Jolanta PAWNIK: Miasto, które świeciło kolorami. Wrocław i historia jego neonów

Miasto, które świeciło kolorami. Wrocław i historia jego neonów

Photo of Jolanta PAWNIK

Jolanta PAWNIK

Dziennikarka, wykładowca i doradca medialny. Entuzjastka nowych mediów. Krakowianka zakochana w rodzinnym Sandomierzu. Autorka książek "Saga rodu Moszczeńskich" i "Sandomierska piłka ręczna".

„Książki czekają na ciebie” na rogu ul. Kołłątaja i Podwale, „Uśmiech za uśmiech” ze skrzyżowania ul. Świdnickiej i Kościuszki, wreszcie legendarny „Dobry wieczór we Wrocławiu” witający wszystkich pasażerów kolei. Wrocław był kiedyś miastem neonów, a ich projekty wyznaczały trendy ówczesnego wzornictwa, dając mieszkańcom ciemnej i zgrzebnej socjalistycznej codzienności odrobinę poczucia luksusu. Dziś można je oglądać na archiwalnych fotografiach, ale i w Galerii Neonów przy ul. Ruskiej. Warto wybrać się tam wieczorem – pisze Jolanta PAWNIK

.Wrocław przez kilkadziesiąt lat należał do najbardziej „neonowych” miast w Polsce. W latach 50., 60. i 70. ub. wieku, gdy zapadał zmrok, neony stawały się integralną częścią miejskiego pejzażu, punktami orientacyjnymi, miejscami spotkań i symbolami nowoczesności.

Choć wspominamy je z sentymentem, ich rozkwit był możliwy dzięki czasom socjalizmu. Neonowa reklama, kojarzona z kapitalistycznymi metropoliami, miała „upiększać” szare miasta i łagodzić wizualną surowość powojennej zabudowy.

Co istotne, neony dawały wówczas twórcom większą swobodę niż inne dziedziny sztuki, nie były tak ściśle kontrolowane jak literatura czy film. Neony projektowali liczni artyści i graficy, traktując świetlne szyldy jak formę sztuki w przestrzeni publicznej.

We Wrocławiu każdy neon miał swoją historię i był nierozerwalnie związany z konkretnym miejscem. Niewielki neon „Kino” zapraszał do działającego w latach 1948–2010 kina na Dworcu Głównym, „Grand Hotel” zwracał uwagę na gmach przy ul. Piłsudskiego, „Hanka” zdobiła dawny sklep Społem znajdujący się niegdyś przy ul. Powstańców Śląskich, „Modny strój” anonsował asortyment sklepu odzieżowego z ulicy Wita Stwosza, a „Dom Handlowy” zapraszał do ówczesnej galerii przy Robotniczej. Pocztówkową wizytówką miasta był kultowy neonowy pan z kapelusikiem i napisem „Dobry wieczór we Wrocławiu”, który po zmierzchu witał wszystkich przyjeżdżających do miasta koleją. Kiedy w 1962 roku montowano dzieło zmarłego w lutym 2025 r. architekta Janusza Tarantowicza, było ono największym neonem w mieście.

Neony nie tylko reklamowały handel i usługi, ale także współtworzyły tożsamość dzielnic i zapisywały się w pamięci mieszkańców. Neonowe królestwo najjaśniej świeciło w latach 60. i 70. Archiwalne zdjęcia z ulicy Piłsudskiego, Świdnickiej czy placu Kościuszki pokazują ich gęstość i rozmach. Na krótkim odcinku świeciło kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt szyldów.

Zmierzch neonowej ery przychodził stopniowo. Już pod koniec lat 70. i w latach 80. wiele szyldów zgasło z powodu awarii, wysokich kosztów energii, wreszcie braku transformatorów i innych części zamiennych. Po 1989 roku proces ten przyspieszył wraz ze znikaniem państwowych przedsiębiorstw, do których należały neony, a młody kapitalizm szybko zastąpił je tanimi, masowymi reklamami LED. Oryginalne neony, unikatowe i wykonywane ręcznie, trafiały na złom.

Gdyby nie pasja pojedynczych osób, wiele z nich przepadłoby bezpowrotnie. Do kluczowych postaci w tej historii należy Tomasz Kosmalski, jeden z pierwszych w Polsce kolekcjonerów zabytkowych neonów i założyciel fundacji Neon Side Wrocław. Jak sam wspomina, wszystko zaczęło się od neonu cukierni z ul. Nowowiejskiej, który odkupił „po cenie złomu” i schował w piwnicy. Z czasem zbiory rosły, piwnica przestała wystarczać, a neony zaczęły wypełniać garaże i magazyny. Ratowanie neonów było nie tylko sentymentalnym hobby, ale także walką z czasem i technologią. Neon nie jest prostą instalacją, do działania potrzebuje transformatorów wysokiego napięcia i znajomości rzemiosła, które dziś już zanikło.

.Z pasji kolekcjonera narodziła się idea przywrócenia neonów przestrzeni miejskiej. W 2009 roku powstała fundacja Neon Side, a w 2014 roku wspierana przez miasto Galeria Neonów przy ulicy Ruskiej 46.

Miejsce nie jest przypadkowe, bo właśnie w tym podwórku przez kilkadziesiąt lat działała firma „Reklama”, produkująca neony dla całego Dolnego Śląska. Dla wielu z wyeksponowanych tam szyldów był to więc symboliczny powrót do korzeni.

Z czasem na kamienicach przy ul. Ruskiej pojawiły się ciekawe neony uratowane przed zapomnieniem z innych dolnośląskich miejscowości, a miejsce ożyło gwarem organizacji pozarządowych, artystów i freelancerów, którzy mają tam swoje pracownie. Galeria Neonów stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów na mapie Wrocławia, przyciągając turystów, fotografów i mieszkańców, którzy odnajdują w niej fragment własnej przeszłości.

Po remoncie muzealnych eksponatów na przełomie 2024/2025 roku i przeciągających się ustaleniach w sprawie finansowania ich działania można je obecnie podziwiać po godzinie 20.00.

Jolanta Pawnik

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 grudnia 2025