Prof. Andrew MICHTA o końcu amerykańskiej iluzji globalnej dominacji

Andrew Michta geopolityka USA

Prof. Andrew Michta opisuje świat, w którym Stany Zjednoczone próbują jednocześnie utrzymać dominację w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Azji, choć coraz wyraźniej brakuje im do tego zasobów politycznych, wojskowych i strategicznych. Jego tekst nie jest jedynie analizą amerykańskiej polityki zagranicznej. To ostrzeżenie przed światem wchodzącym w epokę przeciążenia mocarstw i końca geopolitycznych iluzji.

.Prof. Andrew Michta od lat należy do grona najważniejszych analityków amerykańskiej strategii i bezpieczeństwa. W swoim najnowszym tekście na łamach portalu RealClear Defense stawia pytanie, które jeszcze kilka lat temu wydawało się niemal herezją w Waszyngtonie: czy Stany Zjednoczone są dziś rzeczywiście zdolne do utrzymania pełnej globalnej dominacji?

Punktem wyjścia jego analizy jest koncepcja „pivot to Asia”, czyli strategicznego zwrotu Stanów Zjednoczonych ku Indo-Pacyfikowi i rywalizacji z Chinami Xî Jinpinga. Idea ta miała oznaczać ograniczenie zaangażowania USA w innych regionach świata oraz koncentrację amerykańskich zasobów wokół najważniejszego wyzwania XXI wieku — wzrostu potęgi Pekinu.

Michta pokazuje jednak, że rzeczywistość okazała się znacznie bardziej brutalna.

Ameryka nie potrafi opuścić żadnego frontu

Najważniejsza teza tekstu brzmi jasno: Stany Zjednoczone Donalda Trumpa nie są dziś w stanie naprawdę „przesunąć się” do Azji, ponieważ świat pozostaje zbyt niestabilny, a liczba kryzysów zbyt duża.

Wojna na Ukrainie wymaga stałego zaangażowania USA w Europie. Napięcia wokół Iranu i bezpieczeństwa Izraela ponownie absorbują uwagę Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie. Równocześnie narasta rywalizacja z Chinami wokół Tajwanu i Indo-Pacyfiku.

Prof. Michta opisuje więc Amerykę jako mocarstwo strategicznie przeciążone — państwo próbujące zarządzać kilkoma wielkimi kryzysami jednocześnie, bez możliwości rzeczywistej koncentracji sił.

To właśnie dlatego autor uważa, że mit pełnego „pivot to Asia” powinien zostać porzucony. Nie dlatego, że Azja przestała być ważna, lecz dlatego, że Stany Zjednoczone pozostają mocarstwem globalnym uwikłanym równocześnie w kilka teatrów strategicznych.

Świat wchodzi w epokę ograniczonych zasobów

W analizie Andrew Michty szczególnie ważne jest przekonanie, że problemem Zachodu stają się dziś nie tylko zagrożenia zewnętrzne, lecz także ograniczoność własnych zasobów: przemysłowych, wojskowych, finansowych i politycznych.

Autor zwraca uwagę, że po dekadach globalizacji i redukcji przemysłu zbrojeniowego państwa zachodnie odkrywają dziś własną słabość produkcyjną. Wojny XXI wieku wymagają ogromnych zdolności logistycznych, przemysłowych i technologicznych, których nie da się odbudować w kilka miesięcy.

W tym sensie tekst Michty jest także krytyką epoki po zimnej wojnie — czasu, w którym Zachód uwierzył, że historia geopolitycznej rywalizacji właściwie się zakończyła.

Chiny pozostają głównym wyzwaniem

Prof. Michta nie ma wątpliwości, że to właśnie Chiny pozostają największym strategicznym wyzwaniem dla Stanów Zjednoczonych. Ale jednocześnie pokazuje, że Waszyngton może popełnić poważny błąd, jeśli będzie próbował odpowiadać na chińskie ambicje wyłącznie poprzez militarną ekspansję i zwiększanie obecności wojskowej.

Coraz większa militaryzacja Indo-Pacyfiku może bowiem prowadzić nie do stabilizacji, lecz do spirali eskalacji. Im silniejsza obecność amerykańska, tym bardziej agresywna odpowiedź Pekinu.

Dlatego w tekście prof. Michty bardzo wyraźnie powraca pytanie o nową definicję amerykańskiej strategii. Czy celem USA ma być utrzymanie pełnej dominacji globalnej, czy raczej budowa systemu równowagi sił opartego na silniejszych regionalnych sojusznikach?

Europa będzie musiała brać większą odpowiedzialność

Jednym z najważniejszych wniosków płynących z analizy prof. Michty jest konieczność większej odpowiedzialności Europy za własne bezpieczeństwo.

Autor wielokrotnie ostrzegał już wcześniej, że europejskie państwa zbyt długo opierały swoje bezpieczeństwo niemal wyłącznie na amerykańskich gwarancjach wojskowych. Dziś jednak Waszyngton coraz wyraźniej sygnalizuje, że nie będzie w stanie bez końca finansować i zabezpieczać całego systemu zachodniego praktycznie samodzielnie.

To właśnie dlatego wojna na Ukrainie i napięcia globalne stają się dla Europy momentem strategicznego przebudzenia. W świecie przeciążonej Ameryki europejskie państwa będą musiały nauczyć się funkcjonować w znacznie bardziej brutalnym środowisku geopolitycznym.

Koniec epoki geopolitycznej wygody

Najważniejszy sens tekstu prof. Andrew Michty wykracza jednak poza samą debatę o Azji czy Chinach. To analiza końca świata, w którym Zachód mógł jednocześnie: ograniczać wydatki obronne, korzystać z taniej globalizacji, utrzymywać militarną przewagę i jednocześnie wierzyć, że wielka rywalizacja mocarstw należy do przeszłości.

Prof. Michta pokazuje, że epoka strategicznej wygody właśnie się kończy.

Stany Zjednoczone pozostają najpotężniejszym państwem świata, ale coraz wyraźniej widać granice ich możliwości. A świat wchodzi w okres, w którym pytanie nie brzmi już, czy Ameryka jest silna, lecz czy Zachód potrafi dostosować się do nowej epoki permanentnej rywalizacji mocarstw.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 maja 2026