Amerykański film pokazuje, jak wyglądały ostatnie dni św. Maksymiliana Kolbego

Ta historia zaczyna się w momencie, w którym zwykle kończą się opowieści o życiu polskiego franciszkanina o. Maksymiliana Marii Kolbego: w celi śmierci głodowej w Auschwitz. Mowa o amerykańskim filmie fabularnym „Triumf serca”, którego uroczysta premiera odbędzie się 13 sierpnia w Warszawie.
„Triumf serca” – amerykański film o polskim świętym
.Reżyserem filmu „Triumf serca” (oryginalnie: Triumph of the Heart) jest Anthony d’Ambrosio – amerykański reżyser, producent i scenarzysta włoskiego pochodzenia, zafascynowany historią św. Maksymiliana Kolbego. Wcześniej opowiedział ją w krótkometrażowym filmie „Into Death and Beyond it” (2018), dzięki któremu udało mu się pozyskać od tysięcy amerykańskich widzów fundusze na jego pełnometrażową wersję, w której główną rolę powierzył Polakowi – Marcinowi Kwaśnemu.
Reżyser wprost przyznaje, że do św. Maksymiliana ma osobistą pobożność i zawdzięcza mu przeprowadzenie przez ciężki okres własnej choroby. Uważa jednak, że opowiadanie historii jego męczeńskiej śmierci jest bardzo potrzebne współczesnym społeczeństwom zachodnim.
— Dziś, w czasach, gdy jesteśmy coraz bardziej odizolowani i zamknięci w mentalnych bańkach, głodni prawdziwej nadziei, historia św. Maksymiliana Kolbego lśni niczym świetlista latarnia, wskazująca drogę do nieba i pokoju. Historia Kolbego jest prawdziwa. Jest surowa. Nie unika zła – patrzy mu prosto w oczy, a następnie odpowiada pieśnią, modlitwą i pięknem — mówi Anthony d’Ambrosio.
Jego zdaniem tytuł filmu: „Triumf serca”, choć brzmi patetycznie czy nawet sentymentalnie, oddaje istotę tego, co zrobił polski franciszkanin, oddając swoje życie za życie współwięźnia.
— Ten tytuł brzmi sentymentalnie tylko do momentu, w którym nie zrozumie się, jak wielkim kosztem został osiągnięty ten triumf i nie zobaczy, jak bezlitośnie opowiedziana jest ta historia. Uznaliśmy, że to będzie piękna obietnica dla naszych widzów: że zobaczenie tej kosztownej, bolesnej miłości naprawdę jest tego warte. Bo na końcu – jest triumf. Miłość, która przetrwa, nawet gdy wszystko inne się rozpada — mówi reżyser.
Akcja całości rozgrywa się w celi śmierci, w której umieszczono ojca Maksymiliana wraz z innymi więźniami. Producenci podkreślają, że chcieli nadać umierającym z nim ludziom twarze i imiona: poznajemy ich historie oraz ewolucję podejścia do tego, co ich spotkało. Mówi o tym Marcin Kwaśny – aktor, który wcielił się w rolę samego ojca Kolbego.
— To było dla mnie najtrudniejsze do zagrania, cały ten proces dojrzewania do śmierci. Kolbe zmienił współwięźniom perspektywę umierania. Umierali z pieśnią i modlitwą na ustach. Towarzyszył im do samego końca. Pocieszał, był powiernikiem ich tajemnic, rozgrzeszał i dawał im nadzieję wbrew nadziei – mówi Marcin Kwaśny.
Film „Triumf serca” na ekrany kin w Polsce wejdzie dopiero 12 września, ale producentom i polskiemu dystrybutorowi bardzo zależało na tym, by choć oficjalną premierą korespondować z dniem męczeńskiej śmierci ojca Kolbego, która miała miejsce 14 sierpnia. Właśnie dlatego obraz będzie można zobaczyć po raz pierwszy w Polsce już 13 sierpnia w warszawskim kinie Luna.
Anna Druś




