Fuzja jądrowa. Rewolucja, która zmieni wszystko

fuzja jądrowa rewolucja energetyczna

Fuzja jądrowa może stać się jednym z największych przełomów technologicznych XXI wieku, zmieniając nie tylko sposób produkcji energii, ale także całą debatę o transformacji energetycznej, konkurencyjności gospodarki i polityce klimatycznej. Postępy osiągane w ostatnich latach w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji, rozwój nowych technologii nadprzewodnikowych oraz rosnące inwestycje prywatnego kapitału sprawiają, że technologia przez dziesięciolecia traktowana jako odległa perspektywa coraz częściej pojawia się w poważnych scenariuszach energetycznych przyszłości.

Naukowcy i intelektualiści, autorzy publikowanej przez nas w całości trybuny, stawiają jednak znacznie dalej idącą tezę. Ich zdaniem perspektywa opanowania fuzji jądrowej powinna doprowadzić do zasadniczego przewartościowania europejskiej polityki energetycznej. Krytykują ogromne nakłady przeznaczane na energetykę wiatrową i termomodernizację, decyzje dotyczące energetyki jądrowej podejmowane w ostatnich dekadach oraz model transformacji energetycznej realizowany przez Francję i Unię Europejską.

W centrum argumentacji znajduje się przekonanie, że odpowiedzią na zmianę klimatu nie powinny być ograniczanie konsumpcji, racjonowanie energii i gospodarcza regresja, lecz rozwój nauki, technologii i inwestycji. Fuzja jądrowa jest w tej perspektywie czymś więcej niż kolejnym sposobem wytwarzania energii. Jeśli uda się ją wykorzystać na skalę przemysłową i ekonomicznie opłacalną, mogłaby zmienić warunki, na których opiera się dzisiejsza polityka energetyczna.

Publikujemy tekst w całości, zachowując argumentację, język i oceny autorów; śródtytuły od redakcji:

Fuzja jądrowa. Rewolucja, która zmieni wszystko

Na rzecz skutecznej i odpolitycznionej ekologii, kierującej się zdrowym rozsądkiem i interesem Francuzów

Europa, a wraz z nią Francja, znalazły się dziś w pułapce jednej z największych mistyfikacji gospodarczych i technologicznych w historii. Pod pretekstem kryzysu klimatycznego ci, którzy rządzą nami w Brukseli, Paryżu czy Berlinie, porzucili naukową ścisłość na rzecz swoistego zielonego fetyszyzmu, w którym ideologia i wyborczy klientelizm dyktują decyzje oderwane od rzeczywistości.

Od ponad dwudziestu lat obserwujemy ze zdumieniem absurdalny spektakl: metodyczne niszczenie sprawnych narzędzi przemysłowych na rzecz rozwiązań niestabilnych, nieskutecznych i niezwykle kosztownych. Przegrywa na tym zarówno gospodarka, jak i ekologia.

W czasie, gdy dramatycznie brakuje pieniędzy na wymiar sprawiedliwości, szkoły i policję, gdy zadłużenie gwałtownie rośnie, a miliony Francuzów mają trudności z zapewnieniem sobie mieszkania i opłaceniem rachunków, rządzący wydają setki miliardów euro na transformację, która ekologiczna jest jedynie z nazwy.

Apogeum tego szaleństwa osiągnięto, gdy równocześnie podjęto decyzje o likwidacji w pełni sprawnych elektrowni jądrowych, a następnie, w całej Europie, ponownie uruchamiano elektrownie węglowe lub gazowe, aby zrekompensować ich zamknięcie. Płacimy za to wysoką cenę: uzależnieniem od zagranicznego gazu, dramatyczną utratą konkurencyjności energochłonnego przemysłu, wzrostem emisji dwutlenku węgla i znacznym spadkiem siły nabywczej obywateli.

We Francji ta przemysłowa destrukcja, prowadzona z karygodną lekkomyślnością przez Emmanuela Macrona i jego premierów, stanowi poważny historyczny błąd. Decyzja z 2018 roku o wyłączeniu 14 reaktorów, a także o nagłym przerwaniu projektu ASTRID, dotyczącego reaktora czwartej generacji, jest podręcznikowym przykładem zdrady interesów kraju z powodów czysto wyborczych.

Europa zapomniała, że celem jest dekarbonizacja

Dzięki naszej flocie 57 reaktorów jądrowych — po zamknięciu Fessenheim — której początki sięgają generała de Gaulle’a i prezydenta Pompidou oraz planu Messmera, Francja dysponuje niskoemisyjną energią elektryczną i należy do światowych liderów w walce z globalnym ociepleniem. Zamykając Fessenheim, Emmanuel Macron zapisze się w historii jako ten, który chciał zniszczyć francuską energetykę jądrową, dziedzictwo Francuzów, zanim na szczęście z tego zamiaru zrezygnował.

„Transformacja energetyczna” w obecnym kształcie stała się celem samym w sobie, tracąc z pola widzenia swój pierwotny cel: dekarbonizację.

W imię absurdalnego dogmatu antynuklearnego Europa wolała spalać węgiel, zamiast przywrócić należne miejsce energetyce jądrowej. W imię politycznej poprawności nie zawahała się oszpecić naturalnych krajobrazów farmami wiatrowymi — ponad 10 tys. turbin we Francji, 22 tys. w Hiszpanii i ponad 30 tys. w Niemczech. Miliardy płyną szerokim strumieniem: rozwój lądowych i morskich farm wiatrowych jest masowo subsydiowany.

Ile naprawdę kosztuje energia z wiatru?

We Francji oficjalny przekaz głosi, że energia wiatrowa osiągnęła już „cenę rynkową”. To prawda, że według ADEME nowe instalacje osiągają koszt produkcji około 59 euro/MWh, czyli poziom zbliżony do średniej ceny spot odnotowanej w 2025 roku, wynoszącej 61 euro/MWh. Liczba ta przesłania jednak rzeczywistą sytuację istniejących instalacji. Dwudziestoletnie umowy wsparcia, podpisywane w pierwszej i drugiej dekadzie XXI wieku, z taryfami na poziomie 80–100 euro/MWh, nadal obciążają rachunki.

Średni koszt zakupu energii z istniejących lądowych farm wiatrowych wynosi w 2025 roku 97,5 euro/MWh, a więc o 37 euro więcej niż cena rynkowa. To właśnie mechanizmy gwarantowanych przez dwadzieścia lat cen, oderwanych od sygnałów rynkowych, doprowadziły do trwałych nadzwyczajnych korzyści. Państwo okazało się kiepskim arbitrem technologicznym, kiedy postanowiło zastąpić rynek.

Francuska Komisja Regulacji Energetyki przewiduje na 2026 rok 1,3 mld euro kosztów wsparcia wyłącznie dla energetyki wiatrowej na lądzie, przy łącznej kwocie 12,9 mld euro kosztów usług publicznych związanych z energetyką.

Iluzja konkurencyjności niestabilnych źródeł odnawialnych utrzymuje się jedynie dzięki stałej podporze publicznych pieniędzy, za którą francuski obywatel — już i tak wyciskany jak cytryna przez podatki i opłaty — nadal płaci w swoich rachunkach za energię elektryczną.

Termomodernizacja za dziesiątki miliardów euro rocznie

Drugim wielkim filarem tej dogmatycznej transformacji jest kompleksowa termomodernizacja budynków, której absurdalne normy zaczynają niszczyć rynek najmu. Owszem, ogrzewanie odpowiada za ponad jedną czwartą emisji gazów cieplarnianych we Francji. Jednak finansowa ścieżka narzucona w odpowiedzi na ten problem jest przejawem makroekonomicznej nieodpowiedzialności.

Według Institute for Climate Economics (I4CE), aby zrealizować „Krajową strategię niskoemisyjną”, należałoby inwestować nie mniej niż 33,4 mld euro rocznie aż do 2050 roku. W przypadku samych budynków należących do państwa francuskiego skala wydatków przyprawia o zawrót głowy: koszt ekologicznej transformacji państwowych nieruchomości szacowany jest na 140–150 mld euro do 2050 roku.

Te niezwykle kosztowne przedsięwzięcia termomodernizacyjne, których ekologiczny zwrot z inwestycji pozostaje w skali globalnej znikomy, można byłoby rozważać w dobrze prosperującej gospodarce. Tymczasem Francja i Francuzi mają dziś inne pilne problemy, zważywszy na ogólny regres naszego kraju, duszonego przez rozrzutny socjal-etatyzm i towarzyszącą mu nieustannie rosnącą liczbę norm krępujących gospodarkę.

Fuzja jądrowa może zmienić reguły gry

Wszystkie te irracjonalne polityki i astronomiczne wydatki opierają się na błędnym założeniu: że technologie energetyczne pozostaną na zawsze takie same, skazując nas na oszczędności, racjonowanie i przemysłowy regres.

Pomija się przy tym wielki przełom technologiczny przygotowywany obecnie w laboratoriach na całym świecie, który może zmieść te technokratyczne plany: fuzję jądrową.

Podczas gdy Europa wyczerpuje swoje zasoby, subsydiując udoskonalone technologie rodem z XIX wieku — współczesne wiatraki — i wydając miliardy na uszczelnianie i izolowanie ścian, nauka wielkimi krokami zbliża się do fuzji jądrowej, Świętego Graala produkcji energii.

W przeciwieństwie do stosowanego obecnie rozszczepienia jądrowego, polegającego na rozbijaniu jąder ciężkich atomów, fuzja polega na połączeniu dwóch jąder lekkich izotopów wodoru — deuteru i trytu — w jądro helu. Procesowi temu towarzyszy uwolnienie ogromnej ilości energii.

Wyścig o energię ze 100 milionów stopni Celsjusza

W ostatnich latach tempo prac nad fuzją wyraźnie przyspieszyło dzięki zarówno międzynarodowym konsorcjom, jak i fali bardzo dobrze dokapitalizowanych prywatnych start-upów.

National Ignition Facility (NIF) w Stanach Zjednoczonych kilkakrotnie zdołał uzyskać w procesie fuzji laserowej więcej energii niż energia dostarczona do celu przez wiązki fotonów. Eksperymentalne reaktory w Korei Południowej (KSTAR), Chinach (EAST) i Europie (JET) kolejno ustanawiały rekordy utrzymywania plazmy o temperaturze przekraczającej 100 milionów stopni Celsjusza, potwierdzając możliwości magnetycznego utrzymania plazmy.

Inną drogę otwierają nadprzewodniki wysokotemperaturowe (HTS), umożliwiające wytwarzanie pól magnetycznych o niespotykanej dotąd sile, a tym samym radykalne zmniejszenie rozmiarów reaktorów niezbędnych do osiągnięcia progu opłacalności. Prywatne przedsiębiorstwa przewidują obecnie uruchomienie prototypów komercyjnych dostarczających energię elektryczną do sieci znacznie wcześniej, niż zakładają pesymistyczne harmonogramy państwowych biurokracji.

ITER. Największy eksperyment energetyczny świata

Na europejskiej ziemi przyspieszenie to materializuje się w projekcie ITER we Francji. Największy projekt naukowy na świecie, finansowany przez wiele państw, przekroczył właśnie ważny próg, przechodząc od fazy inżynieryjnej do prac praktycznych. Montaż monumentalnej komory próżniowej szybko postępuje — z powodzeniem zainstalowano już ponad połowę jej dziewięciu modułów — podczas gdy gigantyczne magnesy nadprzewodzące wchodzą w fazę testów kriogenicznych w ekstremalnej temperaturze minus 269 stopni Celsjusza.

Równolegle z tymi niezbędnymi wysiłkami sektora publicznego światową dynamikę coraz silniej napędza ekosystem prywatnych start-upów. We Francji przykładem jest grenobelska perełka Renaissance Fusion z siedzibą w departamencie Isère.

Jako pierwsza europejska firma zajmująca się fuzją wykorzystującą magnetyczne utrzymanie plazmy zamierza ona przełamać tradycyjne harmonogramy i uruchomić komercyjny reaktor już w 2035 roku. Aby zrealizować ten ambitny cel, przedsiębiorstwo stawia na znaczący przełom technologiczny: kompaktowy stellarator.

Łącząc wysokotemperaturowe magnesy nadprzewodzące z innowacyjną osłoną termiczną wykorzystującą ściany z ciekłego metalu — litu — Renaissance Fusion odchodzi od złożoności i ociężałości metod biurokratycznych. Start-up patent po patencie realizuje kolejne technologiczne etapy i dowodzi, że przyszła suwerenność energetyczna kształtuje się już dzisiaj w samym sercu francuskich regionów.

Czy fuzja jądrowa da światu niemal nieograniczoną energię?

Nikt nie wie dziś, która technologia ostatecznie zwycięży, jednak fuzja jądrowa niesie obietnicę, z którą nie może się równać żadne inne źródło energii. Jest praktycznie niewyczerpalna, ponieważ deuter można pozyskiwać z wody morskiej. Jest bezpieczna, ponieważ wyklucza ryzyko niekontrolowanego przebiegu reakcji czy stopienia rdzenia: w przypadku nieprawidłowości reakcja natychmiast ustaje. Jest niskoemisyjna i, w przeciwieństwie do rozszczepienia jądrowego, nie wytwarza długożyciowych odpadów promieniotwórczych o wysokiej aktywności.

Kontrast jest uderzający, by nie powiedzieć tragiczny. Z jednej strony mamy oderwaną od rzeczywistości europejską technokrację, przygotowującą się do wydania tysięcy miliardów euro na termomodernizację, subsydiowanie niestabilnych źródeł energii i ograniczanie swobody działalności produkcyjnej. Z drugiej — czystą naukę, która przygotowuje się do zaoferowania ludzkości czystej, obfitej i taniej energii.

Masowe inwestowanie dzisiaj w infrastrukturę wiatrową o niewielkiej trwałości i przeciętnej efektywności albo dalsze zadłużanie się po to, aby izolować każdy budynek publiczny kosztem najbardziej podstawowych funkcji państwa, jest absolutnym nonsensem ekonomicznym w obliczu nadchodzącej zmiany technologicznej.

Kiedy dzięki fuzji energia stanie się niemal darmowa, sterowalna i niskoemisyjna, pytanie o to, czy jakiś budynek zużywa o kilka kilowatogodzin za dużo, straci całe swoje znaczenie z punktu widzenia ochrony środowiska.

Historia uczy nas, że ludzkość nigdy nie rozwiązywała swoich kryzysów poprzez regres, racjonowanie czy powrót do średniowiecznych technologii. To innowacje naukowe i inwestycje pozwolą skutecznie walczyć ze zmianami klimatycznymi.

Najwyższy czas przestać subsydiować ideologiczne brednie, zerwać z gorsetem kosztownego planowania w sowieckim stylu i skoncentrować nasze zasoby finansowe oraz intelektualne na innowacjach — sztucznej inteligencji, technologiach kwantowych, biotechnologii, robotyce…

A przede wszystkim na najważniejszym wyzwaniu energetycznym: wielkim technologicznym skoku ku opanowaniu fuzji jądrowej.

David Lisnard, mer Cannes i przewodniczący Nouvelle Énergie
Béatrice de Montille, rzecznik Nouvelle Énergie
Murielle Fabre, mer Lampertheim (Bas-Rhin), rzecznik Nouvelle Énergie
Stéphanie Von Euw, mer Pontoise, wiceprzewodnicząca Rady Regionalnej Île-de-France, rzecznik Nouvelle Énergie
Étienne Blanc, senator departamentu Rodan, rzecznik Nouvelle Énergie
David Angevin, dziennikarz, pisarz i eseista
Jean-Paul Oury, doktor historii nauki i eseista
Christian Semperes, inżynier, były menedżer odpowiedzialny za produkcję energii elektrycznej w elektrowniach jądrowych EDF
Samuel Furfari, profesor geopolityki energii, doktor nauk stosowanych, były wysoki urzędnik Dyrekcji Generalnej ds. Energii Komisji Europejskiej
Jean Philippe Vuillez, były wykładowca i badacz w dziedzinie biofizyki i medycyny nuklearnej

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 lipca 2026