„Wojujący zwolennicy laickości stworzyli pustkę. Islamiści ją wypełniają” [Philippe de VILLIERS]

Philippe de Villiers Kościół we Francji

„Wojujący zwolennicy laickości stworzyli pustkę. Islamiści ją wypełniają” – pisze Philippe de Villiers w „Journal du Dimanche” na dwa dni przed wizytą Leona XIV we Francji. Jego przejmujący obraz opustoszałych kościołów zderza się z liczbami: od 2000 r. w diecezjach objętych odpowiednią częścią badania rozebrano 72 obiekty kultu, a zarazem w 2026 r. ponad 13 tys. dorosłych przyjęło chrzest i do 20 tys. pielgrzymów wyruszyło do Chartres. Francuski katolicyzm przeżywa kryzys dziedzictwa i rodzenie się nowych wspólnot jednocześnie.

Francja, którą pamięta Philippe de Villiers

Na dwa dni przed rozpoczęciem wizyty Leona XIV we Francji Philippe de Villiers opublikował w „Journal du Dimanche” felieton, którego tytuł jest pytaniem skierowanym zarazem do papieża i do samych Francuzów: „Gdzie podziała się najstarsza córa Kościoła?”. Były minister i twórca Puy du Fou nie zaczyna od analizy ustaw ani od statystyk praktyk religijnych, lecz od wspomnienia mszy z dzieciństwa, zapachu kadzidła, gregoriańskiego śpiewu i procesji, w której sakralność była widoczna, słyszalna i obecna w codziennym życiu. Tamten świat, przekonuje, nie zniknął po jednej decyzji państwa, ale został stopniowo rozmontowany również wewnątrz samego Kościoła. 

Najbardziej przejmująca scena nie dotyczy jednak opustoszałej świątyni, lecz kościoła, do którego autor wciąż przychodzi: znikają klęczniki i figury, dawny ołtarz ustępuje miejsca prowizorycznie wyglądającemu stołowi, a język liturgii traci w jego oczach zdolność wyrażania tajemnicy. De Villiers zestawia tę przemianę z komasacją gruntów, kiedy usuwano stare żywopłoty i drzewa w imię postępu, uznając odziedziczony krajobraz za przeszkodę. Tak skonstruowane wspomnienie mówi więcej o jego doświadczeniu i sposobie rozumienia reform posoborowych niż o wszystkich francuskich parafiach, lecz trudno odmówić mu siły obrazu: można utracić religijny świat, zanim zburzy się choćby jeden kościół.

Z tej osobistej pamięci autor przechodzi do oskarżenia znacznie szerszego. Według de Villiersa społeczeństwo, które odrzuciło transcendencję i uwierzyło, że człowiek wystarczy sam sobie, pozostawiło niezaspokojone pragnienie sensu; w jego felietonie pada zdanie: „Wojujący zwolennicy laickości stworzyli pustkę. Islamiści ją wypełniają”. To teza łącząca historię francuskiego katolicyzmu, stosunek państwa do religii i zagrożenie islamizmem w jeden dramatyczny ciąg przyczyn i skutków. Przyjazd papieża jest okazją, by postawić pytanie de Villiersa poważnie, ale przyjrzeć się również tym faktom, których jego opowieść nie obejmuje. 

Kościoły znikają z krajobrazu, ale liczby wymagają precyzji

Stan materialnego dziedzictwa religijnego Francji daje powody do niepokoju, choć wymaga rozróżnienia między świątynią zburzoną, zamkniętą i zagrożoną. W badaniu opublikowanym w 2024 r. Konferencja Episkopatu Francji odnotowała 72 rozbiórki obiektów kultu od 2000 r. w 69 diecezjach, które odpowiedziały na to pytanie, a także 1679 obiektów zamkniętych przez cały rok. W tym samym opracowaniu wskazano 40 068 świątyń należących do gmin oraz 2145 należących do diecezji w odpowiedziach z 87 diecezji; w 2024 r. 16 kościołów znajdowało się w budowie. Są to liczby, które pokazują skalę dziedzictwa i jego trudności, a zarazem nie uprawniają do twierdzenia, że tysiące kościołów zostały już zburzone. 

Inna liczba, często przywoływana we francuskiej debacie, dotyczy przyszłości: według przytaczanego przez Senat szacunku Obserwatorium Dziedzictwa Religijnego od 2500 do 5000 obiektów może do 2030 r. zostać porzuconych, sprzedanych albo zburzonych. Jest to prognoza obejmująca trzy różne losy budynków, a nie bilans dokonanych rozbiórek; samo opuszczenie świątyni nie oznacza jej natychmiastowego zniszczenia. Francuscy senatorowie zwracają uwagę zwłaszcza na kościoły małych miejscowości, gdzie koszty remontu spadają na gminy, a malejąca liczba wiernych utrudnia nadanie budynkom stałej funkcji. Nie każdy zamknięty kościół jest więc świadectwem wojny z religią, choć każdy przypadek zaniedbania oznacza ryzyko utraty części wspólnej pamięci. 

O tym, jak skomplikowana jest więź Francuzów ze świątyniami, świadczą zarazem remonty i odbudowy, którym poświęcaliśmy uwagę na „Wszystko co Najważniejsze”. Katedra Notre-Dame stała się po pożarze symbolem mobilizacji daleko wykraczającej poza grono praktykujących katolików, a rozpoczęta odbudowa wieży bazyliki Saint-Denis przypomina, że francuska historia sakralna nie jest jedynie przedmiotem żałoby. Państwo świeckie i samorządy pozostają zarazem właścicielami oraz opiekunami ogromnej części tego dziedzictwa, dlatego los kościołów zależy także od finansów, demografii i lokalnej determinacji, nie tylko od sporów światopoglądowych. 

Młodzi Francuzi wracają do chrztu i idą do Chartres

Najpoważniejsza korekta do obrazu kreślonego przez de Villiersa przychodzi od ludzi, którzy nie mogli pamiętać świata jego dzieciństwa. Według danych Konferencji Episkopatu Francji w Wielkanoc 2026 r. do chrztu przystępowało 13 234 dorosłych, podczas gdy w 2016 r. było ich 4124, a więc ponad trzykrotnie mniej; odnotowano również ponad 8100 nastoletnich kandydatów do chrztu w 89 diecezjach, które przekazały informacje. Dane o nastolatkach nie obejmują wszystkich diecezji i nie opisują całej młodej populacji Francji, ale trudno je zbyć jako wyłącznie chwilową ciekawostkę. Nie zapowiadają automatycznego powrotu do powszechnych praktyk religijnych, wskazują jednak na rzeczywistą grupę ludzi, którzy sami proszą Kościół o wprowadzenie w wiarę. 

Drugim obrazem tej Francji jest droga z Paryża do Chartres, opisana już na naszych łamach jako żywa tradycja pielgrzymowania do jednej z najważniejszych francuskich katedr. Organizatorzy pielgrzymki w 2026 r. podali, że wzięło w niej udział do 20 tys. osób, z czego połowa miała mniej niż 25 lat; to ich własne dane i opis konkretnego, przywiązanego do tradycyjnej liturgii środowiska, a nie przekrój całego francuskiego katolicyzmu. Uczestnicy idą około stu kilometrów, modlą się, śpiewają i poświęcają na tę drogę kilka dni, zatem trudno widzieć w nich wyłącznie publiczność wydarzenia kulturalnego. 

Wspomnienie starej liturgii jest u de Villiersa opowieścią o utracie; dla części młodych pielgrzymów staje się odkryciem czegoś, czego nigdy wcześniej nie posiadali. Inni młodzi Francuzi odnajdują drogę do Kościoła przez katechumenat, wspólnotę parafialną, działalność społeczną czy doświadczenie Lourdes, a ich religijność nie daje się sprowadzić do jednego obozu w wewnątrzkościelnym sporze o formę mszy. Kard. François-Xavier Bustillo mówił niedawno o pragnieniu sensu, które prowadzi ludzi ku wierze, ostrzegając jednocześnie przed sprowadzeniem jej do samej tożsamości. To ważny punkt odniesienia: odnowa katolicyzmu będzie trwalsza, jeśli za pragnieniem znaków i piękna pójdą więzi, odpowiedzialność i obecność przy ludziach potrzebujących pomocy. 

Leon XIV przyjeżdża do Francji, która nie mówi jednym głosem

Leon XIV odwiedzi Francję od 25 do 28 września 2026 r., zatrzymując się w Paryżu, Lourdes i Metz, a spotkanie z młodzieżą oraz modlitwa w sanktuarium będą należały do najważniejszych punktów podróży. Program i znaczenie papieskiej wizyty przedstawiliśmy w tekstach „Leon XIV we Francji. Papież odwiedzi Paryż, Lourdes i Metz [Program]” oraz „Czego Leon XIV szuka we Francji?”. Przywitanie papieża biciem dzwonów w całym kraju przypomni, że chrześcijańskie dziedzictwo jest nadal słyszalne w publicznej przestrzeni Republiki, choć jego społeczne znaczenie uległo zmianie. Sama wizyta nie rozstrzygnie jednak sporu o to, jak Kościół ma rozmawiać ze współczesną Francją. 

De Villiers chciałby, aby papież przypomniał krajowi słowa Jana Pawła II o obietnicach chrztu „najstarszej córy Kościoła”, stawiając pytanie w tonie nagany i wezwania do odzyskania utraconej pamięci. Jakby nie zauważał, że francuskie kościoły bywają zamykane i rozbierane, a niektórym grozi powolne niszczenie, lecz równocześnie po drogach do Chartres idą młodzi pielgrzymi i rośnie liczba dorosłych przyjmujących chrzest. Te procesy dzieją się równocześnie, nieraz w tych samych diecezjach, dlatego papież zastanie kraj bardziej złożony niż Francja zapamiętana przez de Villiersa i bardziej żywy niż obraz samych pustych ław.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 23 września 2026