Czym jest Cinecitta, fabryka filmu?

Cinecitta

Antyczne świątynie z imponującymi kolumnami, fragment murów Koloseum, wąskie uliczki przypominające Pompeje – to sugestywne widoki, jakie można zobaczyć w miasteczku filmowym Cinecitta w Rzymie, największym w Europie. Powstało tam ponad 3 tysiące filmów, z których kilkadziesiąt nagrodzono Oscarami.

Czym jest Cinecitta?

.Na obszarze 40 hektarów przy via Tuscolana w południowo- wschodniej części Wiecznego Miasta stoi ponad 20 wielkich hal filmowych. Wokół nich znajdują się fragmenty scenografii, wśród nich pamiątki po zagranicznych, w tym amerykańskich, superprodukcjach z ogromnymi budżetami.

W założonych w 1937 roku, a więc za rządów Benito Mussoliniego, studiach filmowych zapisana została w kolejnych dekadach historia włoskiego, europejskiego i światowego kina. Okres rozkwitu tego „Hollywoodu nad Tybrem” przypadł na lata 50. i 60. XX wieku. To wtedy Cinecitta uznawana była za jedno z najważniejszych światowych centrów produkcji filmowej.

Powstawały tam z ogromnym rozmachem imponujące plany filmowe. Wyjątkowo duża przestrzeń idealnie pasowała do wielkich, spektakularnych scen filmów kostiumowych, do których budowano olbrzymią scenografię. Zatrudniano setki statystów. Ambicje twórców spotykały się tam z potęgą stale rozwijającego się przemysłu filmowego.

Jakie legendarne filmy nakręcono w Cinecitta?

.W rzymskim miasteczku filmowym nakręcono, częściowo lub w całości, tak legendarne filmy w historii kina, jak amerykańska ekranizacja powieści Henryka Sienkiewicza „Quo Vadis” wyreżyserowana przez Mervyna LeRoya w 1951 roku, „Ben Hur” w reżyserii Williama Wylera z 1959 roku, „Kleopatra” Josepha L. Mankiewicza (1963), „Za kilka dolarów więcej” (1965), „Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” (1968) i „Dawno temu w Ameryce”(1984) Sergio Leone.

W hali filmowej numer 5 pracował Federico Fellini. Tam nakręcił część scen do „Słodkiego życia” (1961) i na terenie miasteczka filmowego spędzał dużo czasu. Podczas spaceru można spojrzeć w okna na piętrze, przez które wyglądał on i Marcello Mastroianni w przerwie zdjęć.

Przy wejściu do hali Felliniego znajduje się złota tablica z fragmentem jego wypowiedzi: „Kiedy pytają mnie, w jakim mieście wolę mieszkać i wymieniają: Londyn, Paryż, Rzym, ja mówię, że jeśli mam być szczery, to Cinecitta. Hala numer 5 w Cinecitta to miejsce idealne. Emocję absolutną, która przyprawia o dreszcze i ekstazę, odczuwam przed pustą halą, przestrzenią, którą trzeba wypełnić, światem, jaki trzeba stworzyć”.

W Cinecitta dla potrzeb filmu „Gangi Nowego Jorku” Martina Scorsese odtworzono XIX-wieczną zabudowę Manhattanu. Mel Gibson nakręcił tam część „Pasji”, a ostatnio wrócił na zdjęcia do swego nowego filmu „Zmartwychwstanie Chrystusa” z Kasią Smutniak w roli Maryi.

W 1991 roku w jednej z hal odbyła się 36. edycja konkursu Eurowizji po tym, gdy rok wcześniej wygrał go Toto Cutugno. Na terenie miasteczka zbudowano dom reality show „Wielki Brat” i to tam odbyło się wiele jego włoskich edycji. Wokół hal znajdują się pracownie scenograficzne, budowy dekoracji, krawieckie i fryzjerskie.

Filmowa fabryka snów

.Cinecitta po prawie 90 latach jest nadal stałym planem dla wielu produkcji. Praca na nich odbywa się zazwyczaj dyskretnie, przy zamkniętych drzwiach hal. Podczas spaceru po terenie tej rzymskiej „fabryki snów” można zobaczyć taśmy i barierki, za którymi nie można już robić zdjęć; to plany powstających tam właśnie filmów.

Wśród najnowszych projektów jest amerykański serial „Assassin’s Creed”. Jego akcja będzie rozgrywać się w starożytnym Rzymie w 64 roku, gdy za panowania cesarza Nerona wybuchł wielki pożar. Na potrzeby zdjęć oddano 7 hal, a na planie ma pracować około tysiąca osób.

Wkrótce mają ruszyć zdjęcia do „Hannibala” z Denzelem Washingtonem w reżyserii Antoine Fuqua. To kolejne wielkie przedsięwzięcia, dzięki którym możliwy będzie powrót do złotych czasów, gdy – jak się przypomina- niemal każdy młody człowiek marzył o tym, by przekroczyć bramę tego miejsca.

Cinecitta, jak poinformowało kierownictwo tej spółki powiązanej z instytucjami państwowymi we Włoszech, znów przynosi zyski i w związku z licznymi projektami ma szansę wrócić do czasów świetności. Olbrzymi rozmach z poprzedniego stulecia jest znacznie bardziej kontrolowany, a jednym z celów jest obniżenie kosztów produkcji.

Zapowiedziano także, że Cinecitta wyprodukuje wkrótce dwa filmy dokumentalne: o kolumbijskim pisarzu, laureacie Nobla Gabrielu Garcii Marquezie w związku z przypadającą w przyszłym roku setną rocznicą jego urodzin oraz o jednym z włoskich sędziów, zamordowanych przez mafię. Przygotowywana jest też wielka wystawa poświęcona pisarce Orianie Fallaci, zmarłej w 2006 roku.

Oscarowe schematy

.Na temat tego jakie kryteria kreatywne, fabularne musi spełniać obecnie dany film, aby Amerykańska Akademia Filmowa rozpatrywała jego nominację do Oscara na łamach „Wszystko Co Najważniejsze” pisze Wiesław KOT w tekście „Oscarowe schematy. Jak dostać nagrodę za najlepszy film?„.

„Tu warto przypomnieć, co wiadomo od pierwszych edycji Oscarów. Na jurorów z Amerykańskiej Akademii Filmowej ciągle działa najsilniej ten sam zestaw impulsów. Przede wszystkim – kluczowa postać filmu. Najlepiej, jeżeli jest to osoba uciemiężona, która zmaga się z uprzedzeniami i stereotypami oraz ogólną życiową niedolą. Dobrze, gdy taki znękany bohater jest czarny lub pochodzi z kręgów mniejszości narodowościowych. Ostatnio modne są mniejszości seksualne. Dobrze widziane są też choroby – od zawsze alkoholizm, ostatnio preferowany jest alzheimer. Atutem jest też bycie kaleką lub kobietą poddaną opresji (jurorzy chętnie widzą kobiety na ekranie, ale na czerwonym dywanie – już nie. Pierwsza kobieta – Kathryn Bigelow – nagrodę za reżyserię dostała od tych panów dopiero w roku 2009). To filmowe cierpienie powinno zostać odpowiednio uwznioślone, na przykład poprzez rozmieszczone w fabule aluzje do wielkich dzieł literatury czy do klasyków filmowych. I względy ściśle taktyczne – dobrze, żeby film miał premierę pod koniec roku, za który przydziela się Oscary, bo wtedy jurorzy do stycznia czy lutego roku następnego (ustalenie nominacji) lepiej go zapamiętają”.

.”A wszystko zostało oddane potokiem wizualnych metafor. W filmach Jane Campion – w tym, ale też w słynnym Fortepianie (1993) – strona wizualna obrazu opowiada na równi z fabułą o specyficznych aspiracjach, planach i wyborach kobiet. A te, w imię podkreślania własnej natury, nie boją się podejmować życiowego ryzyka, nawet jeżeli prowadzi ono ku niejasnej przyszłości. Ilustrowała to metafora wizualna, którą kończył się Fortepian: ciało kobiety zanurzone w morskich głębinach, uwięzione na linie przytwierdzonej do jej ulubionego instrumentu opadającego na dno. Z kolei ostatnia sekwencja Portretu damy (1996), utrzymana w tonacji czarno-białej, przypominająca szkic czekający na wypełnienie kolorami, staje się wizualną metaforą kobiecości gotowej na przyjęcie rozmaitych możliwości” – pisze Wiesław KOT.

PAP/Sylwia Wysocka/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 kwietnia 2026