Festiwal Warszawa Singera 2026 [Program]

Festiwal Warszawa Singera

Poza spektaklami i wydarzeniami literackimi Festiwal Warszawa Singera pokaże publiczności operę klezmerską w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej. Na scenie wystąpią artyści amerykańskich scen. Muzykę do przedstawienia stworzył laureat Grammy Frank London – wyjawił Remigiusz Grzela.

Kiedy rozpocznie się 23. Festiwal Warszawa Singera i do kogo kierują państwo jego wydarzenia?

Remigiusz Grzela: Festiwal ma bogatą tradycję. Rozpocznie się 22 sierpnia. Co ważne, jest interdyscyplinarny, bo mamy tu i literaturę, i teatr, i muzykę, i sztuki wizualne, oraz spacery miejskie i sztuki performatywne. Jest więc skierowany do szerokiej publiczności zainteresowanej tematyką żydowską, ale nie tylko przeszłością i Zagładą, chociaż pamięć to bardzo ważna część tego festiwalu, ale też pulsem kultury, tym, jak ona bije dzisiaj, przenikającej się w wieloetnicznej kultury, nie tylko tej polsko-żydowskiej. Chcielibyśmy, żeby ten festiwal był miejscem spotkania, a wielość przestrzeni, które zaprezentujemy, na pewno stworzy okoliczności do tego, żeby ze sobą z namysłem porozmawiać, coś wspólnie przeżyć, spróbować zrozumieć. Jest skierowany i do tej publiczności, która zna nas od samego początku, od 23 lat, jak i do widzów, którzy być może w tym roku przyjdą na festiwalowe wydarzenia po raz pierwszy.

Jakie spektakle teatralne będzie można zobaczyć na Scenie Kameralnej Teatru Żydowskiego przy ul. Senatorskiej i w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa (tymczasowa duża scena teatru)?

Remigiusz Grzela: Na festiwal przyjeżdżają z całego świata ci, którzy musieli opuścić Polskę po wydarzeniach Marca 1968 roku, także ich rodziny, które z Polską się zaznajamiają. Stąd od lat mamy tradycję prezentowania premierowych spektakli Teatru Żydowskiego, właśnie w czasie wakacyjnym, kiedy zazwyczaj teatry nie grają. W tym roku pokażemy na Scenie Kameralnej piękny spektakl wspaniałego choreografa Jakuba Lewandowskiego „Shir ha-Szrim / Pieśń nad pieśniami”. To jego debiut reżyserski, choć już wcześniej z nami współpracował. Spektakl ukazuje rozmowę miłosną Oblubieńca i Oblubienicy, zanurzonych w wypełnionym płatkami kwiatów „basenie”. Świeżość emocji, spotkania, także interpretacji poetyckiego, biblijnego tekstu. Gra w nim para młodych, wspaniałych aktorów Teatru Żydowskiego -Adrianna Kieś i Daniel „Czacza” Antoniewicz. Poruszające przedstawienie, które operuje zarówno językiem polskim, jak i językiem jidysz. Mówi o miłości, do nas, dzisiaj, w czasie zamętu i nienawiści, niechęci do zrozumienia siebie, zrozumienia drugiego, w czasie gniewu i wojen.

Niejako na drugim biegunie znajduje się „Bujdagranda”, wspaniały kabaretowo-estradowo-muzyczny spektakl Joanny Drozdy, opowiadający historię nie tyle przedwojennej Warszawy, co artystów, którzy tworzyli przedwojenne kabarety, jak choćby Qui Pro Quo, który działał po sąsiedzku, na ul. Senatorskiej. Na naszej Scenie Kameralnej została wykreowana dekoracja klubowo-kawiarniana w stylu art déco. Na dwóch estradach toczy się opowieść ludzi tamtego czasu, Juliana Tuwima, Miry Zimińskiej, Antoniego Słonimskiego, Kazimierza „Lopka” Krukowskiego, Hanki Ordonówny. Co ciekawe powstały oryginale piosenki i oryginalna muzyka, więc nie jest to „retro”, a raczej opowieść o osobowości, talencie, błyskotliwości. Słusznie rekomendował go w youtubowej rozmowie Tadeusz Drozda, tata reżyserki, swojemu przyjacielowi Bohdanowi Łazuce. To spektakl, który bardzo podoba się publiczności. Premierę miał przed wakacjami, więc zagraliśmy go dotąd tylko kilka razy.

Na dużej scenie, w Klubie Garnizonowym, pokażemy „Dziedzictwo” – monumentalny spektakl Roberta Talarczyka z choreografią Jakuba Lewandowskiego. Scenariusz napisałem wspólnie z reżyserem m.in. na podstawie dwóch powieści „Dwór” i „Spuścizna” Icchoka Baszewisa Singera, czyli naszego noblisty i patrona festiwalu. Jednak posłużyliśmy się także scenariuszem niezrealizowanego serialu Krzysztofa Teodora Toeplitza. Dla mnie uderzające w tej opowieści jest to, jak tamten czas, a rzecz dzieje się na przestrzeni lat, od upadku powstania styczniowego do początku XX wieku, zderza się z naszymi czasami, stawiając pytanie, co to znaczy być Żydem dzisiaj, Żydem w Polsce. Po prostu nie można nie dostrzec tych analogii, dlatego naprawdę jest to poruszający i monumentalny w swojej epickości spektakl. Inna sprawa, że spektakl wieńczył jubileusz 75-lecia Teatru Żydowskiego. Przedstawienie zamyka monolog Gołdy Tencer, szefowej festiwalu i szefowej teatru, związanej z nim od 1969 roku, który przeprowadza tę historię we współczesność, zwłaszcza fragmentem „Dybuka” w języku jidysz, przecież jednego z najważniejszych dla teatru dramatów. Że zostaną dybuki, jak już nic nie będzie z tego świata, który znamy? Na premierze była rodzina Icchoka Baszewisa Singera. I jak co roku, pojawi się na festiwalu, z czego się bardzo cieszymy, zwłaszcza, że naszemu nobliście parę dni temu urodziła się praprawnuczka o symbolicznym imieniu Nivi, co w języku hebrajskim może znaczyć „słowo”, albo „mowa” a w kontekście biblijnym także „proroka”.

Pokażemy też historię błyskotliwej kariery Maxa Faktora. Przedstawienie „M. Faktor. Narodziny piękna” powstało na podstawie scenariusza i w reżyserii Agaty Biziuk. Opowiada o Maxie Faktorze, czyli człowieku, który wykreował piękno, twórcy marki kosmetyków; o człowieku, który podbił Hollywood. O Żydzie z Polski, który sięgnął szczytów i zrobił pierwszorzędną karierę. Przecież linia kosmetyków w dalszym ciągu istnieje.

Jest to znakomity spektakl muzyczny, w którego finale pojawia się m.in. Marlena Dietrich. Zresztą postaci związanych ze złotą erą kina jest w tym przedstawieniu więcej.

Chciałbym też wspomnieć o „Zapiskach z wygnania”, w których występuje Krystyna Janda i na które zaprosimy widzów do Teatru Polonia. To wspomnienia Sabiny Baral, która jako młoda dziewczyna po marcu 1968 r. musiała wyjechać z Wrocławia ze swoimi rodzicami, by szukać swojego miejsca na świecie. Po latach zadała nam proste pytanie, adresowała je do społeczeństwa: czy wy wiecie, co nam się przytrafiło? W sposób lapidarny, a przez to mocny opowiedziała o wygnaniu. Jednakże ukazała perspektywę „emigracji” poprzez szczegóły, poprzez to, co można było wywieźć, jak wyglądały rozmowy z celnikami, jak wyglądała ta podróż za granicę, jak się szukało nowego miejsca na świecie.

Krystyna Janda otrzymała bardzo wiele nagród za ten spektakl. Myśmy wielokrotnie organizowali spotkania z Sabiną Baral na Festiwalu Warszawa Singera, m.in. właśnie wtedy, gdy ta książka została opublikowana, na długo przed powstaniem spektaklu. W czasie innego spotkania w Teatrze Żydowskim, jeszcze istniał budynek przy placu Grzybowskim, Krystyna Janda czytała ten tekst publicznie podczas zorganizowanego przez Teatr Żydowski spotkania pt. „Bagaże Kultury”. Potem przedstawienie wyreżyserowała Magda Umer i jest to wielki spektakl Magdy.

Widziałem „Zapiski…” ponownie w maju na festiwalu Andrzeja Seweryna Teatropolis w Łodzi i byłem bardzo poruszony tym, co zobaczyłem. Krystyna Janda gra go dzisiaj, tak myślę, w hołdzie dla Magdy Umer. Był bardziej wyciszony niż pamiętam go z premiery, bardziej skupiony. To po prostu bardzo mocne przeżycie.

Wreszcie, wychodząc z budynków teatru na naszą scenę letnią, także przy Senatorskiej, zapraszamy na „Szlagiery żydowskiego kabaretu”, spektaklu, który parę lat temu wyreżyserowała dyrektorka Teatru Żydowskiego i festiwalu Gołda Tencer. Gramy go z sukcesami w ciągu roku, ale i na festiwalu, bo zawsze ma swoich odbiorców. Spektakl składa się z fenomenalnych skeczy i piosenek w świetnym wykonaniu aktorów i aktorek Teatru Żydowskiego.

Jest pan kierownikiem literackim Teatru Żydowskiego, a w ramach festiwalu kuratorem cyklu Żydowski Salon Literacki. Jakie rozmowy, spotkania, głównie w Austriackim Forum Kultury chce pan polecić?

Remigiusz Grzela: Literatura odgrywa bardzo ważną rolę na tym festiwalu ze względu na patrona, ale często zmierzamy także w trochę w inną stronę, bo chcemy pokazywać literaturę i książki w takim kontekście, który jest dzisiaj istotny dla nas.

Będę na przykład rozmawiał z Mateuszem Pakułą i Magdaleną Łazarkiewicz o książce „Skóra po dziadku”. Uznany twórca, reżyser i dramaturg Mateusz Pakuła, autor głośnego dramatu „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję”, zrealizowanego także przez Teatr Telewizji, mierzy się w nowej książce, jako trzecie pokolenie, z pogromem kieleckim. Wychowywał się w Kielcach, po raz pierwszy zderzył się z tematem, gdy młodzież z Izraela przyjechała do Kielc. I oto raptem ci młodzi Polacy i młodzi Izraelczycy mieli ze sobą rozmawiać. Okazało się to niemożliwe. Jedni dowiedzieli się, że są antysemitami, drudzy byli pewni, że tamci są.

Mateusz Pakuła snuje opowieść wokół historii rodzinnej związanej z jego niepokornym dziadkiem. Skóra po dziadku odnosi się do płaszcza skórzanego po dziadku. Przy okazji snując skomplikowaną historię tuż powojenną, PRL-owską i potem już bliską autorowi. Bardzo mocne są fragmenty dotyczące ludzi, którzy zostali skazani za zbrodnie. A ponieważ Magdalena Łazarkiewicz będzie realizowała jesienią spektakl na podstawie tej książki w Teatrze Żydowskim, więc zorganizowaliśmy to spotkanie, na którym wspólnie spróbujemy się tej historii przyjrzeć.

Chcę też zaprosić na spotkaniu z Moniką Sznajderman, współzałożycielką Wydawnictwa Czarne, jednej z najważniejszych oficyn w Polsce, świętującej w tym roku 30-lecie. Ukazało, się w nim wiele cennych książek o tematyce żydowskiej, m.in. ważne książki Anny Bikont „My z Jedwabnego”, „Sendlerowa”, „Nigdy nie byłaś Żydówką”, „Cena” czy „Nie koniec, nie początek”.

Uznaliśmy za istotne, żeby o tym ważnym wydawnictwie zajmującym się reportażem porozmawiać właśnie z jego współzałożycielką (z Andrzejem Stasiukiem) i szefową. Zaplanowaliśmy również warsztaty literackie wokół wydawnictwa Czarne, które poprowadzi Karolina Szymaniak.

Zapraszam na spotkanie z Weroniką Kostyrko wokół jej wspaniałej książki „Róża Luksemburg. Domem moim jest cały świat” o (nie)sławnej Żydówce, która urodziła się w Zamościu. Ta książka i postać wzbudzają wiele emocji, bo gdy myślimy o Róży Luksemburg, to w niej ogniskują się różne nasze emocje, pretensje i frustracje, często też niezrozumienie przeszłości. Weronika Kostyrko dowodzi w swojej książce, takie mam wrażenie, że Róża Luksemburg nie była komunistką, a rewolucjonistką. Że w jakimś sensie była ikoną pacyfizmu. To bardzo ciekawa biografia napisana przez autorkę, która gościła na naszym festiwalu wcześniej z książką o tancerce Poli Nireńskiej, postaci migotliwej, której dzisiaj co raz chętniej przyglądają się twórcy, także teatru. Ciekawie zapowiada się spotkanie z Małgorzatą Czyńską, autorką książki „Pisz do mnie na Łódź! Życie kulturalne i towarzyskie w tymczasowej stolicy”. Do rozmowy o Łodzi zaprosiliśmy też główną kuratorkę Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi, Martę Kowalewską, bo muzeum w nowoczesny, ale i ciekawy sposób próbuje opowiedzieć łódzkie narracje – historię, wyzysk, ambicje, emancypacje. Z kolei twórca Domu Kereta, Jakub Szczęsny wydał niedawno znakomitą książkę „Luksus kontra proste życie”, podejmuje tam oczywiście temat architektury, ale nie tylko. Do rozmowy zaprosiliśmy także filozofkę, prof. Barbarę Czerską, w zachwycie nad jej najnowszym cyklem w radiowej Trójce, w którym o filozofii opowiada wspólnie z córką, Katarzyną Kasią.

Oficjalny finał festiwalu odbędzie się w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej. O czym będzie ta klezmerska opera?

Remigiusz Grzela: To prawda. Jednak nieco wcześniej, 30 sierpnia o godz. 15, W Teatrze Wielkim-Operze Narodowej publiczność będzie miała okazję uczestniczyć w spotkaniu z Andą Rottenberg i Mirosławem Bałką poświęconym ich wspólnej książce „KOSMOS. Rozmowy – Teksty – Przyjaźń”. Rozmawiać będziemy o tym, w jaki sposób pamiętają początki swojej przyjaźni, współpracy, wspólnym rozumieniu sztuki, czasem różnicy poglądów. Ta książka to bardzo interesująca rzecz o sztuce współczesnej w Polsce, rozpostarta na szerszym tle, chociaż zogniskowana na twórczości wybitnego i cenionego na świecie rzeźbiarza Mirosława Bałki. Zresztą Mirosław Bałka niedługo będzie miał swoją wystawę w Teatrze Wielkim.

A wieczorem, o godz. 19, w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej rozpocznie się wielki finał festiwalu, który zaskoczy publiczność nową formułą. Po raz pierwszy od lat wydarzenie zamykające festiwal nie będzie tylko koncertem. Na scenie Teatru Wielkiego – Opery Narodowej zaprezentowane zostanie monumentalne widowisko muzyczno-teatralne „W noc na Starym Rynku” („Night in the Old Marketplace”), inspirowane twórczością jednego z najwybitniejszych klasyków literatury jidysz Icchoka Lejba Pereca. Opera Klezmerska przyjedzie do Warszawy wprost z Nowego Jorku. Na scenie wystąpią artyści związani z najważniejszymi amerykańskimi scenami muzycznymi i teatralnymi, w tym Broadwayem. Muzykę do przedstawienia stworzył laureat nagrody Grammy Frank London, współzałożyciel legendarnego zespołu The Klezmatics, od lat związany z naszym festiwalem. Narratorem będzie Dawid Szurmiej.

To będzie piękna opowieść, w której zanurzymy się w przeszłość żydowską, w opowieści o świecie pamięci, marzeń i duchów dawnego sztetla. Jednak to przedstawienie łączy w sobie współczesny jazz i muzykę elektroniczną. Ma też oryginalną stronę wizualno-choreograficzną. Na to widowisko i na wszystkie festiwalowe wydarzenia serdecznie zapraszam.

Szczegółowy program Festiwalu

Szczegółowy program Festiwalu znaleźć można na stronie: https://shalom.org.pl/program-2026/.

Pomysłodawcą i dyrektorką Festiwalu Warszawa Singera jest Gołda Tencer, a jego organizatorem Fundacja Shalom. Partnerami festiwalu są Samorząd Województwa Mazowieckiego, Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich – Centrum Kultury Jidysz, Stowarzyszenie Autorów ZAiKS.

Festiwal dofinansowano ze środków: Miasta Stołecznego Warszawy, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego, w ramach programu „Muzyka” realizowanego przez Narodowy Instytut Muzyki i Tańca, dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Rozmawiał Grzegorz Janikowski

PAP/NZ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 sierpnia 2026