Wybory w Izraelu 2026. Termin, sondaże, kandydaci i możliwe koalicje

Wybory w Izraelu 2026 odbędą się 27 października. Benjamin Netanjahu, Gadi Eisenkot oraz wspólny projekt Naftalego Bennetta i Jaira Lapida rywalizują o poparcie, które trzeba będzie przełożyć na większość w Knesecie. Wyjaśniamy sondaże, sylwetki liderów i możliwe koalicje oraz konsekwencje głosowania dla Polski, Ukrainy i konfliktu z Iranem.
AKTUALIZACJA: 23 września 2026 r.
Centralna Komisja Wyborcza Izraela zdecydowała o wykluczeniu partii Ra’am Mansura Abbasa z wyborów do Knesetu zaplanowanych na 27 października. Rozstrzygnięcie nie zamyka sprawy, ponieważ przed głosowaniem ma je rozpatrzyć Sąd Najwyższy, który może uchylić decyzję komisji. Do czasu orzeczenia sądu scenariusze podziału mandatów i tworzenia rządu należy więc analizować z zastrzeżeniem dotyczącym udziału Ra’am w wyborach. Więcej o decyzji komisji piszemy w osobnym materiale: „Izrael zakazuje startu w wyborach arabskiej partii Ra’am”
Do izraelskiej Centralnej Komisji Wyborczej zgłoszono wcześniej łącznie 38 list wyborczych. Kandydaci niewielkich ugrupowań pojawili się w CKW w królewskich strojach i pirackich kapeluszach, prezentując nietypowe programy.
Partie zgłosiły listy kandydatów do Knesetu przed zaplanowanymi na 27 października wyborami parlamentarnymi w Izraelu.
W izraelskich wyborach tradycyjnie biorą udział niewielkie partie, które mają małe szanse na wejście do Knesetu, ale podczas rejestracji list zwracają na siebie uwagę nietypowymi programami i wystąpieniami.
W tym roku jedną z nich jest partia Szarszar na rzecz Miłości i Jedności Narodu. Jej lider, weteran wojskowy Itan Szwili, pseudonim „Szarszar”, pojawił się w Knesecie w niebieskiej królewskiej pelerynie i koronie. Ugrupowanie chce być głosem tysięcy Izraelczyków z zespołem stresu pourazowego (PTSD), w tym weteranów. Sam Szwili podkreśla, że cierpi na PTSD, a noszenie królewskiego stroju określił jako formę terapii.
Do wyborów ponownie zgłosiła się również Partia Piratów, która startuje od 2013 r., ale nigdy nie zbliżyła się do przekroczenia progu wyborczego. Tym razem do ugrupowania dołączył znany ekonomista, prof. Dan Arieli, który na spotkaniu z Komisją Wyborczą pojawił się w pirackim kapeluszu. Partia opowiada się za wykorzystaniem technologii, by zapewnić obywatelom bardziej bezpośredni udział w podejmowaniu decyzji przez władze.
Kolejnym z nietypowych ugrupowań jest lista Ogród Edenu. Jej przewodniczący Jeszua Ben Dawid, którego imię można przetłumaczyć jako Jezus, syn Dawida, deklaruje, że chciałby zostać kapłanem w przyszłej Świątyni Jerozolimskiej, a partia proponuje reformy zmierzające do większego oparcia państwa na prawie religijnym.
Ogród Edenu wystąpił też o oznaczenie swojej listy literami nawiązującymi do imienia Boga. W Izraelu wyborcy nie zaznaczają nazwiska ani partii na jednej zbiorczej karcie. W lokalu wyborczym wybierają kartę z literowym symbolem konkretnej listy, wkładają ją do koperty, a następnie wrzucają do urny. Ugrupowania podczas rejestracji zgłaszają Centralnej Komisji Wyborczej oznaczenia literowe, pod którymi chcą startować.
.Wybory parlamentarne w Izraelu odbędą się 27 października 2026 roku, a ich najważniejszym następstwem będzie ustalenie, kto zdoła utworzyć rząd po kolejnych latach wojny i sporów o charakter państwa. Obywatele wybiorą 120 członków Knesetu, nie premiera w głosowaniu bezpośrednim. Benjamin Netanjahu walczy o utrzymanie władzy, lecz znaczącym konkurentem stał się Gadi Eisenkot, a Naftali Bennett i Jair Lapid budują wspólną alternatywę. O wyniku politycznym mogą zdecydować ugrupowania, których rezultat będzie wielokrotnie mniejszy niż poparcie największych list.
Kampania ma jednocześnie wymiar bezpieczeństwa, ustroju i codziennych kosztów funkcjonowania państwa. Rozliczenie odpowiedzialności za 7 października 2023 roku łączy się z pytaniami o zakres służby wojskowej, pozycję sądów oraz przyszłość relacji z Palestyńczykami. Dla świata istotne będzie to, czy kolejny gabinet potrafi połączyć odstraszanie Iranu z dyplomacją i ograniczaniem eskalacji. Z polskiej perspektywy równie ważne pozostaną stosunek do Rosji, pomoc Ukrainie, współpraca z USA i bezpieczeństwo polskich obywateli.
Kiedy są wybory w Izraelu i jak wybiera się Kneset?
Datę wtorkowego głosowania potwierdza kalendarz Centralnej Komisji Wyborczej, a izraelska administracja udostępnia także wyszukiwarkę lokalu wyborczego. Chodzi o wybory do parlamentu 26. kadencji. Wcześniejsze informacje o możliwym przyspieszeniu głosowania trzeba odróżniać od obowiązującego terminu; projekt skrócenia kadencji nie jest tym samym co ostateczna zmiana daty wyborów. Nie należy także mylić końca regularnych posiedzeń parlamentu z natychmiastowym zakończeniem działania państwa i rządu.
Izrael stanowi jeden ogólnokrajowy okręg wyborczy, w którym głos oddaje się na listę, a nie na wybranego kandydata z regionu. Kolejność nazwisk ustalona przed wyborami określa, kto uzyska mandat, jeżeli lista zdobędzie odpowiednio dużo głosów. Prawo głosu przysługuje obywatelom od ukończenia 18 lat, zgodnie z warunkami przewidzianymi w prawie. Podstawy systemu przedstawia ustawa zasadnicza o Knesecie.
Próg wyborczy wynosi 3,25 procent ważnych głosów, co potwierdza oficjalne objaśnienie parlamentu. Listy poniżej tej granicy nie uczestniczą w podziale mandatów, dlatego niewielka różnica poparcia może zmienić układ większości. Rozdział miejsc odbywa się proporcjonalnie, z zastosowaniem metody Badera–Ofera i przewidzianych prawem porozumień dotyczących nadwyżek głosów. Nie wystarczy więc przemnożyć procentowego poparcia przez 120, żeby uzyskać wiarygodną symulację wyniku.
Kto zostanie premierem i dlaczego najważniejsza jest większość?
Po wyborach prezydent konsultuje się z przedstawicielami ugrupowań i powierza zadanie sformowania gabinetu wybranemu członkowi Knesetu. Podstawowy czas na wykonanie tego zadania wynosi 28 dni, z możliwością przedłużenia o maksymalnie 14 dni. Procedurę określa ustawa zasadnicza o rządzie. Pierwszeństwo polityczne nie sprowadza się do automatycznego mianowania lidera największej partii, ponieważ istotna jest zdolność pozyskania poparcia parlamentarnego.
Liczba 61 oznacza bezwzględną większość w 120-osobowej izbie i jest najważniejszym punktem odniesienia przy budowaniu stabilnej koalicji. Nie należy jednak twierdzić, że każdy rząd musi mieć dokładnie co najmniej 61 ministrów i posłów własnego zaplecza albo uzyskać zawsze 61 głosów w każdym głosowaniu. Możliwe są gabinety mniejszościowe, zewnętrzne poparcie i wstrzymanie się części parlamentarzystów; w 2021 roku rząd Bennetta uzyskał wotum zaufania stosunkiem 60 do 59 przy jednym głosie wstrzymującym się. Ten historyczny wynik opisuje komunikat Knesetu o powołaniu 36. rządu.
Gdy negocjacje kończą się niepowodzeniem, uruchamiane są kolejne etapy konstytucyjnej procedury, a ostatecznie możliwe jest ponowne głosowanie powszechne. Państwo nie pozostaje w tym czasie bez władzy wykonawczej, ponieważ dotychczasowy gabinet wykonuje obowiązki do powołania następcy. Dlatego wynik wyborów i zmiana premiera mogą być odległe od siebie o wiele tygodni. Właśnie ten mechanizm każe ostrożnie traktować nagłówki zapowiadające „koniec Netanjahu” na podstawie pojedynczego sondażu.
Benjamin Netanjahu i Likud, czyli doświadczenie obciążone bilansem rządów
Benjamin Netanjahu sprawował urząd premiera w latach 1996–1999, następnie 2009–2021 i ponownie objął go w grudniu 2022 roku. Jego oficjalna biografia parlamentarna obejmuje służbę wojskową, pracę dyplomatyczną w USA i ONZ oraz kierowanie resortami finansów i spraw zagranicznych. To polityk, którego kariera łączy rozpoznawalność międzynarodową ze szczegółową znajomością izraelskich negocjacji koalicyjnych. Atutem pozostaje zdolność do przekonywania zwolenników, że w niebezpiecznym otoczeniu doświadczenie ma większą wartość niż obietnica zmiany.
Likud jest głównym organizatorem prawicowego obozu, ale nie obejmuje całej izraelskiej prawicy. Odrębnymi podmiotami pozostają ugrupowania religijno-narodowe, ultraortodoksyjne i świeccy przeciwnicy premiera o prawicowych poglądach. Znaczenie Netanjahu wynika zatem zarówno z wielkości partii, jak i z utrzymywania współpracy między środowiskami o odmiennych priorytetach. Ta konstrukcja daje mu elastyczność, lecz może również uzależniać ważne decyzje państwowe od żądań mniejszych partnerów.
Najtrudniejszy problem kampanii to pogodzenie opowieści o bezpieczeństwie z odpowiedzialnością za okres, w którym nastąpiła katastrofa 7 października. Sukces operacyjny armii i polityczna ocena przygotowania państwa do ataku są dwoma różnymi zagadnieniami. Podobnie wojskowe osłabienie przeciwnika nie stanowi jeszcze odpowiedzi na pytanie o trwałe zakończenie konfliktu. Poważna ocena Netanjahu powinna obejmować jednocześnie skuteczność odstraszania, koszty decyzji, trwałość instytucji i zdolność budowania porozumień.
Gadi Eisenkot, Naftali Bennett i Jair Lapid jako różne odpowiedzi na ten sam kryzys
Gadi Eisenkot kierował sztabem generalnym izraelskiej armii w latach 2015–2019, po wieloletniej służbie obejmującej między innymi dowodzenie Brygadą Golani i Dowództwem Północnym. Przebieg kariery dokumentuje biografia na stronie Sił Obronnych Izraela. Jego projekt Yashar należy do najważniejszych sił uwzględnianych w przedwyborczych badaniach. Polityczne znaczenie tej kandydatury polega na możliwości zakwestionowania monopolu Netanjahu na wiarygodność w sprawach bezpieczeństwa.
Nie jest jednak uzasadnione przedstawianie Eisenkota jako prostego przeciwieństwa polityki siły. Agencja Reuters w profilu z 26 czerwca 2026 roku przypominała jego twardą doktrynę odstraszania i osobisty wymiar wojny po śmierci syna Gala w Gazie w 2023 roku. Z tych doświadczeń nie wynika automatycznie program pokojowy ani gotowość do przyjęcia każdego projektu zachodniej dyplomacji. Wyborca może oczekiwać od byłego dowódcy zmiany sposobu zarządzania bezpieczeństwem, niekoniecznie osłabienia samego instrumentarium wojskowego.
Naftali Bennett zajmuje inną pozycję, ponieważ może odwoływać się do własnego doświadczenia szefa rządu i współpracy ponad tradycyjnymi podziałami. Był premierem od czerwca 2021 do lipca 2022 roku, co potwierdza biogram Knesetu. Wywodzi się z religijnej prawicy i nie należy utożsamiać go z liberalną lewicą tylko dlatego, że występuje przeciw Netanjahu. Jego najważniejszy argument brzmi politycznie: można prowadzić stanowczą politykę bezpieczeństwa, a zarazem współpracować z ugrupowaniami, których premier nie potrafi lub nie chce pozyskać.
Wspólny projekt Bennetta i Jaira Lapida występuje pod nazwą B’Yachad, tłumaczoną jako „Razem”. Nie należy do sondażowego wyniku tego przedsięwzięcia dodawać osobno dawnego poparcia Jesz Atid, ponieważ oznaczałoby to podwójne liczenie części tego samego elektoratu. Dla Bennetta wspólna lista jest próbą połączenia prawicowej wiarygodności ze szerszym zapleczem politycznym. Dla całej opozycji pozostaje jednak otwarte pytanie, czy konsolidacja przyciąga nowych wyborców, czy jedynie przemieszcza głosy między przeciwnikami urzędującego premiera.
Jair Lapid wnosi do tego projektu odmienną biografię i kulturę polityczną. Przed wejściem do polityki był dziennikarzem, prezenterem i autorem, a następnie pełnił funkcje ministra finansów, ministra spraw zagranicznych oraz premiera w drugiej połowie 2022 roku. Jego publiczną drogę opisuje strona osobowa w Knesecie. Reprezentuje nurt, dla którego państwowa sprawność, instytucje i ograniczenie wpływu religijnych partii na życie publiczne są istotnymi elementami programu.
Lapid nie jest przy tym jedynie dodatkiem do nazwiska Bennetta. W koalicji łączącej różne środowiska znaczenie mają struktury, zdolność negocjowania oraz kontakty dyplomatyczne, a nie tylko osobista popularność. Współpraca obu polityków może rozszerzać możliwości stworzenia rządu, ale wymaga pogodzenia różnych odpowiedzi na kwestie religii, Palestyńczyków i tożsamości państwa. Ewentualne porozumienia o podziale funkcji należy opisywać dopiero wtedy, gdy zostaną faktycznie ogłoszone.
Pozostali gracze, których nie można pominąć
Awigdor Lieberman stoi na czele Israel Beiteinu, znanej w Polsce jako Nasz Dom Izrael. Urodzony w Kiszyniowie polityk zajmował stanowiska szefa dyplomacji, ministra obrony i ministra finansów, a jego partia zbudowała zaplecze między innymi wśród imigrantów z byłego ZSRR. Dane biograficzne przedstawia jego macierzyste ugrupowanie, które należy traktować jako źródło własnej prezentacji, nie bezstronnej oceny dorobku. W układzie koalicyjnym Lieberman reprezentuje ważną odmianę prawicy: świecką i skonfliktowaną z politycznymi przywilejami środowisk ultraortodoksyjnych.
Rosyjskojęzyczne zaplecze nie jest równoznaczne z programem prorosyjskim. W tej grupie są ludzie o bardzo różnych doświadczeniach migracyjnych, stosunku do Kremla i więziach z Ukrainą. Stanowisko Liebermana wobec wojny należy ustalać na podstawie konkretnych wypowiedzi oraz decyzji, a nie języka używanego przez wyborców. Podobnie jego sprzeciw wobec Netanjahu nie czyni go automatycznie partnerem wszystkich partii arabskich czy lewicowych.
Jair Golan kieruje Demokratami, formacją skupiającą środowiska dawnej Partii Pracy i Merecu. Były zastępca szefa sztabu jest przykładem polityka, który wojskowe doświadczenie łączy z obroną instytucji demokratycznych i krytyką trwałego podporządkowania Palestyńczyków izraelskiej kontroli. W rozmowie z Chatham House odrzucał aneksję obejmującą miliony Palestyńczyków. Jego znaczenie polega nie tyle na samodzielnym wyścigu po urząd premiera, ile na możliwości nadania przyszłej większości bardziej wyraźnego kierunku ustrojowego i dyplomatycznego.
Itamar Ben-Gwir i Becalel Smotricz znajdują się na innym biegunie sporu. Pierwszy przewodzi Żydowskiej Sile, drugi jest główną postacią Religijnego Syjonizmu; w kampanii pojawia się także porozumienie tego środowiska z Zehut Moszego Feiglina. Ich wpływu nie należy mierzyć wyłącznie liczbą mandatów, ponieważ mała partia staje się wyjątkowo silna, kiedy bez niej nie można utrzymać większości. Dotyczy to zwłaszcza postulatów wobec Palestyńczyków, osadnictwa, porządku publicznego i granic ingerencji rządu w instytucje.
Szas Arjego Deriego i Zjednoczony Judaizm Tory reprezentują środowiska ultraortodoksyjne, ale nie są tym samym co religijno-narodowa prawica. Szczególne znaczenie mają dla nich służba wojskowa, edukacja religijna, finansowanie wspólnot i ochrona ich modelu życia. W negocjacjach po wyborach te sprawy mogą okazać się równie rozstrzygające jak polityka wobec Iranu. Hipotetyczna koalicja szerokiej zmiany musiałaby zatem rozwiązać konflikt między świeckimi postulatami części opozycji a żądaniami ugrupowań religijnych.
Mansur Abbas i Ra’am pokazują, że reprezentacja arabskich obywateli Izraela nie jest jednolita. Abbas wiąże skuteczność polityczną z uzyskiwaniem praktycznych rezultatów dla społeczności arabskiej i ma doświadczenie współpracy z obozem Bennetta oraz Lapida, jednak 23 września Centralna Komisja Wyborcza zdecydowała o wykluczeniu jego partii z nadchodzącego głosowania. O tym, czy Ra’am ostatecznie znajdzie się na karcie wyborczej, ma rozstrzygnąć Sąd Najwyższy; decyzji komisji nie należy przedstawiać jako końca procedury. Wspólna Lista jest odrębnym ugrupowaniem wyborczym, dlatego rozstrzygnięcia dotyczącego Ra’am nie można automatycznie odnosić do wszystkich arabskich list. Nie wolno utożsamiać arabskich partii izraelskiego parlamentu z Hamasem ani zakładać, że wszystkie zajmą identyczne stanowisko w głosowaniu nad nowym gabinetem.
Benny Gantz i jego Niebiesko-Biali pozostają rozpoznawalnym punktem odniesienia ze względu na wcześniejszą rolę państwową, lecz sama rozpoznawalność nie zapewnia przejścia progu. Na początku września część badań pokazywała tę listę poza parlamentem. W sondażowych wariantach występuje również były wojskowy Ofer Winter, którego ugrupowanie może wpływać na sumę mandatów prawicy. Obecna mapa jest więc opisem kampanii, a nie zatwierdzonym rejestrem wszystkich uczestników głosowania.
Jakie są najnowsze sondaże wyborcze w Izraelu?
Na początku września 2026 roku nie ma podstaw do ogłoszenia pewnego zwycięzcy zdolnego samodzielnie narzucić skład rządu. Dwa badania opublikowane w niewielkim odstępie pokazywały różny rozkład sił między blokami. Poniżej podano daty publikacji, nie przypisując im niezweryfikowanych terminów realizacji wywiadów. Są to prognozy mandatów, a nie procenty poparcia.
| Badanie | Partie wspierające Netanjahu | Żydowskie partie opozycyjne liczone w danym bloku | Listy arabskie liczone osobno |
|---|---|---|---|
| Channel 13, opublikowane 2 września, omówione 3 września 2026 | 53 | 53 | 14 |
| Lazar dla „Maariv”, opublikowane 4 września 2026 | 51 | 57 | 12 |
.Pierwszą projekcję opisuje „The Times of Israel”, drugą relacja Anadolu przywołująca „Maariv”. W omówieniu Channel 13 podano próbę 940 respondentów i deklarowany margines błędu 3,4 punktu procentowego; dostępna relacja nie daje pełnego zestawu informacji o realizacji badania. Nie należy zamieniać tej wartości w mechaniczne „plus lub minus trzy mandaty”. W przypadku drugiego badania nie przypisuję mu brakujących danych metodologicznych, których nie udało się potwierdzić.
W badaniu Channel 13 Yashar otrzymywał 22 mandaty, Likud 21, a wspólna lista Bennetta i Lapida 12. Zmiana pozycji małych ugrupowań w pobliżu progu miała istotny wpływ na wynik całych obozów. Wniosek nie brzmi więc „wszyscy przeciwnicy Netanjahu mają większość”, lecz „negocjacje pozostają równie ważne jak wynik największych list”. Sumowanie mandatów nie usuwa wzajemnych wykluczeń politycznych.
Przytoczone badania opublikowano przed decyzją komisji z 23 września. Ich projekcje mandatowe zakładały określony zestaw list uczestniczących w wyborach, dlatego nie są gotową prognozą wyniku w sytuacji, w której Ra’am zostałaby ostatecznie wykluczona. Głosy jej wyborców mogłyby rozłożyć się między inne listy albo nie przełożyć się na mandaty, lecz bez nowego badania nie sposób odpowiedzialnie określić skali tych zmian. Ocena układu sił wymaga zarówno orzeczenia Sądu Najwyższego, jak i nowszych sondaży uwzględniających jego skutki.
Jakie koalicje mogą powstać po wyborach?
Pierwszy scenariusz to odbudowanie większości wokół Netanjahu, Likudu, partii religijnych i ugrupowań narodowej prawicy. Warunkiem jest odpowiedni wynik łączny oraz pogodzenie interesów wszystkich niezbędnych partnerów. Taki rząd mógłby zachować dużą ciągłość personalną, lecz siła poszczególnych koalicjantów zależałaby od tego, czy istnieje dla nich alternatywa. Wąska większość dawałaby mniejszym partiom większy wpływ na decyzje niż szerokie zaplecze parlamentarno-polityczne.
Drugi wariant zakłada porozumienie Yashar, wspólnego projektu Bennetta i Lapida, Naszego Domu Izrael oraz Demokratów, ewentualnie rozszerzone o innych partnerów. Sam sprzeciw wobec dotychczasowego premiera byłby za słabym programem na dłuższe rządzenie. Konieczne stałoby się uzgodnienie podziału odpowiedzialności, zasad odbudowy zaufania do instytucji, polityki wojennej i kwestii religijnych. Rywalizacja o przywództwo między największymi konkurentami Netanjahu mogłaby skomplikować rozmowy nawet przy dobrym wyniku całego obozu.
Trzecia możliwość to gabinet wymagający udziału, zewnętrznego wsparcia lub przynajmniej wstrzymania się części parlamentarnej reprezentacji arabskiej, lecz skład tej reprezentacji pozostaje teraz dodatkową niewiadomą. Jeżeli Sąd Najwyższy utrzyma wykluczenie Ra’am, nie będzie można uwzględniać jej przyszłych posłów w rachunku większości; jeżeli uchyli decyzję komisji, partia zachowa szansę na mandaty, pod warunkiem uzyskania wyniku pozwalającego przekroczyć próg wyborczy. Żaden z tych wariantów sam w sobie nie przesądza, czy pozostałe ugrupowania arabskie poprą określony rząd. Czwartym scenariuszem pozostaje impas, w którym formalne zwycięstwo jednej listy nie wystarcza do utworzenia gabinetu.
Dlaczego te wybory mają znaczenie dla USA, Europy i Bliskiego Wschodu?
Stany Zjednoczone pozostaną kluczowym partnerem bezpieczeństwa Izraela niezależnie od wyniku głosowania. Różnica między przyszłymi rządami może dotyczyć sposobu korzystania z tego sojuszu, skali konsultacji i gotowości przyjmowania amerykańskich ograniczeń. Osobista relacja z Donaldem Trumpem nie daje żadnemu izraelskiemu politykowi prawa do automatycznego dysponowania amerykańską siłą. Waszyngton ma własne interesy, zobowiązania oraz polityczne koszty angażowania się w konflikty.
Unia Europejska ocenia sytuację także przez pryzmat ochrony ludności cywilnej, pomocy humanitarnej i przyszłości palestyńskiej państwowości. Stanowisko UE z 6 sierpnia 2026 roku łączy bezpieczeństwo Izraela i rozbrojenie Hamasu z perspektywą trwałego rozwiązania politycznego. Nie jest zatem trafne przedstawianie wyboru jako alternatywy między bezpieczeństwem Izraelczyków a prawami Palestyńczyków. Dla europejskiej dyplomacji trwałość pierwszego celu wiąże się z poważnym potraktowaniem drugiego.
Zmiana premiera sama w sobie nie zakończy wojny ani nie stworzy partnerów gotowych zawrzeć porozumienie. Rząd bez dominującego wpływu ugrupowań stawiających na aneksję i wypieranie Palestyńczyków miałby jednak szerszą przestrzeń negocjacyjną; to wniosek z różnic programowych, a nie gwarancja przełomu. Ostatecznie liczyłyby się decyzje dotyczące Gazy, Zachodniego Brzegu, Libanu i stosunków z państwami arabskimi. Nowa większość może zmienić warunki prowadzenia dyplomacji, lecz nie kontroluje reakcji wszystkich uczestników konfliktu.
Co wybory zmienią w polityce wobec Iranu, Rosji i Ukrainy?
Spór z Iranem obejmuje zagrożenie nuklearne, rakiety, drony oraz wsparcie Teheranu dla organizacji zbrojnych. W ocenie kampanii trzeba odróżniać zgodę na konieczność odstraszania od zgody na dowolną skalę eskalacji. Byli dowódcy i premierzy konkurujący z Netanjahu nie muszą być mniej stanowczy wobec irańskich zagrożeń, mogą natomiast inaczej definiować polityczny cel użycia siły. Oceny tego, czy wojna z Iranem zostanie rozszerzona albo zakończona, nie da się odpowiedzialnie wyprowadzić wyłącznie z nazwiska zwycięzcy.
Polskie MSZ w oświadczeniu z 8 kwietnia 2026 roku opowiedziało się za dyplomatycznym rozwiązaniem problemu irańskich programów zbrojeniowych i stabilizacją regionu. To wskazówka dotycząca polskich priorytetów, a nie dowód, że od kwietnia nie następowały kolejne napięcia. Z punktu widzenia Warszawy ważne jest ograniczanie zagrożenia ze strony Iranu bez utrwalania wojny, która destabilizuje dostawy energii i odciąga zasoby od innych obszarów bezpieczeństwa. Tę równowagę trzeba oceniać po działaniach nowego gabinetu.
Połączenie z Ukrainą jest konkretne: Rada UE wskazuje na irańskie wsparcie wojskowe dla rosyjskiej agresji. Osłabienie tego współdziałania leżałoby w interesie Kijowa, ale nie oznacza, że każda wojna na Bliskim Wschodzie automatycznie pomaga Ukrainie. Długotrwała eskalacja może równocześnie zwiększać zapotrzebowanie na amerykańskie zasoby i wzmacniać dochody eksporterów surowców, w tym Rosji, jeżeli prowadzi do wyższych cen. Jest to mechanizm ryzyka, nie prognoza nieuchronnego przebiegu cen.
Nie ma także podstaw, aby obiecywać po zmianie izraelskiego rządu natychmiastowy zwrot w dostawach uzbrojenia dla Ukrainy. Izraelska placówka w Kijowie opisuje pomoc MASHAV, między innymi w obszarze medycznym i infrastruktury cywilnej, lecz taki materiał nie dowodzi istnienia zobowiązania wszystkich partii do pomocy wojskowej. W przyszłej polityce ważne byłyby konkretne zgody eksportowe, wymiana wiedzy o zagrożeniach i postawa wobec współpracy rosyjsko-irańskiej. Wypowiedzi kandydata o samym Iranie nie powinny zastępować sprawdzenia jego stanowiska w sprawie rosyjskiej agresji.
Jaki wynik wyborów byłby najkorzystniejszy dla Polski?
Polski interes należy zdefiniować przed wskazaniem politycznych sympatii. Korzystny byłby stabilny rząd izraelski zdolny do ochrony własnych obywateli, przestrzegania prawa międzynarodowego, ograniczania regionalnej eskalacji i konstruktywnej współpracy z Europą. Równie istotne byłyby praktyczne działania wobec rosyjsko-irańskiego współdziałania oraz gotowość wyjaśniania spraw dotyczących Polaków. Taka ocena nie jest instrukcją wyborczą dla Izraelczyków, lecz analizą zewnętrznych konsekwencji ich decyzji.
Na tej podstawie scenariusz szerokiej, przewidywalnej większości, nieuzależnionej od polityków forsujących najbardziej konfliktowe rozwiązania, wydaje się dla Polski korzystniejszy niż gabinet utrzymywany przez permanentny szantaż koalicyjny. Porozumienie z udziałem Eisenkota, Bennetta lub Lapida mogłoby stworzyć taką możliwość, ale nie daje jej automatycznie. Trzeba byłoby sprawdzić treść umowy, resorty oddane partnerom i stosunek do konkretnych zobowiązań. Również utrzymanie Likudu nie oznacza samo przez się niezmienności wszystkich decyzji, jeżeli zmieniłaby się struktura koalicji.
Relacje z Polską obejmują ponadto sprawy, których nie wolno redukować do symbolicznych gestów. MSZ w stanowisku dotyczącym Damiana Sobola wyraziło rozczarowanie umorzeniem postępowania dotyczącego ostrzału konwoju World Central Kitchen. W komunikacie dotyczącym zatrzymanych aktywistów wskazano z kolei na postępowanie izraelskich służb i rolę Ben-Gwira. Gotowość do odpowiedzialnego dialogu w takich sprawach jest bardziej miarodajna niż ogólne zapewnienia o przyjaźni między narodami.
Najbardziej pożądany rezultat nie sprowadza się więc do jednego nazwiska na czele rządu. Byłaby nim zdolność do połączenia bezpieczeństwa Izraela z ograniczaniem kosztów konfliktu dla jego sąsiadów i partnerów. Dla Polski dodatkowym sprawdzianem pozostanie to, czy nowa polityka wzmacnia, czy osłabia warunki obrony Ukrainy. Wybory w Izraelu 27 października 2026 r. rozpoczną odpowiedź na te pytania, ale ostatecznie udzielą jej dopiero negocjacje i decyzje powstałego gabinetu.
PAP/Sebastian Nizio




