Kolejna czystka w Korei Północnej. Kim Dzong Un zwrócił się przeciwko armii

Kim Dzong Un publicznie uderzył w jednego z wysokich oficerów armii, oskarżając go o korupcję, sprzedaż awansów i budowę własnej sieci wpływów. Kolejna czystka w Korei Północnej to ostrzeżenie dla wojskowej elity: armia może być coraz ważniejsza, ale nie może stać się samodzielna.
Kary dla wojskowych mają być pocieszeniem dla zwykłych obywateli
W ostatnich dziesięciu latach Kim Dzong Un wielokrotnie używał czystek, dymisji i nagłych roszad, żeby trzymać elity w niepewności. Najgłośniejszym przykładem była egzekucja jego wuja Jang Song Thaeka w 2013 roku, później pojawiały się kolejne czystki i przesunięcia w wojsku, dyplomacji i aparacie partyjnym, a Reuters już w 2021 roku pisał, że takie przetasowania mają utrzymywać elitę w ryzach w czasie narastających kryzysów. W 2023 roku południowokoreańscy parlamentarzyści, powołując się na wywiad, informowali też o usunięciu byłego ministra spraw zagranicznych odpowiedzialnego za kontakty z USA z czasów rozmów z Donaldem Trumpem.
Teraz celem stał się Pak Hui Chol, były zastępca dyrektora do spraw organizacyjnych w Generalnym Biurze Politycznym Koreańskiej Armii Ludowej. Ta instytucja pilnuje ideologicznej lojalności wojska wobec Partii Pracy Korei. Według północnokoreańskich mediów Pak miał przez kilka lat brać łapówki, handlować stanowiskami i promować ludzi sobie oddanych. KCNA pisała o „zbrodni na skalę przekraczającą wyobraźnię”, a Kim nazwał sprawę „przestępstwem politycznym”. Pak został usunięty z kierownictwa partii i przekazany organom ścigania.
Co istotne, Pjongjang rzadko tak wyraźnie nagłaśnia sprawy korupcyjne dotyczące wysokich rangą ludzi armii. Tutaj przekaz był prosty: wojskowi mają pamiętać, kto naprawdę kontroluje państwo. Władza chciała, by cała elita zobaczyła, że nawet człowiek z tak ważnej instytucji może zostać publicznie upokorzony i usunięty.
To dzieje się w chwili, gdy armia Korei Północnej ma coraz więcej zadań poza klasyczną obroną. Wojsko uczestniczy w budowie infrastruktury, rozwoju baz, projektach przemysłowych i modernizacji zaplecza strategicznego. Reuters informował w ostatnich dniach, że Kim zatwierdził kolejne działania służące rozbudowie sił nuklearnych, baz wojskowych, wywiadu i marynarki. Im większy zakres takich działań, tym większy dostęp do pieniędzy, materiałów i stanowisk. A to oznacza też więcej okazji do korupcji.
Właśnie dlatego ta czystka wygląda jak próba zdyscyplinowania całego systemu. W Korei Północnej wojsko może być silne tylko wtedy, gdy pozostaje całkowicie podporządkowane przywódcy i partii. Jest też drugi odbiorca tego przekazu: zwykli mieszkańcy kraju. W państwie chronicznych niedoborów łatwo byłoby obwiniać cały system za braki żywności, materiałów czy podstawowych towarów. Reżim woli więc wskazać konkretnych „zepsutych urzędników” i pokazać, że przywódca ich karze. Taki mechanizm pomaga przerzucać część gniewu z systemu na pojedyncze osoby.
MB





