Jak wyglądają wybory do Knesetu i czym różnią się od wyborów w Polsce?

Koperta z niewielką kartką, zamknięte listy partyjne i jeden okręg obejmujący cały kraj pokazują, jak wyglądają wybory do Knesetu. Izraelczycy nie stawiają krzyżyka przy nazwisku kandydata, lecz wybierają kartkę z oznaczeniem ugrupowania. Odmienny sposób głosowania to jednak dopiero początek różnic między izraelską ordynacją a zasadami wyborów do polskiego Sejmu.
.We wtorek 27 października 2026 roku Izraelczycy wybiorą 120 członków parlamentu, a prawo głosu ma około 7,3 mln obywateli. W poprzednich wyborach do Knesetu, przeprowadzonych w 2022 roku, frekwencja wyniosła 70,63 proc. Termin głosowania, sondaże i możliwe układy koalicyjne opisujemy w kompendium „Wybory w Izraelu 2026”.
Jak wyglądają wybory do Knesetu w lokalu wyborczym?
W lokalu wyborczym czekają stosy niewielkich kartek, mniejszych od pocztówki, z oznaczeniami poszczególnych list. Dużą czcionką wydrukowane są na nich symbole składające się z jednej do trzech liter alfabetu hebrajskiego, a mniejszą pełne nazwy ugrupowań. Litery nie muszą być skrótem nazwy partii ani mieć z nią bezpośredniego związku. Wyborca bierze kartkę wybranej listy, wkłada ją do koperty, zamyka kopertę i wrzuca ją do urny.
Ponieważ kartki leżą w stosach, można przypadkowo wziąć więcej niż jedną, co izraelskie przepisy uwzględniają przy ocenie ważności głosu. Dwie lub trzy kartki tej samej listy w jednej kopercie nadal oznaczają jeden ważny głos. Cztery lub więcej kartek tej samej listy powodują jego unieważnienie. Nieważny jest także głos oddany w kopercie zawierającej kartki różnych ugrupowań.
Wyborca popiera całą listę i nie wskazuje, któremu z jej kandydatów chciałby przyznać mandat. Kolejność nazwisk ustalana jest wcześniej przez ugrupowania, na przykład w prawyborach albo decyzją władz partii. Jeśli lista uzyska określoną liczbę miejsc w Knesecie, obejmują je kandydaci według tej kolejności. Są to listy zamknięte, a głosujący nie może zmienić ustalonego porządku nazwisk.
W Polsce, w wyborach do Sejmu, głos oddaje się przez postawienie znaku „x” przy nazwisku wybranego kandydata. Ten głos jest jednocześnie poparciem dla jego listy i ma znaczenie przy ustalaniu, którzy kandydaci z tej listy otrzymają mandaty. Polski wyborca wpływa więc zarówno na wynik komitetu, jak i na kolejność przyznawania miejsc jego przedstawicielom, podczas gdy izraelski wybiera gotową listę.
Jeden okręg wyborczy i większość w Knesecie
Kneset liczy 120 deputowanych wybieranych w systemie proporcjonalnym, a cały Izrael jest jednym ogólnokrajowym okręgiem wyborczym. Głosy oddane na daną listę sumuje się zatem w skali państwa i na tej podstawie ustala jej udział w podziale miejsc. W Polsce 460 posłów wybieranych jest w 41 wielomandatowych okręgach, w których mandaty rozdziela się osobno. Znaczenie ma więc również to, jak poparcie dla poszczególnych komitetów rozkłada się między regionami.
Różne są także progi wyborcze, czyli minimalne poparcie pozwalające uczestniczyć w podziale mandatów. W Izraelu lista musi zdobyć co najmniej 3,25 proc. ważnych głosów, natomiast w Polsce zasadniczy próg w wyborach do Sejmu wynosi 5 proc. dla komitetów i 8 proc. dla koalicyjnych komitetów wyborczych. Polski kodeks przewiduje przy tym zwolnienie z progu dla komitetów utworzonych przez wyborców zrzeszonych w zarejestrowanych organizacjach mniejszości narodowych, po spełnieniu ustawowych warunków. Połączenie niższego progu z jednym dużym okręgiem ułatwia w Izraelu zdobywanie mandatów mniejszym ugrupowaniom.
W izraelskim systemie podziału mandatów stosuje się metodę Badera–Ofera, związaną z zasadą d’Hondta, a listy mogą zawierać przewidziane prawem porozumienia dotyczące nadwyżek głosów. W Polsce metoda d’Hondta służy do podziału miejsc między uprawnione komitety w poszczególnych okręgach. Sam sposób obliczeń nie przesądza zatem o podobieństwie wyników obu ordynacji, ponieważ znaczenie mają również wielkość okręgu i próg wyborczy. Zasady przeliczania poparcia opisujemy w tekście o metodzie d’Hondta.
.Żadna partia w historii Izraela nie zdobyła w wyborach do Knesetu samodzielnej większości, dlatego tworzenie rządu wymaga porozumień między ugrupowaniami. Większość w 120-osobowym parlamencie to co najmniej 61 mandatów. Szczególne znaczenie mogą mieć mniejsze partie, w tym ugrupowania reprezentujące ultraortodoksyjnych Żydów, które uczestniczyły w większości dotychczasowych rządów. Ich siła negocjacyjna wynika z tego, że nawet niewielka grupa deputowanych może przesądzić o uzyskaniu większości. Zwycięstwo największej listy samo w sobie nie rozstrzyga więc, kto utworzy kolejny gabinet.
Sebastian Nizio/PAP


