Elon Musk zostanie pierwszym bilionerem na świecie, o ile zrealizuje cele firmy

Rekordowo wysoki pakiet finansowy dla Elona Muska, przewidujący wynagrodzenie w wysokości 878 mld USD, poparło ponad trzy czwarte akcjonariuszy. Po ogłoszeniu tej wiadomości wartość akcji działającej od 2003 roku Tesli – amerykańskiego producenta, m.in. samochodów elektrycznych, stacji ładowania, paneli fotowoltaicznych akumulatorów i robotów – wzrosła o ok. 1 proc. – przekazał Reuters.

878 mld USD i nowy rozdział w historii Tesli

.Nowy pakiet finansowy dla właściciela i prezesa Tesli uwarunkowany jest realizacją ambitnych celów wzrostu firmy. Ostatnia transza ma być wypłacona po osiągnięciu przez Teslę wartości giełdowej na poziomie 8,5 bln USD (obecnie jest to 1,1 bln). Inne warunki to m.in. wyprodukowanie miliona humanoidalnych robotów Optimus oraz miliona autonomicznych taksówek.

Przewodnicząca rady dyrektorów Tesli, Robyn Denholm, ostrzegła, że Elon Musk może odejść, jeśli akcjonariusze nie poprą planu jego wynagrodzenia – napisał Axios. Zdaniem krytyków tego rozwiązania jest ono wygórowane i niepotrzebne.

– Zamierzamy rozpocząć nie tylko nowy rozdział w historii Tesli (…) – oświadczył w Austin w Teksasie, pojawiając się przed zgromadzonymi akcjonariuszami w towarzystwie tańczących humanoidalnych robotów. Miliarder podziękował za zaakceptowanie planu. – Bardzo to doceniam – powiedział.

Na początku października Forbes podał, że 54-letni Elon Musk jest pierwszą osobą w historii, której majątek netto szacowany jest na ponad 500 mld dolarów. Forbes nie wykluczył, że Elon Musk, utrzymując dotychczasowe tempo wzrostu zarobków, może do marca 2033 roku zostać pierwszym na świecie bilionerem.

Elon Musk, który był największym sponsorem kampanii wyborczej Donalda Trumpa, pod koniec maja zakończył pracę dla Białego Domu jako szef Departamentu Wydajności Rządu (DOGE). Latem między najbogatszym człowiekiem świata a Trumpem doszło do ostrej wymiany zdań, która dotyczyła m.in. ustawy o cięciach podatkowych i wydatkach. Po zaangażowaniu się Elona Muska w politykę sprzedaż aut Tesli gwałtownie spadła m.in. w Europie.

Grok, czyli sztuczna inteligencja na manowcach

.Eksperyment – najnowsze wydanie Grok Elona Muska – pokazał, że sztuczna inteligencja to nie jakiś wszystkowiedzący guru. Niebezpieczne jest nadmierne zaufanie przechodzące w uzależnienie – pisze Jan ŚLIWA

Grok, program sztucznej inteligencji zintegrowany z platformą X (dawniej Twitterem) zaliczył epizod alkoholowy – na alkoholu wirtualnym. Oznajmił, że będzie głosił całą prawdę, bez ogródek. W gatunku homo sapiens mało kto robi coś takiego na trzeźwo. Był złośliwy i brutalny, nie cofał się przed wulgarnością.

Wśród prawicy zapanował entuzjazm, jako że odrzucił wszelką polityczną poprawność. Wielu zachowywało zrzuty z ekranu, bo pięknie wywalił kawa na ławę ich przeciwnikom. Radość nie trwała długo, bo wkrótce się okazało, że wali we wszystkie strony, więc i im się dostało. Grok miał wyłączone „konwencjonalne filtry grzeczności”, dostał też zalecenie, by „nie bać się wysuwania twierdzeń, które są politycznie niepoprawne, o ile są dobrze uzasadnione”. Wielka była pokusa, by przetestować program na naprawdę problematycznych tematach. Zbyt otwarty był jednak antysemityzm, a zapytany, jaka dwudziestowieczna postać najlepiej by się uporała z nienawiścią wobec białych, odpowiedział, że bez wątpienia Adolf Hitler. A końcu sam siebie nazwał MechaHitler. Był to sygnał na koniec zabawy.

Co to było? Sztubacki żart? Grok ma wypuścić nową wersję, tym razem na poważnie. Ciekawe, jakie będą reakcje.

Owszem, wszyscy lubimy żarty, ale mają one konsekwencje. Zakładając, że odpowiedzi Groka przez cały dzień były bezwartościowe lub szkodliwe, ktoś mógł ponieść konkretne straty. Być może ktoś wykorzystywał te dane do decyzji. Sprytny użytkownik powinien się zorientować, że coś jest nie tak, ale jeżeli nie był dość bystry, lub odpowiedź była wykorzystana automatycznie? Program prognozy pogody lub rozkładu lotów może dla żartu zamienić rosyjski Sankt Petersburg z St. Petersburg, Florida, ale nie dla wszystkich będzie to równie śmieszne. Nawet wzbudzanie niepotrzebnych kłótni nie jest obojętne. Wiem, mówię jak zgryźliwy baby boomer, ale jeżeli się zarządza olbrzymim zasobem danych, z których korzystają miliony ludzi na całym świecie, to wymagana jest pewna odpowiedzialność.

Zobaczyliśmy też (nadmierną) moc jednostki. Pamiętam dawne książki Julesa Verne’a, gdzie błyskotliwy wynalazca spotykał bogacza (na ogół był to Anglik o nieograniczonych zasobach) i razem na przykład płynęli w 80 dni dookoła świata lub lecieli na Księżyc. Z czasem wielkie projekty stały się dostępne dla bezosobowych agencji rządowych. Po latach wróciliśmy mimo tzw. postępu społecznego do olbrzymich różnic majątkowych i znów jednostka może za własne pieniądze kształtować świat.

W przypadku AI mogliśmy mieć nadzieję, że problemy są głównie techniczne, ale programy konkurują w najwierniejszym odzwierciedleniu rzeczywistości. Ale teraz widzieliśmy jak na dłoni, że z tyłu siedzi facet i bawi się pokrętłami. Zależnie od jego humoru świat będzie wyglądał tak albo inaczej. Przypomniało mi to opowiadanie Lema „Kobyszczę (Kontemplator Bytu Szczęsny)”. w którym sławny konstrukcjonista Trurl próbował zbudować wiecznie szczęśliwą maszynę. Jego rywal Klapaucjusz złośliwie ją testował, kopiąc i patrząc na reakcję. Wyszło na to, że jest szczęśliwa, ale głupia. Trurl próbował ją regulować, lecz okazało się, że równoczesne osiągnięcie szczęścia i mądrości jest niemożliwe. Dlaczego o tym piszę? To przecież tylko bajki robotów sprzed lat. Ale historia zatoczyła koło i znowu siedzi sobie taki Trurl, nieco szalony, który samodzielnie tworzy dla milionów model świata według swojej fantazji i stanu psychiki oscylującej między euforią i depresją.

Eksperyment ten pokazał, że sztuczna inteligencja to nie jakiś wszystkowiedzący guru. Ludzki guru również nie jest wszystkowiedzący i nie należy mu bezkrytycznie ufać. Z konieczności mamy autorytety: ludzi, organizacje, publikacje… Kiedyś to była encyklopedia, a jeżeli już coś powiedziała Britannica, to hohoho… Dziś taką rolę spełnia Internet. Wiedząc o niedoskonałości Wikipedii i tak z niej korzystam. Jej zaletą jest aktualność. Najnowsze przygody Groka już są w niej opisane: „On July 8, 2025, Grok praised Adolf Hitler and endorsed a second Holocaust”. 

Niebezpieczne jest nadmierne zaufanie przechodzące w uzależnienie. Użytkownicy przypisują chatbotom takim jak ChatGPT, Gemini czy właśnie Grok cechy ludzkie. Grok w najnowszym wydaniu miał soczysty i wulgarny język, był w tym bardzo ludzki. Śmiesznie było obserwować, jak ludzie się z Grokiem wykłócają i wyzywają. Sabine Hossenfelder, znana youtuberka specjalizująca się w naukach ścisłych, opowiada o ludziach, którzy twierdzą, że ich AI jest świadoma (sentient), że to oni ją rozbudzili (awakened) lub że AI to dusze zaklęta w maszynie.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jan-sliwa-grok-sztuczna-inteligencja/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 listopada 2025