W drodze do 5G. Kongres Cyfrowy w Barcelonie

Michał BONI

Poseł do Parlamentu Europejskiego. Były minister pracy i polityki socjalnej, sekretarz stanu odpowiedzialny m.in. za politykę rynku pracy, szef zespołu doradców strategicznych Prezesa Rady Ministrów, minister administracji i cyfryzacji.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

O Światowym Kongresie Mobilnym, o rewolucji 5G, o gnającym świecie nowych mediów i technologii i tworzenia zrębów przyszłego Gigabit społeczeństwa – z Barcelony pisze Michał BONI

.Co roku na przełomie lutego i marca odbywa się w Barcelonie Światowy Kongres Mobilny — wielkie targi i mnóstwo konferencji — z udziałem małych i dużych biznesowych liderów cyfryzacji, ale także świata polityki: przedstawicieli rządów, regulatorów oraz legislatorów. W przeciwieństwie do kongresów IGF nie ma tu partnerów społecznych oraz świata nauki.

Co było charakterystyczne w tym roku? Głównym, gorącym tematem była infrastruktura ultraszybkiego Internetu — 5G. To Internet, który będzie dawał możliwość reagowania oraz przesyłania informacji i danych — także pochodzących z sensorów — w milisekundach. A z drugiej strony będzie dawał sposobność przekazywania wielkich zbiorów danych (duża pojemność) w szybkim czasie (przepływność w gigabitach na sekundę).

Dzisiaj na 1 km kwadratowym może komunikować się ze sobą sprawnie ok. 1000 urządzeń. W 5G będzie ich milion.

Jeszcze rok temu dyskusja w Barcelonie o 5G była zapowiedzią. Dzisiaj wszystkie pokazy i prezentacje odsłaniały realność bliską wdrożenia. Rozpoczęcie prac nad 5G — europejska mapa drogowa dla 5G i tworzenie zrębów przyszłego Gigabit społeczeństwa (Autor jest sprawozdawcą raportu na ten temat w Parlamencie Europejskim – dop. red.), szykowana legislacja europejska, harmonizacja decyzji dotyczących spectrum — kraje muszą pokonać swoje egoizmy, lepszy klimat dla inwestycji — wszystko to spowodowało erupcję prac nad praktycznymi zastosowaniami 5G.

Jestem przy stoisku Ericssona. Lekarz ze specjalnymi okularami oraz rękawicami wykonuje gesty i patrzy, oceniając obraz. Tym obrazem jest nowotwór w ciele pacjenta (na pokazie — makieta), do którego wnika drobne urządzenie zakończone superczułymi sensorami. To urządzenie jest jak palce, dotyk lekarza, a realnie — lekarz dotyka nowotworu jakby przez rękawice, zdalnie sterując urządzeniem badawczym. Trwa badanie tego nowotworu — badanie o dokładności większej niż najlepsze z możliwych USG. Liczy się ta dokładność dotykowa — podstawa analizy. Choć niejako obok — dzięki dotykowi sensora robota przetwarzane są miliony dodatkowych danych. Co to daje? Wiedzę o najtrudniejszych przypadkach nowotworów. Po to, by wiedzieć, jak przeprowadzić operację, jaką terapię zastosować wobec tego nowotworu, wobec konkretnego indywidualnego pacjenta.

Zbliżam się do hiszpańskiej grupy Telefonica. Przede mną pulpit, ale w niedługim czasie będzie to monitor mojego iPada. Loguję się poprzez dotyk palca — rozpoznanie linii papilarnych gwarantuje bezpieczeństwo. W tym roku zresztą ofert technik identyfikacji było bardzo dużo w Barcelonie: od kart kredytowych po zamki do mieszkań otwierane dotykiem (z reklamami — „jak często gubisz swoje linie papilarne?”).

Zalogowałem się na platformie, dzięki której mogę mieć dostęp do wszystkich swoich danych: plików z rachunkami, danych medycznych, maili, własnych zdjęć. Nie ma znaczenia, kiedy i gdzie ich używałem oraz kiedy i gdzie je zamieszczałem. Odpowiedni program sprowadzi je do mnie i da mi kontrolę nad nimi. To ważne, kluczowe uzupełnienie przepisów prawnych o ochronie danych osobowych. Samymi przepisami nie zwiększymy bezpieczeństwa i ochrony prywatności. Ale możemy to zrobić, włączając naszą, użytkowników, świadomość problemu oraz korzystając z narzędzi naszej kontroli nad własnymi danymi. Myślę, że wtedy łatwiej będziemy się otwierać — wtedy, kiedy to potrzebne i ma sens — na dzielenie się danymi o nas w określonych celach.

Przechodzę do stanowiska Nokii. Kiedyś najlepszy na świecie producent telefonów. Kto z nas nie pamięta wygody używania Nokii? Później kryzys, Microsoft, który kupił fabrykę telefonów. Ale Nokia ostała się i po latach poszukiwań odnajduje swoje miejsce na europejskim i globalnym rynku cyfrowym. Oglądam specjalne platformy i możliwości zbierania danych z różnych sieci. Jeśli potencjał 5G bierze się z sieciowania różnych sieci (networking of networks), to istotna staje się interoperacyjność różnych kanałów i przekazów — tak, żeby systemy się rozumiały.

Nokia prowadzi doświadczenia nad odczytem różnych przekazów krążących w sieci, sprawnością analizy danych zawartych w tych przekazach, by wypracowywać rozwiązania. Bezpieczny, samodzielny, autonomiczny przyszły samochód będzie tego wymagał. Czy zarządzanie domem, przedmiotami, które w nim są — by współpracowały ze sobą, choćby dla oszczędności energii. Czy skojarzenie wszystkich danych z różnych sieci przed operacją medyczną i podczas operacji. A do tego w systemie Nokii do danych można dodać efekty zachowań naszego ciała: głos, ruch, temperaturę, w przyszłości podobno nawet zapach. Myślę, że jeszcze do końca nie wiemy, jakie funkcje to inteligentne sieciowanie sieci będzie mogło pełnić.

Zakładam Oculusa w części barcelońskiego kongresu, jaką ma dla siebie Facebook. Jestem w środku wirtualnej rzeczywistości. Dla zabawy wchodzę w interakcję ze swoistym ET, który stoi obok mnie, rozmawia ze mną, prawie dotyka, wyciągając swoją rękę — a ja się uchylam, bo mam w sobie jednak odrobinę lęku. Ten lęk jest wyzwolony przez potraktowanie obecności wirtualnego stwora jak czegoś w pełni rzeczywistego. To inspiruje pytanie, które zadaję prowadzącym pokaz: kiedy VR (Virtual Reality) będzie używane w edukacji, żebyśmy byli np. w środku procesu eksperymentu fizycznego czy w środku ciała, czy jakiejś rośliny. To będzie naoczne — lepiej powiedzieć — w pełni uczestniczące poznawanie czegoś. Edukacyjnie — efektywność niesłychana. Po namyśle młodzi ludzie z FB odpowiadają — tak, to jest przyszłość! Nad tym pracujemy w Stanach razem z kilkoma uniwersytetami.

I w tym momencie kojarzę, jak ważne dla tych nowych supernarzędzi edukacyjnych jest korzystanie z infrastruktury 5G.

Cyfrowa szkoła w projektach 5G daje takie właśnie możliwości edukacji. Ale parametry infrastruktury muszą być specjalne — dla 20 klas po 25 osób (żeby korzystać ze wszystkiego, co dostępne i przydatne) niezbędna jest przepływność sieci rzędu 750 Mb/s — 1 Gb/s! To przyszłość. A nas dzisiaj w Polsce cieszy, że chcemy dać szkołom sieć o przepływności ok. 30 Mb/s…

Jeżeli to pierwszy krok, to dobrze. Jeżeli zaś to wszystko, to niestety jest to początek pełnego upadku polskiej edukacji. Szkoda i smutno, ale ten początek upadku polskiej edukacji widać już teraz.

.W dniach, kiedy jestem w Barcelonie, w Polsce Minister Edukacji Narodowej podpisuje rozporządzenie, z którego jasno wynika, że w programach szkolnych wolno używać nośników elektronicznych do nauczania jedynie w przypadku nauki języków obcych (ścieżka dźwiękowa). I że eliminuje się w programach i nauczaniu możliwość pokazywania odsyłaczy (linków!) do źródeł edukacyjnych o charakterze cyfrowym.

Tegoroczne Targi i Kongres w Barcelonie pokazują, jak bardzo od roku ubiegłego zaawansowano prace nad przygotowaniem się do wdrożenia infrastruktury i rewolucji 5G.

Na stoisku AT&T wielka ciężarówka. Jest już całkowicie gotowa do jazdy wzdłuż infrastruktury 5G, bez kierowcy, z dokładną analizą wszystkich danych dookoła — na drodze.

Świat zmienia się tak szybko. A gdzie jest Polska?

Michał Boni
4 marca 2017 r.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi