[Eryk MISTEWICZ] Tydzień Marois, Młynarskiego, Rzegockiego, Wilczka, Morawieckiego, Kalety, Stroińskiego, Wróblewskiego, Kołakowskiej i Sawczuka

[Eryk MISTEWICZ] Tydzień Marois, Młynarskiego, Rzegockiego, Wilczka, Morawieckiego, Kalety, Stroińskiego, Wróblewskiego, Kołakowskiej i Sawczuka

OD REDAKCJI: Co warto z minionego tygodnia wyciągnąć, na kogo zwrócić uwagę, jakie trendy wyłowić i odtąd obserwować? Osoby, tematy, zagadnienia, nie unikając emocji, w autorskim – jak najbardziej subiektywnym – podsumowaniu tygodnia

.W czasie ataku na Polskę zwracam uwagę na aspekty pozytywne, teksty i analizy głębsze i prawdziwe, choć nie tak szybko rozchodzące się w sieci.

Niestety, ten nawyk internautów jest koszmarny: podawanie dalej bezsensownych, wkurzających nas treści. Wkurzanie się – i podawanie dalej. Popularyzowanie tekstów w nas bijących. Po co? Niczego złych ludzi a często po prostu trolli nie nauczymy, jedynie ich karmimy. Więcej o tym mechanizmie pisałem w “Dekalog antytrollingu. Propozycja”. Może warto do tego tekstu na chwilę wrócić? [LINK].

Przy okazji tego przeglądu więc wyłącznie teksty, które warto podać dalej, gdyż – w mojej subiektywnej ocenie rzecz jasna – są mądre i prawdziwe.

Dobro jest w nowych mediach mniej sexy od zła? Pomóżmy mu więc.

Wszystkim frankofonom polecam tekst Noémi MAROIS z Europe 1

Najlepszy tekst, jaki ukazał się na temat polskich spraw w ostatnim czasie we Francji. Autorka pomyślała, poszperała, poczytała. Nie szła za tymi, którzy wykorzystują napięcie w relacjach z Izraelem do zaatakowania Polski i Polaków. Tekst jest po prostu prawdziwy. W powodzi hejtu i zwyczajnego kłamstwa, profesjonalna praca dziennikarska. Świetnie, brawo Noémi!

Nous avons été heureux de lire un texte  faisant l’effort de se documenter et qui laisse entr’apercevoir diverses facettes du contexte polonais et mondial de l’époque. Un texte ayant une valeur historique précisément!
Merci Noémie Marois!

Link do tekstu Noémi Marois: [LINK]

Zasmuca mnie Tomek WRÓBLEWSKI

Zasmuca, bo mówi prawdę. Twierdzi, że cokolwiek byśmy nie zrobili, i tak wiatr nam będzie wiał w oczy. Co gorsza, niczym przy wysokogórskiej wspinaczce, nie możemy już zrobić kroku w tył. Nasze – polskie – ustępstwa niczego nie zmienią, nie zamkną problemów, nie wycofają dział. Nie ma takiego pola, na które moglibyśmy się cofnąć, bowiem oznaczałoby to przyzwolenie na hańbę. Nie mamy ruchu. Ten ostrzał będzie więc nadal trwał. “Będziemy pozostawali w niedopowiedzianej przestrzeni. Zawsze narażeni na ataki, presje i szantaż moralny” [LINK].

Mamy trzech ambasadorów. MŁYNARSKI, RZEGOCKI, WILCZEK

Ataki, presje i szantaż moralny mają miejsce od kilku dni. I rozlewają się bardzo, bardzo szeroko. To, co cieszy to pełna mobilizacja polskiej dyplomacji. Szczególnie w newralgicznych placówkach takich jak Paryż, Londyn czy Waszyngton. Z nadzieją na szybką procedurę powołania polskiego ambasadora w  Tel Awiwie (Marku, powodzenia!).

Po pierwsze: ważny list Tomasza MŁYNARSKIEGO. Co ważne, a co dotąd naprawdę nieczęsto spotykane w polskiej dyplomacji, opublikowany w kilka godzin po szkodliwej dla Polski, kłamliwej relacji France 2 [LINK].

Po drugie: czekałem i nie zawiodłem się: Arkady RZEGOCKI, świetnie posadowiony w relacjach z liderami opinii Londynu, zabrał głos w sprawach polskich na łamach Telegraph [LINK].

I wreszcie po trzecie: wyjątkową pracę dla Polski wykonuje też Piotr WILCZEK, amabasdor RP w Waszyngtonie. „Każdy kraj mógł zrobić więcej, by ratować Żydów. Ale tylko jeden kraj ponosi odpowiedzialność” – pisze w opiniach na łamach New York Timesa [LINK].

Trzech ambasadorów sprawy polskiej.

Rola mediów publicznych: POLSKIE RADIO

W chwili mobilizacji widać najlepiej sprawność państwa. Gdzie jest sprawne, gdzie ma zgraję maruderów; gdzie są marnowane pieniądze publiczne (marnowane dlatego, że w chwili ekstraordynaryjnych pilnych potrzeb nie pracują na rzecz wspólną), a gdzie prowadzone są działania często bez pieniędzy, albo z niewielkimi budżetami, ale za to z sensem, z pomyślunkiem, z energią.

Bardzo często powtarzam: to nie pieniądze decydują o sukcesie, ale pomysł. I sprawna ekipa, co w tym wypadku było szczególnie istotne.

Najlepiej egzamin ten w mediach publicznych zdało Polskie Radio SA. Inne media publiczne albo zajęte są czym innym, albo są w ciągłej reorganizacji.

Panie, Panowie, oto anglojęzyczny serwis GermanDeathCamp.info [LINK]. Popularyzujmy!

Rola społeczności: Stop 447

A oto kolejny przykład pasji i braku szczególnie wielkich pieniędzy, aby osiągnąć sensowny efekt: stworzony przez Polonię portal informacyjno-akcyjny w sprawie niebezpiecznej dla Polski (roszczenia) amerykańskiej ustawy 447. Warto dowiedzieć się więcej [LINK].

Warto przeczytać: Mateusz MORAWIECKI

Ale też warto przeczytać przesłanie do świata, z jakim wystąpił Mateusz MORAWIECKI: “Mamy obowiązek stać po stronie prawdy w sprawie Holocaustu”. Warto wczytać się w ten tekst: [LINK]

I oczywiście warto spopularyzować tekst w języku francuskim, dla przyjaciół w świecie frankofońskim, dzięki “Wszystko Co Najważniejsze”: [LINK].

.Nie byłbym sobą, gdybym nie zwrócił waszej uwagi na kilka ważnych tekstów, które ukazały się w tych dniach, a dotyczą zawodu, który dla niektórych jest wymarły, dla innych skompromitowany, a jeszcze dla innych istnieją iskierki nadziei, że może zostać odbudowany: dziennikarstwa.

Po pierwsze, Ewa KALETA

I głośny jej wywiad dla Dwutygodnika [LINK] o pracy w “Dużym Formacie” “Gazety Wyborczej”. Ale też szerzej przecież: o pracy w mediach. O braku szacunku. O wykorzystywaniu. O wyzysku pracowniczym (o którym zresztą pisała w swoich tekstach). O chaosie. I spasowaniu, rezygnacji: ” W jednej z redakcji w ostatnim czasie stawki spadły z 900 zł do 200 zł. Zaczęłam wymyślać tematy, które nie będą kosztować. Zaczęłam robić teksty przez telefon. Szukałam bohaterów w Warszawie, bo przecież nie pojadę nigdzie za 200 zł. Pisałam nie więcej niż kilka godzin”.

Najbardziej uderzyło mnie w tym wywiadzie zdanie: ” Nie wiadomo, czy jesteśmy komukolwiek potrzebni”.

Zabrzmiało źle. Bo przecież autorka świetnie wie, jakie umiejętności są jej atutem: “Reportaż to bardzo sprawiedliwy sędzia. Nieważne, czy skończyłeś szkołę reportażu, czy mechatroniki. Jak napiszesz dobry tekst, to on pójdzie. Jak masz ucho do ludzi, to napiszesz świetny tekst, bo umiesz słuchać. Wszystko inne jest nieważne. Pod tym względem to bardzo sprawiedliwy świat. Ktoś napisał dobry tekst – szacunek i uznanie dla niego, nieważne, czy pisze od miesiąca, czy od pięciu lat”.

Troche dlatego Michał KŁOSOWSKI [@MichalKlosowski] tworzy nowy projekt w Instytucie Nowych Mediów. Już za chwilę, już za momencik, będzie o tym trochę więcej.

Po drugie, Maciej STROIŃSKI

Krótki tekst, jakich w ostatnich latach czytałem wiele. Dziennikarz, który nie może pogodzić się z upadkiem, często bardzo hańbiącym upadkiem tego zawodu: “Liczy się to, kto pierwszy. Nie ma czasu na rzetelne zbadanie sprawy. Ma być szybko i przystępnie, co zazwyczaj znaczy powierzchownie. A jak się po wszystkim okaże, że jednak było inaczej? No to co? W najgorszym razie opublikuje się sprostowanie. Ono już straciło swoja przerażającą moc. Teraz to normalka. W epoce fake newsa półprawda już nie jest kłopotem. Całkowita nieprawda, to „odmienna interpretacja faktów”. Dzisiaj nie ma problemu z rzucaniem oskarżeń, które oparte są na pomówieniach. Chłopcy i dziewczęta, którzy przed chwilą jeszcze zasiadali w ławkach uczelni, pouczają swoich gości jak uczniaków. Ogłada nie istnieje. I nie chodzi mi o to, by mizdrzyć się do gości, by nie zadawać im trudnych pytań, by przyłapanych na kłamstwie nie „rozwalcować”. Chodzi o podstawy. Dziennikarz nie jest stojakiem pod mikrofon. Nie jest też rzecznikiem którejkolwiek ze stron. Ma być zaangażowany w prawdę, a nie w stronę sporu. Tak mało i zarazem tak wiele”.

Prawda Panie Macieju, a w odpowiedzi na zdanie, które pisze Pan na końcu swojego artykułu, zapraszam do przyjrzenia się projektom realizowanym w Instytucie Nowych Mediów, tam gdzie powstaje www.WszystkoCoNajwazniejsze.pl, może znajdzie Pan miejsce dla siebie? Państwu zaś polecam ten tekst: [LINK].

Po trzecie: Agnieszka KOŁAKOWSKA

Autorka zanegowała “miejską legendę” o tym, jakoby giganty nowych mediów – Twitter, Facebook, Google – poszerzają obszar demokracji i wolności słowa. Wcale nie, wręcz przeciwnie! – przekonuje. “W mediach społecznościowych każdy ma prawo do wypowiedzi – pod warunkiem, że jest ona politycznie poprawna. Jeśli taka nie jest, jej autor ryzykuje swoją karierę i dobre imię tak samo, jak ofiary tych masowych ataków” – pisze Kołakowska.

“Rynek idei nie może spełniać swojej funkcji jeśli jest zalany fake news i jeśli opinie, uznawane za politycznie niepoprawne i niezgodne z polityką Facebooka, Twittera czy Google’a, nie są dopuszczane do głosu albo zakrzykiwane obelgami, a ich autorzy zaszczuwani”.

Polecam ten tekst: [LINK].

I jeszcze na koniec perełka: Tomasz SAWCZUK

Dlaczego w taki sposób, mówiąc wręcz o “perełce” rekomenduję tego właśnie autora i jego tekst w przeglądzie intelektualnych, tekstowych zdarzeń tygodnia?

Dlatego, że niewiele osób rozumie, co stało się w Polsce w 2015 roku (i wcześniej, od ustąpienia Donalda Tuska). Niektórzy rozumieją, ale walczą z tym, aby to zrozumienie przyjąć, zaakceptować. Łudzą się, że jest jakiś paralelny świat, równoległa rzeczywistość, w której Donald Tusk wreszcie wjeżdża na białym koniu i odbiera insygnia władzy od pokonanych, przegranych, wygwizdywanych Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego (na Moście Poniatowskiego?). To już niedługo, to już niedaleko. Wystarczy tylko przekonać połowę populacji i wygrana jest w kieszeni. No właśnie.

Dlaczego nie jest to takie proste, rozumieją niektórzy. Nie będę podpowiadał, ale odpowiedź jest przecież w jasny sposób wyłożona w “Marketingu narracyjnym” [LINK]).

A dopóki egzemplarz “Marketingu narracyjnego” nie trafi do Państwa rąk, proponuję lekturę tekstu Tomasza SAWCZUKA: “Czy opozycji opłaca się mieć poglądy”. Tekst pisany bez uprzedzeń, z odrzuceniem politycznej poprawności, mądrego człowieka, dlatego warto, aby nam wszystkim nie umknął.

A szczególnie jego “pro Tips” dla obecnej opozycji:

  1. “Położyć większy nacisk na sprawne funkcjonowanie organizacji, a w parlamencie stawiać raczej na godność i powagę niż happening. W dłuższym okresie przyniesie to tylko korzyści, a droga do zwycięstwa okaże się być może bardziej klarowna”.
  2. “Polityka potrzebuje dziś wrażliwości społecznej, czy po prostu inteligencji emocjonalnej. Politycy muszą w szczególności rozumieć kontekst wygłaszanych twierdzeń – za każdym razem, gdy coś mówią, muszą próbować zdać sobie sprawę z tego, w jakiej rozmowie biorą udział, jaka jest jej stawka i z jakiej pozycji przychodzi im mówić. Polecenie „proszę uśpić pacjenta” ma inne znaczenie, gdy wypowiada je chirurg, a inne, gdy mówi handlarz organami. Analogicznie, nie ma sensu bronić przeszłości, gdy przeszłość przegrywa, albo szydzić z elektoratu rywali, gdy czerpią oni siłę z rzekomego elitaryzmu poprzedników. Innymi słowy, chodzi po prostu o to, by w miarę możliwości nie strzelać sobie w stopę”
  3. “Polityka potrzebuje konwersacyjnego nastawienia. Polityka jest immanentnie retoryczna. Należy więc odrzucić dogmatyczne podejście, zgodnie z którym w polityce istnieją pewne obszary oczywistości; odrzucić pogląd, że istnieje taka część ogrodu demokracji, której nie trzeba uprawiać. Polityka demokratyczna nie opiera się na niczym innym niż na perswazji, na przekonaniu, że akceptujemy tylko te zasady wspólnego życia, dla których możemy przedstawić dostateczne uzasadnienie. Trzeba je przedstawić”.

Jarosław Kaczyński dosyć obcesowo zauważył ostatnio, przy rozmowach o blokowaniu list Platformy i Nowoczesnej w wyborach samorządowych, że opozycja wreszcie przeszła do następnej klasy z arytmetyki. Dzięki uwagom Tomasza SAWCZUKA może przejść do następnej klasy z historii idei. A ponieważ opozycja naprawdę jest w Polsce (podobnie zresztą jak w każdym rozwijającym się, idącym do przodu kraju) potrzebna, dlatego też polecam ten tekst: [LINK].

Eryk Mistewicz

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 lutego 2018