Jak Amerykanie chronili Świętego Mikołaja przed Związkiem Radzieckim, gdzie nie wierzy się w Boże Narodzenie?

NORAD

NORAD, amerykańsko-kanadyjskie dowództwo obrony powietrznej, w Wigilię po raz 70. będzie „śledzić” podróż zaprzęgu świętego Mikołaja. Tradycja ta kontynuowana jest od 1955 r., gdy na specjalny telefon alarmowy Pentagonu zaczęły dzwonić dzieci pragnące rozmawiać ze świętym Mikołajem.

Jak NORAD chroni zaprzęg świętego Mikołaja

.W 2025 roku zaprzęg świętego Mikołaja pojawi się na radarach NORAD – jak zapowiada na swoich stronach dowództwo – w Wigilię około godz. 10 czasu polskiego.

NORAD, Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej, to jedna z najważniejszych instytucji dbających o bezpieczeństwo Ameryki Północnej. Wspólne amerykańsko-kanadyjskie dowództwo powstało w latach 50. XX wieku, by kontrolować przestrzeń powietrzną i kosmiczną nad kontynentem, m.in. w celu jak najwcześniejszego wykrycia możliwego ataku powietrznego na USA i Kanadę.

Powstałe w środku zimnej wojny dowództwo koncentrowało się przede wszystkim na zagrożeniu ze strony Związku Sowieckiego, w tym na zagrożeniu atakiem międzykontynentalnymi rakietami balistycznymi. By odpowiednio wcześnie wykryć np. wystrzelenie takich rakiet z terytorium Rosji, NORAD dysponuje m.in. niezwykle szczegółowymi danymi, zbieranymi przez liczne radary i inne instalacje rozpoznawcze, monitorujące przestrzeń powietrzną nad Arktyką i w regionie bieguna północnego. Dowództwo jest więc w naturalny sposób przygotowane do monitorowania działań pochodzącego z części świata, z której przybywa święty Mikołaj.

Historia śledzenia sań Mikołaja

.Siły zbrojne USA zaczęły „obserwować” jego zaprzęg w grudniu 1955 r. – jeszcze przed powstaniem NORAD – po tym, gdy pułkownik Harry Shoup z dowództwa obrony powietrznej w Colorado Springs (w stanie Kolorado) odebrał specjalny zastrzeżony telefon o ściśle tajnym numerze, służący do informowania o nagłych wypadkach i alarmowania o atakach. Według relacji, w słuchawce rozległ się głos małej dziewczynki, która spytała pułkownika, czy jest świętym Mikołajem.

Zaskoczony Shoup początkowo pomyślał, że to rodzaj głupiego żartu. „Na biegunie północnym może być facet zwany świętym Mikołajem, ale to nie jego przylotu z tamtej strony się boimy” – miał powiedzieć pułkownik, zgodnie z relacją portalu US News and World Report. Gdy Shoup, ojciec czwórki maluchów, usłyszał w reakcji płacz dziecka, zreflektował się i zmienił ton. „Ho, ho, ho! Święty Mikołaj przy telefonie. Czy byłaś w tym roku grzeczna?” – zapytał i poprosił matkę dziecka do aparatu.

Jak się okazało, udostępnienie ściśle tajnego numeru telefonu było efektem pomyłki zecera lokalnej gazety, która zamieściła reklamę sklepu Sears. Zawarto w niej numer telefonu, pod którym dzieci mogły skontaktować się ze świętym. Numer został jednak zapisany z pomyłką, przez co zamiast na biegun północny dzieci dodzwoniły się na numer alarmowy wojska.

Ledwie Shoup zdążył odłożyć słuchawkę, gdy telefon odezwał się znowu. Dziewczynka chciała osobiście przekazać św. Mikołajowi swoją listę zamówień. „Potem telefon dzwonił 50 razy dziennie” – powiedział po latach Shoup agencji Associated Press.

Według relacji, dowódca oddelegował dwóch podwładnych do dyżuru przy telefonach; mieli udawać św. Mikołaja. W centrum dowodzenia znajdowała się także tablica, na której zaznaczano pozycje samolotów. W Wigilię ktoś dodał na niej sanie ciągnięte przez renifery. Zobaczył to Shoup. Dowcipnisie przeprosili i chcieli usunąć zaprzęg z tablicy, jednak pułkownik uznał, że to świetny pomysł na PR.

„I tata zadzwonił do stacji radiowej” – opowiedziała córka Shoupa, Terri Van Keuren. „Przedstawił się jako dowódca w centrali alarmowej. »Mamy niezidentyfikowany obiekt latający. Wygląda jak sanie«” – powiedział radiowcom. Wiadomość – jak przyznała Van Keuren – rozeszła się błyskawicznie.

Tuż przed Wigilią 1955 r. agencja AP donosiła, że „świętego Mikołaja zapewniono o bezpiecznym korytarzu powietrznym do Stanów Zjednoczonych”. Reporter agencji dodał, że amerykańskie wojsko zapewni zaprzęgowi ochronę przed możliwymi atakami ze strony „tych, którzy nie wierzą w Boże Narodzenie”, mając na myśli Związek Sowiecki.

Od tego czasu amerykańskie dowództwo co roku śledzi zaprzęg świętego Mikołaja – 24 grudnia wydaje komunikat informujący, iż ma na oku „startujące” z bieguna czerwone sanie. Ponad tysiąc wolontariuszy odbiera tysiące telefonów od dzieci, a miliony osób z całego świata odwiedzają witrynę NORAD Tracks Santa, na której co kwadrans zaznaczana jest aktualna lokalizacja sań [LINK].

NORAD zapewnia, że w większości krajów Mikołaj dociera z prezentami między godz. 21 a północą. Według specyfikacji technicznej, zamieszczonej na stronie dowództwa, w chwili startu sanie świętego Mikołaja ważą 60 tys. ton, napęd ma moc 9 rp (reniferów mechanicznych), a paliwo to siano, owies i marchewki. Sanie posiadają także uzbrojenie obronne w postaci poroży reniferów.

Podobną do amerykańskiego dowództwa akcję prowadzi także popularny portal Flightradar24, monitorujący ruch lotniczy na świecie – każdego roku w Wigilię wśród setek widocznych na mapie samolotów znaleźć można także załadowane prezentami sanie świętego Mikołaja.

Dlaczego Boże Narodzenie stało się kulturowym folklorem?

.Profesor UKSW, ks. Jacek GRZYBOWSKI na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Każdy z nas przyzna, że religia przez wiele wieków spełniała i wciąż dla wielu spełnia ważne zadanie wskazywania nadprzyrodzonego wymiaru naszej egzystencji. Dziś jednak, w czasach coraz bardziej zlaicyzowanych, życie wspólnotowe, zostało niejako odebrane religii. Jeśli w każdym z nas tkwi naturalne otwarcie na to, co transcendentne, co nie mieści się w naszym świecie, co wykracza duchowo i mentalnie poza materialną przestrzeń, to związana z tym faktem tęsknota stanowi w jakiejś mierze podstawę i źródło doświadczenia religijnego. Zauważmy jednak, że na fundamencie takich potrzeb, zwłaszcza w dobie sekularyzacji, pojawia się inne duchowe doświadczenie – nie religijne w swej istocie, a czysto kulturowe. Doświadczenie oderwania od codzienności, od tego, co banalne i szare, jednakże bez potrzeby zakorzeniania się w religiach instytucjonalnych. Oto, jak mówił Mark Lilla, rodzaj swoiście rozumianej religii bez Boga, demokratycznej i wolnej: religii ludu, zrodzonej z ludzi, dla ludzi, przez ludzi. Religii dającej przestrzeń wyjścia poza siebie, ale nie eschatologiczną. Taka propozycja nie funduje treści w transcendencji, ale zapewnia dobre samopoczucie, spełnienie tu na ziemi, w doczesności”.

„Współcześni socjolodzy i kulturoznawcy nazywają to religią cywilną bądź świecką. W okresie grudniowym są to z jednej strony zasoby kultury religijnej włączone w system polityczny i społeczny (np. znaki związane z Bożym Narodzeniem – choinka, Mikołaj, Dzieciątko), a także mentalne fakty wspólnoty, tradycje, rodzaje wyuczonych zachowań i związanego z nimi etosu (łamanie się opłatkiem, tradycyjny post w Wigilię, składanie sobie życzeń, wspólny uroczysty posiłek rodzinny, obdarowywanie się prezentami). Kultura funkcjonuje tu jako płaszczyzna postaw dla ludzi, którzy coraz częściej żyją w świcie spluralizowanym, migracyjnym, zmiennym, ale gdzieś wewnętrznie, głęboko potrzebują owej „nieredukowalności”. Nikt nie chce być samotny i sprowadzony jedynie do konsumpcyjnego, ekonomicznego czy socjologicznego wymiaru”.

„Wiele osób masowo przybywa na święta z emigracji, głównie jednak po to, by poczuć „magię świąt”, doświadczyć znanych tradycji i symboli, bo tam, gdzie mieszkają. czują obcość. Motywem jednak nie jest wiara we Wcielenie, ale rodzinno-kulturowa wspólnota znaczeń”. 

„Wszystko to sprawia, że w społeczeństwie laickim idea kultury nabiera swoistego znaczenia – pewnego wymiaru sakralnego, czy raczej quasi-sakralnego. Stąd proponuje się dziś świecką kulturę w alternatywie z pogrążającą się w kryzysie i będącą w defensywie (szczególnie na Zachodzie) religią. Dzieje się tak, ponieważ to właśnie kulturę można oprzeć o wartości absolutne. Jej paradygmaty można sformułować na pewnych intuicyjnych pewnikach, kultywowanych tradycjach, rozpoznawalnych symbolach, ugruntowanych tożsamościach, wspólnych przekonaniach, a także na ogólnym poczuciu tajemnicy i niepowtarzalności, jakie niesie ze sobą ludzka egzystencja” – pisze ks. prof. Jacek GRZYBOWSKI w tekście „Dlaczego Boże Narodzenie stało się kulturowym folklorem?” – cały artykuł [LINK]

Mikołaj Małecki/PAP/eg

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 grudnia 2025