Igrzyska olimpijskie w Polsce? Nie za naszego życia

Rozpoczynające się 6 lutego zimowe igrzyska Mediolan-Cortina d‘Ampezzo będą już czwartymi, jakie przeprowadzą Włochy. Igrzyska olimpijskie w Polsce wciąż pozostają w sferze idei. Choć pierwsze pomysły pojawiły się przed II wojną światową, to tylko raz nabrały poważnych kształtów.
Rząd, kierowany przez premiera Donalda Tuska, przesunął realizację pomysłu na lata 2040-44
.W latach 30. ubiegłego stulecia orędownikiem goszczenia w Polsce igrzysk olimpijskich był ówczesny prezydent Warszawy Stefan Starzyński. Planował ich organizację w latach 50., ale na przeszkodzie realizacji tej idei stanęła wojna światowa.
Po niej idea na wiele lat przygasła, a ożywili ją po pół wieku prawnik Ryszard Parulski oraz architekt Wojciech Zabłocki, wcześniej odnoszący sukcesy, także olimpijskie, jako szermierze. Pomysł padł w 1992 roku. Drugi z nich wykonał mrówczą pracę i sporządził plany obiektów, które miały powstać w Warszawie. Wspólnie zaprezentowali szczegółowe założenia, powołali do życia fundację Olimpiada 2012, ale skończyło się na niczym.
Do tej pory tylko raz starania Polski o igrzyska nabrały realnych kształtów i wyszły na międzynarodową arenę. Zimowa olimpiada 2006 roku była jedyną, o którą Polska oficjalnie aplikowała.
14 stycznia 1998 roku Polski Komitet Olimpijski (PKOl) przyjął kandydaturę Zakopanego i postanowił przekazać wymagane dokumenty do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl). Do wyścigu o zimowe igrzyska stanęły też Turyn, Sion, Helsinki, Klagenfurt i Poprad.
Inicjatywa cieszyła się w Polsce sporym poparciem społecznym. W ankiecie przeprowadzonej przez Ośrodek Badania Opinii Publicznej za organizacją igrzysk było 64 procent respondentów. Wcześniej aż 83-procentowym poparciem zakończyło się referendum w Zakopanem.
Kandydaci mieli niepełna półtora roku, aby przekonać do siebie MKOl. 18 czerwca 1999 roku podczas 108. sesji tej organizacji w Seulu dokonali ostatnich prezentacji. Dzień później wybrano gospodarza. Specjalna 16-osobowa komisja selekcyjna miała za zadanie wskazać dwóch finalistów. Zdecydowała się na Turyn i Sion. Następnie w głosowaniu włoska kandydatura otrzymała 53 głosy, a szwajcarska – 36.
Choć więcej polska kandydatura nie była brana pod uwagę na ostatnim etapie wyboru gospodarza, to pojawiła się inicjatywa organizacji zimowych igrzysk w 2022 roku, wspólnie ze Słowacją. Pomysłodawcą był ówczesny prezes PKOl Piotr Nurowski.
„Twarzą” kandydatury był Kraków, gdzie planowano zorganizować zawody „lodowe”. W Zakopanem miała gościć część konkurencji rozgrywanych na śniegu, a po drugiej strony Tatr – konkurencje narciarstwa zjazdowego oraz freestylowe. PKOl oficjalną aplikację zgłosił 7 listopada 2013 roku. Wybór gospodarza nastąpił w lipcu 2015, ale wcześniej Kraków… wycofał się z walki.
Przeciwni organizacji igrzysk okazali się mieszkańcy stolicy Małopolski. 25 maja 2014 roku, przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego, przeprowadzono w Krakowie referendum, a blisko 70 proc. głosujących opowiedziało się przeciw imprezie. Następnego dnia ówczesny prezydent miasta Jacek Majchrowski poinformował o zakończeniu starań o organizację igrzysk.
Niskie poparcie społeczne spowodowało wycofanie się także Oslo i Sztokholmu. Ostatecznie o igrzyska walczyły tylko Pekin i Ałmaty. Chińska kandydatura wygrała w głosowaniu 44:40.
We wrześniu 2023 roku ideę organizacji igrzysk w Polsce, tym razem letnich, poruszył ówczesny prezydent Andrzej Duda.
– Chcę z tego miejsca ogłosić, po konsultacjach, które odbyliśmy z szefostwem PKOl, ministrem sportu, jego współpracownikami, ze stroną rządową, że jest naszą ambicją i zamiarem, aby rozpocząć starania o letnie igrzyska olimpijskie w naszym kraju w roku 2036 – powiedział wtedy prezydent Duda.
Kolejny rząd, kierowany przez premiera Donalda Tuska, przesunął realizację pomysłu na lata 2040-44, biorąc pod uwagę m.in. wstępne decyzje, zobowiązania i deklaracje MKOl. Jesienią 2024 roku zapowiedziano powstanie „Strategii Rozwoju Polskiego Sportu 2040”, której finałowym elementem ma być wystąpienie do olimpijskiej centrali o prawo organizacji największej sportowej imprezy świata.
Strategia powinna wejść w życie w tym roku i ma być jednym z elementów tzw. mapy drogowej, która powinna doprowadzić do organizacji największej sportowej imprezy świata.
– Igrzyska w Polsce są możliwe, ale same igrzyska, które są oczywiście bardzo ważne, nie mają być celem samym w sobie, lecz mają być ukoronowaniem wielkiej zmiany, która doprowadzi, że będziemy bardzo aktywni, że każdego dnia będziemy chcieli uprawiać sport – powiedział w listopadzie ubiegłego roku minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki.
Igrzyska olimpijskie w Polsce są możliwe
.Ideę organizacji igrzysk w Polsce poparł także uchwałą zarząd PKOl, który upoważnił prezesa Radosława Piesiewicza do rozpoczęcia działań mających na celu zgłoszenie kandydatury do MKOl. W sobotę w Mediolanie ma dojść do spotkania prezydenta Karola Nawrockiego z kierującą od zeszłego roku MKOl Kirsty Coventry.
Liderem starań Polski o organizację igrzysk, „osią projektu” ma być Warszawa, ale zawody miałyby się też odbywać w innych częściach kraju.
MKOl planuje wyłonić gospodarzy letnich igrzysk, o które ubiegać ma się Polska, najwcześniej w 2028 roku. Organizację imprezy w obu terminach rozważają również m.in. Niemcy, Turcja, Indie, Katar czy Egipt. Wiele zależeć będzie też od tego, komu zostanie przyznana edycja 2036.
W 2028 roku letnie igrzyska gościć będzie Los Angeles, a cztery lata później australijskie Brisbane.
Gest Kozakiewicza. Sport i polityka
.Władysław Kozakiewicz, jeden z najwybitniejszych w historii polskich tyczkarzy, któremu kontuzja odebrała szansę na wysoką pozycję na olimpiadzie w Montrealu w 1976 r., pojechał na igrzyska olimpijskie do Moskwy w roli faworyta. I nie zawiódł kibiców w kraju, sięgając po złoto, ale dla poprawy samopoczucia Polaków zrobił o wiele więcej. Właśnie mijają 43 lata od pokazania Wielkiemu Bratu z Moskwy tzw. „gestu Kozakiewicza” – pisze Krzysztof SZUJECKI
Letnie igrzyska w Moskwie zorganizowano w dniach od 19 lipca do 3 sierpnia 1980 roku. Licząca ponad 300 sportowców polska ekipa zdobyła wówczas rekordową w historii naszego udziału w igrzyskach (do dziś) liczbę medali – 32, ale wśród nich tylko 3 złote (a ponadto 15 srebrnych i 14 brązowych), po które sięgnęli: Władysław Kozakiewicz w skoku o tyczce, Bronisław Malinowski w biegu na 3 km z przeszkodami oraz Jan Kowalczyk w jeździectwie. Polacy zanotowali jednak bardzo wiele lokat w ścisłej czołówce, co dało im w klasyfikacji punktowej wysokie czwarte miejsce, za sportowymi potęgami bloku wschodniego – ZSRR, NRD i Bułgarią. Trzeba jednak pamiętać, że na tej olimpiadzie zabrakło zawodników z wielu bardzo silnych sportowo krajów. Igrzyska moskiewskie zbiegły się bowiem w czasie z wojną w Afganistanie, którą Związek Radziecki rozpoczął w grudniu 1979 roku. W związku z napiętą sytuacją polityczną na linii Wschód-Zachód prezydent USA Jimmy Carter zaapelował o bojkot letniej olimpiady w Moskwie. W efekcie z udziału w igrzyskach zrezygnowało aż 56 państw. Na poziomie sportowym zawodów szczególnie odbiła się nieobecność Stanów Zjednoczonych. Znaczna część zawodników z krajów zachodnich startowała pod flagami narodowych komitetów olimpijskich.
W konkursie skoku o tyczce, który odbył się 30 lipca 1980 r., Władysław Kozakiewicz stoczył rywalizację między innymi z drugim naszym reprezentantem, Tadeuszem Ślusarskim, oraz reprezentantem gospodarzy – Konstantinem Wołkowem. Tymczasem, kiedy swoje próby zakończyli już na niższych wysokościach wszyscy inni przeciwnicy, Rosjanin trzykrotnie strącił poprzeczkę na wysokości 5,75 m, którą Kozakiewicz pokonał w swoim pierwszym podejściu. Oznaczało to zdobycie złota przez Polaka.
Publiczność zgromadzona na stadionie, nieustannie dopingująca swojego lekkoatletę i wygwizdująca naszego, zareagowała na tę sytuację z jeszcze większą dezaprobatą, mającą go totalnie zdekoncentrować. Mimo to Władysław Kozakiewicz postanowił wykorzystać przysługującą mu możliwość oddania skoku na rekord świata. Podczas drugiej próby udało mu się pokonać poprzeczkę zawieszoną na wysokości 5,78 m i poprawić światowy rekord. I po tym skoku właśnie, rozładowując napięcie, wykonał swój drwiący gest, wyciągając zgiętą w łokciu prawą rękę z zaciśniętą pięścią. Oczywiście takie zachowanie polskiego sportowca nie spodobało się w „zaprzyjaźnionym” kraju.
W sprawie Kozakiewicza interweniował nawet ambasador ZSRR w Warszawie, który wystąpił o odebranie mu przez polski rząd medalu, unieważnienie rekordu świata oraz dożywotnią dyskwalifikację za obrazę narodu radzieckiego. Z kolei przewodniczący Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu Marian Renke usiłował łagodzić całą sytuację, przekonując, że polskiego lekkoatletę bolała ręka i kurczył ją z bólu… Ostatecznie jedyną konsekwencją, jaka spotkała Kozakiewicza, było odebranie paszportu. Kozakiewicz swoim gestem zjednał sobie olbrzymią sympatię polskiego społeczeństwa. Okrzyknięto go bohaterem narodowym. Zdjęcie uwieczniające moment, w którym wykonał gest, było ocenzurowane i nie trafiło do prasy w Polsce i ZSRR. Opublikowano je za to w podziemnym tygodniku „Solidarność”; stało się symbolem polskiego oporu przeciwko Związkowi Radzieckiemu.
Ze strony rodaków doświadczył potem nasz tyczkarz wielu przejawów życzliwości. Jeden z nich zapadł mu szczególnie w pamięć. Otóż po igrzyskach w Moskwie spowodował wypadek samochodowy, a właściciel uszkodzonego pojazdu zażądał od niego odszkodowania. Wtedy na miejsce zdarzenia wezwano milicję. Po chwili jeden z funkcjonariuszy zwrócił się do mistrza olimpijskiego następującymi słowami: „Panie Władku, za to, co pan zrobił w Moskwie, ja miałbym panu karę wlepić? W życiu! Niech pan jedzie. A tamtemu to dam szkołę! Niech pan patrzy: jedzie bez dokumentów służbowym samochodem, z lewym towarem!!!”.
Kraje totalitarne od zawsze starały się wykorzystywać wielkie wydarzenia sportowe, a zwłaszcza igrzyska olimpijskie, do poprawy swojego wizerunku w świecie. Tak było w 1936 r., kiedy igrzyska organizowała III Rzesza, w Moskwie w 1980 r., tak też bywało w czasach zupełnie nieodległych, np. podczas olimpiady w Pekinie w 2008 r.
Przedwojenne igrzyska w Berlinie zostały zdominowane przez hitlerowską ideologię i całkowicie podporządkowane celom politycznym, choć propaganda próbowała oczywiście na wszelkie sposoby zaprzeczać faktom. Przykładowo MKOl otrzymywał zapewnienia, że niemieccy Żydzi nie są dyskryminowani. Podkreślano dopuszczenie – po głośnych protestach ze strony reprezentacji Niemiec – do udziału w igrzyskach florecistki żydowskiego pochodzenia Helene Mayer, a także powierzenie funkcji przewodniczącego komitetu organizacyjnego wieloletniemu członkowi MKOl Theodorowi Lewaldowi, którego babka była Żydówką.
Decyzja o tym, że letnie igrzyska 1980 r. odbędą się w Moskwie, zapadła sześć lat wcześniej na sesji MKOL w Wiedniu. Wówczas jasne się stało, że po raz pierwszy w historii najważniejszą sportową imprezę na świecie zorganizuje kraj socjalistyczny. Igrzyska te zostały bardzo mocno upolitycznione. Szczególnie ważne były one oczywiście dla krajów bloku wschodniego – władze sportowe we wszystkich tych państwach traktowały przygotowania do tej imprezy priorytetowo. W Polsce na początku 1977 r. jeden z punktów porządku obrad Sekretariatu KC PZPR dotyczył omówienia stanu przygotowań reprezentacji Polski do igrzysk w Moskwie.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/krzysztof-szujecki-gest-kozakiewicza-sport-i-polityka/
PAP/MB



