Konkurs Lipnickich Palm w Małopolsce

35 metrów i 80 centymetrów liczy palma, która zwyciężyła tegoroczny konkurs palm w Lipnicy Murowanej (Małopolskie). Jej autorem jest Andrzej Goryl z rodziną. W tej edycji rywalizowało 49 wielkanocnych, barwnie przystrojonych gałązek.
Konkurs Lipnickich Palm w Małopolsce
.Konkurs Lipnickich Palm odbywa się od blisko 70 lat w Niedzielę Palmową. Dotychczasowy rekord wysokości ustanowiła palma zwycięska w 2019 r. – mierzyła 37 metrów i 78 centymetrów. Jej autorem był również Andrzej Goryl, z rodziną, z Lipnicy Górnej.
– Palmy zgłoszone do tegorocznego konkursu reprezentują podobny poziom, co w latach poprzednich. Nawet pogoda nie przeszkodziła nam. Palm jest dużo i wszystkie są piękne – powiedziała Agnieszka Żołna-Zdunek, dyrektor Gminnego Domu Kultury w Lipnicy Murowanej, organizującego konkurs.
Praca Andrzeja Goryla i jego rodziny została najwyżej oceniona w kategorii palm najwyższych, przekraczających 22 m. O miano takie rywalizowały łącznie trzy prace. Pozostałe palmy zgłoszone do konkursu oceniane były w pięciu innych kategoriach wysokościowych: palmy dziecięce, palmy niskie, palmy jubileuszowe 700 cm, palmy średnie, palmy wysokie. Konkurs Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego objęło honorowym patronatem Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Historia konkursu w Lipnicy Murowanej
.Konkurs Lipnickich Palm odbywa się od 1958 r., ale mieszkańcy tej wsi i okolicznych miejscowości konkurują ze sobą długością wielkanocnych gałązek od dawna. Obowiązywała zasada: im bogatszy gospodarz, tym dłuższa palma. Lipnickie palmy należą do najwyższych w kraju, wszystkie robione są z prętów oplatanych wikliną, a miejsce łączeń zdobią bibułkowe kwiaty. Najwyższe z nich są wzmacniane w środku świerkowymi drągami. Na ich wierzchołkach robi się tzw. wiechę – z bazi i zielonych gałązek brusznicy, a dla ozdoby dodawane są kolorowe wstążki. Najwyższe lipnickie palmy to efekt kilkutygodniowej pracy. Inicjatorem konkursu był zmarły w 1999 r. Józef Piotrowski – poeta, sołtys miejscowości przez ponad 20 lat.
Lipnica Murowana świętuje w tym roku 700-lecie lokacji. Od 1326 do 1934 r. miała prawa miejskie. Jest siedzibą gminy wiejskiej Lipnica Murowana w powiecie bocheńskim. Liczy prawie 5,6 tys. mieszkańców (stan na 2024 r. według raportu urzędu gminy). Na jej terenie znajduje się drewniany kościół św. Leonarda, wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Potrzebujemy coraz bardziej chwil zmiany oraz wytchnienia od codziennych zwyczajów i obowiązków…
”Bo jesteśmy zagubieni — i jedyną szansą na odzyskiwanie siebie i poszukiwanie kompasu stają się swoiste rekolekcje” – pisze Michał BONI.
Dla jednych to zanurzenie się w muzyce, dla innych to dotknięcie estetyczne różnych muz, głębokie oglądanie obrazów choćby van der Weydena „Zdjęcie z krzyża” z przejmująco namalowaną twarzą Marii Magdaleny czy lektura oferowanych przez „Tygodnik Powszechny” na Wielkanoc rekolekcji ks. Józefa Tischnera opartych na dziełach mistrza Eckharta.
Dla jeszcze innych — to refleksja i przeżycie czysto religijne. Święto Zmartwychwstania daje niebywałą okazję do zajrzenia w głąb samego siebie, w swój umysł, ale i w swoje zmysły. Bo jest to święto przekraczania definitywnych granic: przekraczania granicy śmierci, zstąpienia tam, gdzie widać zło, i wydobycia się — w języku laickim — z niebytu, z powrotem do życia, które staje się już inne. Można wierzyć lub nie, ale jest w tej opowieści o Chrystusie, w Jego trwaniu pomiędzy śmiercią a jej pokonaniem, olbrzymia szansa i perspektywa nadziei.
„Trzy tygodnie temu w Rzymie w przerwie konferencji europejskiej o wyzwaniach cyfrowych, tak ważnych dla przyszłości Europy, zajrzałem do barokowego, mistrzowskiego architektonicznie kościoła jezuitów Il Jesu. Patrzyłem na rozwichrzoną harmonię ołtarzy i przeglądałem się w lustrze stojącym pośrodku nawy, dzięki któremu mogłem widzieć swoją twarz na tle powiększonych malowideł i ornamentacji sufitu. Usiadłem z boku. Słychać było barokowe nieszpory któregoś z XVII-wiecznych mistrzów. I to był ten moment, ulotna chwila — zatrzymanie w czasie, wgląd w siebie, wgląd w coś, co JEST NADE MNĄ” – wspomina autor.
Każdy ma swój sposób zatrzymania się. I każdy należy uszanować.
Czy mistrzostwo w robieniu pomysłowych mazurków też prowadzi do tego oddechu, do tej chwili przełamania rutyny? Tak, jeśli jest jednocześnie wyrazem skupienia i miłości. Ktoś powie — to za dużo powiedziane… Za dużo? Wszystko, co czynimy z miłością do innych, do świata, także szanując i kochając samych siebie, jest tym momentem, który może prowadzić do czegoś, co JEST NADE MNĄ.
„I teraz kluczowe, wielkopostne i wielkanocne pytanie: co czynimy z miłością? Miłością inną niż ta, o której rozmyślamy przy świętach Bożego Narodzenia. Miłością, która przechodzi przez cierpienie, dojrzewa i szuka pokory, wybaczenia i odrodzenia”.
Zatrzymajmy się na chwilę, by odetchnąć. Zajrzeć w siebie. Połączyć zmysły z umysłem. Posłuchać którejś z pasji Jana Sebastiana Bacha czy „Mesjasza” Haendla. I spojrzeć na drugiego człowieka bez względu na to, czy jest przeciwnikiem politycznym, czy ma inny kolor skóry i wyznaje inną religię — przez pryzmat cierpienia, doświadczenia odrodzenia i zwycięstwa życia – cały tekst [LINK].
PAP/MJ






