Gdzie powstanie polsko-ukraińska grupa zajmująca się rozwojem dronów?

Powstanie wspólna grupa polskich i ukraińskich wojskowych zajmująca się rozwojem dronów programów i antydronowych, przede wszystkim szkoleniami – powiedział w Kijowie minister obrony Ukrainy Denys Szmyhal po spotkaniu ze swoim polskim odpowiednikiem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

Powstanie wspólna grupa polskich i ukraińskich wojskowych zajmująca się rozwojem dronów programów i antydronowych, przede wszystkim szkoleniami – powiedział w Kijowie minister obrony Ukrainy Denys Szmyhal po spotkaniu ze swoim polskim odpowiednikiem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

Resorty polski i ukraiński podpisały trzy porozumienia

.Wicepremier, szef polskiego resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz przybył z niezapowiedzianą wizytą do stolicy Ukrainy, gdzie m.in. spotkał się ze Denysem Szmyhalem. Podczas konferencji prasowej Denys Szmyhal przekazał, że „umówili się na powstanie wspólnej grupy operacyjnej zajmującej się kwestią dronów”, w której skład wejdą polscy i ukraińscy żołnierze.

Jak powiedział ukraiński minister, grupa ma zajmować się przede wszystkim programami wspólnych szkoleń, a także zacieśnianiem współpracy między polskimi i ukraińskimi producentami dronów i systemów antydronowych.

Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Polska chce korzystać z olbrzymiego doświadczenia strony ukraińskiej w zakresie systemów dronowych i antydronowych. – Chciałbym, by na tej współpracy korzystał polski państwowy i prywatny sektor zbrojeniowy – powiedział szef MON.

Jak podkreślił, resorty polski i ukraiński podpisały trzy porozumienia, m.in. w tej sprawie. – To jest współpraca zarówno pomiędzy siłami zbrojnymi, instytucjami badawczymi, naukowymi, jak i pomiędzy naszymi przemysłami – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że celem jest m.in. stworzenie polsko-ukraińskich konsorcjów i przedsięwzięć joint venture, zajmujących się „produkcją wszelkiego rodzaju systemów bezzałogowych”.

Władysław Kosiniak-Kamysz nawiązał również do trwających w Polsce szkoleń ukraińskich żołnierzy; jak przekazał, do tej pory Polska wyszkoliła ok. 32 tys. ukraińskich żołnierzy.

Ministrowie rozmawiali o współpracy Ukrainy z NATO. Polski wicepremier podkreślił, że obecnie wymiernym wyrazem łączności NATO i Ukrainy jest Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji (JATEC) w Bydgoszczy. Chcemy zachęcić inne państwa do przyłączenia się do tej inicjatywy – powiedział. Podkreślił, że pomimo braku zaproszenia do NATO Ukraina „nie schodzi ze ścieżki patrzenia w stronę państw zachodnich”.

– Wymiernym, namacalnym elementem i jedyną tak naprawdę instytucją, która mówi o tej łączności między NATO a Ukrainą, jest JATEC. (…) To jest formalna jednostka funkcjonująca pomiędzy naszą koalicją na rzecz bezpieczeństwa i obronności, Sojuszem Północnoatlantyckim a walczącą Ukrainą – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Podkreślił dążenie do tego, aby więcej państw przyłączyło się do tej inicjatywy. Jak powiedział, jedna z podpisanych w czwartek umów się z tym wiąże.

Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji NATO-Ukraina w Bydgoszczy rozpoczęło działalność na początku br. To pierwsza tego typu instytucja, w której współpracują wojskowi z Sojuszu i Ukrainy. Jej głównym zadaniem jest wspieranie Sił Zbrojnych Ukrainy w dążeniu do pełnej interoperacyjności z wojskami NATO oraz wymiana doświadczeń między obiema stronami.

Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że utworzenie wspólnej grupy polskich i ukraińskich wojskowych zajmującej się rozwojem programów dronowych i antydronowych jest wielkim wyzwaniem, ale też wielką szansą dla całej Europy.

W jego ocenie bardzo ważną częścią polsko-ukraińskiego porozumienia jest współdziałanie ministerstw obrony i sił zbrojnych oraz implementacja ukraińskich doświadczeń z pola walki. – To jest szansa na wolność i swobodę, dobre życie dla nas w Polsce, dla nas w Europie – powiedział szef MON. – Linia bezpieczeństwa Polski jest na linii frontu Ukrainy i Rosji – podkreślił.

Jak powiedział, konieczne jest dalsze pogłębienie współpracy w dziedzinie „nabywania zdolności i wspólnych inicjatyw gospodarczych”. – Wykorzystanie wszystkich możliwości polskich, ukraińskich i europejskich, żebyśmy takie spółki czy joint venture, czy wspólne inicjatywy, budowę fabryk, mogli wspólnie realizować – oświadczył.

Denys Szmyhal zapewnił, że Ukraina jest gotowa dzielić się doświadczeniem w budowie zintegrowanych systemów obrony powietrznej. – To nie tylko drony-przechwytywacze, ale całe ekosystemy: systemy walki radioelektronicznej, radary, czujniki akustyczne, a także FPV, drony uderzeniowe i rozpoznawcze. To wszystko musi działać jak orkiestra – powiedział.

Ukraiński minister podkreślił, że w nocy z 9 na 10 września w masowym ataku na Ukrainę Rosja wykorzystała ponad 800 dronów i ponad 40 rakiet, a także celowo zaatakowała Polskę. – Nie ma wątpliwości, że była to prowokacja wymierzona w naszych sąsiadów – podkreślił.

Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do zwiększania wydatków obronnych przez Polskę. – Trzykrotnie zwiększyliśmy w ciągu czterech lat budżet na bezpieczeństwo i będziemy go dalej podnosić. Państwa NATO powinny dojść do (wydatków na poziomie – PAP) 5 proc. PKB na obronność nie do 2035 roku, ale już do 2030 – zaznaczył.

Szef MON mówił również o bezpieczeństwie Morza Bałtyckiego. Przypomniał, że z polskiej inicjatywy powołano operację Bałtycka Straż (Baltic Sentry), w której uczestniczą państwa NATO. – Rosja zakłóca GPS, zrywa kable podmorskie, prowokuje w przestrzeni powietrznej. Dlatego doświadczenia Ukrainy w zakresie dronów nawodnych i podwodnych są dla nas niezwykle cenne – powiedział.

Denys Szmyhal zauważył, że wspólne projekty mogą być finansowane z unijnego programu SAFE, którego Polska jest jednym z głównych beneficjentów. – To ogromna szansa, by budować wspólne przedsiębiorstwa i rozwijać produkcję – ocenił.

Obaj ministrowie odnieśli się też do kwestii pamięci historycznej. Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Polska i Ukraina muszą kontynuować ekshumacje i wspólne upamiętnienia ofiar wzajemnych konfliktów. – Nie wolno grać w orkiestrze, która chce skłócić Polaków i Ukraińców – zaznaczył.

Denys Szmyhal mówił, że Ukraina zawsze będzie robić pierwszy krok w rozwiązywaniu historycznych napięć i prowadzi już prace ekshumacyjne, otwierając się na współpracę z Polską.

– Co do naszej przeszłości, uważam, że trzeba ją rozpatrywać obiektywnie, trzeba uznawać błędy naszych przodków i trzeba iść naprzód, co Ukraina robi i jest gotowa robić dalej. Rozmawialiśmy z panem wicepremierem, że Ukraina robiła, robi i będzie robić zawsze pierwszy krok do rozwiązywania historycznych napięć, historycznych węzłów. I my nie tylko to mówimy — my to demonstrujemy. Dzisiaj odbywają się wszystkie niezbędne ekshumacyjne prace badawcze. My jesteśmy na to otwarci – zapewnił ukraiński minister.

Wicepremier, szef polskiego resortu obrony Władysław Kosiniak-Kamysz przybył z niezapowiedzianą wizytą do stolicy Ukrainy, gdzie m.in. spotkał się ze Szmyhalem. Podczas konferencji prasowej Denys Szmyhal przekazał, że „umówili się na powstanie wspólnej grupy operacyjnej zajmującej się kwestią dronów”, w której skład wejdą polscy i ukraińscy żołnierze.

Jak powiedział ukraiński minister, grupa ma zajmować się przede wszystkim programami wspólnych szkoleń, a także zacieśnianiem współpracy między polskimi i ukraińskimi producentami dronów i systemów antydronowych.

Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Polska chce korzystać z olbrzymiego doświadczenia strony ukraińskiej w zakresie systemów dronowych i antydronowych. – Chciałbym, by na tej współpracy korzystał polski państwowy i prywatny sektor zbrojeniowy – powiedział szef MON.

Jak podkreślił, resorty polski i ukraiński podpisały trzy porozumienia, m.in. w tej sprawie. – To jest współpraca zarówno pomiędzy siłami zbrojnymi, instytucjami badawczymi, naukowymi, jak i pomiędzy naszymi przemysłami – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dodał, że celem jest m.in. stworzenie polsko-ukraińskich konsorcjów i przedsięwzięć joint venture, zajmujących się „produkcją wszelkiego rodzaju systemów bezzałogowych”.

Władysław Kosiniak-Kamysz nawiązał również do trwających w Polsce szkoleń ukraińskich żołnierzy; jak przekazał, do tej pory Polska wyszkoliła ok. 32 tys. ukraińskich żołnierzy.

Ministrowie rozmawiali o współpracy Ukrainy z NATO. Polski wicepremier podkreślił, że obecnie wymiernym wyrazem łączności NATO i Ukrainy jest Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji (JATEC) w Bydgoszczy. Chcemy zachęcić inne państwa do przyłączenia się do tej inicjatywy – powiedział. Podkreślił, że pomimo braku zaproszenia do NATO Ukraina „nie schodzi ze ścieżki patrzenia w stronę państw zachodnich”.

– Wymiernym, namacalnym elementem i jedyną tak naprawdę instytucją, która mówi o tej łączności między NATO a Ukrainą, jest JATEC. (…) To jest formalna jednostka funkcjonująca pomiędzy naszą koalicją na rzecz bezpieczeństwa i obronności, Sojuszem Północnoatlantyckim a walczącą Ukrainą – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Podkreślił dążenie do tego, aby więcej państw przyłączyło się do tej inicjatywy. Jak powiedział, jedna z podpisanych w czwartek umów się z tym wiąże.

Polsko-ukraińska grupa będzie zajmowała się rozwojem systemów antydronowych

.Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji NATO-Ukraina w Bydgoszczy rozpoczęło działalność na początku br. To pierwsza tego typu instytucja, w której współpracują wojskowi z Sojuszu i Ukrainy. Jej głównym zadaniem jest wspieranie Sił Zbrojnych Ukrainy w dążeniu do pełnej interoperacyjności z wojskami NATO oraz wymiana doświadczeń między obiema stronami.

Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że utworzenie wspólnej grupy polskich i ukraińskich wojskowych zajmującej się rozwojem programów dronowych i antydronowych jest wielkim wyzwaniem, ale też wielką szansą dla całej Europy.

W jego ocenie bardzo ważną częścią polsko-ukraińskiego porozumienia jest współdziałanie ministerstw obrony i sił zbrojnych oraz implementacja ukraińskich doświadczeń z pola walki. – To jest szansa na wolność i swobodę, dobre życie dla nas w Polsce, dla nas w Europie – powiedział szef MON. – Linia bezpieczeństwa Polski jest na linii frontu Ukrainy i Rosji – podkreślił.

Jak powiedział, konieczne jest dalsze pogłębienie współpracy w dziedzinie „nabywania zdolności i wspólnych inicjatyw gospodarczych”. – Wykorzystanie wszystkich możliwości polskich, ukraińskich i europejskich, żebyśmy takie spółki czy joint venture, czy wspólne inicjatywy, budowę fabryk, mogli wspólnie realizować – oświadczył.

Szmyhal zapewnił, że Ukraina jest gotowa dzielić się doświadczeniem w budowie zintegrowanych systemów obrony powietrznej. – To nie tylko drony-przechwytywacze, ale całe ekosystemy: systemy walki radioelektronicznej, radary, czujniki akustyczne, a także FPV, drony uderzeniowe i rozpoznawcze. To wszystko musi działać jak orkiestra – powiedział.

Ukraiński minister podkreślił, że w nocy z 9 na 10 września w masowym ataku na Ukrainę Rosja wykorzystała ponad 800 dronów i ponad 40 rakiet, a także celowo zaatakowała Polskę. – Nie ma wątpliwości, że była to prowokacja wymierzona w naszych sąsiadów – podkreślił.

Kosiniak-Kamysz odniósł się do zwiększania wydatków obronnych przez Polskę. – Trzykrotnie zwiększyliśmy w ciągu czterech lat budżet na bezpieczeństwo i będziemy go dalej podnosić. Państwa NATO powinny dojść do (wydatków na poziomie – PAP) 5 proc. PKB na obronność nie do 2035 roku, ale już do 2030 – zaznaczył.

Szef MON mówił również o bezpieczeństwie Morza Bałtyckiego. Przypomniał, że z polskiej inicjatywy powołano operację Bałtycka Straż (Baltic Sentry), w której uczestniczą państwa NATO. – Rosja zakłóca GPS, zrywa kable podmorskie, prowokuje w przestrzeni powietrznej. Dlatego doświadczenia Ukrainy w zakresie dronów nawodnych i podwodnych są dla nas niezwykle cenne – powiedział.

Szmyhal zauważył, że wspólne projekty mogą być finansowane z unijnego programu SAFE, którego Polska jest jednym z głównych beneficjentów. – To ogromna szansa, by budować wspólne przedsiębiorstwa i rozwijać produkcję – ocenił.

Obaj ministrowie odnieśli się też do kwestii pamięci historycznej. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Polska i Ukraina muszą kontynuować ekshumacje i wspólne upamiętnienia ofiar wzajemnych konfliktów. – Nie wolno grać w orkiestrze, która chce skłócić Polaków i Ukraińców – zaznaczył.

Szmyhal mówił, że Ukraina zawsze będzie robić pierwszy krok w rozwiązywaniu historycznych napięć i prowadzi już prace ekshumacyjne, otwierając się na współpracę z Polską.

– Co do naszej przeszłości, uważam, że trzeba ją rozpatrywać obiektywnie, trzeba uznawać błędy naszych przodków i trzeba iść naprzód, co Ukraina robi i jest gotowa robić dalej. Rozmawialiśmy z panem wicepremierem, że Ukraina robiła, robi i będzie robić zawsze pierwszy krok do rozwiązywania historycznych napięć, historycznych węzłów. I my nie tylko to mówimy — my to demonstrujemy. Dzisiaj odbywają się wszystkie niezbędne ekshumacyjne prace badawcze. My jesteśmy na to otwarci – zapewnił ukraiński minister.

Nowy blitzkrieg. Jak drony zmieniają oblicze wojny

.Europa żyje jeszcze wspomnieniem zimnej wojny, ale wojna przyszłości dzieje się tu i teraz. Drony, kosmos, mobilność i prędkość to nowa logika pola bitwy. Czy Polska, Litwa, Niemcy, Francja są gotowe na starcie z Rosją, która chce odwrócić wynik zimnej wojny? Czy państwa bałtyckie mogą runąć w jeden dzień, czołgi nagle stać się złomem? Czy przyszłość Europy jest zależna od tego, czy zmienimy mentalność? – o tym Michał KŁOSOWSKI rozmawia z Ołehem DUNDĄ, ukraińskim deputowanym.

Michał KŁOSOWSKI: Zacznijmy od pytania fundamentalnego: jak ocenia Pan stan obronności Europy – Polski, Francji, Niemiec – wobec wyzwań, które niesie wojna na Ukrainie?

Ołeh DUNDA: Europa wciąż żyje starymi ideologiami obronnymi. Generałowie myślą tak, jakby wciąż trwał wiek XX. Czołgi, ciężkie działa, linie obrony jak Linia Maginota… A przecież wojna dzisiejsza to nie wojna czołgów. To wojna prędkości, mobilności, komunikacji i dronów. Widziałem to na froncie, w Donbasie, pod Bachmutem, na południu… Tam nie wygrywa stal, ale informacja i komunikacja. Europa musi dokonać rewolucji w myśleniu o obronie. Jeśli tego nie zrobi, zostanie, i mówię to bez patosu, zniszczona w pierwszych dniach potencjalnej wojny.

– To mocne słowa. Nie przesadza Pan, mówiąc o zagrożeniu dla całej Europy?

– Nie przesadzam. Proszę spojrzeć na mapę państw bałtyckich. Wilno leży zaledwie trzydzieści kilometrów od granicy. Wystarczy jeden dzień, aby Rosjanie, używając roju dronów i paraliżując komunikację, doprowadzili tam do chaosu. Tak jak Niemcy w 1940 roku w ciągu kilku dni złamali Francję, która w końcu miała potężną armię, a jednak upadła w kilka dni. Dlaczego? Bo Niemcy mieli nową ideę wojny: blitzkrieg. Byli szybsi, bardziej mobilni, bardziej technologiczni. Powiem brutalnie: tak samo państwa bałtyckie mogą runąć w jeden dzień. Wilno, Narwa czy Dyneburg to dziś otwarte bramy. Rosjanie mogą użyć dronów, dywersji i chaosu komunikacyjnego, jak Niemcy w 1940 roku, by zdobyć te miasta.

– I co wtedy?

– Jeśli państwa bałtyckie padną, Ukraina straci zaplecze. Dla nas obrona Wilna jest ważniejsza nawet niż obrona Bachmutu. Bez Europy nie wygramy, a Władimir Putin może wykorzystać i rosyjską mniejszość, i zielone ludziki, i desant z morza, żeby zająć strategiczne bałtyckie porty. I żadne państwo NATO nie odważy się tam ich zaatakować.

– A Polska? Jesteśmy wschodnią flanką NATO, głównym hubem wsparcia dla Ukrainy.

– Powiem wprost: Polskę również czeka konieczność zmiany mentalności. Macie czołgi z Korei, kupujecie samoloty, ale to wszystko w realiach wojny przyszłości jest złomem. Nie chodzi o to, żeby powielać nasze błędy. My na Ukrainie popełniliśmy je jeszcze przed 2022 rokiem, wierząc w ciężką broń. Po prostu musicie uczyć się od nas, od naszych żołnierzy. Dlatego wspólne kontyngenty polsko-ukraińskie, szkolenia, wymiana doświadczeń są konieczne. To sytuacja win-win: Polacy uczą się wojny nowoczesnej, Ukraińcy dostają wsparcie.

– Mówi Pan, że pole bitwy na Ukrainie stało się laboratorium, w którym testowane są strategie, technologie, a nawet idee. Co ma Pan na myśli?

– Ukraina jest dziś największym laboratorium wojny na świecie. Każdy dzień frontu to eksperyment, w którym ścierają się nie tylko armie, ale i systemy technologiczne, ideologie i sposoby myślenia. Europa musi to zrozumieć: jeśli chce wiedzieć, jak wygląda wojna przyszłości, niech patrzy na Bachmut, Awdijiwkę, Chersoń. Tam dron wypiera czołg. Tam komunikacja satelitarna decyduje o zwycięstwie bardziej niż dywizje. Tam Rosja i Ukraina uczą się nawzajem – błyskawicznie, brutalnie, bez taryfy ulgowej.

– „Laboratorium wojny” to mocne określenie. Oznacza, że na Ukrainie nie tylko toczy się wojna obronna, ale rozgrywa się także eksperyment cywilizacyjny: która cywilizacja szybciej adaptuje się do nowych warunków?

– Ależ oczywiście, że to jest też walka na idee. Wojny nie wygrywa stal, lecz idee właśnie. Niemiecki blitzkrieg na początku też był przecież ideą. Obecnie drony są ideą, kosmos jest ideą. Europa przegra, jeśli nie odważy się pomyśleć inaczej.

– Wspomniał Pan, że nowa wojna to nie tylko kwestia mobilności i dronów, ale także kwestia przestrzeni kosmicznej…

– Tak. Kto kontroluje kosmos, ten kontroluje pole bitwy. Bez satelitów nie ma dronów, nie ma łączności, nie ma logistyki. Dlatego dziś o bezpieczeństwie Europy decyduje Elon Musk bardziej niż niejeden minister obrony. Ukraina korzysta z systemu Starlink, Rosja nie ma takiej przewagi, dlatego przegrywa na Morzu Czarnym. A Europa? W 2024 roku Stany Zjednoczone wystrzeliły 151 rakiet kosmicznych. Europa – cztery. To pokazuje naszą zależność. Bez własnych zdolności kosmicznych Europa będzie zawsze skazana na cudze decyzje.

– Czyli przyszłość wojny to nie tylko nowe drony i mobilność, ale przede wszystkim walka o orbitę?

– Tak. Kto kontroluje przestrzeń kosmiczną, ten kontroluje pole bitwy.

– Rosja jednak uczy się na tej wojnie. Jakie jest jej ostateczne strategiczne dążenie?

– To oczywiste, że Rosji nie chodzi tylko o Ukrainę. Celem Rosji jest odwrócenie skutków zimnej wojny, wyrzucenie Amerykanów z Europy i odbudowa czegoś na kształt Układu Warszawskiego. Dla Kremla Ukraina jest tylko testem. Nagrodą ma być cała Europa Środkowa. To nie obsesja Władimira Putina, lecz rosyjska doktryna państwowa.

– Czyli i nam w Polsce czas się kończy?

– Tak. To rok, może mniej. Władimir Putin widzi, że Europa dopiero zaczyna mówić o zwiększeniu budżetów obronnych, ale potrzebuje na to pięciu lat. A on działa dziś. Dlatego właśnie teraz jest dla niego „okno możliwości”.

– W Polsce często mówimy o naszej dumie z pokonania Związku Radzieckiego. Jan Paweł II, Reagan, Thatcher, „Solidarność”. Czy Rosja naprawdę wierzy, że może odwrócić tę historię?

– Tak. Rosjanie nie myślą kategoriami porażki. Myślą kategoriami zemsty. Chcą wymazać Michaiła Gorbaczowa z historii, przywrócić imperium. I to nie są mrzonki, tylko plan, który właśnie testują na Ukrainie. Powtórzę: to rosyjska doktryna państwowa.

– W naszej rozmowie jak bumerang powraca pojęcie czasu. Europa potrzebuje pięciu lat, by zwiększyć budżety. Władimir Putin ma rok, może mniej. Wojna to też zawsze walka o czas – kto szybciej się uczy, kto szybciej adaptuje…

– W Europie często słyszę: „Rosja nie potrafi pokonać Ukrainy, więc jest słaba”. To kłamstwo. Ukraina w 2021 roku miała największą i najbardziej doświadczoną armię w Europie. Nie porównujcie nas z Danią czy Litwą. Ale Rosja też się uczy, zmienia, adaptuje. Każdy dzień wojny to dla niej lekcja.

– Czyli Rosjanie są zdolni do innowacji?

Tak, ale tylko taktycznych. Strategicznie są zależni od Chin. Chiny traktują ich jak psy do walki, ale kiedyś zaproponują Europie: „Oddajcie nam rynek, a my zapewnimy wam spokój z Rosją”. I to będzie prawdziwa próba dla Zachodu.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/oleh-dunda-nowy-blitzkrieg-jak-drony-zmieniaja-oblicze-wojny/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 września 2025