Francuscy katolicy policzyli się dzięki Leonowi XIV [Yann Raison du CLEUZIOU]

Tłumy na ulicach Paryża, spotkanie na Stade de France i Msza na placu Zgody pokazały francuskim katolikom coś więcej niż liczbę uczestników papieskiej pielgrzymki. Według socjologa Yanna Raison du Cleuziou zobaczyli oni, jak różnorodna jest ich wspólnota i jak bardzo odbiega od jej utrwalonego wizerunku. Leon XIV pozwolił im na chwilę wyjść z „nieszczęśliwej tożsamości”, którą przez lata kształtowały polityczne spory i nagłaśniane przez ich przeciwników nadużycia w Kościele.
.Papież przemierzający Paryż przyciągał ludzi z różnych powodów, od ciekawości wielkiego wydarzenia po głęboko osobistą potrzebę religijną. Yann Raison du Cleuziou, socjolog badający francuski katolicyzm, zwraca w rozmowie z największym francuskim dziennikiem „Le Figaro” uwagę na rodziny stojące razem przy ulicy, uczniów szkół katolickich, skautów, wiernych pochodzących z różnych kultur i osoby związane z Kościołem jedynie luźną więzią pamięci. Widział także pielgrzymów, dla których papieskie błogosławieństwo miało znaczenie duchowe, wykraczające daleko poza uliczne widowisko. Z tych obserwacji wyprowadza tezę, że katolicy na kilka dni mogli pokazać się Francji tak, jak sami pragną być widziani.
Sformułowanie, że francuscy katolicy „policzyli się”, nie oznacza nowego spisu wiernych ani dowodu na odwrócenie sekularyzacji. Oznacza doświadczenie rozpoznania: człowiek należący na co dzień do niewielkiej parafii zobaczył obok siebie ludzi z innych dzielnic, środowisk i pokoleń, których nie potrafiłby wcześniej wpisać w swój obraz Kościoła. Tłumy na placu Zgody ujawniły nie tylko skalę mobilizacji, lecz także obecność katolicyzmu poza jego najbardziej rozpoznawalnymi kręgami. Uczestnictwo w papieskim wydarzeniu nie mówi, ilu Francuzów regularnie praktykuje, ale pokazuje, jak wiele form przybiera ich więź z religią.
Skąd wzięła się nieszczęśliwa tożsamość francuskich katolików?
Raison du Cleuziou przypomina, że przez ostatnie trzy dekady publiczna obecność katolików była często kojarzona z konfliktami wokół zmian obyczajowych, od protestów przeciw paktowi PACS po demonstracje ruchu Manif pour tous. Do tego obrazu doszło ujawnienie przestępstw seksualnych i nadużyć w Kościele. Wielu wierzących miało zarazem poczucie, że codzienność ich rodzin i parafii nie mieści się w dominujących portretach: ani w obrazie wyłącznie politycznej, zamkniętej wspólnoty, ani w obrazie instytucji sprowadzonej do własnych zbrodni. Socjolog nazywa ten rozdźwięk „nieszczęśliwą tożsamością”, bo ludzie przestają rozpoznawać swoje życie w tym, jak opisują ich inni.
Wcześniej omawialiśmy diagnozę tego samego badacza, wskazującą, że środowisko regularnie praktykujących katolików coraz bardziej różni się od reszty francuskiej populacji. Najnowszy wywiad pozwala dopowiedzieć, że ta mniejszość jest zarazem bardziej zróżnicowana wewnętrznie, niż sugeruje jej utrwalony wizerunek.
Na Stade de France socjolog obserwował spotkanie młodych, którzy zwykle żyją w odległych od siebie światach społecznych. Przywołuje wypowiedź skauta, dla którego obecność katolików z Seine-Saint-Denis była doświadczeniem wyzwalającym: wiara nie przywiązywała go już wyłącznie do środowiska, w którym dorastał, lecz umożliwiała kontakt z rówieśnikami, jakich inaczej mógłby nigdy nie poznać. Michał Kłosowski nazwał młodych widocznych podczas papieskiej wizyty „Pokoleniem Leona”, opisując ich nadzieję i pragnienie wspólnego działania. Raison du Cleuziou dodaje do tego obrazu socjologiczne pytanie: czy wielkie zgromadzenie może trwale zmienić sposób, w jaki młodzi katolicy myślą o własnej przynależności?
Nowi katolicy zmieniają obraz francuskich parafii
Istotną rolę odgrywają w tej przemianie katechumeni, czyli osoby przygotowujące się do chrztu, często bez rodzinnego doświadczenia życia kościelnego. Zdaniem socjologa wnoszą oni do parafii pytania, których nie da się zamknąć w dawnych sporach między katolikami, a zarazem oczekują rzeczywistego przyjęcia, więzi i drogi duchowej. W omówieniu tekstu Jean-Pierre’a Denisa opisywaliśmy już chrześcijaństwo świadomie wybierane przez młodych Francuzów. Wypowiedź Raison du Cleuziou pokazuje kolejną konsekwencję tego zjawiska: nowo przychodzący zmieniają także samych katolików, którzy dotąd uznawali własne środowisko za dobrze znane.
Rozmowa z „Le Figaro” przynosi korektę wobec nostalgicznej wizji powrotu dawnej, jednolitej katolickiej Francji. Philippe de Villiers, którego felieton omawialiśmy przed przyjazdem papieża, pytał o utracony świat kościołów pełnych wiernych i chrześcijańskich obyczajów przenikających całe społeczeństwo. Raison du Cleuziou kieruje wzrok na tych, którzy przyszli teraz: niekiedy wyrośli w katolickich rodzinach, niekiedy po raz pierwszy szukają w Kościele miejsca dla siebie, niekiedy zachowują tylko kruchą więź z religią. Jeśli wizyta papieża otworzyła nową możliwość, będzie nią raczej przyjęcie tej niejednorodnej wspólnoty niż odtworzenie społecznego porządku sprzed kilkudziesięciu lat.
Socjolog sięga po obraz „papieża taumaturga”, nawiązując do słynnej książki Marca Blocha o dawnych wyobrażeniach dotyczących uzdrawiającej mocy królów. Nie chodzi o dosłowne uzdrowienie francuskiego Kościoła, lecz o działanie obecności, gestów i wspólnego przeżycia na zbiorową wyobraźnię: katolicy, którzy czuli się zamknięci w cudzym opisie, na chwilę odzyskali możliwość opowiedzenia o sobie własnym głosem. W podobnym kierunku prowadzi omówiona przez nas wypowiedź bp. Matthieu Rougé, odróżniająca rodzącą się nadzieję od próby przywrócenia dawnej pozycji Kościoła. To rozróżnienie pozwala potraktować mocną formułę Raison du Cleuziou o „uleczeniu” jako hipotezę dotyczącą zmiany postawy, a nie zakończoną diagnozę kondycji katolicyzmu.
.Po wyjeździe Leona XIV pozostają problemy strukturalne, osłabienie praktyk religijnych, odpowiedzialność za nadużycia i pytanie o miejsce Kościoła w laickiej Republice. Pozostaje także doświadczenie, którego nie da się sprowadzić do liczby uczestników: przez kilka dni ludzie o bardzo różnych drogach do wiary zobaczyli, że należą do tej samej, większej wspólnoty. Raison du Cleuziou dostrzega w tym przejście od obrony własnej przeszłości ku większej ufności w przyszłość. O tym, czy była to trwała zmiana, zdecyduje codzienne życie parafii i sposób, w jaki przyjmą tych, którzy przyszli do nich po raz pierwszy.
Arkadiusz Jordan
Paryż




