Dzisiaj wielkie reformy nie są możliwe [Jan ROKITA]

wielkie reformy

Dziś nie jest czas na rozmawianie o wielkich reformach, a to dlatego że nikt obecnie nie zrobi wielkich reform – ocenił filozof polityki Jan Rokita w trakcie debaty z Mateuszem Morawieckim przeprowadzonej w Kanale Zero. W jego przekonaniu obecnie wielkie reformy ustrojowe pokroju zaprowadzenia nowej konstytucji nie są możliwe. Innego zdania w kontekście potencjalnego zreformowania systemu politycznego Rzeczypospolitej jest Jan Rokita.

Dzisiaj wielkie reformy nie są możliwe

.Jeden z głównych tematów dyskusji przeprowadzonej na Kanale Zero w dniu 10 marca 2026 r. pomiędzy filozofem polityki Janem Rokitą i wiceprezesem PiS i liderem ECR Mateuszem Morawieckim dotyczył tego, czy jest możliwa wielka reforma ustrojowa w Polsce.

Temat tego etapu dyskusji brzmiał dokładnie: „V Rzeczpospolita – ewolucja czy rewolucja?”. Prowadzący dyskusję Robert Mazurek dopytywał, czy w przypadku gdy prawica przejmie władze w Polsce po następnych wyborach parlamentarnych 2027 r., to czy taki potencjalny przyszły prawicowy rząd obejmie kurs małych reform, czy też niczym Charles de Gaulle we Francji spróbuje stworzyć za sprawą rewolucyjnych zmian nową republikę. „Były przecież takie pomysły, pokroju IV Rzeczypospolitej” – stwierdził prowadzący, dodając, że „IV Rzeczpospolita skończyła się zanim na dobre się rozpoczęła i dlatego to też pyta on o V Rzeczpospolitą”.

„W tej sprawie warto zachowywać pewny rudymentarny zdrowy rozsądek i realizm polityczny, tj. rozeznanie w rzeczywistości i nie odjechać w jakiś kosmos. Bo jak się dokonuje fundamentalnych zmian ustrojowych? Albo tak jak to zrobił Piłsudski w 1926 r., czyli siłą – tj. strzela się do przeciwników i trupy leżą na ulicach i ci przeciwnicy milkną na dłuższy okres czasu, a ten kto wygrywa zamach robi wszystko przynajmniej przez pewien czas. Albo druga metoda, kiedy obywatele, wspólnota polityczna, naród jest tak zirytowana stanem rzeczy, który jest, że jest gotowa wesprzeć jakiś kompletnie nowy układ i nową postać, która ma za sobą cały naród lub przynajmniej olbrzymią jego część – to jest de Gaulle z końcówki lat 50., na którego Pan się powołał. To są te dwa modele” – powiedział Jan Rokita.

„Otóż podstawowa prawda o Polsce dzisiejszej brzmi: ani jedno, ani drugie nie jest możliwe. Pierwsze chwała Bogu, że nie jest możliwe, a drugie niestety nie jest możliwe. Pierwsze nie jest możliwe, bo Polska jest krajem ciągle takim, który funkcjonuje od pewnego czasu na granicy konstytucyjności – to znaczy Donald Tusk uchwałami rządu uchyla 16 przepisów konstytucji, ale jeden raz i w jednej sprawie, a potem się cofa i okazuje się być tchórzem, nie idzie drogą Józefa Piłsudskiego, chociaż na początku wyglądało tak, że może próbować” – stwierdził Jan Rokita.

„Natomiast ta druga metoda też się nie zdarzy z bardzo prostego powodu – mianowicie takiego, że Polska nie jest podzielona pomiędzy posłów, elitę, tylko jest podzielona do dna, do samego spodu. Więc w takich warunkach, że ktokolwiek wjedzie na białym koniu po to, żeby uporządkować Polskę, co choć teraz może śmiesznie brzmieć, to w takim 2005 r. mi się kiedyś w wersji takiego POPIS-u marzyło, że będzie możliwe. Ale my mieliśmy wtedy mieć 80 proc. poparcia społecznego, wtedy było takie założenie więc można było szarpać cuglami. Dziś nie” – oznajmił filozof polityki.

„Dziś nie jest czas na rozmawianie o wielkich reformach, dlatego że nikt nie zrobi wielkich reform, bo ktokolwiek zaproponuje wielkie reformy takie, to kto inny zaproponuje reformy wielkie inne, po to, aby obalić te poprzednie: tak jak SAFE i nie-SAFE. Trzeba doprowadzić do pewnego rudymentarnego uspokojenia sytuacji, do jakichś pewnych częściowych porozumień, do przyjmowania takiej zasady uti possidetis – bardzo dobrej zasady w stosunkach międzynarodowych, nieźle funkcjonującej. Czyli że w jakieś sprawie jest konflikt, każdy ma co ma i trzeba zawieszenia broni, aby cokolwiek zrobić” – podkreślił Jan Rokita, zaznaczając, że kwestia problematyczności związanej obecnie z problemem wdrażania wielkich reform wiążę się chociażby z tematem reformy wymiaru sprawiedliwości.

„Polska potrzebuje w gruncie rzeczy małych postępów, nie jakiejś wielkiej rewolucji, chociaż to nie znaczy, że nie ma ona przed sobą całego szeregu wielkich wyzwań, zadań. Ma niestety i to jest ten wielki paradoks, że ma wielkie wyzwania przed sobą, ale jest zdolna do małych kroków” – skonkludował Jan Rokita.

Zmiana konstytucji będzie możliwa po następnych wyborach – Mateusz Morawiecki

.”Mimo nielicznych zalet, jakie ta konstytucja w sobie zawiera w podziale tej egzekutywy nad głową, to jednak widzę więcej złych stron w takim podziale, jaki został ukształtowany w latach 90. na skutek taki, że najpierw ona była pisana przeciwko Lechowi Wałęsie, a potem troszeczkę dla Aleksandra Kwaśniewskiego po jego zwycięstwie. I dlatego sądzę, że oprócz tych warunków ramowych, które p. Jan zarysował. W związku z tym ta dwugłowa egzekutywa powinna zostać w nowej konstytucji zreformowana” – oznajmił Mateusz Morawiecki.

Wiceprezes PiS i lider Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Mateusz Morawiecki podkreślił, że do zmiany konstytucji będzie potrzeba 2/3 Sejmu, czyli 307 posłów. Były premier z ramienia PiS twierdził w trakcie debaty, iż większość konstytucyjna jak najbardziej będzie miała leżeć w zasięgu przyszłej prawicowej koalicji po następnych wyborach parlamentarnych w związku ze zjawiskiem, które opisał jak gniew ludu, który już wcześniej już miał być aktywny chociażby w kontekście sprawy CPK. Dopytywany przez Jana Rokitę, jaki w takim razie wariant z dwóch wymienionych wcześniej modeli zaprowadzenia zmian ustrojowych on proponuje w przypadku Polski, potwierdził, że bliski temu byłby model Charlesa de Gaulle’a.

W kontekście kwestii gniewu ludu Mateusz Morawiecki mówił: „Dzisiaj uważam, że ludzie są zdenerwowani tym, że takie prerogatywy ma jedna część władzy wykonawczej, a druga część egzekutywy ma takie kompetencje. I ludzie się denerwują, że jest taki klincz. I prezydent wystąpił teraz z taką inicjatywą konstytucyjną – pracuje nad tym i pewnie ma Pan rację, że cała konstytucja to bardzo ciężko, ale wierzę w to, że można wypracować kilka podstawowych spraw, które powodują klincz i zbudować wokół tego pewien konsensus. Może jestem tutaj zbyt idealistycznie nastawiony”.

.”Pan prezydent, jeżeli tylko Senat na to pozwoli, a po 2027 roku jeżeli będzie Pakt Senacki pod patronatem Pana prezydenta, to Senat może być, że tak powiem, przyjazny Panu prezydentowi i może ogłosić wtedy referendum. I ogłaszając referendum za zgodą Senatu z potężnym mandatem społecznym tak wierzę w to, że w roku 2028, czy 2029 jest możliwa taka zmiana” – ocenił Mateusz Morawiecki. Jan Rokita ocenił, że chociaż w pełni życzy powodzenia takiej inicjatywie, to nie wierzy on w szansy jej skutecznej realizacji.

Marcin Jarzębski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 marca 2026