
Abakanowicz i Rycerze Króla Artura
Baśniowe w charakterze dzieło Magdaleny Abakanowicz (tak jak film Indiana Jones i ostatnia krucjata) miało być – o czym pisaliśmy wcześniej [LINK] – zaczątkiem Parku Rzeźb przy Muzeum Narodowym w Warszawie. W przeciwieństwie trudnej do prezentacji „Kompozycji pionowej” Stażewskiego „Rycerze Króla Artura” zostały Muzeum przyznane, ale do dziś nie doszło do ich translacji – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK
.Najwybitniejsza polska rzeźbiarka przyszła na świat 20 czerwca 1930 roku w Falentach pod Warszawą. Pomimo że była wieloletnią wykładowczynią poznańskiej ASP, i że to nie Muzeum Narodowe w Warszawie (MNW) a Muzeum Narodowe we Wrocławiu może się poszczycić znakomitą kolekcją jej dzieł, to jednak Warszawa była jej miastem; tu studiowała i mieszkała niemal całe życie, które dobiegło końca w 2017 roku.
W stolicy Polski jej twórczego geniuszu i wielkich międzynarodowych sukcesów jakby nie w pełni dostrzegano. Można odnieść wrażenie – piszę te słowa nie jako znawca a miłośnik jej sztuki – że dopiero znakomita wystawa poświęcona jej twórczości w warszawskiej Cysternie (2008), zorganizowana przez Miladę Ślizińską uświadomiła Warszawie wyjątkowy charakter jej sztuki, co szeroki świat wiedział już od dawna. Pozytywną reakcją miasta stołecznego był zakup od artystki, sfinalizowany w 2010 roku, czterech rzeźb z cyklu Rycerze Króla Artura.
Lot Abakanowicz ku sławie rozpoczął się w Sao Paulo w 1965 roku, gdzie wystawiła swoje, jakże słynne dziś Abakany (może najciekawiej pokazane w Muzeum Rzeźby w Orońsku w 2013 i dziesięć lat później w Tate Modern w Londynie). Niedługo po Sao Paulo nasza artystka miała zasłynąć również dziełami w kamieniu, drewnie i metalu, w którym zrealizowała także Rycerzy Króla Artura. Po Sao Paulo przyszła długa seria dobrze znanych wystaw m.in. na Biennale w Wenecji, w Londynie, Tokio, Hiroszimie, Los Angeles. Do najznakomitszych należały ekspozycje w Metropolitan Museum of Art w Nowym Yorku (Roof Garden: 1999), w Fondazione Armando Pomodoro w Mediolanie (2008) i w Palacio Cristal w Madrycie (2008).

.Jej twórczością zainteresowałem się w tymże 2008 roku, prawdziwa fascynacja przyszła na wspomnianej wystawie w Orońsku w 2013 roku. Jej kurator – Mariusz Knorowski – tak pisze w pięknie wydanym katalogu ekspozycji: „Wobec całości dzieła Magdaleny Abakanowicz staję bezbronny, a może nawet bezradny i bezsilny. Przytłacza mnie ono swym ogromem. Niepokoi doniosłością ważkich tematów. Budzi pokorę monumentalną skalą i dramatycznym patosem…. To co ledwie przeczuwalne – przybrało tu realną postać, to co ludzkie – zostało upostaciowane, to co bezosobowe – zostało nazwane. To co czasowe – stało się odwieczne”.
Mam podobne odczucie bezradności, które idzie wespół z wielkim podziwem dla jej serii rzeźb, jak w przypadku Agory w Grand Park w Chicago z przeszło 100 bezgłowymi postaciami (2011), czy dzieła zatytułowanego Bambini (Dzieci), monumentu upamiętniającego tragedię Hiroszimy. We wszystkich zawarta jest idea prawa serii, której Abakanowicz była wierna przez całe życie twórcze, gdyż nad dzieło jednostkowe przedkłada zbiór. Jednakże tworzyła i dzieła jednostkowe, jak Oracz charakteryzujący się niezwykłą siłą artystycznego przekazu. I wreszcie tyleż piękny i wzniosły, co trudny w realizacji (i ostatecznie nie podjęty) projekt dla Paryża, znany jako Architektura Arborealna.
Za sprawą wspomnianej bezradności wobec dzieł Abakanowicz – przed krótkim omówieniem grupy rzeźbiarskiej Rycerze Króla Artura i niezrealizowanych planów przeniesienia jej do MNW – zamiast analiz innych dzieł przywołajmy jej własne słowa ukazujące artystkę jako myślicielkę. Te właśnie teksty i inne jej wypowiedzi pozwalają wniknąć w jej niezwykłą, bardzo oryginalną twórczość.
Magdaleny Abakanowicz myśli o twórczości
.W przemówieniu wygłoszonym w Nowym Jorku w grudniu 1993 roku Abakanowicz wyraziła tę oto myśl: „Sztuka pozostanie najbardziej zdumiewającą działalnością człowieka, powstałą z walki mądrości z szaleństwem, rozumu z instynktami, marzeń z rzeczywistością. Każde odkrycie naukowe otwiera drzwi, za którymi ukazują się nowe drzwi, zamknięte. Sztuka nie rozwiązuje problemów, lecz uświadamia nam ich istnienie”.
W 1991 roku Abakanowicz wygrała konkurs na projekt rozbudowy dzielnicy Paryża znanej pod nazwą Defence (jest to miejsce związane z obroną Paryża przed wojskami pruskimi w 1870 roku). Ten znakomity pomysł, tyle że trudny w realizacji, pozostał na papierze. Artystka tak o nim pisze: „Architektura Arborealna to idea, która stałaby się rzeczywistością, gdyby żył prezydent François Mitterrand. Ważne było dla niego wprowadzenie do urody Paryża dzieł nowatorskich. Projekt wertykalnych ogrodów pojawia się na całym świecie w różnych formach. Jest to rozwiązanie niezbędne dla ludzkiej egzystencji”.
Jedna z wypowiedzi Abakanowicz z 1984 roku: „Człowiek tworzył mity z tęsknoty za utraconym stanem równowagi, za przedhistorycznym bytem zwanym rajem, który był egzystencją w błogostanie bez świadomości. […] Ta walka człowieka z samym sobą, o władzę nad swą natura, walka z brakiem wewnętrznych norm zachowania znajdowała odbicie w wierzeniach, obrzędach i ceremoniach dawnych plemion. Później w legendach i przypowieściach, jak asyryjski poemat o Gilgameszu, jak mit Platona o Androgynie kulistym, aż po Balzaka opowieści o Seraficie czy Goethego rozważania o demonie jako twórcy życia”.
Jedna z wypowiedzi artystki z 1982 roku: „Na samym początku każdego procesu twórczego, czy to w nauce czy w sztuce, jest tajemnica, to, co niewytłumaczalne. Trzeba po prostu zostawić jako tajemnicę pewne sprawy, również w twórczości. Wyjaśniając, kaleczymy je albo zupełnie unicestwiamy. Nałóg objaśniania wszystkiego jest katastrofą naszego czasu. Nie należy utożsamiać tajemnicy z problemem. Problem można podzielić na strefy poddające się analizie, tłumaczeniu, a tajemnica jest całością, która nas ogarnia, choć niechętnie się do tego przyznajemy”.
Rycerze Króla Artura
.Na skraju Parku Traugutta w Warszawie, przy Wisłostradzie i zjeździe w ul. Sanguszki stoją cztery masywne rzeźby ponad 3-metrowej wysokości, wykonane z nierdzewnej stali. Trzy z nich to hybrydy o kształtach zwierzęco-ludzkich, zaś jedna (druga patrząc od lewej strony) ma kształty zbliżone do ludzkich. Mają to być Lancelot, Wizzard, Parsifal i Galahad przedstawieni w nieco tanecznym rytmie; trzy z nich to dobrze znane postaci z legendy o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu. Czwarta postać – Wizzard – (druga w kolejności) jest nieco enigmatyczna, ale chodzi tu zapewne o słynnego arturiańskiego mędrca i maga, którym był Merlin. Jego podniesiona do góry głowa i ręce w geście oranta zdają się wyrażać egzaltację, sugerują dialog z przestworzami, a może ukazują moment wygłaszania dobroczynnego zaklęcia.

.Oto jedna z wersji późnego dzieła Abakanowicz, wykonanego w latach 2005-2007. W bardziej rozbudowanej, pierwotnej wersji, składającej się z 7 postaci, zostało pięknie pokazane w Palacio Cristal w Madrycie w 2008 roku. Obecnie jest eksponowane na terenie Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Ta niezwykle interesująca, wielopostaciowa grupa jest zapewne refleksem zainteresowań artystki światem baśni i lektury jednej z książek opowiadających o legendarnym królu Arturze i jego rycerzach.
Nie podejmujemy się tu wyjaśnienia wszystkich wątków historii omawianej grupy rzeźbiarskiej. Dla naszej narracji ważne jest to, że jej warszawska, pomniejszona do czterech rzeźb wersja, ustawiona jesienią 2010 roku we wspomnianym wyżej miejscu, mogła się stać 10 lat później zaczątkiem do utworzenia Parku Rzeźby na terenie MNW. Myślą przewodnią było powiązanie z tą instytucją imienia światowej sławy Warszawianki i stworzenie tym samym perspektywy pozyskania jej innych dzieł. W 2019 roku władze miasta Warszawy wyraziły zgodę na przeniesienie Rycerzy Króla Artura i tym samym na bezterminowy depozyt dla MNW.

.Jak już zostało wspomniane środowisko warszawskie dość długo niemal ignorowało wybitną rzeźbiarkę. Zakup arturiańskich rzeźb w 2010 roku był rodzajem jej triumfu w jakże ważnym dla niej mieście. Podczas ceremonii odsłaniania Rycerzy Króla Artura powiedziała: „To dla mnie ważny, wzruszający moment. Całe życie spędziłam w Warszawie i bardzo się cieszę, że wreszcie udało się nimi ozdobić stolicę. Te rzeźby są moim dodatkiem do atmosfery tego miasta. Mają optymistyczny wydźwięk, co znacznie uprzyjemni pobyt w parku”. Zapewne nie miałaby nic przeciwko planowanej translacji, zwłaszcza że Park Rzeźby przy MNW nosiłby jej imię.
W konkluzji niniejszych uwag warto dokonać parafrazy wypowiedzi krytyków sztuki odnośnie do podjętego przez naszą artystkę tematu. Legenda o królu Arturze pozwoliła jej na przekazanie refleksji dotyczących współczesnego świata. Według Abakanowicz, władza coraz częściej ucieka się do użycia siły, aby ochronić swoje interesy, tymczasem to godność i etyka były podstawą moralności dawnego człowieka, np. rycerzy dworu króla Artura. Przedziwna, pełna fantazji i polotu, wieloczłonowa kompozycja Abakanowicz, zachęca do poznawania świata baśni i zagłębienia się w sferę marzeń, do lektury nieco zapomnianego dziś arcydzieła literatury średniowiecznej o rycerzach okrągłego stołu, których celem było odnalezienie Grala. Warto zauważyć, że niezwykle silnym echem życia tej legendy jest słynny film „Indiana Jones i ostatnia krucjata” (1989), w której Sean Connery gra rolę jakby Lancelota a Harrison Ford jakby rolę jego syna Galehada, bo to on – po wielu trudach i cudownych zdarzeniach – odnajduje wreszcie Grala.
.Świat mitów, baśni, archetypów i marzeń, jakże mocno obecny w twórczości Abakanowicz zasługuje w Warszawie, jej mieście, na znacznie większy niż dotąd podziw i uznanie.



