Krzysztof GRAJEK: "Piękno starych samochodów (5). Autobiografia"

TSF Jazz Radio

Piękno starych samochodów (5). Autobiografia

Krzysztof GRAJEK

Fascynat piękna starych aut, współtworzy pierwszy polski portal społeczności miłośników starych samochodów Klassikauto.pl. Uczestnik wielu zlotów, kolekcjoner starych aut: MG TD z 1952 r., WV Garbus z 1966 r., Fiat 850 Sport Coupe z 1968 r., Fiat X1/9 z 1977 r.

zobacz inne teksty autora

MG_TD_01Urodziłem się… no dobrze, zjechałem z taśmy w czerwcu 1952 roku. Było to w Abingdon, w południowej Anglii. Trochę się zdziwiłem, że mam kierownicę po lewej stronie, kiedy wszyscy w koło mieli ją po prawej. Moje zdziwienie było tym większe, że licznik miał podziałkę w milach, a ciśnienie oleju mierzyło się w funtach na cal kwadratowy. Domyślałem się, że chyba będę jeździł po prawej stronie drogi. Czyżby czekała mnie morska podróż? Tylko ten termometr — był w stopniach Celsjusza, a przecież na Wyspach i za Wielką Wodą temperaturę mierzą wg pana Fahrenheita.

MG_TD_02Moje podejrzenia przeszły w pewność, kiedy portowy żuraw umieścił mnie w stalowej skrzyni, którą dwunożni nazywali ładownią nr 5. Po kilku tygodniach, kiedy stałem na bujającej się podłodze, wylądowałem w Stanach Zjednoczonych. Zobaczyłem tam mnóstwo moich kuzynów, którzy byli ze dwa razy dłużsi ode mnie i mieli dwa razy więcej cylindrów pod maską. Tylko nie wiem po co, skoro i tak najczęściej oglądali moje koło zapasowe.

I tak spędziłem pierwsze 29 lat, ścigając się lub lansując, w zależności od nastroju mojego kierowcy. W 1981 roku pan diagnosta ze stanu Nowy Jork wyraził się pozytywnie o moim stanie technicznym. Myślałem, że nadal będę woził się po szerokich amerykańskich drogach, ale okazało się, że jest to ostatnia wizyta na stacji diagnostycznej.

MG_TD_05Pomimo nowych opon i nowych reflektorów, które dostałem przed kontrolą, wylądowałem w garażu, gdzie spędziłem kolejne 28 lat. Strasznie mi się nudziło. Ale nie nuda była najgorsza. Na mojej blasze, do tej pory pokrytej pięknym lakierem o odcieniu ivory, zagościł rudy kolor. Dlaczego to żelazo tak ciągnie do tlenu? A jak jeszcze jest woda, to już nic ich nie powstrzymuje przed połączeniem się. To chyba taka generalna zasada natury, aby się łączyć. No i moje drewno.

Już morska podróż źle na nie wpłynęła, a teraz ten bezruch w połączeniu z wilgocią spowodował, że mój drewniany szkielet zaczął się rozsypywać. Oj, źle to rokowało.

MG_TD_04No i nagle, już w XXI wieku, dokładnie w 2009 roku, drzwi garażu się otworzyły i załadowano mnie na lawetę. Zrezygnowany pomyślałem, że to już koniec mojego mechanicznego żywota i wiozą mnie do wielkiej prasy. Tymczasem, ku wielkiemu zaskoczeniu, nastąpiła powtórka z mojej młodości. Zapakowano mnie do skrzyni i portowy żuraw umieścił mnie ponownie na statku. Gdzieś płynąłem. Skrzynię otwarli dwunożni, którzy mówili dziwnym, szeleszczącym językiem. Zastanawiałem się, gdzie ja jestem i co mnie czeka. Ale chyba nie pojadę na złom, bo nikt by mnie nie woził taki kawał drogi.

MG_TD_11Jakaś nadzieja pojawiła się w tunelu mojego żywota. W jakiś czas potem zawieźli mnie w miejsce, gdzie stało już sporo moich kuzynów tak samo steranych wiekiem. Przychodzili różni dwunożni, oglądali z każdej strony, zaglądali pod maskę, kiwali głowami i coś mówili w tym swoim dziwnym języku. I znowu mnie załadowali na lawetę. Czy ja już nigdy nie będę jeździł samodzielnie? No i zawieźli mnie w miejsce, gdzie mnie rozebrali. Do golasa. Głupio się czułem z zupełnie gołą ramą. Tylko narzekali przy tym na calowe śruby.

MG_TD_12Wtedy już trochę rozumiałem ich mowę. Ale zaczęli usuwać rude towarzystwo z mojej blachy, kładli jakieś farby, podkłady, które wyraźnie odmładzały to, co stalowe. Tylko przy drewnie mówili, że trzeba zrobić od nowa. Nie miałem nic przeciwko. Lepiej mieć szkielet młodzika niż starcze próchno.

MG_TD_14No i pomalowali mnie na inny kolor. Czerwony. Nawet mi się podoba, taki wyrazisty. Okazało się, że większość moich chromów zupełnie dobrze przeżyła i po przepolerowaniu pięknie się prezentowała w czerwonym towarzystwie. Tylko nie miałem silnika, bo też go gdzieś wywieźli. Ale pewnego dnia znowu załadowali mnie na lawetę i w innym miejscu zobaczyłem swój silnik. Był jak nowy, a nawet lepszy, bo w ciągu ponad półwiecza wiele się zmieniło. Nie wolno już gubić oleju na drodze i trzeba mieć silnik uszczelniony.

MG_TD_13

.Wreszcie nadszedł wielki dzień. 19 września 2014 roku wróciłem samodzielnie na drogi. Nie miałem błotników, zderzaków, lamp, ale jechałem. Skręcałem i stawałem tam, gdzie chciał kierowca. Było to nielegalne, ale jakie radosne.

MG_TD_23Aby legalnie wyjechać na drogi, musiałem jeszcze poczekać kilka miesięcy. Dostałem tablice rejestracyjne w żółtym kolorze i ponoć jestem ruchomym zabytkiem na kołach. Nie mam nic przeciw temu, zwłaszcza że teraz chroni mnie prawo. Wolny czas spędzam w murowanym garażu, pod pokrowcem, a w weekendy spotykam swoich braci i kuzynów, którzy podobnie jak i ja otrzymali drugą młodość. Jestem szczęśliwy.

Krzysztof Grajek
Autor współtworzy pierwszy polski portal społeczności miłośników starych samochodów Klassikauto.pl

klassikauto_logotyp

 

 

MG_TD_21

 

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam