Marcin JAKUBOWSKI: "Dlaczego nauka przegrywa z ignorancją?"

TSF Jazz Radio

Dlaczego nauka przegrywa z ignorancją?

Marcin JAKUBOWSKI

Fizyk w Instytucie Fizyki Maxa Plancka w Greifswaldzie zamujący się badaniami nad syntezą termojądrową. Ukończył studia na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki Uniwersytetu Opolskiego, doktoryzował na Uniwersytecie w Bochum prowadząc jednocześnie badania w Forschungszentrum Jülich. Pracował w kilku największych ośrodkach zajmujących się badaniami nad syntezą termojądrową, m.in. w General Atomics w San Diego i National Institute for Fusion Science w Japonii, gdzie wielokrotnie był profesorem wizytującym. Na Twitterze zainicjował stream #PięknoNauki.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Leon Lederman, laureat Nagrody Nobla, w swojej książce “Boska cząstka” opisuje dość zabawną historię, która przytrafiła mu się podczas programu telewizyjnego o badaniach cząstek elementarnych w Fermilab.  Podczas rozmów telefonicznych z widzami Phila Donahue zadzwoniła m.in. starsza pani zadając dość natarczywym tonem pytanie: „Czemu na terenie intstytutu trzymane są bizony?

.Wyjaśnienie jest dość oczywiste, akcelerator to potężna infrastruktura badawcza służąca do rozpędzania cząstek naładowanych elektrycznie do prędkości bliskich prędkości światła. Buduje sie go jako tunel w kształcie okręgu o średnicy około kilku kilometrów. Aby uniknąć oddziaływania z otoczeniem umieszcza się prawie całą aparaturę pod powierzchnią ziemi. Na powierzchni zostaje duża połać, której nie można zabudować, zagospodarować, czy też wynająć. W Fermilab zdecydowano, że grunt nad  przelatujacymi z prędkościami bliskimi prędkości światła obsadzi się roślinnością preriową, tak by przywrócić pierwotny stan tych terenów i “zaludni” majestatycznymi bizonami.

Starsza pani miała swoją całkiem oryginalną teorię wyjaśniającą obecność spacerującego stada bizonów. Była ona święcie przekonana, że bizony mają reagowac swoim szóstym “nadzmysłem” na ewentualny wyciek promieniotwórczy i salwując się ucieczką dać znak personelowi, że są w olbrzymim niebezpieczenstwie. Miały one pełnić rolę przerośniętych kanarków, które kiedyś umieszczano w kopalniach, by ostrzegały górników swoja śmiercią o zbyt wysokim stężeniu metanu w kopalnianym szybie. Lederman, na szczęście, wykazał się dość dobrym refleksem i odparł damie z uśmiechem, że mają też na podorędziu liczniki Geigera-Millera, które o wiele efektywniej slużą jako mierniki promieniotwórczosci, a zużywaja przy tym o wiele mniej siana.

.Nauka na poczatku XX wieku przeszła prawdziwą rewolucję. Wraz ze sformułowaniem podstaw teorii względności i mechaniki kwantowej zrobiliśmy większy krok w kierunku zrozumienia budowy wszechświata niż kiedykolwiek wcześniej. Bohr, Schrödinger, Einstein wraz z resztą pokazali nam świat, o którym nie śniło się nawet fantastom. Dla naukowców zaczęła się fascynujaca epoka tworzenia od nowa paradygmatów nauki i rzeczywistości.  Rzeczywistości tak fascynującej i dziwiacznej, że to fizycy i matematycy zaczęli dyskutować o początku i końcu wszechświata, poruszać zagadnienia dostępne wcześniej jedynie filozofom.

Kosmologia, kwanty, chaos, przestrzenie n-wymiarowe czy synteza termojądrowa – pojęciowo nauka weszła na tak wysoki poziom abstrakcji, że wymyknęła się intuicyjnemu rozumowaniu, do którego przystosowała nas ewolucja. Nasz mózg zwykle wybiera rozwiązania najprostsze, a nie te prawdziwe. Zrozumienie zachowania układów nieliniowych, a z takimi mamy do czynienia, gdy rozpatrujemy atom, pierścienie Saturna, czy zmiany w klimacie nie dają się wytłumaczyć przy pomocy prostych analogii. Bez znajomości równań różniczkowych nie da się wyjaśnić tych zjawisk. Przez to, ludzki mózg wydający dość szybkie decyzje, oparte często na intuicji, a nie racjonalnym rozumowaniu, prowadzi nas na manowce. Dla wielu z nas przyjmowanie odkryć  nauki w XXI-wieku staje się bardziej aktem wiary bazującym na zaufaniu do naukowców niż samodzielnego dedukowania.

Badacze stali się kimś w rodzaju alchemików, którzy w swoich laboratoriach robią niezrozumiałe dla śmiertelników doświadczenia, w których rolę kamienia filozoficznego przejęło splątanie kwantowe. Starsza pani z przytoczonej na początku anegdoty, próbowała po swojemu zracjonalizowac swój irracjonalny lęk przed skażeniem przy pomocy znanych sobie przykładów. Dla niej skażenie metanem i promieniotwórczością to prawie to samo.

.W XXI wieku – w dobie wszechobecnej sieci – Facebooka, Twittera – starsza pani swoje wątpliwości zapewne uzewnętrzniłaby także wśród swoich znajomych poprzez Facebook. W zależności od nośności jej przekazu, być może, rozprzestrzeniłaby je wśród znajomych swoich znajomych, którzy to znajomi przekazaliby to swoim dalszym znajomym. Temat podchwaciłaby może jedna ze stron o teoriach spiskowych i zacząłby on żyć swoim życiem w sieci. Co z tego że bzdura, wszak większe bzdury panoszą się w sieci i mają grono swoich wyznawców. Kiedyś jeden z moich dalszych znajomych, lekarz z wykształcenia, propagował przez naszą klasę jutubowe filmy o “chemitrails”, które z niewinnej pary wodnej kondensującej się za wylotami dysz samolotów odrzutowych zrobiły narzędzia rządu wszechświatowego  do rozpylania środków uspokajających ludzkość. Na szczęście, absurdalne historie jak ta o „chemitrails” nie przedostają się póki co do mainstreamu sieciowego, nie trafiają na strony periodyków, a na portalach lądują póki co w sekcji ciekawostek i dziwactw.

Do mainstreamu sieciowego dostają się za to historie znacznie gorsze. “Globalne ocieplenie to humbug!”, “Elektrownie jądrowe to bardzo niebezpieczne źródło energii!”, “Tylko żywność organiczna dostarcza nam wartościowych witamin i minerałów”. Pseudonaukowe mity panoszą się w sieci, toczą się o nie wojny pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami. Tezy wypowiadane przez ignorantów, zawsze z absolutną pewnością, trafiają na chłonny jak gąbka grunt sieci społecznościowych i wpływają na decyzje jakie podejmujemy.

.Jako użytkownik Twittera czasami prowadzę dyskusję z autorami co większych nonsensów. Jedna z dziennikarek, specjalizująca się w popkulturze, stwierdziła kiedyś, że „przecież nie ma globalnego ocieplenia, bo w tym roku było zimno”. Na moją delikatną uwagę,że pogoda, która jest lokalna i klimat, który jest globalny to dwie różne rzeczy, odparła – „Przecież w Ameryce i Azji też było zimno”. Nonsens na miarę przytoczonej  na początku anegdoty o bizonach, ale tym razem nonsens zwieloktroniony globalnym połączeniem pomiędzy podobnie myślącymi internautami, tą interferencją społecznościową, opisaną na początku tego felietonu.

Wierzymy w to co nam podpowiada intuicja – sprawdzało się na sawannie, sprawdzało się podczas wojen plemiennych, niestety nie sprawdza się przy pojmowaniu wyników badań naukowych w XXI wieku. Na nic benedyktyńska praca setek, a może i tysięcy klimatologów, którzy z przerażeniem raportują o zmianach w klimacie. Wszak u mnie wczoraj było zimno, a że klimat to skomplikowany nieliniowy układ dynamiczny to dysonans poznawczy pozwala nam łatwo odrzucić wyniki badań. Teoria o „zimnym wczoraj” jest prostsza, a przez to łatwiej przyswajalna. Tworzymy zatem protezy, które pomogą nam zracjonalizować fakt, że naukowcy nas „okłamują”. Powszechnie, przecież, zarzuca się klimatologom, że tworzą wszechglobalny spisek mający na celu wyłudzić pieniądze z podatków i grantów przyznawanych przez korporacje. Zdroworozsądkowe pytanie – jak ukryć spisek kilkudziesięciu instytucji naukowych piszących corocznie sprawozdania, które są powszechnie dostępne – w zbiorowej mądrości wyznawców spisku nie istnieje i nie doczeka się odpowiedzi.

.Problemem społecznych sieci internetowych jest ich impulsywność; zgrabny, zabawny bon-mot jest natychmiastowo przekazywany dalej, wzmacniany przez łatwość odrzucania, ignorowania głosów przeciwnych. Sprawdźcie sami, na Twitterze, czy Facebooku otaczamy się przeważnie bytami wirtualnymi, z którymi się zgadzamy. Ktoś kto wzbudza w nas zbyt duży dysonans poznawczy znika z naszej świadomości, schowany lub zablokowany przez odpowiednie funkcje oprogramowania stron społecznościowych.

W histeryczności sieci ciężko jest się odnaleźć naukowcom, którzy budują swoją reputację przy pomocy zdań, które formułują. Naukowiec ma świadomość, że każde jego zdanie będzie falsyfikowane, weryfikowane i poddane krytyce. W artykułach naukowych nie znajdziemy słów “nigdy”, “zawsze” czy “na pewno”, bo są to tak wielkie kwantyfikatory, że naukowcy pozwalają na użycie ich tylko Bogu. Ich pełne “ale” i “przy pewnych warunkach” stwierdzenia podparte bardzo skomplikowanymi obliczeniami giną przygniecione hałaśliwością i ostatecznością werdyktów milionów sieciowych znawców wszystkiego. Do tego dochodzi jeszcze wojna dezinformacyjna, którą prowadza ośrodki lobbujące za jednym lub drugim rozwiązaniem (ale temat ten jest tak ciekawy i obszerny, że warto mu poświęcić osobny felieton).

.Oczywiście, pojawiają się też jaskółki nowego pojmowania sieci, jako ośrodka propagowania nauki. CERN bardzo dobrze kontrolował jak przekazywano w świat odkrywanie bozonu Higgsa. Podsycał umiejętnie ciekawość i tłumaczył na różnych poziomach abstrakcji czym jest pole Higgsa i dlaczego jest tak ważne. Także NASA potrafiła wykorzystać potęgę twittera i facebooka, by zainteresować świat lądowaniem łazika “Curiosity” na Marsie. Te dwie historie różnią się jednak zasadniczo od globalnego ocieplenia i energetyki jądrowej – nie dotyczą przeciętnego Kowalskiego, interesują w zasadzie tylko lepiej wykształconą część społeczeństwa i nie angażują negatywnych emocji. A te w sieci są potężnymi katalizatorami generowania i przekazywania nieprawd. Tutaj naukę czeka jeszcze mnóstwo pracy. Dziś nie wystarczy mieć racji, trzeba jeszcze umieć ją sprzedać.

Marcin Jakubowski

9

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

logodygmat pisze:

Internauta wskazuje, że nauka zna możliwości wytwarzania elektronów…

logodygmat: pisze:

Internauta wskazuje, że nauka zna możliwości wywarzania elektronów nienależących do cząsteczek wody, ruch elektronów w wodzie.

logodygmat pisze:

Motto: Między ideą i miarą. “Wikipediowe odkrycia”. Za dnia fizycy a nocą alchemicy, czyli krótka opowieść o tym, jak zimna i elektryczna para wodna, która nie zamarza na Ziemi i w kosmosie, uratowała świat przed globalnym ociepleniem i zlodowaceniem.

Cytat – Lederman, na szczęście, wykazał się dość dobrym refleksem i odparł damie z uśmiechem…” – koniec cytatu.
Ja w odpowiedzi “damie o sianie” nie widzę wykazanie się dobrym refleksem. Za przesłankę powiada Wam od zarania dziejów nic się nie zmienia oprócz metod i narzędzi oraz poprawy warunków do życia dla kobiet. Starsza pani opierała się tylko na innej metodzie niż Lederman.

Cytat – “Nasz mózg zwykle wybiera rozwiązania najprostsze, a nie te prawdziwe. ” – koniec cytatu. Wyobraźmy sobie zatem spotkanie naukowca z publicznością w dobie internetu, który opowiada o wodzie. I internauta wskazuje:

Wikipedia:

1. Woda: wiązania wodorowe, autodysocjacja zgodnie z reakcją: H2O + H2O ⇌ H3O+ + OH−, tworzącą kation, jon hydroniowy i anion, jon wodorotlenowy.

2. Cyklotron: wiązka elektronów poruszających się po orbicie kołowej w stałym polu magnetycznym.

3. Działo elektronowe – element urządzeń wytwarzający odpowiednio skierowany strumień elektronów o odpowiedniej energii.

4. Promieniowanie Czerenkowa – promieniowanie elektromagnetyczne emitowane, gdy naładowana cząstka (np. elektron) porusza się w ośrodku materialnym z prędkością większą od prędkości fazowej światła w tym ośrodku.

5. Przykłady opisu badań promieniowania, zasięg promieniowania, w zakresie przenikania elektronów w wodę, przez wodę. Pokazuje rysunek – przed wniknięciem elektron poruszał się z prędkością v>0 i w wodzie poruszając się torem zygzakowatym zatrzymał się, a jego szybkość v=0.

Internauta wskazuje, że nauka zna możliwości wywarzania elektronów nie należących do cząsteczek wody, ruch elektronów w wodzie. I zadaje pytanie:

1]. Czy można dodać, wprowadzić, elektrony do wody?

2]. Czy poprawny byłby zapis, a jeżeli tak, to czy również dla każdej pary cząsteczek wody po wprowadzeniu elektronów [e(-)] do wody: e(-) + (H2O + H2O) -> H3O + OH− ?

3]. Ile elektronów można wprowadzić do wody? Dwa razy mniej niż cząsteczek wody, czy w ilości po dwa elektrony na jedną cząsteczkę wody, symboliczny zapis OH2:e:H2O. Brak wiązań wodorowych pomiędzy cząsteczkami wody. Powstanie “zimna para wodna”, która nie zamarza, ale można ją skroplić? Chmura cząsteczek wody w chmurze elektronów lub odwrotnie? Mieszanina gazów: pary wodnej i gazu elektronowego?

4]. Czy można uzyskać paliwo z wprowadzenia elektronów do wody?

5]. Czy możliwa jest produkcja nośników ładunku OH− , aby je pompować, np., z powietrzem w rurze? Czy uzyska się prąd elektryczny? Jeżeli tak, to jak energia mechaniczna będzie w relacji do uzyskanej energii elektrycznej, jeżeli siła mechaniczna popycha masę nośników ładunku i brak jest różnicy potencjałów? Prad elektryczny bez różnicy potencjałów?

Fizyk powinien odpowiedzieć, że określenia nie są poprawne. Wikipedia: mieszanina, gaz elektronowy (gaz Fermiego), chmura elektronowa. To nie ta skala i nie ta fizyka. Nie można mieszać cząsteczek wody z elektronami. Wprowadzić, dodać, elektrony do wody? Przecież elektrony są w wodzie (w cząsteczkach wody).

I jak tu takiej “internetowej damie” odpowiedzieć o sianie? Jeżeli naukowiec nie dysponuje określeniem łączącym elektrony wprowadzane do wody (już po wprowadzeniu jednego, jak wyżej, woda to pewna ilość H3O oraz OH−). Można sobie ułożyć macierz własności wody/cząsteczek wody i elektronu/ów, i tworzyć z niej pytania.

Wikipedia będzie coraz doskonalsza. Wielu internautów dzięki niej ma możliwość obserwacji naukowej przyrody i ruchu w naturze jak starożytni filozofowie widzieli przyrodę i ruch w naturze, tworząc idee i ich miary. Czy w “żywiole hydroelektronowym” jest moc i energia? Czy z elektrycznej wody można uzyskać elektryczny ogień a z niego elektryczną wodę? Z wody ogień a z ognia wodę? Bez sensu, rysunek (oznaczenie “e:” to dwa elektrony) – przemiana cząsteczek wody w środowisku elektronowym (silnik, napęd hydroelektronowy):

6]. 2e: + 2H2O = > sprężanie / rozprężanie 2H2O + H2 ? Internauci dostarczą pro futuro nauce inspiracji tam, gdzie nie będzie ich ignorancji. Jeżeli wszelkie zmiany energetyczne są zmianami kwantowymi, to w naturze jest własność gęstości zmian kwantowych w czasie i przestrzeni, hymm, razem i osobno. I od niej zależą własności fizyczne i chemiczne paliwa hydroelektronowego.

Cytat – “Tutaj naukę czeka jeszcze mnóstwo pracy. Dziś nie wystarczy mieć racji, trzeba jeszcze umieć ją sprzedać.”
Kto umiałby zarobić w realu na idei hydroelektronowej napisanej według swojego widzimisię różniczkowego? Pierwszy w realu będzie nadawał ton idei albo go straci, gdy nie nadąży na ścieżce innowacji. Powyżej nie ma nic więcej, niż jest w Wikipedii na obrazkach. A w realu – czy są wykłady, publikacje, eksperymenty, określenia, miary o własnościach produktu/ów “razem” woda i elektrony nienależące do cząsteczek wody?

Dodać elektrony do wody, czyli nałożyć na siebie dwa obrazki z Wikipedii – jeden ukazujący wiązania wodorowe pomiędzy cząsteczkami wody i drugi – ukazujący wiązkę elektronów poruszających się po orbicie kołowej w stałym polu magnetycznym. I to jest może pomysł na program symulacji komputerowej. Założenie: wszystkie modele/teorie naukowe zawiodą w wynikach eksperymentów i ich skali. Jak “sprzedać” w realu inwestorom wydatku wysokiego ryzyka ideę turnieju – kto więcej wprowadzi elektronów do wody? Woda, elektrony, nauka i miliony. Tyle przeciw globalnemu ociepleniu i zlodowaceniu (choćby nawet tylko do równoleżnika Rzymu) oraz wobec ewolucji kosmicznej co najmniej marsjańskiej. Czym jest idea bez miary? Bez eksperymentu?* Bełkot, jakoby naukowy? W idei hydroelektronowej najwięcej zarabia producent elektronów.

“Wikipediowe odkrycia” – cykl:

wcześniejsze wieki moc i energia -> postęp -> internet -> XXI wiek moc i energia hydroelektronowa

Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

logodygmat dla WszystkoCoNajwazniej, 23 lipca 2015r. Dziękuję za podpowiedź miejsca. Zaglądnę tu za miesiąc.

* nie róbcie tego w domu ani w garażu

Jaszyn pisze:

Piszesz, Marcinie, że “W artykułach naukowych nie znajdziemy słów „nigdy”, „zawsze” czy „na pewno”,”, z drugiej strony jest odczucie, że usprawiedliwiasz ludzi, którzy na podstawie badań naukowych, którzy: z pełną pewnością, czyli: “na pewno, zawsze” próbują opodatkować ludzi za to, że według obliczeń to ludzie powodują pewne zaburzenia w przyrodzie. Jakoś wyciąganie kasy kojarzy mi się z pewnością pewnych grup ludzi, że “tak trzeba”, a nie kojarzy mi się z nauką, która nawet w sferze ocieplenia globalnego (które jest faktem), wyciągałaby PEWNE I ZAWSZE działające wnioski, że to ludzie są tego przyczyną. Wolałbym, aby wszyscy prawdziwi naukowcy jednoznacznie ocenili ZNACZĄCY i PRZEWAŻAJĄCY wpływ ludzkości na zmiany klimatu, zanim zaczną pewne grupy banksterskie wyciągać z tego kasę. Tym bardziej wyciągać z tych grup, które są jednym z mniejszych udziałowców w niszczeniu środowiska, jak np. Polska.

Jaszyn pisze:

Piszesz, Marcinie, że “W artykułach naukowych nie znajdziemy słów „nigdy”, „zawsze” czy „na pewno”,”, z drugiej strony jest odczucie, że usprawiedliwiasz ludzi, którzy na podstawie badań naukowych, którzy: z pełną pewnością, czyli: “na pewno, zawsze” próbują opodatkować ludzi za to, że według obliczeń to ludzie powodują pewne zaburzenia w przyrodzie. Jakoś wyciąganie kasy kojarzy mi się z pewnością pewnych grup ludzi, że “tak trzeba”, a nie kojarzy mi się z nauką, która nawet w sferze ocieplenia globalnego (które jest faktem), wyciągałaby PEWNE I ZAWSZE działające wnioski, że to ludzie są tego przyczyną. Wolałbym, aby wszyscy prawdziwi naukowcy jednoznacznie ocenili ZNACZĄCY i PRZEWAŻAJĄCY wpływ ludzkości na zmiany klimatu, zanim zaczną pewne grupy banksterskie wyciągać z tego kasę. Tym bardziej wyciągać z tych grup, które są jednym z mniejszych udziałowców w niszczeniu środowiska, jak np. Polska.

Rafał pisze:

Pamiętam niedawne dyskusje ekspertow na temat szkodliwosci lub nie dodatków biogennych do paliw lub spory na temat wplywu na śtrodowisko wydiobycia gazu z łupków.Widać że wsród naukowców poglądy zależą od punktu siedzenia co nie wzbudza do nich zaufania .

Rafał pisze:

Pamiętam niedawne dyskusje ekspertow na temat szkodliwosci lub nie dodatków biogennych do paliw lub spory na temat wplywu na śtrodowisko wydiobycia gazu z łupków.Widać że wsród naukowców poglądy zależą od punktu siedzenia co nie wzbudza do nich zaufania .

M.R.Nowosielski pisze:

Przypominam sobie, jak przed uruchomieniem Wielkiego Zderzecza Hadronów w CERN, w mediach i w sieci krążły zapewnienia o nieuchronnej zagładzie świata w wyniku wygenerowanej czarnej dziury. Jakiś czas później, oglądając bezpośrednią transmisję z ogłoszenia wyników poszukiwania bozonu Higgsa, w której to zresztą sam Higgs uczestniczył, jeden z dziennikarzy zapytał obrazowo o sam bozon. Spytał banalnie ( zapewne aby móc to zobrazować swoim czytelnikom ) czy ruszając ręką oddziałujemy z bozonami. Na to naukowiec odpowiedział : “to nie jest takie proste. ” . Naukowcy posługują się językiem niezrozumiałym dla przeciętnego zjadacza chleba, dlatego w sieciach społecznościowych karierę robią antynoble – je można beztrosko wyśmiać , rozumiejąc że są po prostu głupie. Dlatego Schrodinger kojarzy się ludziom z kotem a Einstein z rozwianymi włosami gdy pokazuje język. Jeśli naukowiec nie zrobi ze swojej pracy mema internetowego i wiralowo nie rozprzestrzeni, pozostanie na uboczu głównego strumienia bitów. W końcu stwierdzenie : ” W DOBIE INFORMACJI IGNORANCJA JEST WYBOREM” zrobiło w sieci niezłą karierę.

M.R.Nowosielski pisze:

Przypominam sobie, jak przed uruchomieniem Wielkiego Zderzecza Hadronów w CERN, w mediach i w sieci krążły zapewnienia o nieuchronnej zagładzie świata w wyniku wygenerowanej czarnej dziury. Jakiś czas później, oglądając bezpośrednią transmisję z ogłoszenia wyników poszukiwania bozonu Higgsa, w której to zresztą sam Higgs uczestniczył, jeden z dziennikarzy zapytał obrazowo o sam bozon. Spytał banalnie ( zapewne aby móc to zobrazować swoim czytelnikom ) czy ruszając ręką oddziałujemy z bozonami. Na to naukowiec odpowiedział : “to nie jest takie proste. ” . Naukowcy posługują się językiem niezrozumiałym dla przeciętnego zjadacza chleba, dlatego w sieciach społecznościowych karierę robią antynoble – je można beztrosko wyśmiać , rozumiejąc że są po prostu głupie. Dlatego Schrodinger kojarzy się ludziom z kotem a Einstein z rozwianymi włosami gdy pokazuje język. Jeśli naukowiec nie zrobi ze swojej pracy mema internetowego i wiralowo nie rozprzestrzeni, pozostanie na uboczu głównego strumienia bitów. W końcu stwierdzenie : ” W DOBIE INFORMACJI IGNORANCJA JEST WYBOREM” zrobiło w sieci niezłą karierę.

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam