylko dać im się samym zająć swoimi problemami.

.U podłoża obu postaw leży strach i niepewność wywołane globalizacją. Ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo; nie są pewni swego miejsca w świecie. Nie ma jednak powrotu do globalnego ładu określanego przez odrębne państwa narodowe, i nie wynika to tylko z populistycznej retoryki, która zdominowała obecne dyskusje.

Członkowie Unii Europejskiej są oczywiście suwerennymi państwami i jako tacy ze sobą negocjują. Łączą ich jednak wzajemne zależności; na działania każdego z nich mają więc wpływ czynniki zewnętrzne. Ta współzależność bierze się nie tylko z posiadania wspólnej waluty; jest owocem niezliczonych społecznoekonomicznych interakcji, które splatają państwa członkowskie UE w dynamiczną sieć.

Debata publiczna sprowadzająca się tylko do dwóch skrajnych scenariuszy – narzuconej integracji lub absolutnej suwerenności narodowej – jest zwodnicza i niebezpieczna. Spycha jej uczestników do przeciwległych narożników i tworzy płaszczyznę konfliktu, a więc sytuację, której należy za wszelką cenę unikać.

Istnieje jednak możliwość kompromisu. Unia Europejska powinna zobowiązać się do dalszego demokratyzowania swoich instytucji, jak wtedy, gdy udzieliła demokratycznie wybranemu Parlamentowi Europejskiemu głosu w wyborze przewodniczącego Komisji Europejskiej.

Państwa członkowskie Unii powinny ze swej strony zaakceptować fakt, że jako suwerenne podmioty wybierają integrację, ponieważ korzyści z przekazania jakiejś części własnej suwerenności przeważają nad kosztami.

.Dynamikę tę odzwierciedlają europejskie instytucje. Europejski mechanizm stabilności (ESM) to zbiorowy projekt nastawiony na ochronę finansowej stabilności strefy euro, a nie instrument dominacji czy konfrontacji. Zasoby ESM należą do wszystkich, ponieważ wszystkich dotyka bankructwo nawet jednego kraju. Kiedy stabilne finansowo kraje ignorują wyzwania stojące przed ich partnerami, którzy usiłują poradzić sobie w kłopotach, działają wbrew własnym interesom.

Transfery finansowe dokonywane w ramach funduszy strukturalnych i funduszu spójności też odbywają się między suwerennymi, demokratycznymi krajami. I to suwerenne rządy Grecji, Portugalii, Cypru i Irlandii zażądały dofinansowania od swych europejskich partnerów. Grecja otrzymała już pomoc wartości 117 procent jej PKB; w przypadku Cypru jest to 55,9 procent, Irlandii 45,1 procent, a Portugalii 46,6 procent.

.Jest rzeczą jasną, że wzajemnych zależności, tak jak i odpowiedzialności z nimi związanej, nie da się uniknąć. Pomysł, że gdy sprawy się komplikują, unijny kraj może rozwiązać wszystkie swoje problemy wracając do czystej narodowej suwerenności, jest intelektualnym błędem i polityczną mrzonką, a tym samym źródłem znacznej społecznej frustracji. Suwerenność nie jest sprzeczna z współzależnością.

Pora porzucić przekonanie, że istnieje jakaś magiczna forma suwerenności, która pozwoli uniknąć obowiązków wypływających z członkostwa UE, i to bez ponoszenia poważniejszych kosztów.

W prawdziwej dzisiejszej Europie dłużnicy nie mogą łamać porozumień, które zawarli w zamian za pomoc, a wierzyciele muszą pogodzić się z tym, że dokładanie się do środków funduszu pomocowego jest wciąż konieczne.

Wierzycielom dobrze też byłoby uświadomić, że na tym dokładaniu się, tak jak i na trwającym już kilkadziesiąt lat wspieraniu funduszu spójności, nie stracą (na przykład w wyniku zmniejszenia publicznych emerytur), a przeciwnie – skorzystają, jeśli ich handlowi partnerzy, importujący ich wyroby, będą bardziej stabilni i wypłacalni.

Mit suwerenności był w UE zbyt długo utrzymywany; podsycał niebezpieczne nastroje nacjonalistyczne i lęk przed „innym”. Kraje członkowskie, poczynając od Grecji, muszą uznać, że współzależność jest nie do uniknięcia – a przy tym pożądana, jeśli zarządza się nią we właściwy sposób.

Jak przyznał niedawno premier Grecji Alexis Tsipras: – Europa jest przestrzenią do negocjacji i wzajemnie korzystnych kompromisów. – Integracja była jednoznacznym wyborem. Europa musi wiele zrobić, by wzmocnić wielorakie tożsamości konieczne, aby uniknąć konfliktu. Czy jesteśmy z północy, czy południa, z Niemiec czy z Grecji, wszyscy jesteśmy Europejczykami. I właśnie dlatego bogatszymi.

Javier Solana

Tlogo sindicateekst pochodzi z portalu Project Syndicate Polska, www.project-syndicate.pl publikującego opinie i analizy, których autorami są najbardziej wpływowi międzynarodowi intelektualiści, ekonomiści, mężowie stanu, naukowcy i liderzy biznesu.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam