Plan Auto 2030, czyli hiszpańska Izera

Pool Moncloa/Borja Puig de la Bellacasa

Hiszpania przeznaczy w przyszłym roku niemal 1,3 mld euro na wsparcie rynku i przemysłu samochodów elektrycznych w ramach zaprezentowanego w środę przez premiera Pedro Sancheza planu Auto 2030. Ważną rolę w tym sektorze w Hiszpanii odgrywają chińskie inwestycje.

Plan Auto 2030 czyli hiszpańska Izera

.W ramach planu, który jest wynikiem współpracy rządu i branży motoryzacyjnej, w przyszłym roku władze zamierzają przeznaczyć 400 mln euro na bezpośrednią pomoc przy zakupach samochodów elektrycznych. Kolejne 300 mln będzie przeznaczone na rozbudowę sieci punktów ładowania pojazdów. – Musimy produkować samochody, które będą tak konkurencyjne, jak pozwala na to nasz potencjał, i na tyle ekonomiczne, aby Hiszpanie mogli sobie na nie pozwolić – powiedział w środę Sanchez podczas prezentacji planu.

Jak napisał dziennik „El Pais”, Hiszpania „wprowadza niespotykaną dotąd w Europie strategię dla motoryzacji”. Cały plan, na który składa się 25 środków, ma na celu zainwestowanie w przemysł samochodów elektrycznych około 30 mld euro w ciągu następnych pięciu lat. Zadaniem programu jest również przyciągnięcie dużych projektów inwestycyjnych w dziedzinie produkcji samochodów i akumulatorów, a tym samym stworzenie nowych miejsc pracy.

Chińskie inwestycje w plan Auto 2030

.Hiszpania odgrywa ważną rolę w inwestycjach chińskich w sektorze. Przed tygodniem firma Stellantis i chiński CATL rozpoczęli budowę fabryki baterii w północno-wschodniej części kraju; inwestycja jest warta ponad 4 mld euro.

Stosunki polityczno-gospodarcze Madrytu i Pekinu są w ostatnich latach bardzo bliskie. Premier Sanchez odwiedzał w kwietniu Chiny po raz trzeci w ciągu trzech lat. W połowie listopada kilkudniową wizytę w Państwie Środka odbył również hiszpański monarcha Filip VI.

Hiszpania jest obecnie drugim producentem samochodów w Europie i w pierwszej dziesiątce na świecie. Przemysł motoryzacyjny generuje około 10 proc. hiszpańskiego PKB i zapewnia prawie 2 mln bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy.

Hiszpańska Izera?

Wobec decyzji Hiszpanów fabryka Izery czyli projekt, który od lat elektryzuje debatę o przyszłości polskiej motoryzacji, wraca na pierwszy plan wraz z decyzjami, jakie w najbliższym czasie musi podjąć państwo. Opóźniona o kilka lat inwestycja, mająca być sercem krajowego hubu elektromobilności w Jaworznie, wciąż czeka na kluczowy impuls finansowy z Krajowego Planu Odbudowy. To od decyzji Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zależy, czy spółka ElectroMobility Poland będzie mogła podpisać umowę z branżowym partnerem i realnie rozpocząć budowę fabryki, której przygotowania, od terenów i pozwoleń, przez generalnego wykonawcę Mirbud, aż po negocjacje z dwoma chińskimi producentami pojazdów elektrycznych, są już w dużej mierze zaawansowane.

Prezes Tomasz Kędzierski podkreśla, że projekt może stać się jedną z największych inwestycji w relacjach polsko-chińskich, zwłaszcza że obie strony polityczne deklarują chęć zacieśniania współpracy w sektorze elektromobilności. Wraz z powstaniem fabryki, której docelowa produkcja może osiągnąć nawet 300 tys. pojazdów rocznie, ruszyłby także program wsparcia lokalnych dostawców, umożliwiający rozwój polskiego łańcucha komponentów kluczowego w obliczu europejskich regulacji ograniczających import z Chin. Choć historia Izery to pasmo opóźnień, zmieniających się koncepcji i politycznych sporów, dziś projekt stoi w punkcie, w którym jednoznaczna decyzja państwa mogłaby otworzyć drogę do stworzenia w Polsce pełnowymiarowego centrum produkcyjno-rozwojowego nowych technologii mobilnych, mogącego wygenerować dziesiątki tysięcy miejsc pracy i wejść w europejską grę o przyszłość rynku elektryków.

PAP / MK

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 grudnia 2025