Bank Centralny Szwecji zaleca posiadanie gotówki w związku z sytuacją na świecie

Bank Centralny Szwecji, centralny bank tego kraju, zalecił posiadanie przez gospodarstwa domowe po 1000 koron (ok. 93 euro) w gotówce na osobę dorosłą w związku z niepewną sytuacją na świecie. Szwecja to jeden z najbardziej cyfrowych krajów.

Bank Centralny Szwecji, centralny bank tego kraju, zalecił posiadanie przez gospodarstwa domowe po 1000 koron (ok. 93 euro) w gotówce na osobę dorosłą w związku z niepewną sytuacją na świecie. Szwecja to jeden z najbardziej cyfrowych krajów.

90 proc. transakcji bez gotówki. Bank Centralny Szwecji ostrzega

.W rekomendacji zachęcono do korzystania z banknotów i monet, aby podtrzymać system obiegu pieniędzy. Inne zalecenie to posiadanie w rodzinie kart bankowych z różnych banków oraz dostęp do innych cyfrowych metod płatności.

W Szwecji 90 proc. transakcji w sklepach jest bezgotówkowych.

Bank Szwecji pracował nad wprowadzeniem e-pieniądza, ale plany te wstrzymano po pełnoskalowym ataku Rosji na Ukrainę w 2022 r, gdy wzrosło znaczenie tradycyjnego pieniądza. Wówczas to wielu Szwedów ruszyło do bankomatów, aby pobrać banknoty.

W Szwecji w wielu sklepach można korzystać jedynie z kart lub płatności mobilnych. Rząd Szwecji przygotowuje ustawę nakazującą niektórym ważnym dla społeczeństwa punktom usługowym, np, aptekom, przyjmowanie gotówki. Problemem jest też wciąż malejąca liczba bankomatów.

Fintechy. Jak rewolucja technologiczna konfiguruje społeczną naturę pieniądza

.Być może najważniejszym wkładem fintechów nie są aplikacje czy algorytmy lecz wymuszenie ponownego pytania – czym jest pieniądz, komu służy i jaką wspólnotę społeczną współtworzy. W świecie, w którym pieniądz staje się kodem, odpowiedź na to pytanie przestaje być redukowalna do ekonomii – pisze Marcin ZARZECKI

Pieniądz nie jest rzeczą, lecz stosunkiem społecznym – pisał Georg Simmel w „Filozofii pieniądza”. Sformułowana na przełomie XIX i XX wieku intuicja była próbą uchwycenia nowoczesności w momencie jej genezy. Dziś, w epoce algorytmów, platform i globalnych sieci danych, nabiera ona nowego, być może jeszcze bardziej radykalnego znaczenia. Finanse, przez stulecia będące domeną stabilnych instytucji – banków centralnych, banków komercyjnych i giełd – przestają być wyłącznie sferą regulowanego i reglamentowanego porządku. Stają się polem eksperymentu technologicznego, społecznego, organizacyjnego i kulturowego, w którym stawką nie jest już tylko efektywność rynku, lecz sama architektura władzy nad pieniądzem.

Globalny rynek fintechów był wart 340 miliardów dolarów w 2024 roku i według prognoz osiągnie 1,1 biliona dolarów do 2032 roku, rosnąc w tempie 16-19% rocznie. Prognozy różnią się w zależności od metodologii i zakresu definicji fintechu, jednak wszystkie wiodące raporty wskazują na trwały, dwucyfrowy wzrost i strukturalną zmianę sektora finansowego. To nie są tylko abstrakcyjne liczby. To rewolucja, która dotyka życia setek milionów ludzi. Fintechy – te enigmatyczne podmioty oscylujące między startupy technologiczne a instytucje finansowe nie są jedynie kolejną innowacją w długiej historii pieniądza. Są one raczej symptomem głębszej transformacji w samej naturze relacji między jednostką, wspólnotą, strukturą społeczną, systemem władzy a systemem ekonomicznych transakcji.

Przez większą część nowoczesnej historii zaufanie wobec pieniądza było hierarchiczne. Państwo gwarantowało wartość waluty, banki centralne zarządzały podażą, banki komercyjne pośredniczyły w obiegu kapitału. Ta architektura zaufania – nazwana przez politologów „finansowym westfalizmem” – opierała się na dwóch filarach, czyli monopolu na legalną przemoc (państwo) oraz asymetrii informacyjnej (instytucje finansowe jako strażnicy specjalistycznej wiedzy).

Fintechy destabilizują tę konstrukcję w sposób nader fundamentalny. Nie chodzi już bowiem o proste zastąpienie banków aplikacjami mobilnymi, lecz o redystrybucję funkcji, które tradycyjnie były monolitycznie zintegrowane i zmonopolizowane. Bank był jednocześnie repozytorium wartości, pośrednikiem płatności, audytorem ryzyka kredytowego, doradcą inwestycyjnym i instytucją gwarantującą bezpieczeństwo transakcji. Współczesny ekosystem fintechowy rozkłada te funkcje na wyspecjalizowane podmioty. Mamy już różne składowe, w tym platformy płatnicze (Revolut, Stripe), pożyczkodawców peer-to-peer (LendingClub), robo-doradców (Betterment), giełdy kryptowalut (Coinbase).

Segmenty tego rynku są fascynujące w swojej różnorodności i nowatorstwie. Rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, wykorzystywane w około 37% produktów i procesów fintechowych w 2024 roku, zrewolucjonizowały wszystko, od wykrywania oszustw (redukcja o 90% według World Economic Forum) po spersonalizowane doradztwo finansowe. Blockchain jako technologia decentralizacji jest heroldem hegemonii zdecentralizowanych finansów. 

Aby zrozumieć istotę transformacji dokonującej się za sprawą fintechów, warto wrócić do korzeni teorii pieniądza. Karl Marx widział w nim uniwersalny ekwiwalent pracy abstrakcyjnej. John Maynard Keynes postrzegał pieniądz jako elastyczny magazyn siły nabywczej. Friedrich Hayek argumentował za spontanicznym porządkiem rynkowym jako źródłem jego wartości. Wszystkie te perspektywy, choć fundamentalnie różne, łączy jedno założenie, że pieniądz jest medium. Jest kodem, który umożliwia komunikację ekonomiczną między uczestnikami rynku.

Fintechy radykalizują to rozumienie pieniądza jako protokołu komunikacji. Podobnie jak internet zdecentralizował komunikację, fintechy decentralizują transakcje finansowe. Ale – i tu kryje się kluczowa różnica – nie czynią tego poprzez anarchię, lecz przez proliferację konkurencyjnych protokołów. Blockchain tworzy zdecentralizowany rejestr, który nie wymaga zaufanej trzeciej strony. Protokoły open banking (PSD2 w Europie, gdzie rynek open bankingu rośnie z 25,6 miliarda dolarów w 2023 do przewidywanych 113 miliardów w 2032 roku) zmuszają banki do udostępniania danych klientów, tworząc „wspólne dobro” informacyjne. W tym sensie fintechy nie tyle „cyfryzują” pieniądz, ile ujawniają to, co było w nim obecne od dawna, prawdę, że pieniądz jest systemem komunikacji społecznej opartym na zaufaniu, a nie wyłącznie nośnikiem wartości. Różnica polega na tym, że zaufanie to coraz częściej delegowane jest nie do instytucji, lecz do kodu, algorytmu i architektury systemu. To przesunięcie – z prawa i autorytetu ku technologii – ma konsekwencje polityczne, których skala dopiero zaczyna być dostrzegana w zakresie totalnej zmiany społecznej.

Kilka egzemplifikacji. Historia M-Pesa w Kenii to być może najbardziej spektakularny przykład demokratyzacji finansowej w XXI wieku. Uruchomiona w marcu 2007 roku przez Safaricom i Vodafone, M-Pesa była odpowiedzią na prosty problem, w kraju, gdzie 80% populacji nie miało konta bankowego, ludzie potrzebowali sposobu na wysyłanie pieniędzy rodzinom w innych regionach. Tradycyjne rozwiązanie, czyli fizyczne przewożenie gotówki lub drogi transfer przez Western Union były ryzykowne i kosztowne. Sukces M-Pesa był błyskawiczny i bezprecedensowy. W ciągu pierwszych dwóch lat platforma zdobyła 9 milionów użytkowników (40% dorosłej populacji Kenii). Do 2009 roku penetracja rynku wzrosła do 65% kenijskich gospodarstw domowych. Dziś M-Pesa ma ponad 50 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie w siedmiu krajach afrykańskich. Przetwarza ponad miliard transakcji miesięcznie o łącznej wartości 63 miliardów euro kwartalnie.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marcin-zarzecki-fintechy/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 marca 2026