Interwencja USA w Wenezueli. Wsparcie Unii Europejskiej

interwencja USA w Wenezueli

3 stycznia nad ranem siły specjalne USA przeprowadziły atak na stolicę Wenezueli – Caracas. Po miesiącach presji ze strony Waszyngtonu, rozpoczęła się interwencja USA w Wenezueli, a przywódca Wenezueli Nicolas Maduro wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju. Para została następnie oskarżona w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem.

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro wezwał do natychmiastowego zwołania posiedzenia Organizacji Państw Amerykańskich

.O godz. 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7 w Polsce) w Caracas rozległy się eksplozje i słychać było przelatujące nisko samoloty. Władze Wenezueli oskarżyły o ataki USA i wprowadziły w kraju stan wyjątkowy.

Jak podał portal Infobae, analizując doniesienia z serwisów społecznościowych, wśród zaatakowanych celów były prawdopodobnie Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony, baza lotnicza La Carlota oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira. Władze Wenezueli poinformowały o ofiarach wśród żołnierzy i cywili.

Prezydent Donald Trump poinformował kilka godzin po ataku na portalu Truth Social, że Stany Zjednoczone przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i na Maduro, który wraz z żoną Cilią Flores został pojmany i wywieziony z kraju.

Jak podała stacja CBS News, powołując się na źródła w amerykańskich władzach, operację schwytania przywódcy Wenezueli przeprowadzili żołnierze elitarnej jednostki sił specjalnych armii USA, Delta Force. Według telewizji CNN, prezydent i jego żona zostali wyciągnięci przez amerykańskich komandosów z sypialni.

Prokuratorka generalna USA Pam Bondi poinformowała, ze Nicolas Maduro i jego małżonka zostali oskarżeni w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem; będą sądzeni w Nowym Jorku.

Republikański senator Mike Lee przekazał, że sekretarz stanu USA Marco Rubio nie przewiduje dalszych działań w Wenezueli. Sam Donald Trump stwierdził, że jego kraj będzie mocno zaangażowany w sektor naftowy tego południowoamerykańskiego kraju, a atak jest sygnałem, że inne państwa „nie będą już pomiatać” USA.

Donald Trump powiedział również, że USA nie mogą dopuścić, aby Nicolas Maduro został zastąpiony przez kogoś, kto będzie kontynuował jego politykę.

Wiele krajów potępiło amerykański atak; inne wstrzymały się z reakcją, obserwując rozwój wydarzeń.

Prezydent Kolumbii Gustavo Petro wezwał do natychmiastowego zwołania posiedzenia Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) w tej sprawie. OPA została powołana w 1948 r. i zrzesza 35 państw obu Ameryk. Ma na celu m.in. działania na rzecz pokoju i bezpieczeństwa kontynentu amerykańskiego.

Kolumbia jest od tego roku niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ i domagała się posiedzenia również tego forum międzynarodowego. Petro poinformował też o wysłaniu wojsk i służb ratunkowych na granicę z Wenezuelą w razie ewentualnego napływu uchodźców.

Amerykański atak potępiły również m.in. Rosja, Białoruś, Brazylia, Meksyk, Iran i Kuba. Pozytywnie zareagował na niego prezydent Argentyny Javier Milei, bliski sojusznik Donalda Trumpa. Rząd Hiszpanii wezwał do deeskalacji i zaproponował mediacje.

Interwencja USA w Wenezueli potępiona przez szefa Rady Europejskiej?

.W swoim oświadczeniu szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas przypomniała, że Unia Europejska wielokrotnie deklarowała, iż Nilcolas Maduro nie ma legitymacji do rządzenia oraz broniła pokojowej transformacji.

Kaja Kallas na platformie X zaznaczyła, że bezpieczeństwo obywateli UE przebywających w Wenezueli jest priorytetem unijnej dyplomacji. „UE uważnie monitoruje sytuację w (tym kraju)” – zapewniła.

„UE wielokrotnie deklarowała, że pan Maduro nie ma legitymacji, oraz broniła pokojowej transformacji. W każdych okolicznościach należy przestrzegać zasad prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych. Apelujemy o powściągliwość” – podkreśliła wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych UE.

Kaja Kallas poinformowała, że rozmawiała o sytuacji w Wenezueli ze swoim amerykańskim odpowiednikiem, sekretarzem stanu Markiem Rubio.

Oświadczenia w sprawie sytuacji w Wenezueli wydali także szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.

Jedynie pochodzący z Portugalii szef Rady Europejskiej wyraził zaniepokojenie wydarzeniami w tym kraju. Ani Antonio Costa, ani Ursula von der Leyen nie powtórzyli deklaracji Kallas na temat tego, że Nicolas Maduro nie ma prawa do władzy.

„Unia Europejska wzywa do deeskalacji i rozwiązania konfliktu z pełnym poszanowaniem prawa międzynarodowego i zasad zapisanych w Karcie Narodów Zjednoczonych” – napisał na platformie X szef Rady Europejskiej. Jak dodał, Unia będzie nadal wspierać pokojowe, demokratyczne i inkluzywne rozwiązanie w Wenezueli.

„Uważnie śledzimy sytuację w Wenezueli” – oświadczyła Ursula von der Leyen. „Wspieramy naród wenezuelski i pokojową i demokratyczną transformację. Każde rozwiązanie musi być zgodne z prawem międzynarodowym i Kartą Narodów Zjednoczonych” – podkreśliła.

Antonio Costa i Ursula von der Leyen zaznaczyli, że wspierają wysiłki Kallas, by pomóc obywatelom UE mieszkającym w Wenezueli.

Wenezuela. Upadek rewolucji boliwariańskiej

.Na oczach całego świata, w bólach kryzysu gospodarczego i politycznego, na tle zapaści humanitarnej i exodusu Wenezuelczyków, wśród protestów ulicznych, przemocy i ogromnego chaosu, w Wenezueli dogorywa właśnie – dokładnie w swoje dwudzieste urodziny – rewolucja boliwariańska – pisała Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK.

Hugo Chávez i Nicolás Maduro zmarnowali szansę na odbudowę Wenezueli. Socjalistyczni przywódcy roztrwonili bogactwa naftowe kraju, pozostawiając gospodarkę w zapaści, a społeczeństwo na krawędzi katastrofy humanitarnej. Obecnie kryzys polityczny w Wenezueli wkroczył w niezwykle ostrą fazę. Mamy dwóch prezydentów i dwa parlamenty, brakuje niezależnego sądownictwa. Gospodarka niemal nie funkcjonuje. Inflacja poszybowała do absurdalnego poziomu 1,3 mln procent, wydobycie ropy gwałtownie spada, zagraniczne aktywa zostały przejęte przez wierzycieli, w sklepach i aptekach brakuje żywności i leków, blisko 3,5 miliona Wenezuelczyków uciekło z kraju, a obecny rząd Nicolása Madura coraz bardziej osłabia szczątkowe już demokratyczne instytucje, wciąż kurczowo trzymając się władzy. Po ulicach krążą paramilitarne bojówki „colectivos”, mające siać strach i zamęt, a wśród policji i wojska nie brak pospolitych rabusiów. Niemal cała klasa polityczna i wojsko są skorumpowane powiązaniami z bezkarnymi gangami narkotykowymi. 70 procent dorosłych Wenezuelczyków otrzymuje tylko pensję minimalną, wynoszącą dziś równowartość niespełna 7 dolarów, gdy dwie rolki papieru toaletowego na czarnym rynku kosztują 4 dolary. Reżim Madura zaprzecza, że sytuacja gospodarcza jest katastrofalna, a o przejściowe problemy oskarża Stany Zjednoczone i Kolumbię, które miałyby specjalnie utrudniać funkcjonowanie wenezuelskiej gospodarki w celu przejęcia kontroli nad największym bogactwem Wenezueli, czyli złożami ropy.

Kryzys wenezuelski stał się ważnym wydarzeniem nie tylko w regionie, ale także w polityce światowej. Kraje świata są wyraźnie podzielone w ocenie sytuacji. Podczas gdy Stany Zjednoczone, Kanada i większość krajów Ameryki Łacińskiej i Europy otwarcie opowiedziały się za uznaniem przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Juana Guaidó jako tymczasowego prezydenta, Kuba, Boliwia, Rosja i Iran wciąż popierają Nicolása Madura. Kontrowersje te widać też na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ i trudno oczekiwać, że Rosja i Chiny zgodzą się na wprowadzenie sankcji przeciwko Wenezueli. Komisja Europejska nie zdecydowała się przyjąć wspólnego stanowiska w tej sprawie. Prezydent Stanów Zjednoczonych nie wyklucza interwencji militarnej. A Wenezuelczycy czekają na demokratyczne wybory, aby podjąć długi i skomplikowany proces odbudowy gospodarki i demokracji.

Nie ma jednej prostej odpowiedzi na pytanie o przyczyny tak głębokiego kryzysu w kraju, który szczyci się największymi na świecie udokumentowanymi rezerwami ropy naftowej. Kryzys wenezuelski ma złożoną naturę i jest zjawiskiem bez precedensu w historii gospodarczej świata. Można poprzestać na pozornie naturalnym wytłumaczeniu, że za wszystko winę ponosi socjalizm. To tylko część prawdy. Można argumentować, że jest bezpośrednią konsekwencją nadmiernego uzależnienia gospodarki od ropy naftowej – ale wówczas warto przywołać przykład choćby gospodarki Arabii Saudyjskiej, też niemal w całości opartej na lukratywnych przychodach z ropy. 

Należy pamiętać, że Wenezuela nie jest jedynym krajem Ameryki Łacińskiej, który od początku XXI wieku eksperymentował z rządami socjalistycznymi, choć prawdą jest, że to właśnie w Wenezueli przybrały one radykalną formę. Jednak w przypadku Wenezueli ujawnił się również cały szereg zjawisk i okoliczności, które jednocześnie i tak intensywnie nie występują dziś w żadnym innym kraju: niekompetentne zarządzanie, demontaż instytucji demokratycznych, ogromna korupcja, klientelizm, populizm, autorytaryzm, sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone i Kolumbię, bojkot Nicolása Madura przez opozycję wzmacniany ogromną niechęcią środowisk międzynarodowych, brak restrukturyzacji zadłużenia zagranicznego, liczne błędy w polityce gospodarczej, napędzające hiperinflację, osłabienie mechanizmów rynkowych, a jednocześnie także niekorzystna rola pozostałości kapitalizmu w tej coraz bardziej niewydolnej gospodarce. 

Oprócz tego, że przyniósł polityczne skutki, kryzys ten przypomina o ideologicznej spuściźnie zmarłego w 2013 roku wenezuelskiego prezydenta Hugona Cháveza. I chociaż przyczyny tak głębokiego kryzysu są złożone i wielorakie, to pierwszym i najważniejszym wytłumaczeniem jest rozwijana przez dwie dekady wenezuelska idea polityczno-społeczna, czyli „socjalizm XXI wieku”. To właśnie wenezuelski socjalizm, który przy poparciu ogromnej części społeczeństwa wprowadzał Chávez i przy którym uparcie wciąż tkwi reżim Madura, skupił jak soczewka wszystkie pozostałe problemy i błędy gospodarcze i polityczne, których w Wenezueli nagromadziło się w ostatnich latach sporo.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/joanna-goclowska-bolek-wenezuela-upadek-rewolucji-boliwarianskiej/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 stycznia 2026