Drodzy rodzice, jesteście okłamywani. Cała prawda o szczepionkach

Jennifer RAFF

Biolog i antropolog na Wydziale Antropologii University of Texas w Austin. Uzyskała tytuł doktora z antropologii i genetyki na Indiana University w Bloomington. Od lat zajmuje się badaniami z paleogenetyki i rozprzestrzeniania się chorób wśród ludów pierwotnych. Prowadzi bardzo popularną i wysoko ocenianą przez fachowców stronę popularyzujący naukę www.violentmetaphors.com

Wobec ostatnich epidemii odry i innych chorób, na które działają szczepionki, a także upartego niedostrzegania problemu przez środowiska antyszczepionkowe uznałam, że czas opublikować ten tekst.

.Drodzy rodzice,

Jesteście okłamywani. Ludzie, którzy deklarują działania w najlepszym interesie waszych dzieci narażają na niebezpieczeństwo ich zdrowie, a nawet życie.

Mówią, że odra nie jest chorobą śmiertelną. Jest.

Twierdzą, że ospa to nic poważnego. Może być.

Według nich grypa nie jest niebezpieczna. Wręcz przeciwnie.

Uważają, że to nic złego, gdy dzieci chorują na koklusz. To pomyłka.

Mówią, że szczepionki nie przynoszą efektów, jakich się po nich oczekuje. Ale co roku 3 miliony dziecięcych istnień ratują szczepionki, a 2 miliony dzieci umiera na choroby, przeciw którym można je było zaszczepić.

Powiadają, że „naturalne zarażenie” jest lepsze niż szczepienie. Są w błędzie.

Są zdania, że szczepionki nie są rygorystycznie badane pod względem bezpieczeństwa stosowania.

W istocie podlegają one bardziej szczegółowym testom niż jakiekolwiek inne leki. Np. to badanie objęło bezpieczeństwo i efektywność szczepionki przeciwko pneumokokom u 37868 dzieci. Jednak efekty uboczne są dobrze znane i poza wyjątkowymi przypadkami dość łagodne.

Twierdzą, że szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce wywołuje autyzm. Otóż nie wywołuje (powodowanie autyzmu przez szczepionki zostało zanalizowane wzdłuż i wszerz – wyniki jednoznacznie pokazują, że nie ma to miejsca).

Tiomersal występujący w szczepionkach też oskarża się o wywoływanie autyzmu. Nie powoduje go, poza tym i tak od 2001 r. nie jest już zawarty w większości szczepionek.

Mówią, że aluminium w szczepionkach (stosowane jako polepszacz, składnik wzmacniający odpornościowe reakcje organizmu) szkodzi dzieciom. Prawda jest taka, że spożywają one więcej aluminium, gdy są karmione matczynym mlekiem, a żeby ponieść jakąkolwiek szkodę, tego pierwiastka musiałyby przyjąć znacznie więcej.

Podobno VAERS (Vaccine Adverse Events Reporting System – „trybunał szczepionkowy”) ma dowody na szkodliwość szczepień. Nie ma.

Rzekomo dziecięce organizmy nie radzą sobie z planowymi szczepieniami. Nieprawda.

Są też tacy, którzy twierdzą, że nie ma potrzeby szczepić swoich dzieci, jeżeli inne rodziny szczepią swoje. To jeden z najgorszych argumentów, jakie znam. Po pierwsze, szczepionki nie działają w 100% przypadków, dlatego nawet zaszczepione dziecko wciąż może złapać chorobę. W dodatku nie każdy może przyjmować szczepienia, np. dotyczy to osób z obniżoną odpornością lub alergiami na niektóre składniki, które musi chronić tzw. odporność populacji. Kto nie szczepi swojego potomstwa przeciwko chorobom zakaźnym, wystawia na ryzyko nie tylko te, ale i inne dzieci.

Słyszymy, że „naturalne” czy „alternatywne” środki są lepsze niż medycyna oparta na nauce. Nic z tych rzeczy.

Prawda jest taka, że szczepienia to jedno z największych osiągnięć w służbie zdrowia i jeden z najważniejszych sposobów ochrony naszych dzieci.

.Mogę dokładnie przewidzieć reakcję działaczy antyszczepieniowych. Skoro nie mają mocnych argumentów, które mogliby przeciwstawić ewidentnym faktom dotyczącym szczepień, oskarżą mnie o współpracę z przemysłem farmaceutycznym (co nie jest i nigdy nie będzie prawdą). Powiedzą, że nie jestem naukowcem (a właśnie jestem) i nazwą mnie „Agentką 666” (cokolwiek to znaczy, ale z pewnością to nie ja).

Nic z tego nie jest prawdziwe, ale takie są reakcje tych aktywistów, bo nie stoją za nimi fakty. W głębi serc na pewno to rozumieją i obawiają się implikacji, więc atakują posłańca.

Dlaczego was okłamują? Jedni robią to z chęci zysku, próbując sprzedawać jakieś alternatywne środki i zniechęcać was do naukowo sprawdzonych medykamentów. Jestem pewna, że wielu innych, którzy należą do środowiska przeciwnego szczepieniom ma naprawdę dobre intencje i szczerze wierzy w szkodliwość tych środków. Ale jak zauważył pewien astrofizyk,  „w nauce dobre jest to, że jest prawdziwa niezależnie od tego, czy w nią wierzysz czy nie”.  Gdy chodzi o poszukiwaczy szczepionkowej prawdy, nie jest to dobre. Szlachetnymi intencjami nie powstrzyma się mikrobów od zarażania ludzi i robienia im krzywdy. Deklarowanie, że szczepienia są niebezpieczne niesie poważne konsekwencje. Przez nieszczepienie dzieci obecnie w całych Stanach Zjednoczonych wybuchają lokalne epidemie chorób zakaźnych, na które są dostępne szczepionki.

Jedyny aspekt, w jakim zgadzam się z antyszczepionkowcami to edukacja, jednak gdy oni rozumieją przez to czytanie wszystkich stron  internetowych odpowiadających ich poglądom, ja proponuję zbieranie informacji przekazywanych przez środowiska naukowe. Uczcie się działania systemu odpornościowego. Czytajcie o historii chorób zanim wynaleziono szczepionki, rozmawiajcie ze starszymi ludźmi, którzy dorastali w czasach, gdy nie można było zapobiegać polio, odrze i innym chorobom. Dowiadujcie się o rozwoju szczepionek i ich działaniu. Sprawdźcie, kim jest Andrew Wakefield i jak jego tekst o związkach szczepionki przeciw odrze, śwince i różyczce z autyzmem okazał się oszukańczy, za co odebrano mu prawo do wykonywania zawodu lekarza. Czytajcie liczne pokaźne opracowania, które miały na celu wykazać powiązania szczepionki z autyzmem i  wykazały, że takich powiązań nie ma (przy okazji śledźcie postęp badań nad rzeczywistymi przyczynami autyzmu, którym niestety nie pomagają uporczywe twierdzenia, że to ta szczepionka).

.Może się to wydawać bardzo żmudnym zajęciem, a język naukowych tekstów na początku onieśmiela, ale umiejętność ich czytania można stopniowo opanować. Tu znajdziecie doskonałą pomoc w weryfikacji informacji medycznych w internecie, napisałam też przewodnik dla osób spoza świata nauki dotyczący czytania ze zrozumieniem fachowej literatury. Takie skrupulatne dociekania jesteście winni waszym dzieciom i sobie samym. Nie polegajcie na tym, co piszą w sieci nieznane wam osoby (w tym ja!). Przeczytajcie naukowe opracowania, które tu podlinkowałam, dyskutujcie z pediatrami. Pomimo tego, co mówią wam przeciwnicy szczepień, nie musicie się ich obawiać. Za to obawiajcie się konsekwencji ich unikania.

Ten materiał filmowy świetnie podsumowuje wiele z poruszonych tu kwestii, zachęcam do obejrzenia:

„Ludzie próbują nadawać sens światu przez poszukiwanie schematów. Gdy stykają się ze schorzeniem czy stanem – jak autyzm – pojawiającym u dziecka mniej więcej rocznego, czyli w okresie poszczególnych szczepień, łączą ze sobą te sprawy. Rodzice uważniej przyglądają się dzieciom po szczepieniach. Czasem równolegle pojawiają się symptomy. To, że dwie rzeczy zachodzą w jednym czasie nie oznacza, że jedna wywołuje drugą. Właśnie dlatego potrzebujemy tu wnikliwych badań naukowych.”

Jennifer Raff

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

  • Zgadzam się w 100 %, szczególnie po kontkacie z przedstawicielami Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego (liczby są jednoznaczne), z szanowanymi w kraju i świecie ekspertami ds. immunologii (między innymi prof. Rafał Pawliczak) i wiedzą zdobywaną w trakcie studiów biotechnologicznych.Jennifer słusznie zauważa, że trzeba umieć korzystać nie tylko z takich źródeł, które pasują do naszej tezy.

  • Wielką krzywdę w temacie szczepień wyrządzają lekarze praktycy (nie badacze) – odkładają na bok naukowe zacięcie i swoje zdanie kreują na informachacj dostarczanych przez przemysł farmaceutyczny – wystarczy, że producent magicznego suplementu będzie bardziej przekonywujący niż przedstawiciel producenta szczepionek i tyle. Smutne, ale prawdziwe.

  • Michał Kubalski

    Bardzo dobre i króciutkie opowiadanie na ten temat:
    http://www.nature.com/nature/journal/v489/n7414/full/489170a.html

  • loth

    Świetny tekst. Dobrze byłoby, aby został przeczytany przez wszystkich rodziców małych dzieci. Nie wiem doprawdy dlaczego niektórzy z nich upierają się przy szkodliwości szczepionek. Chyba dlatego, że sami już nie mogą pamiętać epidemii polio czy błonicy. Wtedy szczepionki ocaliły wielu z nich. I to jest najlepszy argument przemawiający za szczepieniem, szczególnie jeśli niektóre z tych groźnych chorób dają o sobie znać.

  • Łukasz Różewicz

    Zabrakło w tym artykule jednego, skąd się wzięła niechęć ludzi do szczepionek i jaki udział w tej niechęci miały korporacje farmaceutyczne, które chciały szczepić jak największą liczbę ludzi, nawet wtedy gdy nie trzeba było lub wtedy gdy skuteczność szczepień była bardzo niska i zbliżona do placebo (jak chociażby szczepienie przeciw grypie dzieci poniżej 2 roku życia -> są badania, które to potwierdzają). Pamięta pani wielką histerię kilka lat temu odnośnie epidemii grypy A/H1N1 w Europie? Byliśmy o ile pamiętam jedynym krajem w UE (albo jednym z niewielu), który szczepionek za grube miliony nie kupił. Żadna epidemia, a tym bardziej pandemia nie przyszła, a chciwość i manipulacje korporacji farmaceutycznych a także “autorytetów lekarskich”, którzy lobbowali za masowymi szczepieniami z tego powodu ucierpiały.

  • Piotr Nabiałczyk

    Jak wyjaśnisz ciągly wzrost występowania alergii? Czy sa dowody ze nie powodują ich szczepionki?

  • Klaudia

    Nie znam takiej osoby, u której szczepieni na grypę by pomogło. O

    szczepieniach zaczęłam czytać bardzo późno. Wracając z Francji, gdy 
    poprosiłam o doszczepienie moich dzieci na BCG. Francuscy lekarze pukali
    się w głowę, pytając po co mi ta szczepionka, skoro u nich już dawno
    wycofana, bo nie chroni przed gruźlicą. Gdy już dostałam receptę, to w 
    żadnej aptece w promieniu 100 km od miejsca gdzie mieszkałam jej nie 
    mieli (u nich szczepienie na gruźlicę kupuje się w aptece i z nim idzie
    do lekarza, inaczej niż u nas). Potem wróciłam i zaczęłam czytać o co
    chodzi z tym szczepieniem. I znalazłam dokumenty, w których z opisu
    wynika, że szczepieni BCG nie zmniejsza ryzyka zachorowania na gruźlicę.
    Szukałam dalej, przejrzałam statystyki dostępne na WHO, wykresy, wiele
    dokumentów po francusku, gdzie tłumaczą dlaczego to wycofali oraz 
    dowiedziałam się, że w Niemczech też wycofali. Poem się dowiedziałam, że
    to szczepienie już prawie wszędzie w Europie wycofano!!! U nas daje się
    je noworodkom w dniu urodzin (SIC!) Potem zaczęłam też czytać grupę
    zrzeszającą ludzi, którzy doznali poważnych powikłań (NOP) po 
    szczepieniu. Wynikało to z faktu, że kilka z moich koleżanek, miało
    poważny NOP, ale nie mówiły mi o tym bo wcześniej byłam bardzo pro
    szczepionkowa (jak każdy kto nic o tym temacie nie wie), ale gdy się
    zrobiłam bardziej otwarta na wiedzę, to mi się zwierzyły. Jednej synek
    wylądował w szpitalu, oczywiście lekarze wmawiali jej że to nie po
    szczepieniu, i tylko zbieżność czasowa że dwa dni po nim, ignorując
    zupełnie fakt, że każde pogorszenie stanu dziecka w ciągu 28 dni od 
    szczepienia lekarz MA OBOWIĄZEK zgłaszać do Sanpidu i jest to NOP wg 
    ustawy. U drugiej natomiast kilka dni po szczepieniu dziecko przestało
    chodzić i się rozwijać, potem zdiagnozowali autyzm (oczywiście od 
    urodzenia, a to cud, że pierwsze objawy były po szczepieniu gdy dziecko
    miało sporo ponad rok). Te historie oraz inne
    historie z grupy STOP NOP totalnie mnie zniszczyły i zaczęłam czytać o 
    innych
    szczepieniach. Wtedy zrozumiałam, że Ci ludzie zupełnie nie mają
    żadnego zysku z promowania zdobywania wiedzy na temat szczepień. Nie 
    proponują alternatywy, poza naturalnym podnoszeniem odporności dziecka i
    unikaniem chemikaliów oraz przemyśleniem dobrze kalendarza szczepień
    swojego dziecka (rezygnacja z bezsenswonych szczepień jak BCG, nie 
    łączenie szczepień na jednej wizycie, wykonywanie dokładniejszych badań
    przed szczepieniami). Nikt mi
    nic na tej grupie nigdy nie sprzedał. Ale gdy jednej Pani chcieli zabrać
    dziecko za nieszczepienie to stanęli murem, załatwili prawnika i 
    walczyli jak Lwy dla tej obcej praktycznie osoby.

    • Ja stosuję szczepionkę na grypę i bardzo mi pomaga. Jednego roku ominęłam szczepienie i złożyło mnie na blisko trzy tygodnie do łóżka. Ubiegłego roku gdy była u nas epidemia zachorowań na grypę, mimo że miałam kontakt z chorymi – skończyło się tylko na katarze. Tak, że zna pani już przynajmniej jedną taką osobę. Dołożę do tego moich rodziców, w zaawansowanym wieku, męża, syna i brata z rodziną. Trochę się nas uzbiera. Natomiast stanowczo bym protestowała gdyby do szkoły mojego syna miały chodzić dzieci niezaszczepione.
      pozdrawiam

      • Klaudia

        Nadal Pani nie znam. Nie wiem kim Pani jest. Nawet nie wiem jak naprawdę Pani wygląda. Nie zawieram znajomości w 
        taki sposób. Szkoda tylko, że nie odniosła się Pani do żadnego
        argumentu, który podałam. Rozumiem, że Pani nie interesuje, to że BCG
        nie daje ochrony, co jest udowodnione i spowodowało wycofanie tego
        produktu we Francji i prawie całej Europie. To są Pani dzieci i to jest
        Pani wybór. Zdobywanie wiedzy jest bardzo trudne i wymaga wysiłku,
        dlatego rozumiem i akceptuję to, że będąc zapracowaną matką blogerką nie ma Pani na 
        to czasu.

    • Ewa

      A co do autyzmu, akurat pierwsze objawy pojawiają się po ukończeniu pierwszego roku życia, co akurat nakłada się z terminem szczepienia na MMR. Są opracowania dostępne, gdzie przeanalizowano ponad 30 milionów zaszczepionych dzieci i nie znaleziono związku między tą szczepionką, a wystąpieniem autyzmu. Jeżeli się dobrze orientuje to aktualne badania mówią, że schorzenia ze spektrum autyzmu są bardziej związane z genetyką.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z