Dość sprowadzania migrantów na Węgry! [Peter MAGYAR]

Dość sprowadzania migrantów na Węgry

Rząd TISZY po wygranych wyborach wstrzyma import migrantów ekonomicznych spoza Unii Europejskiej, przez których tysiące Węgrów tracą pracę – ogłosił w przemówieniu z 1 stycznia 2026 r. Peter Magyar, lider najważniejszego węgierskiego ugrupowania opozycyjnego.

Dość sprowadzania migrantów na Węgry

.Dość oligarchów bliskich Fideszowi, w tym brata premiera Viktora Orbana, sprowadzających na Węgry dziesiątki tysięcy azjatyckich migrantów ekonomicznych, podczas gdy tysiące Węgrów traci przez to pracę! Dość węgierskich pracowników, którzy stają się drugą kategorią we własnym kraju! Dość szkół przekształcanych w hostele dla robotników! – powiedział Peter Magyar w zamieszczonym w sieci nagraniu. Zapewnił, że w przypadku wygrania wyborów, rząd TISZY „stanie po stronie narodu węgierskiego i węgierskich firm”.

Lider opozycji wyjaśnił, że z chwilą przejęcia władzy – do odwołania – zabroni jakiegokolwiek „importu pracowników spoza Unii Europejskiej”. Ocenił też, że „Węgry muszą trzymać się z dala od każdej wojny”. Polityk odpowiedział w ten sposób na zarzuty premiera Victora Orbana, który własny obóz polityczny określa „antywojennym”, a władze UE – która, jego zdaniem, „kieruje” opozycyjną TISZĄ – oskarża o chęć wciągnięcia Europy w wojnę z Rosją.

– Pod rządami TISZY nie będzie wojny ani poboru do wojska. Każdy, kto twierdzi inaczej, kłamie. Nasz kraj i każdy Węgier potrzebuje pokoju. Naród jest zjednoczony w tej sprawie – zapewnił Peter Magyar. Wybory parlamentarne na Węgrzech mają się planowo odbyć w kwietniu 2026 roku. Od miesięcy większość niezależnych sondaży daje przewagę TISZY, chociaż w ostatnich badaniach różnica poparcia między ugrupowaniem Petera Magyara i rządzącym Fideszem premiera Orbana nieznacznie spadła.

Szacunek dla granic i dla prawa

.”W żądaniu, by Polska wpuściła na swój teren dodatkowy tysiąc emigrantów, albo by całkiem usunęła zasieki, nie ma żadnego sensu. Zasieki są tylko pewnym rodzajem państwowej granicy, odpowiednim do zagrożeń na terenie, gdzie przebiega granica. Istnieje takie zjawisko, jak przygniecenie rodzimej ludności przez najeźdźców” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA na łamach Wszystko co Najważniejsze w tekście „Szacunek dla granic i dla prawa

„Łatwo dojść do przekonania, że Europa jest rajem na ziemi. Mamy tu wspaniałą tradycję kulturową, dobrze działającą gospodarkę, łagodny klimat i wysoki poziom społecznego bezpieczeństwa. Przez wiele lat za znośny poziom życia i bezpieczeństwo socjalne płaciliśmy wyrzeczeniami politycznymi. Ograniczanie wolności słowa i ślepe wdrażanie gospodarki nakazowej doprowadziły w 1956 roku do wybuchu protestów w Polsce i na Węgrzech. Protest wybuchł w Poznaniu i w Warszawie, jednak w tych miastach władze szybko opanowały sytuację, wyprowadzając wojsko na ulice i zamykając dysydentów w areszcie.”

„Inaczej było w Budapeszcie. Tam protest był bardziej widoczny. Na ulice Budapesztu wyszło ponad 200 tys. osób, po części z zamiarem wyrażenia solidarności z Polakami. Dla Moskwy to było już zbyt wiele. Przeraziła się reakcji łańcuchowej. Ponadto Węgrów było mniej niż Polaków i może okazaliśmy się bardziej ustępliwi niż oni. Wreszcie pojawił się pewien ważny wzgląd historyczny. W Warszawie na miejsce promoskiewskiej ekipy, która musiała odejść, szykowano Gomułkę, przedwojennego komunistę, później uwięzionego w latach stalinizmu za snucie wizji „polskiej drogi do socjalizmu”. Wypuszczono go ledwie dwa lata wcześniej, w 1954 r., gdy „twardogłowi” i „reformatorzy” mieli nadzieję, że uda im się przeciągnąć go na swoją stronę. W każdym razie Chruszczow zgodził się na jeden eksperyment, ale nie na dwa. Powstanie węgierskie zostało krwawo stłumione. Dwadzieścia tysięcy osób wtrącono do więzienia, dwustu tysiącom pozwolono wyemigrować, głównie do Europy Zachodniej i do Stanów Zjednoczonych.” – zaznacza prof. Jacek HOŁÓWKA.

.”Rok 1956 stał się przełomowym rokiem dla nowego rozumienia prawa do emigracji w Europie Środkowej i co wcześniej było po prostu niemożliwe, teraz stało się trudne, ale wykonalne. Przypomniano sobie dokument, który istniał już od roku 1950. We Włoszech przyjęto wtedy Europejską Konwencję Praw Człowieka, która zatwierdzała <<fundamentalne wolności>>. Szczególne znaczenie nabrały artykuły 4 i 5, postanawiające odpowiednio, że nikt nie może być trzymany w niewoli lub poddaństwie oraz że każdy ma prawo do wolności i do bezpieczeństwa. Można było uznać, że te dwa postanowienia wzięte razem ustanawiają prawo do przemieszczania się i osiedlania zgodnie z własną wolą, jeśli inne prawa państwowe państwa przyjmującego takich działań nie wykluczają. Nadal było oczywiste, że każde państwo ma prawo uznać, iż na jego teren pewne osoby nie mają wstępu. Ale przestało być oczywiste, że w zasadzie za granicę wyjeżdżać nie wolno i że tego ograniczenia uzasadniać nie trzeba. Prawo do zagranicznych podróży i do emigracji istnieje, tylko trzeba się nim właściwie posłużyć. Posłuszeństwem zasłużyć na zaufanie. Teraz prawa do wyjazdu za granicę na stałe można było odmówić ze względu na racje polityczne, propagandowe, religijne lub społeczne, ale nie można go było podważać pryncypialnie.”

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jacek-holowka-polityka-emigracyjna

PAP/Jakub Bawołek/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 stycznia 2026