Kim jest Jose Antonio KAST, zmierzający po władzę w Chile?

Faworyt drugiej tury wyborów prezydenckich w Chile, Jose Antonio Kast, określany jako przedstawiciel skrajnej prawicy, zapowiedział 11 grudnia 2025 roku przywrócenie w kraju „ładu i bezpieczeństwa” po latach „chaosu i nieporządku”.
Kim jest Jose Antonio Kast?
.Jose Antonio Kast, który ma 59 lat i jest synem niemieckiego nazisty zbiegłego do Chile po wojnie, ma w sondażach wyraźną przewagę nad swoją rywalką, kandydatką rządzącej obecnie lewicowej koalicji, Jeannette Jarą z Komunistycznej Partii Chile. Druga tura odbędzie się w niedzielę.
– Ten rząd doprowadził do chaosu, nieporządku i braku bezpieczeństwa. My zrobimy odwrotnie. Stworzymy porządek, bezpieczeństwo i zaufanie – powiedział Kast na zamykającym jego kampanię wiecu w mieście Temuco, 800 km na południe od Santiago.
Kast ubiega się o urząd prezydenta Chile po raz trzeci. O ile wcześniej jego prawicowe, antyimigranckie poglądy nie przekonały większości społeczeństwa, teraz wydaje się, że zdobywają popularność na fali obaw związanych z rosnącą przestępczością – oceniła agencja Reutera.
Choć Chile wciąż jest jednym z najbezpieczniejszych krajów Ameryki Łacińskiej, w ostatnich latach wzrosła liczba morderstw i porwań, przypisywanych zorganizowanym grupom przestępczym. Prawica wiązała to z rosnącą liczbą nielegalnych imigrantów, z których większość pochodzi z Wenezueli.
Jeśli Kast zwycięży, będzie najbardziej prawicowym prezydentem Chile od końca dyktatury generała Augusto Pinocheta w 1990 roku – podkreśliła agencja AFP.
W pierwszej turze Kast zdobył mniej głosów niż Jara, ale z sondaży wynika, że w decydującym głosowaniu może liczyć na poparcie osób, które wcześniej głosowały na pozostałych kandydatów prawicowych.
Narastające problemy Ameryki Łacińskiej
.Latynoamerykanistka, prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Przed Ameryką Łacińską stoją ogromne wyzwania. W ciągu ostatniej dekady roczna stopa wzrostu w regionie wynosiła średnio zaledwie 0,9 proc., co jest wynikiem jeszcze gorszym niż w tzw. „straconej dekadzie” lat 80. XX wieku, uznawanej dotąd za najgorszy kryzys ostatniego półwiecza. To nie jest tylko jeden zły cykl koniunkturalny; odzwierciedla nawarstwienie strukturalnych, chronicznych problemów: pułapki niskiego wzrostu, dużych nierówności, słabych instytucji i złego zarządzania”.
„Dekada niskiego wzrostu oznacza, że kraje regionu zgromadziły jeszcze więcej wyzwań niż przed rozpoczęciem dekady. Ucierpieli nie tylko biedni i grupy wykluczone, w tym zwłaszcza ludność wiejska i rdzenna, ale także klasa średnia, która coraz częściej także uzewnętrznia swoje niezadowolenie. Latynosi żądają i oczekują, że niedawno wybrane rządy dotrzymają obietnic wyborczych – i że zrobią to szybko i bezboleśnie. Ludzie chcą widzieć poprawę warunków ich codziennego życia. Niecierpliwość społeczeństw rośnie, a zaufanie do instytucji spada. Dlatego w rozpoczynającym się tak dramatycznie roku w wielu krajach regionu można oczekiwać dalszych protestów społecznych. Frustracja społeczna potęgowana pogarszającą się sytuacją ekonomiczną, rosnącym ubóstwem, brakiem bezpieczeństwa żywnościowego i nierównościami ekonomicznymi nakłada się na powszechne zniechęcenie całą klasą polityczną, którą uznaje się za skorumpowaną i niezdolną do rządzenia” – pisze prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK w tekście „Krucha demokracja. Rzecz (nie tylko) o Brazylii” – cały artykuł [LINK]
PAP/eg





